+ Pokaż spis treści

Wycieczka do Czech

Rok szkolny 2013/14
[-]

VZDELAVACI SKOLNI VYLET (CESKA REPUBLIKA, ZARI 2013)


Zakończyliśmy edukacyjną wyprawę do egzotycznego kraju, w którym sklep to piwnica, pivnica to piwiarnia, cerstvy to świeży, a momentalnie niepritomny to chwilowo nieobecny. Już po pierwszym widoku zrobiliśmy taaaaaaakie oczy (co widać na zdjęciu obok), a potem napięcie stopniowo narastało (co widać na pozostałych zdjęciach). Do wszystkich, którzy nas gościli, wołamy z serca Polski: "Srdecne podekovani a vse nejlepsi!!!".


Kaplica w Kutnej HorzeKaplica w Kutnej HorzeKaplica w Kutnej HorzeKaplica w Kutnej HorzeKaplica w Kutnej HorzeKaplica w Kutnej HorzeNauczyciele przy planie Kutnej Hory naradzają się, co jeszcze pięknego pokazać uczniom...Kutna Hora: morovy sloupKutna Hora: chram sv. BarboryKutna Hora: kamenna kasnaPan Rafał - specjalnie dla koneserów architektury - pokazuje sklepienie, którego nie udało się obejrzeć w naturze.

Dzień 1. CZYLI VANITAS VANITATUM ET OMNIA VANITAS


Wyprawa do Czech rozpoczęła od przypomnienia, że z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy, odwiedzając w Kutnej Horze kaplicę ozdobioną przez Frantiska Rinta ludzkimi kośćmi i czaszkami.


Na zdjęciach widać ponadto:

  • chram sv. Barbary, morovy sloup i kamenną kasznę (proszę zgadnąć, co to znaczy);
  • nauczyciele przy planie Kutnej Hory naradzają się, co jeszcze pięknego pokazać uczniom, a na następnych uczniowie okazują radość z tego powodu;
  • p. Rafał - specjalnie dla koneserów architektury - pokazuje sklepienie, którego nie udało się obejrzeć w naturze.

Dzień 2. CZYLI CESKY DAREK KONTRA PAN DAREK


... Magda i Majka pokazywały, jakie mają ładne bilety...... p. Rafał przestrzegał, że wyrzucanie ludzi przez okna w celach politycznych może mieć katastrofalne następstwa...... Tomasz szczycił się, że z bronią w ręku walczył o serce niewiasty...... p. Darek przekonywał, że kupowanie w sklepie noszącym jego imię ma wielką przyszłość...... Michał demonstrował namacalnie, że trzeba wierzyć w cuda...... młodzież rozważała (czysto teoretycznie), czy gdyby sprytnie wyjąć jedną tylko pozycję z pomnika książek, to całość by runęła...... Joanna rozmyślała, o co warto by poważnie poprosić rabina Lwa...... Jan zadumał się nad kwestią, czy warto było zbudować kubistyczny dom...... maturzyści dawali przykład, jak należy wpierać talent młodego, ambitnego artysty...

Drugi dzień czeskiej wycieczki spędziliśmy w Pradze, gdzie między innymi:

  • p. Rafał przestrzegał, że wyrzucanie ludzi przez okna w celach politycznych może mieć katastrofalne następstwa;
  • p. Darek przekonywał, że kupowanie w sklepie noszącym jego imię ma wielką przyszłość;
  • Tomasz szczycił się, że z bronią w ręku walczył o serce niewiasty;
  • Magda i Majka pokazywały, jakie mają ładne bilety;
  • Michał demonstrował namacalnie, że trzeba wierzyć w cuda;
  • Jan zadumał się nad kwestią, czy warto było zbudować kubistyczny dom;
  • młodzież rozważała (czysto teoretycznie), czy gdyby sprytnie wyjąć jedną tylko pozycję z pomnika książek, to całość by runęła;
  • Joanna rozmyślała, o co warto by poważnie poprosić rabina Lwa;
  • maturzyści dawali przykład, jak należy wspierać talent młodego, ambitnego artysty.

A co poza tym, można wywnioskować z pozostałych zdjęć.


Dzień 3. CZYLI TAŃCZĄ, TAŃCZĄ, TAŃCZĄ KAMIENICE


W Pradze odwiedziliśmy nie tylko miejsca całkiem oczywiste, ale wyszperaliśmy też coś dla prawdziwych koneserów, a mianowicie:

  • pomnik króla Wacława na opak pod sufitem pasażu Lucerna;
  • kamienice tańczące nad Wełtawą;
  • popiersie Aleksandra Suworowa tkwiące na podwórku;
  • klub, w którym prezydent Vaclav Havel oklaskiwał grającego na saksofonie prezydenta Billa Clintona;
  • figury pięknych dam na dachu kamienicy obok nuncjatury apostolskiej;
  • wiszącego na Starym Mieście profesora Zygmunta Freuda.

Te i inne jeszcze rzeczy do wglądu na zdjęciach. A na deser: czeski pudel.

Dzień 4. czyli NIE TYLKO PRAGA MA W SOBIE TO COŚ


Czeskie Budziejowice i Czeski Krumlow są szczęśliwymi posiadaczami starówek nad starówkami. Tu nie ma się co długo rozwodzić. Trzeba podziwiać, cmokać i palce lizać.

 


DZIEŃ 5. czyli MORAWSKI KRAS SZTUK RAZ



W 1560 roku pewnej kobiecie ze wsi Vilemovice podszepnął ktoś "życzliwy", że pasierb "wysysa soki żywotne" z jej rodzonego syna. Niewiasta zepchnęła nieszczęśnika w wielką rozpadlinę, ten jednak zdołał uchwycić się roślin i ocalał. Kiedy opowiedział o wszystkim w wiosce, zbulwersowani vilemoviczanie postanowili ukarać niedoszłą morderczynię, wrzucając ją w tę samą przepaść. Uczynili to z takim rozmachem, że o chwytaniu się czegokolwiek nie mogło być mowy, a na pamiątkę owego aktu sprawiedliwości przepaść tę nazwano macochą.


Ten i inne cuda Morawskiego Krasu przeszły nasze najśmielsze oczekiwania.