+ Pokaż spis treści

Wielkie bitwy i kampanie


Jednym z powodów radosnego uniesienia, towarzyszącego początkowi wojny w pierwszych dniach sierpnia 1914 r., było powszechne przekonanie o rychłym rozstrzygnięciu, a co za tym idzie triumfalnym zakończeniu konfliktu. Optymistyczne przeświadczenie żywiły obie wrogie strony. Uważano, że pełna mobilizacja, wykorzystanie zdobyczy nauki i techniki, wspaniałe strategie wróżą pewny sukces.

Poglądy sztabowców były zdumiewającą syntezą doświadczeń wyniesionych z wojen dziewiętnastego stulecia i jednoczesnego lekceważenia ważnych okoliczności tychże wojen. Niepomni długotrwałości i koszmaru wojny krymskiej, amerykańskiej wojny secesyjnej czy wojny burskiej, wojskowi - zafascynowani oddaną do ich dyspozycji potęgą - wierzyli w prędki koniec batalii. Fetyszyzowano rolę kolei, artylerii, karabinów maszynowych, floty. Powszechne, w obu blokach, było przekonanie, że zwycięstwo przyniesie jedna, wielka, masowa bitwa. Ufano, że podjęta na ogromną skalę ofensywa - choćby na niedużym odcinku frontu - złamie przeciwnika, zniszczy jego morale, wykrwawi, zmusi do odwrotu i kapitulacji. O ile hołdowanie takim poglądom w ciągu pierwszych miesięcy wojny można złożyć na karb uporu konserwatywnych dowódców, o tyle trwanie w podobnych przekonaniach niemal do końca wojny trudno usprawiedliwić działania wojenne na dwóch najważniejszych frontach - zachodnim, gdzie walczyli Niemcy przeciwko Francuzom i Anglikom, a potem także Amerykanom, oraz wschodnim, gdzie wojska rosyjskie zmagały się z Niemcami i Austro-Węgrami, prowadziły do nieprawdopodobnych wprost ofiar w ludziach. Milionowe masy żołnierzy podejmowały nieustanne ataki na pozycje przeciwnika, pozostawiając na polu bitwy steki tysięcy poległych, nie zmieniając przy tym zasadniczo ogólnej sytuacji strategicznej.

Szczególnie charakterystyczne było to dla frontu zachodniego. Ciągnął się od belgijskich wybrzeży Morza Północnego po granicę Szwajcarii. W toku wojny stał się on - zwłaszcza w północnej części - areną szeregu zmasowanych ofensyw i bitew. Rozpoczęła je wielka ofensywa niemiecka z sierpnia 1914 r., która zagroziła Paryżowi, a powstrzymana została we wrześniu 1914 r. nad Marną.

Następnie Niemcy odepchnięci zostali o kilkadziesiąt kilometrów na linię, na której przez następne lata wojny toczyła się wojna pozycyjna. W jej trakcie w roku 1915 alianci podejmowali próby ofensywy w Szampanii, a Niemcy użyli gazów bojowych pod Ypres. Rok 1916 przyniósł makabryczne, wielomiesięczne ofensywy: niemiecką pod Verdun i francusko-angielską nad Sommą. Kosztowały one życie ponad 2 300 tys. żołnierzy, przynosząc przesunięcie frontu zaledwie o kilka kilometrów. Fiaskiem zakończyła się gigantyczna ofensywa francuska w Szampanii w pierwszych miesiącach 1917 r. Rozstrzygnięcia nie przyniosła również angielsko-francuska ofensywa we Flandrii w drugiej połowie 1917 r. Znacznych sukcesów dostarczyła Niemcom ofensywa w Pikardii w marcu 1918 r., jednak decydujące znaczenie miały ogromne ofensywy podjęte przez wojska Ententy - angielsko-francuska znad Sommy i amerykańska znad Mozy, obie latem 1918 r. Koniec działań wojennych przyniosło podpisanie rozejmu 11 listopada 1918 r. w lasku Compiegne.

O wiele dynamiczniej toczyła się wojna na froncie wschodnim, choć i on zastygał w bezruchu na wiele miesięcy, a życie żołnierzy toczyło się w okopach. W 1914 r. Rosjanie, którym zachodni alianci przypisali rolę odciążającą w stosunku do działań toczonych na Zachodzie, podjęli ofensywy na terenie Prus Wschodnich i Galicji. W Prusach wojska rosyjskie poniosły sromotną klęskę, jednak zupełny triumf święciły w Galicji, którą opanowały niemal w całości. Od zimy 1915 r. państwa centralne podejmowały, ze zmiennym szczęściem, próby natarcia na różnych odcinkach frontu, napotykając jednak silny opór Rosjan. Dopiero gigantyczna operacja podjęta przez Niemców i Austriaków wiosną i latem 1915 doprowadziła do odrzucenia wojsk rosyjskich daleko na wschód: linia frontu przebiegała od Rygi i Dyneburga przez Pińsk do Tarnopola i Czerniowiec. Niemcy i Austro-Węgry opanowały Królestwo Polskie, tereny Litwy i częściowo ?otwy, odzyskały niemal całą Galicję. Rosjanie znaleźli się w defensywie. Stanu rzeczy nie poprawiły ani próby kontrnatarcia podjęte wiosną 1916 r. na Litwie i latem 1916 r. na Ukrainie, ani przystąpienie Rumunii do wojny po stronie Ententy w sierpniu 1916 r. Rosja stała w obliczu rewolucji. Jej wybuch, obalenie caratu i przejęcie władzy przez rząd tymczasowy jeszcze pogorszyły sytuację. Wprawdzie nowe władze rosyjskie pragnęły wywiązywać się z zobowiązań wobec zachodnich aliantów, jednak podjęta w lipcu 1917 r. ofensywa generała Brusiłowa rychło załamała się. Mnożyły się wypadki łamania dyscypliny i dezercji. Całe jednostki odmawiały udziału w walce. Pucz bolszewicki w listopadzie 1917 r. ostatecznie wytrącił Rosję z wojny. Rząd Lenina zawarła rozejmy z Niemcami i Austro-Węgrami w grudniu 1917 r. Ostateczny pokój w Brześciu Litewskim z 3 marca 1918 r. oddawał państwom centralnym ogromne połacie europejskiej części Rosji od Zatoki Fińskiej po Morze Azowskie.


Olbrzymie ilości rzucanego do walki sprzętu, operowanie milionowymi masami żołnierzy, nie znajdująca w dziejach precedensu liczba ofiar przez ponad pięćdziesiąt miesięcy nie były w stanie przynieść zdecydowanej przewagi żadnej ze stron. Tak jak mało kto wyobrażał sobie przed wojną, jak długo będzie trwała i ile pochłonie ofiar, tak po jej zakończeniu mało kto dopuszczał ewentualność powtórzenia się jej koszmaru. Ci jednak, którzy pragnęli rewanżu za klęski, wiedzieli, że kolejny konflikt będzie musiał mieć inny charakter. Charakter wojny błyskawicznej - Blitzkriegu.


Odpoczynek żołnierzy niemieckich maszerujących na Paryż w sierpniu 1914 roku. Po opanowaniu Belgii armie niemieckie odniosły znaczne sukcesy w szeregu bitew stoczonych z wojskami francuskimi i Brytyjskimi Siłami Ekspedycyjnymi (BEF) na granicy francusko-belgijskiej. Osiągnięta przewaga umożliwiła żołnierzom cesarza Wilhelma kontynuowanie pochodu na zachód, by zgodnie z planem Schlieffena oskrzydlić stolicę Francji od północnego zachodu.Rozbite francuskie tabory na drodze pochodu wojsk niemieckich. Miejsce podjęcia przez Niemców strategicznej ofensywy na północnej granicy Francji kompletnie zaskoczyło Francuzów. Z trudem usiłowali oni powstrzymywać marsz napastników. Głównodowodzący siłami III Republiki generał Jacques Joffre, aby nie dopuścić do całkowitego rozbicia podległych sobie sił, zarządził ich odwrót ku rzece Marnie. Dawało to Niem-com możliwość szybkiego posuwania się w głąb Francji. Kierujący operacjami niemieckimi generał Helmuth von Moltke (młodszy) nie dostrzegał jednak niebezpieczeństwa wynikającego ze zbytniego rozciągnięcia swych armii, słabą łącznością pomiędzy nimi i zmęczeniem dotychczasowym pościgiem.Armaty niemieckie prowadzą ostrzał pozycji francuskich w okolicach Paryża. Zachłyśnięci tempem swej ofensywy Niemcy doszli w ostatnich dniach sierpnia do przekonania, że obrona francuska nie jest zdolna do działania,a zdobycie Paryża jest przesądzone. Dowodzący 1 armią niemiecką (nacierająca na lewym skrzydle ofensywy) generał Aleksander von Kluck zmienia nawet kierunek natarcia, rezygnuje z okrążania Paryża i kieruje się na południe. Siły niemieckie forsują Marnę, zajmują Reims i zbliżają się do Paryża od zachodu, co zagraża metropolii, ale jednocześnie odsłania lewe skrzydło wojsk niemieckich, narażając je na atak Francuzów.Niemiecki oficer studiuje mapę podczas odwrotu znad Marny. Rezygnacja z kontynuowania natarcia na północ od Paryża była poważnym błędem niemieckiego dowództwa. Drugim, równie doniosłym, było odesłanie z Frontu Zachodniego dwóch korpusów z pomocą dla poważnie, jak się zdawało, zagrożonych przez Rosjan Prus Wschodnich. Okoliczności te umożliwiły generałowi Joffre przeprowadzenie, na całej 240 kilometrowej szerokości frontu, ofensywy. Przeszła ona do historii jako bitwa nad Marną. Joffre twierdził, że od jej przebiegu zależał los Francji. W rzeczywistości zadecydowała ona o przebiegu Wielkiej Wojny. W dniach 6 - 12 września 1914 roku zmierzyły się ze sobą siły francusko-brytyjskie i niemieckie. Alianckie oddziały dowożone były na front zarekwirowanymi paryskimi taksówkami. Impet natarcia sprzymierzonych rozciął na dwoje siły niemieckie, które - zagrożone okrążeniem i rozbiciem - rozpoczęły odwrót. Oznaczało to ciężką porażkę. Jej efektem była zmiana szefa sztabu - von Moltkego zastąpił generał Erich von Falkenhayn. Klęska Niemców nie była jednak całkowita. Zdołali oni z powodzeniem stawić czoła aliantom w tak zwanym 'wyścigu do morza', w którym obie strony usiłowały okrążyć od północy przeciwnika. W rezultacie ścierające się ze sobą armie osiągnęły wybrzeże Morza Północnego. W ten sposób ustabilizowana została na zachodzie linia frontu - od plaż Belgii po granicę Szwajcarii.Odziały niemieckie w forsownym marszu, gdzieś w mazurskich lasach latem 1914 roku... Nadzwyczaj śmiałe plany dowództwa rosyjskiego zakładały podjęcie w początkowym okresie wojny równocześnie w dwóch kierunkach - poprzez Prusy ku Berlinowi i przez tereny Galicji ku Wiedniowi i Bałkanom. Niezbędnym warunkiem skuteczności tych przedsięwzięć było jednak przeprowadzenie pełnej mobilizacji i koncentracja odpowiednich sił. Tymczasem Rosjanie, pod naciskiem atakowanych na Zachodzie aliantów, rozpoczęli natarcie w Prusach Wschodnich już 17 sierpnia 1914 roku. Było ono prowadzone siłami dwóch armii - Pierwszą, na północy, dowodził generał Paweł von Rennenkampf, zaś Drugą, na południu - generał Aleksander Samsonow. W ciągu pierwszych dni walk siły Rennenkamfa odniosły znaczne sukcesy, staczając zwycięską bitwę pod Gąbinem i maszerując na zachód. Wywołało to popłoch w niemieckim dowództwie, które nawet zamierzało opuścić Prusy i wycofać się za Wisłę. Do Prus ściągano posiłki z Frontu Zachodniego. Na czele stawiających czoła Rosjanom wojsk postawiono generała Paula von Hindenburga, jego szefem sztabu został Erich Ludendorff. Położenie Niemców, z początku groźne, zmieniło się, gdy Pierwsza armia rosyjska zatrzymała się, szykując się do uderzenia na Królewiec.Jeńcy rosyjscy wzięci do niewoli w czasie walk w Prusach Wschodnich. Gdy natarcie wojsk Rennenkampfa utknęło na północ od wielkich jezior mazurskich, Druga armia Samsonowa mozolnie posuwała się w kierunku Olsztyna. Wykorzystując bierność Pierwszej armii, Hindenburg zdecydował przegrupować swe siły i rzucić je niemal w całości przeciwko Samsonowowi, by uniknąć okrążenia. Ryzykowny ten manewr zakończył się oszałamiającym sukcesem. Wojska rosyjskie zostały całkowicie rozbite. Do niewoli dostało się kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy, generał Samsonow popełnił samobójstwo. Na początku września pogromowi uległy również siły Rennekampfa. Rosyjska ofensywa w Prusach załamała się. Fakt ten umiejętnie wykorzystała niemiecka propaganda. Klęska wojsk Samsonowa nastąpiła nieopodal miejsca, gdzie w 1410 roku rozegrała się bitwa pod Grunwaldem (znana Niemcom jako bitwa pod Tannenbergiem). Głoszono zatem, że po pięciuset latach Niemcy wzięli rewanż za porażkę, jaką niegdyś z rąk Słowian poniósł Zakon Krzyżacki. Najważniejszym jednak skutkiem walk w Prusach Wschodnich było uratowanie od klęski aliantów zachodnich. Dwa korpusy przerzucone znad granicy francuskiej mogły rozstrzygnąć losy bitwy nad Marną na korzyść Niemców...
O wiele pomyślniej przebiegała natomiast rosyjska ofensywa w Galicji, która niemal w całości opanowana została przez wojska Mikołaja II. Zajmując Lwów i oblegając Przemyśl, Rosjanie dotarli do głównego grzbietu Karpat, znacznie komplikując położenie Austro-Węgier.Zniszczone rosyjskie okopy i kawaleria niemiecka w marszu podczas ofensywy latem 1915 roku. Już zimą - w styczniu i lutym 1915 roku - wojska państw centralnych podjęły próby ofensyw na Froncie Wschodnim. W Karpatach miały one wyprzeć Rosjan z Galicji i oswobodzić oblegany przez nich Przemyśl, w Prusach Wschodnich celem było okrążenie i zniszczenie znajdujących się tam sił rosyjskich. Mimo początkowych sukcesów, niemiecka ofensywa na północy została w marcu powstrzymana przez rosyjskie kontruderzenie. Również w Karpatach armie carskie odparły natarcie austro-węgierskie, a nawet zajęły Przemyśl. Straty obu stron były gigantyczne. Mimo to państwa centralne zadecydowały o kontynuowaniu działań zaczepnych przeciwko Rosja-nom. W maju rozpoczęła się w Galicji, pod Gorlicami, wielka operacja dowodzona przez generała Augusta von Mackensena. Doprowadziła ona do zdobycia Lwowa i odrzucenia Rosjan daleko na wschód - w okolice Czerniowiec i Tarnopola. Nazajutrz po zdobyciu Brześcia Litewskiego - żołnierze niemieccy wynoszą zapasy żywności z płonącej twierdzy. Podobnie pomyślne rezultaty jak w Galicji, przyniosła ofensywa państw centralnych w środkowej i północnej części Frontu Wschodniego. Od maja Niemcy prowadzili działania w krajach nadbałtyckich, gdzie osiągnęli w lipcu Dźwinę i Dyneburg. W czerwcu rozpoczęło się wielkie natarcie, którego celem było okrążenie od północy i południa wojsk rosyjskich w Królestwie Polskim i zdobycie twierdzy w Brześciu. Armie carskie w panice wycofywały się na wschód. 5 sierpnia Niemcy wkroczyli do Warszawy. 26 sierpnia zdobyli Brześć. Do końca września państwa centralne osiągnęły linię od Dyneburga przez Pińsk do Czerniowiec. Na niej właśnie ustabilizował się front jesienią 1915 roku. Nie kończące się kolumny rosyjskich jeńców wziętych do niewoli pod Grodnem. Wielka ofensywa latem 1915 roku zakończyła się spektakularnym sukcesem. Do niewoli trafiły setki tysięcy rosyjskich żołnierzy. Znaczną wartość miały zdobycze terytorialne, zwłaszcza że państwa centralne odczuwały poważny niedostatek wielu towarów i surowców. Wprawdzie wycofujący się Rosjanie stosowali taktykę spalonej ziemi i wywieźli ze sobą pokaźną część urządzeń przemysłowych Królestwa, ale nie przeszkodziło to Niemcom w późniejszym eksploatowaniu tych obszarów, głównie poprzez prowadzenie rabunkowej gospodarki. Mimo desperacko ponawianych w końcu 1915 roku prób, Rosjanom nie udało się odzyskać utraconych obszarów. Ponoszone od lata tego roku porażki bezpośrednio obciążały już samego Mikołaja II. Car 5 września zwolnił z funkcji głównodowodzącego wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza i sam stanął na czele armii, funkcję szefa sztabu powierzając generałowi Michałowi Aleksiejewowi. Następne miesiące poważnie nadszarpnęły i tak mocno nadwątlony prestiż monarchy, tworząc grunt pod zbliżającą się rewolucję...Artyleryjski ostrzał fortu Douaumont podczas niemieckiej ofensywy pod Verdun w 1916 roku. Po opanowaniu rozległych terenów Europy Środkowej w 1915 roku, Niemcy zamierzali ponownie zintensyfikować działania na froncie Zachodnim. Na miejsce potężnego uderzenia wybrano wysunięty ku zachodowi rejon wokół leżącego nad Mozą miasta Verdun. Francuzi, zwiedzeni spokojem panującym na tym odcinku frontu, kilka miesięcy wcześniej znacznie uszczuplili stacjonujące tam siły. Szef sztabu armii niemieckiej - generał Falkenhayn miał nadzieję, że zdobywając Verdun zada Francuzom ciężkie straty, otworzy drogę na Paryż i poprawi nastroje morale wojska. Do ofensywy przygotowano się nad wyraz starannie. Zgromadzono ogromne ilości piechoty, wspomaganej przez lotnictwo i balony. Zasadnicza rola miała jednak przypaść artylerii. Pod Verdun Niemcy ściągnęli 1225 dział i 152 moździerze, zgromadzili 2,5 miliona pocisków! Natarcie rozpoczęło się rankiem 21 lutego 1916 roku huraganowym, dziewięciogodzinnym ostrzałem artyleryjskim.Fort Douaumont wczesną wiosną 1916 roku. Przedstawiony na zdjęciu bastion był jednym z głównych punktów obrony systemu umocnień wokół Verdun. Miasto otaczało około 30 podobnych do Douaumont fortów, samodzielne baterie artyleryjskie, zasieki, układające się w kilka linii obrony okopy. Fortyfikacje te okazały się bardzo trudne do zdobycia. Wprawdzie w pierwszych dniach ofensywy Niemcy opanowali część francuskich pozycji, jednak w marcu i kwietniu impet natarcia osłabł. Generał Joffre polecił przerzucić pod Verdun znaczne posiłki, jednocześnie dowództwo obrony rejonu Verdun powierzając generałowi Philippowi Pétain. Zaciekła obrona Francuzów osadziła w miejscu niemieckie natarcie, co zamieniło walki pod Verdun w krwawą i wycieńczającą wojnę pozycyjną.Fort Douaumont latem 1916 roku. Fotografia pokazuje straszne skutki ostrzału artyleryjskiego twierdzy, która w toku walk przechodziła z rąk do rąk. Działania wokół Verdun straciły swe strategiczne znaczenie, gdy w czerwcu 1916 roku alianci podjęli ofensywę nad Sommą. Zmusiła ona Niemców do przerwania ataków na francuskie fortyfikacje nad Mozą. Ostatecznie z rejonu Verdun zostali oni wyparci pomiędzy październikiem a grudniem 1916 roku. Bitwa, jedna z najbardziej krwawych w dziejach, nie przyniosła pożądanego przez dowództwo niemieckie rozstrzygnięcia. Wielomiesięczne zmagania określane są przez historyków wojskowości jako 'bitwa materiałowa', bądź też 'bitwa na wyniszczenie'. W istocie jej żniwo było okrutne. Po obu stronach śmierć poniosło około miliona żołnierzy. Dla Niemiec był to cios trudny do zniesienia. Zadecydował on o odebraniu szefostwa sztabu generałowi Falkenhaynowi i powierzeniu go feldmarszałkowi Paulowi von Hidenburgowi.Angielska haubica ostrzeliwuje pozycje niemieckie podczas bitwy nad Sommą latem 1916 roku. Generał Joseph Joffre nie dał się w pełni wciągnąć w wyniszczające walki pod Verdun i zadecydował o przeprowadzeniu, zaplanowanej wcześniej, ofensywy w północnej części frontu. W natarciu wziąć miały udział zarówno jednostki francuskie, jak i angielskie. Alianci ogromną wagę przywiązali do starannego przygotowania artyleryjskiego. Artyleria, według słów Joffre'a miała teren zdobyć, piechota - zająć. Ostrzał pozycji niemieckich nad Sommą rozpoczął się 24 czerwca 1916 roku i trwał siedem dni. Żołnierze kanadyjscy w zajętych okopach niemieckich podczas walk nad Sommą. Piechota aliancka ruszyła do ataku na pozycje niemieckie 1 lipca 1916 roku. W ciągu pierwszych dni natarcia zdołano odrzucić Niemców zaledwie o kilka kilometrów. Mimo jednoczesnego zaangażowania pod Verdun i konieczności stawienia czoła ofensywie generała Brusiłowa na Wschodzie, Niemcy utrzymali swe pozycje. Rozpoczęła się wyniszczająca wojna pozycyjna. Impasu nie przełamało nawet zastosowanie przez Anglików nowych typów broni: czołgu i działa kolejowego o kalibrze 400 mm.Brytyjscy artylerzyści w walce latem 1916 roku. Alianci podejmowali próby natarcia nad Sommą przez cały lipiec, sierpień i wrzesień. Walki zamarły dopiero z początkiem października. Wielotygodniowe zmagania przyniosły przesunięcie linii frontu o około 10 km na zachód na odcinku o szerokości zaledwie 35 km. Podczas ofensywy nad Sommą śmierć poniosło około 1 300 tys. żołnierzy. Niemcy utracili około 500 tys. zabitych. Wraz z ofiarami walk pod Verdun były to dla Rzeszy straty niepowetowane, w zasadzie niemożliwe do uzupełnienia. Dowództwo alianckie, mimo niezrealizowania celów strategicznych operacji i ogromnych ofiar, mogło więc mieć powody do zadowolenia.Początek 1917 roku - oficer rosyjski i angielski próbują powstrzymać odwrót carskich oddziałów. Zgodnie z przyjętymi na siebie zobowiązaniami sojuszniczymi, latem 1916 roku Rosjanie przeprowadzili w południowej części Frontu Wschodniego udane natarcie, które poważnie zagroziło Austro-Węgrom (tzw. ofensywa generała Brusiłowa). Kolejne uderzenia odciążające Front Zachodni mieli Rosjanie podjąć na początku roku 1917. Napotkali jednak na opór wojsk państw centralnych, które wkrótce - w styczniu 1917 roku - przeszły do natarcia. Pogłębiło ono narastający od miesięcy rozkład armii i państwa rosyjskiego. Żołnierze odmawiali walki, mnożyły się dezercje. W marcu wybuchła w Petersburgu rewolucja, 15 marca car Mikołaj II abdykował. Władze przejął Rząd Tymczasowy. Rosja pogrążyła się w anarchii. Panika w szeregach rosyjskich. Głęboki kryzys wewnętrzny Rosji wywarł fatalny wpływ na sytuację na froncie. Wprawdzie nowy rząd (wpierw kierowany przez księcia Gieorgija Lwowa, a następnie przez Aleksandra Kiereńskiego) deklarował pełną lojalność wobec zachodnich aliantów i zamierzał kontynuować wojnę, ale w rzeczywistości nie miał po temu zbyt wielkich możliwości. Dyscyplina w większości jednostek wojskowych upadła, podjęte w lipcu 1917 roku próby natarcia w rejonie Lwowa - załamały się. Podobny los spotkał operacje w innych rejonach frontu. Żołnierze rosyjscy po prostu nie chcieli już walczyć.Lato 1917 roku - kolejne dziesiątki tysięcy rosyjskich jeńców w niemieckiej niewoli. Wykorzystując rozkład w armii rosyjskiej państwa centralne podjęły marsz w głąb Rosji. Rosjanie, którzy nie zdołali ujść na wschód oddawali się do niewoli, nie stawiając większego oporu. Ostateczny cios rosyjskiej machinie wojennej zadał jednak pucz, przeprowadzony w Petersburgu w nocy z 6 na 7 listopada przez bolszewików. Doprowadził on do obalenia Rządu Tymczasowego i oddania władzy w ręce Rady Komisarzy Ludowych. Stający na jej czele Włodzimierz Lenin wspierany był przez Niemców. Liczyli oni, że nowy dyktator - dążąc do wzmocnienia swej władzy w imperium - zawrze z państwami centralnymi pokój. Lenin nie zawiódł pokładanych w nim nadziei. Już 15 grudnia 1917 roku podpisany został niemiecko-rosyjski rozejm. Przypieczętował go pokój w Brześciu Litewskim z 3 marca 1918 roku. Oddawał on państwom centralnym kontrolę nad obszarami Europy Wschodniej aż po linię wiodącą od Zatoki Ryskiej po wschodnie wybrzeża Morza Azowskiego. Dla Niemiec oznaczało to możność skoncentrowania całego wysiłku no Froncie Zachodnim. Dla Rosji - początek totalitarnej dyktatury.Wiosna 1918 roku żołnierze niemieccy z granatami w dłoniach podczas natarcia na alianckie pozycje. Sukcesy w walkach na wschodzie obudziły w dowództwie niemieckim nadzieję na przeprowadzenie skutecznego natarcia przeciwko sprzymierzonym na zachodzie. Celem operacji miało być dotarcie do Kanału La Manche, złamanie armii angielskiej i wyeliminowanie Wielkiej Brytanii z wojny. Ofensywa pod kryptonimem 'Michael' rozpoczęła się 21 marca 1918 roku w Pikardii w rejonie miasta Saint Quentin. Początkowo atakujący osiągali znaczne sukcesy, posuwając się aż o 65 km w głąb pozycji alianckich i to na odcinku szerokości 80 km.Niemieccy sanitariusze podczas walk w Pikardii w 1918 roku. Niemieckie natarcie po kilkunastu dniach wyraźnie osłabło, a atakujący ponosili coraz dotkliwsze straty. Stało się tak głównie za sprawą sprawnego manewrowania siłami odwodowymi przez nowego (od 26 marca 1918 r.) głównodowodzącego siłami alianckimi - generała Ferdynanda Focha. Zmusił on Niemców do przerwania operacji 'Michael', która kosztowała Niemców 240 tys. żołnierzy. Alianci utracili w tym czasie 250 tys., jednak straty swe mogli uzupełnić posiłkami przybywającymi ze Stanów Zjednoczonych. Odziały niemieckie w drodze na front. Klęska natarcia w Pikardii nie odwiodła dowództwa niemieckiego od podjęcia kolejnej operacji (kryptonim 'George'), tym razem na północy - we Flandrii. Rozbita została jedna z armii brytyjskich, zdobyte miasto Armentieres i góra Kemmel. I znów, dzięki śmiałym działaniom generała Focha, natarcie niemieckie zostaje powstrzymane. Alianci obronili Ypres i nie pozwolili przebić się Niemcom do morza. Jeńcy angielscy wzięci do niewoli pod Saint Quentin. Spośród wszystkich niemieckich ofensyw wiosną 1918 roku największe sukcesy przyniosła operacja podjęta z rejonu Saint Quentin i Reims. Zaplanowana pierwotnie jako działanie pomocnicze, napotkała jednak na przełomie maja i czerwca na słaby opór aliantów, toteż rychło została wzmocniona w nadziei, że doprowadzi wojska niemieckie do Marny i zagrozi Paryżowi. W istocie Niemcom udało wedrzeć się na głębokość 60 km i zająć miejscowości Chemin des Dames, Soissons oraz zbliżyć się do Marny. Jednak i tu, wielkim wysiłkiem aliantów, natarcie zostało powstrzymane.Jeńcy alianccy ciągnący wózki z żołnierzami niemieckimi. Latem 1918 roku Niemcy podjęli jeszcze jedną próbę rzucenia na kolana swych przeciwników. Wynikało to z przeświadczenia, że bieg wojny jest w stanie odmienić wielka, decydująca 'bitwa o pokój'. Przedstawione zdjęcie oddaje nastrój optymizmu i poczucia wyższości wobec wrogów. A jednak i podjęte w połowie lipca w Szampanii, w okolicach Reims załamało się już po kilku dniach, napotykając na wielką ofensywę francuską pod Soissons, w której masowo zastosowano czołgi. Oznaczało to kres desperackich ataków niemieckich. Nie przyniosły one żadnych korzyści, a kosztowały życie blisko miliona żołnierzy.Żołnierze angielscy w natarciu latem 1918 roku. Wykorzystując ogromną przewagę w ludziach i sprzęcie, naczelne dowództwo alianckie podjęło latem 1918 roku wielką ofensywę na Froncie Zachodnim, mającą doprowadzić do ostatecznego złamania Niemiec. 8 sierpnia Francuzi i Brytyjczycy rozpoczęli natarcie nad Sommą. W ciągu czterech dni posunięto się o 60 km. Angielska artyleria i francuska piechota w pośpiesznym marszu na front. Sukcesy sprzymierzonych były oszałamiające. We wrześniu i październiku 1918 roku systematycznie przełamywali oni kolejne umocnione rubieże niemieckie. Pod naciskiem wojsk francuskich, angielskich i amerykańskich Niemcy zmuszeni byli stopniowo wycofywać się z zajętych wcześniej pozycji na terenie północnej Francji i zachodniej Belgii.Atak pod osłoną stalowych pancerzy. Udział w natarciu dużej ilości czołgów gwarantował powodzenie. Przerażenie żołnierzy niemieckich było tak wielkie, że nie byli w stanie powstrzymywać alianckich ataków. Widmo klęski zajrzało w oczy Niemców. Straty z pierwszego dnia ofensywy sprzymierzonych - 8 sierpnia - były tak znaczne, że generał Ludendorff określił go mianem 'czarnego dnia armii niemieckiej'.Żołnierze amerykańscy w Ardenach. Trudna do przecenienia jest rola, jaką w ostatecznym zwycięstwie nad Niemcami odegrały Stany Zjednoczone. Nie tylko dostarczały swym sojusznikom uzbrojenia i sprzętu, ale przede wszystkim zasiliły wykrwawione szeregi aliantów przeszło milionowym korpusem ekspedycyjnym. Siły dowodzone przez generała Johna Pershinga latem 1918 roku obsadziły odcinek frontu w pobliżu Verdun, skąd podjęły ofensywę nad Mozą i zbliżyły się w rejon Ardenów. Z powrotem przez Ren... Wycofujące się z Frontu Zachodniego oddziały niemieckie na moście w Bonn. Klęska armii niemieckiej była zupełna. Porażkę odniesioną w polu przypieczętowały rozruchy rewolucyjne w głębi państwa. W początkach października szef nowego rządu, książę Maksymilian Badeński, podjął próbę wy-negocjowania z prezydentem Wilsonem korzystnych warunków rozejmu. 9 listopada abdykował cesarz Wilhelm. Funkcję kanclerza przejął socjaldemokrata Friedrich Ebert. 11 listopada 1918 roku w lasku Compiegne podpisany został rozejm. Niemcy wydawali pokaźną część swego sprzętu wojennego, wycofywali się z zajmowanych terenów Francji i Belgii, zwracali Alzację i Lotaryngię, zrzekali się posiadłości kolonialnych. Wojna była skończona.