Mocarstwa zachodnie a sprawa polska



      W drugiej połowie 1943 r., a jeszcze bardziej w trakcie 1944 r. Polska w coraz większym stopniu stawała się przedmiotem w dyplomatycznej grze wielkich mocarstw. Spowodowane to było kilkoma czynnikami, z których przynajmniej niektóre na pewno warto tutaj przypomnieć. Po pierwsze, nie ulega wątpliwości, że dla Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii nieporównanie ważniejszym od Polski sojusznikiem był Związek Radziecki dysponujący wielomilionową armią i będący w stanie stawić opór Niemcom. Churchill określił to zresztą kiedyś z typową dla siebie bliską cynizmu otwartością, iż wpisowe do elitarnego klubu wielkich mocarstw wynosi milion ludzi pod bronią. Polska taką armią nie dysponowała i w żadnym razie nie mogła jej stworzyć, była więc jakby "sojusznikiem uzupełniającym". Po drugie, Churchill wielokroć deklarował, że Wielka Brytania przystąpiła do wojny w obronie Polski, ale zarazem podkreślał, iż nie znaczy to, że gwarantowała tym samym nienaruszalność wszystkich polskich granic. W ten sposób dawał do zrozumienia, iż Anglia nie zamierza pogarszać swoich stosunków z ZSRR, aby zapewnić Polsce przedwojenną wschodnią granicę państwową, skoro za "sprawiedliwą" już w 1919 r. uznała tzw. linię Curzona. Po trzecie, coraz wyraźniej zaznaczała się tendencja wielkich mocarstw do samodzielnego decydowania o wszystkich sprawach, bez zasięgania opinii bezpośrednio zainteresowanych mniejszych państw. Jest oczywiste, że odpowiadało to bardzo Stalinowi, ale również prezydent Roosevelt był skłonny bez konsultacji realizować własne, całościowe wizje urządzenia powojennego świata. Po czwarte, jest wreszcie zrozumiałe, że Roosevelt i Churchill musieli liczyć się ze Stalinem, który nie tylko był dla nich praktycznie bezcennym sojusznikiem w walce z Hitlerem, ale również niedogodnym przeciwnikiem w potencjalnej przyszłej wojnie, do jakiej mogłoby dojść po zwycięstwie nad III Rzeszą. Z Polską i jej rządem w Londynie nikt nie musiał się liczyć. Może była ona dla anglosaskich polityków wyrzutem sumienia, ale nie była dla nich problemem na okres powojenny, gdyż w odróżnieniu od ZSRR w żadnym razie nie stanowiła zagrożenia dla pokoju światowego.

Polacy wobec nowej władzy

      Tymczasem w Polsce władza komunistyczna systematycznie umacniała się dość skutecznie w propagandzie dyskontując wszystkie sukcesy odbudowy kraju i normalizacji życia na terenach oswobodzonych spod niemieckiej okupacji. Równocześnie utwierdzano społeczeństwo w przeświadczeniu, że sytuacja stabilizuje się i coraz więcej osób popiera nową rzeczywistość polityczno-społeczną. W praktyce jednak sytuacja nie była taka prosta, a postawy polskiego społeczeństwa wobec nowej władzy nie tylko w pierwszych miesiącach można by z grubsza podzielić na cztery następujące grupy:

  • pierwsza to komuniści i ich zdeklarowani stronnicy, na ogół (choć niekoniecznie) wywodzący się z lewicy społecznej, a także karierowicze i oportuniści, którzy bez względu na własne poglądy od pierwszej chwili jednoznacznie opowiedzieli się po stronie nowej władzy i aktywnie z nią współpracowali;
  • druga to ludzie odrzucający komunizm w każdej postaci, a nową władzę traktujący jako obcą agenturę i przeciwstawiający się jej w sposób mniej czy bardziej otwarty - w wypadkach skrajnych (i to wcale nieodosobnionych) nawet zbrojnie, na ogół kontynuując działalność konspiracyjną, wymierzoną przeciwko nowym okupantom radzieckim i polskim kolaborantom;
  • trzecia to po prostu ludzie bierni, umęczeni kilkuletnią wojną i okupacją, oczekujący jakiejś normalizacji i stabilizacji i nierzadko w praktyce zupełnie wręcz pozbawieni jakichkolwiek własnych poglądów politycznych;
  • czwarta - być może najliczniejsza grupa - to byli ci, którzy nie mając najmniejszej sympatii dla komunizmu ani dla nowej władzy, z poczucia obywatelskiego obowiązku bądź po prostu z ludzkiej potrzeby życia w normalnych warunkach, od pierwszych dni zabrali się za odbudowę kraju z wojennych zniszczeń. Wyraźnie jednak trzeba podkreślić, że dominowały postawy niechętne lub wręcz wrogie nowej władzy.

      Komuniści robili wszakże wiele dla pozyskania społecznego poparcia. Przede wszystkim nowa władza często i chętnie odwoływała się do odpowiednio dobranej symboliki narodowej i patriotycznej. Jej przedstawiciele w pełni świadomi negatywnej w Polsce konotacji słowa "komunizm" niemal go nie używali. Na każdym natomiast kroku chętnie ów nowy system nazywali demokratycznym. Jednocześnie ich przeciwnicy zostali okrzyknięci "reakcją". Utrwalaniu przeświadczenia o stabilizowaniu i normalizowaniu się sytuacji na ziemiach między Bugiem a Wisłą w grudniu 1944 r. miała sprzyjać fala wieców "spontanicznie organizowanych", w trakcie których zebrani domagali się od KRN przekształcenia PKWN w Rząd Tymczasowy. Nastąpiło to 31 XII 1944 r.. Osóbka-Morawski został premierem, a jego pierwszym zastępcą był Gomułka. 4 stycznia rząd ten oficjalnie uznał ZSRR. l II 1945 r. Prezydium KRN i Rząd Tymczasowy przeniosły się do zrujnowanej Warszawy, do której dwa tygodnie wcześniej wkroczyły oddziały polskie i radzieckie.

Sprawa polska w Jałcie

      Kiedy więc rozpoczynała się konferencja w Jałcie, istniały dwa konkurencyjne wobec siebie rządy polskie: działający w Londynie rząd Tomasza Arciszewskiego, uznawany przez kilkadziesiąt państw świata, w tym przede wszystkim przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię, oraz działający w kraju i cieszący się poparciem ZSRR rząd Osóbki-Morawskiego. Już przed rozpoczęciem konferencji było jasne, że kwestia polska będzie należeć do najtrudniejszych i obok dyskusji na temat ostatecznego kształtu terytorialnego powojennej Polski sporo miejsca w rokowaniach Wielkiej Trójki zajmą spory o charakter i skład personalny rządu.

Winston Churchill, Franklin D. Roosevelt i Józef Stalin w Jałcie (fot. wikimedia)      Jest bowiem oczywiste, że Stalin oraz Roosevelt i Churchill mieli różny punkt widzenia w tym względzie i wyraźnie odmienne cele. Stalin pragnął, aby zachodni alianci uznali Rząd Tymczasowy, najlepiej w takim kształcie, w jakim on istniał. W ostateczności gotów był przystać na jego niewielką reorganizację, to znaczy na wprowadzenie doń kilku "demokratycznych polityków z kraju i emigracji", co jednak w praktyce nie zmieniłoby jego charakteru.

      Była to - jak się mogło wydawać - koncepcja nie do przyjęcia dla Amerykanów i Brytyjczyków, którzy jadąc na spotkanie ze Stalinem nie zamierzali mu oddać pola bez walki. Rooseveit przygotował popieraną przez Churchilla koncepcję powołania do życia Rady Prezydenckiej, która miałaby czuwać nad utworzeniem rządu możliwego do zaakceptowania przez wszystkie trzy mocarstwa. W skład Rady wchodzić mieliby Bolesław Bierut, arcybiskup Krakowa Adam Sapieha, Wincenty Witos i może jeszcze niezależny działacz socjalistyczny Zygmunt Żuławski. Koncepcja ta była dla Stalina nie do zaakceptowania. Rozumiał on bowiem doskonale, że gdyby na nią przystał, to najprawdopodobniej w wyniku pracy takiej Rady Prezydenckiej wyłoniłby się zupełnie nowy rząd, niezależny od jego woli.

      Churchill usiłował łączyć kwestię przyszłego rządu polskiego z kwestią granic, dając do zrozumienia, że Polska demokratyczna i powiązana z Zachodem mogłaby uzyskać znaczny przyrost terytorialny na północy i zachodzie kosztem pokonanych Niemiec, natomiast nie był skłonny przekazywać tych ziem Polsce uzależnionej od ZSRR i rządzonej przez komunistów. Nie zdobył jednak dla swoich planów poparcia Roosevelta, któremu bardzo zależało na przystąpieniu Związku Radzieckiego do wojny przeciwko Japonii po zakończeniu działań w Europie.

      W Jałcie postanowiono ostatecznie, że działający w kraju Rząd Tymczasowy zostanie przekształcony i oparty na szerszej podstawie politycznej. Zarazem ten nowy rząd zobowiązano do "przeprowadzenia możliwie najprędzej wolnych i nieskrępowanych wyborów, opartych na głosowaniu powszechnym i tajnym". Zdecydowano również, iż Polska powinna uzyskać "poważny przyrost terytorialny na zachodzie i północy". W kwestii granicy wschodniej za obowiązujące uznano linię Curzona "z odchyleniami od niej w pewnych okolicach o pięć do ośmiu kilometrów na korzyść Polski". Równocześnie powołano do życia działającą w Moskwie komisję dobrej woli, której zadaniem było przygotowanie porozumienia polskich sił politycznych mających wejść w skład Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Komisję tworzyli Mołotow oraz ambasadorowie Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii w ZSRR. Przewidywano, że rząd utworzony w ten sposób zostanie oficjalnie uznany przez trzy mocarstwa.

      Po konferencji jałtańskiej, której ustalenia w kwestii Polski rząd Arciszewskiego zresztą odrzucił, jego pozycja na arenie międzynarodowej zaczęła gwałtownie maleć. Było oczywiste, że mocarstwa zachodnie pozostawiły Stalinowi w praktyce wolną rękę w Polsce, choć próbowały takie wrażenie łagodzić obietnicą przeprowadzenia wolnych wyborów. Wyraźnie stawiały też na rekonstrukcję Rządu Tymczasowego i wprowadzenie do niego Mikołajczyka i kilku polityków niezależnych z emigracji i kraju, na co w końcu wyraził zgodę Stalin. Było też jasne, że gdy Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej powstanie, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania od razu go uznają, zarazem cofając swoje poparcie dla rządu na uchodźstwie.

Aresztowanie 16 przywódców Państwa Podziemnego

      W odróżnieniu od rządu Arciszewskiego krajowi reprezentanci obozu rządowego w uchwałach jałtańskich dostrzegli pewną szansę dla Polski. 21 II 1945 r. Rada Jedności Narodowej zadeklarowała wolę podjęcia rokowań na temat utworzenia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. Przywódcy Państwa Podziemnego zdawali sobie sprawę z tego, że społeczeństwo polskie zmęczone wojną i okupacją po prostu nie będzie w stanie dalej trwać w takim oporze wobec Sowietów, jak uprzednio trwało wobec Niemców. Być może więc i tak należałoby odczytywać rozkaz gen. Leopolda Okulickiego o rozwiązaniu AK wydany 19 I 1945 r.

      Władze radzieckie nie myślały jednak o żadnym realnym kompromisie z przywódcami polskiego podziemia. W marcu 1945 r. zaprosiły na rozmowy do Pruszkowa kilkunastu czołowych działaczy Polski Podziemnej. Następnie zostali oni podstępnie aresztowani i wywiezieni do Moskwy, gdzie w czerwcu urządzono im pokazowy proces. Aresztowania dokonały radzieckie władze wojskowe - jak twierdzono oficjalnie - na podstawie porozumienia zawartego z Rządem Tymczasowym. W myśl tej umowy bezpieczeństwo i porządek na zapleczu frontu (zwyczajowo przez "zaplecze" rozumiano pas głębokości ok. 100 km) miały zapewnić jednostki NKWD i to one były rzeczywistą władzą w pierwszych miesiącach Polski Ludowej.

      Aresztowanie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego spowodowało zrazu zaniepokojenie, a następnie szereg protestów w Londynie i Waszyngtonie. Stalin nie przejmował się jednak nimi i konsekwentnie realizował własne zamierzenia wobec Polski. 21 IV 1945 r. podpisał z Osóbką-Morawskim w Moskwie ważny na 20 lat "układ o przyjaźni, pomocy wzajemnej i współpracy powojennej". Mimo kryzysu wywołanego aresztowaniem przywódców polskiego podziemia powoli posuwały się rokowania na temat utworzenia TRJN. W połowie czerwca wkroczyły one w nową fazę, gdy na zaproszenie komisji dobrej woli przybyli do Moskwy przedstawiciele "środowisk demokratycznych w kraju i emigracji", w tym m.in. Mikołajczyk.

Proces "16" i powstanie Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej

Ława oskarżonych w procesie szesnastu (fot. wikimedia)      Rozmowy zainaugurowano 17 VI 1945 r., a następnego dnia - zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią - również w Moskwie rozpoczął się proces przywódców Polskiego Państwa Podziemnego. Nie była to oczywiście przypadkowa zbieżność dat. Stalin w pełni świadomie zgrał te dwa tak różne w swej wymowie wydarzenia, aby pokazać zarówno zachodnim aliantom, jak i Polakom, że nie musi się praktycznie z nikim i niczym liczyć. Było to szczególnie upokarzające dla Mikołjaczyka, który w tym samym czasie, gdy jego niedawni współpracownicy z woli Stalina stawali przed radzieckim sądem, wdawał się w polityczne rokowania z polskimi komunistami będącymi w owym czasie wykonawcami woli Stalina.

      21 czerwca Kolegium Wojskowe Sądu Najwyższego ZSRR wydało wyrok skazujący przywódców polskiego podziemia. Ostatni dowódca AK, gen. Okulicki został skazany na 10 lat więzienia, Delegat Rządu na Kraj Jan Stanisław Jankowski na 8 lat więzienia, jego trzej zastępcy i tym samym członkowie Krajowej Rady Ministrów: Adam Bień, Stanisław Jasiukowicz i Antoni Pajdak otrzymali po 5 lat więzienia, przy czym ten ostatni osądzony został osobno. Przewodniczący RJN Pużak został skazany na 1,5 roku więzienia, trzy osoby uniewinniono, a pozostałych oskarżonych radziecki sąd skazał na kary od 4 do 12 miesięcy więzienia. Jak na stalinowskie ustawodawstwo, wyroki te należy uznać za wyjątkowo łagodne. Zwracał zwłaszcza uwagę brak orzeczonej kary śmierci. Niemniej Okulicki, Jankowski i Jasiukowicz już nigdy nie opuścili więzienia.

      Proces bezprawnie sądzonych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego kładł się cieniem na rozmowach na temat utworzenia TRJN. Stalin pokazywał Mikołajczykowi i innym demokratycznym politykom, kto jest rzeczywistym panem sytuacji w Polsce. Demonstrował zarazem sposób, w jaki zostaną potraktowani ci wszyscy, którzy nie zechcą pogodzić się z nowymi realiami. Dla polityków orientacji niekomunistycznej było to więc coś w rodzaju szantażu. Stawali oni przed alternatywą: albo w imię najwyższych wartości zajmą postawę nieustępliwą i w takich warunkach nie będą konferować z komunistami, albo za cenę rezygnacji z niezłomności zachowają choćby cień nadziei na to, że będą mogli w interesie społeczeństwa wpływać na polskich komunistów i ich radzieckich protektorów, a z czasem w wolnych wyborach przeprowadzonych pod międzynarodową kontrolą Polacy wybiorą takie władze, jakie im będą odpowiadać. Mikołajczyk i w ślad za nim niemała grupa polityków niezależnych od Moskwy wybrali to drugie rozwiązanie.

      28 VI 1945 r. powołano ostatecznie do życia Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej, na czele którego stanął Osóbka-Morawski. Pierwszym wicepremierem został Gomułka, a drugim wicepremierem i zarazem ministrem rolnictwa i reform rolnych był Mikołajczyk.

      Choć koalicyjność TRJN mogła pozostawiać wiele do życzenia, był to bowiem rząd wyraźnie zdominowany przez komunistów, to jednak -zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - mocarstwa zachodnie uznały go. 29 czerwca uczyniła to Francja, a 5 lipca Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, które jednocześnie wycofały swoje poparcie dla rządu Arciszewskiego, po stronie którego były racje moralne i emocjonalne, ale nie było realnej siły.

      W tej nowej sytuacji rozwiązała się w Krakowie RJN. W wydanym oświadczeniu stwierdzono, że "z chwilą powstania nowego rządu i uznania go przez mocarstwa zachodnie kończy się dla nas możliwość legalnej walki konspiracyjnej opartej o uznawany powszechnie Rząd w Londynie, a powstaje problem jawnej walki stronnictw demokratycznych w Polsce o cele narodu i o swe programy". Był to ideowy Testament Polski Walczącej, który bynajmniej nie miał oznaczać "duchowej kapitulacji narodu. Cele, które postawiły sobie stronnictwa Polski Walczącej, są nadal nie zmienione. Wyrażamy głębokie przekonanie, że stronnictwa te nie ustaną w walce, aż zrealizowany zostanie ich wspólny postulat pełnej suwerenności Polski i ich dążenie do rzeczywistej demokracji w państwie polskim i w stosunkach międzynarodowych". Podobne w treści, lecz sformułowane w bardziej radykalnym tonie, były oświadczenia ogłoszone przez rząd Arciszewskiego i prezydenta Władysława Raczkiewicza.




Proponowane pozycje literatury przedmiotu:

 

  • Duraczyński Eugeniusz, Generał Iwanow zaprasza. Przywódcy podziemnego państwa polskiego przed sądem moskiewskim, Warszawa 1989.
  • Kamiński Marek Kazimierz, Polska i Czechosłowacja w polityce Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii 1945-1948, Warszawa 1991.
  • Kersten Krystyna, Jałta w polskiej perspektywie, Londyn-Warszawa 1989.
  • Kersten Krystyna, Rok pierwszy. Warszawa 1993.
  • Kochanowski Jerzy, Proces szesnastu, Warszawa 1993.
  • Korboński Stefan, W imieniu Kremla, Warszawa 1997.
  • Leinwand Artur, Przywódcy Polski Podziemnej przed sądem moskiewskim, Warszawa 1992.
  • Paczkowski Andrzej, Stanisław Mikołajczyk, Warszawa 1994.
  • Proces szesnastu. Dokumenty NKWD, Warszawa 1995.
  • Zyblikiewicz Lubomir, Polityka Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wobec Polski 1944-1949, Warszawa 1984.
  • Żenczykowski Tadeusz, Dramatyczny rok 1945, Londyn 1981.

      Teksty źródłowe:


Rozkaz komendanta głównego AK gen. Leopolda Okulickieeo dotyczący rozwiązania Armii Krajowej. 19 I 1945 (fragmenty)

Postępująca szybko ofensywa sowiecka doprowadzić może do zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczyliśmy od roku 1939. W istocie bowiem - mimo stworzonych pozorów wolności - oznacza to zmianę jednej okupacji na drugą, przeprowadzoną pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich. (...)

Polska, według rosyjskiej recepty, nie jest tą Polską, o którą bijemy się szósty rok z Niemcami, dla której popłynęło morze krwi polskiej i przecierpiano ogrom męki i zniszczenie Kraju. Walki z Sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim.

Obecne sowieckie zwycięstwo nie kończy wojny. Nie wolno nam ani na chwilę tracić wiary, że wojna ta skończyć się może jedynie zwycięstwem słusznej Sprawy, tryumfem dobra nad złem, wolności nad niewolnictwem.

Żołnierze Armii Krajowej!
Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego. W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą. W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę - z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi Armii Krajowej.
W imieniu służby dziękuję Wam za dotychczasową ofiarną pracę.

Wierzę głęboko, że zwycięży nasza Święta Sprawa, że spotkamy się w prawdziwie wolnej i demokratycznej Polsce.
Niech żyje Wolna, Niepodległa, Szczęśliwa Polska.

                        Dowódca Sił Zbrojnych w Kraju
                        Niedźwiadek
                        gen. bryg.