Stosunki Kościół-państwo w popaździernikowej Polsce

      Wspomniano już, że jedną z trwałych zdobyczy Października była polityka władz partyjno-państwowych wobec Kościoła katolickiego. To, że zrezygnowano z represji w stosunku do osób duchownych i otwartej wojny z Kościołem, nie znaczy w żadnym razie, iż komuniści wyrzekli się walki o "rząd dusz". Zresztą już w 1958 r. władze zainicjowały wymierzoną w milenijny program prymasa akcję, która w połowie lat sześćdziesiątych miała doprowadzić do bardzo poważnego zaostrzenia stosunków między Kościołem a państwem. W 1958 r. ograniczono nauczanie religii do jednej godziny tygodniowo, na ostatniej nadobowiązkowej lekcji i podjęto akcję zdejmowania krzyży w szkołach.

      W następnym roku wydano przepisy podatkowe, których faktycznym celem było uszczuplenie finansów Kościoła. Jednocześnie prowadzona była akcja odbierania budynków nie mających bezpośrednio sakralnego charakteru. Wszystkie te posunięcia przyczyniły się do wyraźnego pogorszenia stosunków między państwem a Kościołem. Mnożono incydenty o wyraźnym antykościelnym i antyreligijnym charakterze. Szczególnie gwałtowny przebieg miały wydarzenia w Nowej Hucie, która w pierwotnym zamyśle komunistów miała być "miastem bez kościołów". 17 IV 1960 r. doszło tam do rozruchów spowodowanych usunięciem przez władze krzyża z miejsca, w którym zaplanowano budowę kościoła.

      16 listopada Sejm uchwalił ustawę znoszącą jako dni wolne od pracy święta Trzech Króli (6 stycznia) i Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny (15 sierpnia). Przeciwko tej ustawie głosowało 10 posłów Koła "Znak". W następnym roku uchwalono ustawę o rozwoju systemu oświaty i wychowania, w oparciu o którą począwszy od l IX 1961 r. przestano nauczać w polskich szkołach religii. Zaczęto też powoływać do wojska kleryków oraz próbowano poddać kontroli administracyjnej przykościelne punkty katechetyczne. Czyniono coraz większe trudności w uzyskaniu zezwolenia na budowę kościołów. Systematycznie nasilała się propaganda ateistyczna. Po usunięciu nauczania religii ze szkół, przyszła kolej na uniemożliwianie praktyk religijnych w miejscach zamkniętych (więzienia, wojsko, szpitale). Wszystko to było przygotowaniem ze strony władz państwowych gruntu do dalszego zaostrzenia polityki antykościelnej i antyreligijnej.

      W tym czasie w Kościele katolickim - jak już była o tym mowa -dokonywały się zmiany niemal rewolucyjne: obradował Sobór Watykański II. Wszystkie te zmiany były uważnie obserwowane w Polsce i to nie tylko przez społeczność katolicką. Władze państwowe starały się "postępowych papieży" przeciwstawiać "reakcyjnemu" prymasowi i dokonujące się w Kościele zmiany interpretować w sposób wygodny dla siebie. Właśnie w połowie lat sześćdziesiątych m.in. na tym tle dojść miało w Polsce do niespotykanego od czasów stalinowskich kryzysu w stosunkach Kościół-państwo.

List biskupów

Kardynał Stefan Wyszyński (fot. wikimedia)     Przyczyny tego stanu rzeczy należałoby upatrywać w reakcjach polskich władz partyjnych i państwowych na wystosowane 18 XI 1965 roku "Orędzie biskupów polskich do ich niemieckich braci w Chrystusowym urzędzie pasterskim". Episkopat Polski wystosował wówczas listy do konferencji episkopatów 56 krajów uczestniczących w Soborze Watykańskim II, zapraszające ich przedstawicieli do udziału w obchodach Tysiąclecia Chrztu Polski, lecz w praktyce tylko ten list wzbudził gwałtowne reakcje czynników rządowych. Pełnej treści "listu" w Polsce wówczas nie opublikowano - jeśli nie liczyć wersji zawierającej jednak szereg zniekształceń - ogłoszonej w tygodniku "Forum". Podjęto natomiast zakrojoną na szeroką skalę publiczną polemikę z tym dokumentem. Nie była to jednak polemika merytoryczna, ale gwałtowny atak na autorów, a w szczególności na kardynała Wyszyńskiego.

      Co wobec tego spowodowało gniew kierownictwa partyjnego i w konsekwencji falę antykościelnych wystąpień w środkach masowego przekazu? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i próbując jej udzielać należy uwzględnić różne czynniki. Wydaje się jednak, że dwa elementy były decydujące. "Orędzie" w sposób bolesny, ale prawdziwy przypominające tysiącletnie dzieje stosunków polsko-niemieckich od Mieszka I i Bolesława Chrobrego, poprzez Krzyżaków, Prusaków, zabory, aż po II wojnę światową, zawierało w zakończeniu zupełnie nową nutę, a mianowicie wolę wzajemnego wybaczenia oraz pojednania polsko-niemieckiego.

      Przez Gomułkę, szczególnie wrażliwego w kwestii niemieckiej, zostało to odczytane jako mieszanie się Episkopatu do polityki zagranicznej. Zarazem - o czym jednak wprost nie mówiono - zdaniem komunistów "Orędzie" naruszało ich monopol w polityce zagranicznej. Gomułka odebrał to wystąpienie jako niezgodne z polską racją stanu - tak jak on ją pojmował. W jego rozumieniu biskupi wtrącali się w sprawę, którą tylko on mógłby uregulować. Szczególnie ostro I sekretarz atakował kardynała Wyszyńskiego. Przemawiając w Poznaniu w trakcie manifestacji związanej z obchodami Tysiąclecia Państwa Polskiego Gomułka stwierdził, że jego umysł musi być "ograniczony i wyzbyty narodowego poczucia państwowości". I sekretarz KC powiedział wówczas między innymi: "Jakież to musi być zaślepienie tego kierownika episkopatu polskiego i jego popleczników, lansujących pokraczną, antynarodową ideę przedmurza, której treść polityczna w naszych czasach sprowadza się do skłócenia narodu polskiego z narodem radzieckim, do zerwania sojuszu polsko-radzieckiego, do postawienia muru między Polską a Związkiem Radzieckim, do nowej katastrofy Polski."

      Ze swego punktu widzenia Gomułka popełnił poważny błąd taktyczny atakując prymasa za jego rzekome antyradzieckie wystąpienia. Dopóki bowiem władze posługiwały się kartą niemiecką, przedstawiając część hierarchii katolickiej jako ludzi gotowych do (właściwie nie wiadomo naprawdę jakich) ustępstw na rzecz Niemiec, to - w dwadzieścia lat po wojnie i nieopisanych zbrodniach hitlerowskich - mogły liczyć na zasianie przynajmniej wśród części społeczeństwa wątpliwości i pojawienie się niechęci do "zdradzieckiego" prymasa. Gdy jednak władze, ignorując zupełnie nastroje społeczne, zaatakowały biskupów, a zwłaszcza kardynała Wyszyńskiego za antyradzieckość, ogromna część Polaków opowiedziała się za swoimi pasterzami.

      W owym czasie władze na szeroką skalę posługiwały się tzw. nacjonalizmem selektywnym. W oficjalnych enuncjacjach w żadnym wypadku nie mogły pojawiać się akcenty antyradzieckie, natomiast często pojawiały się akcenty antyniemieckie - obowiązkowo wymierzone w RFN. Była to w społeczeństwie żyjącym w państwie niesuwerennym gra bardzo niebezpieczna, albowiem nie znajdujące zewnętrznego ujścia uprzedzenia antyradzieckie i antyrosyjskie kumulowały się i systematycznie narastały.

Walka o Milenium

      Z drugiej strony reakcje władz na "Orędzie" należy rozpatrywać w szerszym kontekście kościelno-państwowej rywalizacji o kształt i charakter Milenium, jaka toczyła się w Polsce w 1966 r. Już od 1958 r. trwała akcja budowy tysiąca szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego, a w 1966 r. uroczystościom kościelnym władze państwowe przeciwstawiały urządzane ze znacznym rozmachem obchody świeckie. Starano się też organizować zawody sportowe i imprezy rekreacyjne w czasie uroczystości religijnych. W porze centralnych uroczystości jasnogórskich planowano nawet zorganizowanie w Częstochowie 3 V 1966 r. koncertu zespołu The Beatles, do czego jednak nie doszło.

      Jednocześnie utrudniano przebieg uroczystości kościelnych środkami zrazu administracyjnymi, później także policyjnymi. Elementem integralnym obchodów Tysiąclecia Chrztu Polski była peregrynacja po kraju kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. W tym przypadku władze posunęły się do akcji o charakterze policyjnym odbierając przemocą, tzn. "aresztując" - jak wtedy mówiono - ów święty obraz.

      W czasie gdy obraz przebywał w Warszawie, Komitet Warszawski zorganizował kontrmanifestację aktywu partyjnego, który przemaszerował pod siedzibą prymasa urządzając "kocią muzykę" i skandując "Oddaj marki!". Było to nawiązanie do listu biskupów połączone z insynuacją, iż kardynał Wyszyński jakoby miał odnieść jakieś korzyści materialne w związku z jego wystosowaniem. Jednocześnie ZOMO rozpędziło pałkami kilkutysięczny pochód młodzieży katolickiej wracający Krakowskim Przedmieściem z uroczystości religijnych w katedrze.

Uroczystości milenijne w Lublinie w czerwcu 1966 r. (fot. ipn.gov.pl)      Jednakże wydarzeniem, które w 1966 r. bodaj najbardziej zbulwersowało katolickie w swej masie społeczeństwo polskie, był bardzo poważny afront polityczny i dyplomatyczny uczyniony wówczas Stolicy Apostolskiej. Oto bowiem właśnie wtedy władze państwowe dwukrotnie odmówiły wyrażenia zgody na przyjazd do Polski na uroczystości milenijne papieża Pawła VI. Równocześnie przez prawie trzy lata (od stycznia 1966 do listopada 1968 r.) odmawiały paszportu kardynałowi Wyszyńskiemu. Na pewno po 1956 r. stosunki Kościół-państwo nigdy nie były tak złe jak właśnie wtedy; nic też nie zaogniło ich bardziej niż spór o kształt obchodów milenijnych. Dla społeczności katolickiej kościelne obchody Milenium były największą - aż do czasu wizyty papieża Jana Pawła II w czerwcu 1979 r. - manifestacją własnych postaw, przekonań, własnej wiary, były dostrzegalnym gołym okiem dowodem siły i autorytetu Kościoła w Polsce.

      Natomiast centralne świeckie uroczystości Tysiąclecia państwa Polskiego połączono z dorocznymi obchodami święta 22 Lipca. W ten sposób dawano do zrozumienia, że PRL jest historyczną kontynuacją państwa polskiego, co zarówno wtedy jak i dziś nie przez wszystkich było i jest akceptowane. W Warszawie odbyła się nadzwyczajna sesja Sejmu, w trakcie której okolicznościowe przemówienie wygłosił Gomułka. Również w stolicy urządzono wojskową "defiladę tysiąclecia", w której maszerowali żołnierze w historycznych strojach od średniowiecza po czasy najnowsze.

      Konflikt wokół listu biskupów oraz obchodów milenijnych pokazywał, że choć system po Październiku uległ jako całość znacznym zmianom, to jednak pewne jego ideologiczne segmenty (np. antyklerykalizm) pozostawały w praktyce niezmienne. Naturalnie zmieniły się metody działania władz, które np. wzorem lat stalinowskich nie zdecydowały się na aresztowanie prymasa, niemniej istota systemu pozostała nie zmieniona.




Wybrane pozycje literatury przedmiotu:


  • Bankowicz Bożena, Dudek Antoni, Ze studiów nad dziejami Kościoła i katolicyzmu w PRL, Kraków 1996.
  • Dudek Antoni, Państwo i Kościół w Polsce 1945-1 970, Kraków 1995.
  • Friszke Andrzej, Oaza na Kopernika. Klub Inteligencji Katolickiej 1956-1989, Warszawa 1997.
  • Konopka Hanna, Religia w szkołach Polski Ltudowej, Białystok 1997.
  • Madajczyk Piotr, Na drodze do pojednania. Wokół orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 r., Warszawa 1994. Micewski Andrzej,
  • Kardynał Wyszyński. Prymas i mąż stanu, Paryż 1982.
  • Micewski Andrzej, Współrządzić czy nie kłamać? PAK i Znak w Polsce 1945-1976,Paryż 1978.
  • Raina Peter, Kardynał Wyszyński, t. III: Czasy Prymasowskie 1956-1961, t. IV: Czasy Prymasowskie 1962-1963, t. V: Czasy Prymasowskie 1964- 1965, t. VI: Orędzie biskupów a reakcja władz, Warszawa 1994-1996.
  • Raina Peter, "Te Deum" narodu polskiego. Obchody Tysiąclecia Chrztu Polski w świetle dokumentów kościelnych, Olsztyn 1991.
  • Tajne dokumenty. Państwo-Kościół 1960-1980, Londyn 1996.
  • Uroczystości milenijne 1966 roku. Sprawozdanie urzędów spraw wewnętrznych, Warszawa 1996.