+ Pokaż spis treści

W izolacji od świata


Powszechna mobilizacja wyrwała z rytmu normalnego życia dziesiątki milionów mężczyzn. Zostali oni rzuceni daleko od swych domów, rodzin, fabryk, szkół, warsztatów pracy. Zarówno rozpoczynający dorosłe życie, jak i będący w sile wieku - synowie, narzeczeni, mężowie, ojcowie - stanęli w obliczu zupełnie nowej dla siebie sytuacji. Oderwano ich od realiów, które uosabiały pokój, stabilność, trwałość wartości ugruntowanych przez poprzedzające wybuch wojny dziesięciolecia. Schyłek dziewiętnastego i początek dwudziestego wieku były okresem dostatku, demokratyzacji systemów politycznych, poszerzania praw wyborczych, zwiększania możliwości wykorzystywania czasu wolnego, konsumowania naukowych i technologicznych zdobyczy cywilizacji. "Sierpniowe salwy" rozstrzelały "piękną epokę". Zmobilizowani żołnierze doświadczali całkiem odmiennej rzeczywistości.


Horror okopów, masowość ofiar, strach przed nowymi broniami, lata spędzane w niewoli - wszystko to kształtowało postawy, które wywarły znaczący wpływ na nastroje społeczne i postawy polityczne u schyłku Wielkiej Wojny i po jej zakończeniu. Wegetacja w bombardowanych i gazowanych transzejach, stałe obcowanie ze śmiercią, znoszenie przejmującej beznadziei niewoli wyzwalały dość niespodziewane w tych warunkach uczucia. Pomiędzy żołnierzami rodziła się głęboka więź emocjonalna, przyjaźń, poczucie wspólnoty losu, zażyłość nie znana im dotąd z pokojowego, cywilnego życia. Życia krępowanego ustalonymi normami, obyczajami, konwenansami. Uczestnicy walk - późniejsi kombatanci, a także jeńcy wojenni uważali, że ponoszą ofiarę dla dobra swego narodu, że to ich barki dźwigają los państwa. Że są solą swej ziemi.

Te poglądy dały początek silnym ruchom kombatanckim w pokonanych Niemczech. Podobnie było we Włoszech, które - choć należały do obozu zwycięzców - żywiły przekonanie, że zwycięstwa nie odniosły. Sfrustrowani weterani, stanąwszy w tych państwach w obliczu kryzysu gospodarczego, inflacji, bezrobocia poparli skrajne ruchy polityczne łączące ideologię nacjonalizmu z radykalnymi hasłami społecznymi - włoski faszyzm i niemiecki nazizm. Podobnie zareagowały miliony rosyjskich sołdatów, w znakomitej większości chłopów, doprowadzonych do rozpaczy ponoszonymi klęskami i ciągnącym się w nieskończoność konfliktem, nie mogących znieść porażającej nieudolności dowództwa. Ludzie ci, w znacznej części, udzielili poparcia demagogicznym ideologom bolszewickim, którzy zdobyli władzę w listopadzie 1917 r., głosząc hasła jak najszybszego zawarcia pokoju i rozdania chłopom ziemi. Tak oto piekło czteroletnich zmagań zrodziło systemy, które nie gardząc żadną zbrodnią i żadną formą przemocy pchnęły ludzkość w dwadzieścia lat po zakończeniu Wielkiej Wojny do jeszcze koszmarniejszych zmagań.

Odwrotna reakcja nastąpiła w państwach zwycięskich, o ugruntowanych systemach parlamentarnych - Francji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych. Powrót milionów zdemobilizowanych, solidarnych ze sobą żołnierzy wymusił dalszą demokratyzację - życie polityczne stało się zjawiskiem masowym, ugruntowane zostały prawa obywatelskie. Czynniki te zadecydowały jednak o osłabieniu tych państw w powojennym dwudziestoleciu - rządy prawa i wolnorynkowa gospodarka słabiej radziły sobie z kolejnymi kryzysami gospodarczymi i nie pozwalały na dotrzymanie kroku szaleńczo zbrojącym się państwom totalitarnym. Doświadczenie potworności lat 1914-1918 kazało społeczeństwom zachodu dążyć za wszelką cenę do uniknięcia kolejnej wojny. Postawa ta w istocie doprowadziła do rozzuchwalenia obozu agresywnego, łamania postanowień Traktatu Wersalskiego i Drugiej Wojny Światowej.



Jeńcy belgijscy przed siedzibą sztabu niemieckiej brygady latem 1914 roku. Żołnierze małej, bohaterskiej armii, którzy nieskutecznie próbowali przeciwstawić się barbarzyńskiemu najazdowi niemieckiemu na ich neutralny kraj, tysiącami dostawali się do niewoli.Kolumna jeńców belgijskich w drodze do obozu. Żołnierzy pojmanych w pierwszych tygodniach wojny czekała długa, czteroletnia niewola. Ich sytuację regulowały konwencje międzynarodowe, gwarantujące humanitarne traktowanie, prawo do korespondencji z rodziną, ale i obowiązek pracy na rzecz przeciwnika.Jeńcy rosyjscy po bitwie pod Tannenbergiem. Najbardziej ostrożne szacunki oceniają liczbę jeńców rosyjskich, którzy dostali się do niewoli niemieckiej w Prusach Wschodnich na przeszło 90 tysięcy ludzi. Do przetransportowania ich na tyły użyto sześćdziesięciu pociągów. Czekały ich długie lata odosobnienia, z dala od rodzin, z trawiącą świadomością klęski poniesionej z winy nieudolnego dowództwa.Francuzi w niewoli niemieckiej. Zabłoceni, zmęczeni, z zażenowaniem odwracający twarze od obiektywu aparatu. Niewola oznaczała dla aliantów konieczność poddania się woli wrogów, których propaganda Ententy przedstawiała jako hordy niosące zagrożenie dla cywilizacji. Długa rozłąka z bliskimi, poczucie bezsilności rodziły frustrację, z którą dawni jeńcy powracali po wojnie do swych krajów.Niemieccy oficerowie w niewoli. Dla żołnierzy Wilhelma II uwięzienie stanowiło doświadczenie szczególnie bolesne. Armia przygotowana była do wojny perfekcyjnie. Zwycięstwo miało nastąpić po kilku tygodniach walk. Plan ten jednak się nie powiódł. Pomimo bohaterstwa i ofiarności wojska, kolejne ofensywy kończyły się fiaskiem. Śmierć zbierała coraz obfitsze żniwo, coraz więcej żołnierzy trafiało za druty obozów jenieckich. Jedyne, co mogło podtrzymywać morale pozbawionych wolności, to nadzieja, że jednak ich ofiara nie poszła na marne i Rzesza pokona w końcu swych wrogów...Kolumna francuskich jeńców na ulicach Saint-Quentin wiosną 1918 roku. Ogromne ilości żołnierzy dostawały się do niewoli nawet w ostatnich miesiącach walk. W wyniku podjętej 21 marca 1918 roku ofensywy na Froncie Zachodnim, w okolicach Saint-Quentin, Niemcy wzięli 90 tysięcy jeńców. Długie kolumny ciągnęły na zachód ulicami francuskich miast, mając przypominać ich mieszkańcom, że losy wojny jeszcze się ostatecznie nie rozstrzygnęły. Zwracają uwagę puste okna i obecność jedynie samych Niemców na ulicach - tak, jakby Francuzi nie chcieli w żaden sposób, nawet jako widzowie, uczestniczyć w tej upokarzającej manifestacji. Anglicy za kratami obozu jenieckiego. Izolowani w wielkich zbiorowiskach mężczyźni pozbawieni, poza niezbyt częstą korespondencją, kontaktu ze swymi bliskimi, poddawani byli presji szczególnych warunków oddziałujących na ich psychikę. Świadomość porażki, której skutkiem było uwięzienie, lęk o los bliskich, ko-nieczność podporządkowania się władzy wroga, nienormalne, tak odmienne od dotychczasowej codzienności warunki egzystencji, ciężkie warunki bytowe - wszystko to rodziło poczucie bezsilności, słabości, a w efekcie lęk przed rzeczywistością, którą zastaną po powrocie do domów. W tych okolicznościach szczególnego znacze-nia nabierały przyjaźnie pomiędzy towarzyszami niedoli. Wspólnota przejmująco ciężkiego losu budowała soli-darność, która przetrwała długi czas po wojnie. Często łatwiej było porozumieć się ze sobą ludziom, którzy spędzili ze sobą lata za drutami obozów, niż małżonkom, którzy musieli, po latach rozłąki, na nowo odnaleźć się w zupełnie zmienionym świecie.Wielkolud. Niekiedy trafienie do niewoli wiązało się z nieco humorystycznymi okolicznościami. Niemiecki żołnierz o zaiste imponującym wzroście prowadzony pod silną eskortą francuską. Strażnicy, szczęśliwi i uśmiechnięci, nie kryją zadowolenia. Na wszelki wypadek trzymają jednak w pogotowiu karabiny z nasadzonymi na nie bagnetami.Łyk wody... Pojmaniu wroga towarzyszyły odruchy zwykłego, ludzkiego współczucia. Uzbrojeni po zęby, w pełnym bojowym rynsztunku, Anglicy dają pić słaniającemu się na nogach, podtrzymującemu opadające spodnie, prowadzonemu przez kolegę, rannemu Niemcowi.Z dala od ojczyzny. Niemieccy żołnierze w niewoli japońskiej. W pierwszych tygodniach wojny zajęte zostały przez siły sprzymierzonych niemieckie posiadłości na Dalekim Wschodzie. Australijczycy zajęli Nową Gwineę, zaś Japończycy Cingtao w Chinach oraz Samoa, Karoliny, Mariany i Archipelag Bismarcka. Niemieckie oddziały stacjonujące w tych koloniach zamknięte zostały w obozach jenieckich. Ciężar rozłąki z bliskimi potęgowała odległość od Niemiec.Cywile za drutami. Wojna nie oszczędzała cywilów. Ginęli wskutek ostrzału artyleryjskiego, bombardowań, represji wojsk okupacyjnych. Byli także więzieni, jeżeli w chwili wybuchu wojny znaleźli się na terytorium wrogiego państwa. Zdjęcie przedstawia angielski obóz na Malcie, w którym przetrzymywano internowanych Niemców.Poczta jeniecka... Reprodukcja karty pocztowej, przeznaczonej dla jeńców wojennych. Wydrukowany na niej angielski tekst głosi:

'Na karcie nie można napisać niczego, oprócz daty i podpisu nadawcy. Zdania niepotrzebne można wykreślić. Jeżeli cokolwiek zostanie dopisane, karta zostanie zniszczona. Aby uniknąć opóźnień w dostarczaniu korespondencji dla jeńca wojennego, należy pisać ją po angielsku, na kartach pocztowych.

Mam się dobrze.
Zostałem umieszczony w szpitalu
(i wracam do zdrowia.)
(i mam nadzieję, że wkrótce zostanę wypisany.)
Dostałem od ciebie
(list.)
(telegram.)
(paczkę.)
Listy są wysyłane przy pierwszej sposobności.
Nie dostałem od ciebie żadnego listu
(ostatnio.)
(od dłuższego czasu.)

Jeniec wojenny, obóz jeniecki Ahmednagar, Indie.'

Komendanci obozów jenieckich nie dopuszczali, by przebywający w niewoli samodzielnie formułowali wiadomości dla bliskich. Względy bezpieczeństwa, obawy przed próbami przekazania informacji o znaczeniu wywiadowczym narzucały konieczność opracowywania podobnych druków. Jedynie wybierając kilka sztampowych zdań można było poinformować rodzinę o swym losie. Niemiecka piekarnia polowa w pobliżu frontu w Karpatach. Strefa przyfrontowa. Rzędem stoją piece do wypieku chleba, obok - namioty, w których przygotowywano ciasto, równo ułożone drewno, na pierwszym planie dwaj żołnierze obierają ziemniaki. W dali sielski, piękny krajobraz: ośnieżone szczyty i góralskie chaty. Z dala od domu płynie żołnierska, wojenna egzystencja. Nie ma tu grozy okopów, a jednak widać swoistą odrębność, autonomię losu tysięcy walczących. Specjalne służby dbają o ich aprowizację, z myślą o nich zorganizowane jest zaplecze. Ci, którym to ma służyć, mają świadomość tej troski. Wiedzą, że są elitą, najbardziej wartościową grupą społeczną w państwie, którego interesów bronią. Choć wojna zostanie przegrana, ta świadomość - zwłaszcza wśród niemieckich kombatantów pozostanie. Poilu. Kudłacz, kosmaty, nie ogolony... Tak popularnie nazywano francuskich żołnierzy z okresu Wielkiej Wojny. Służba w okopach, gdzie przez sześć - osiem dni z rzędu nie było możliwości umycia się, ogolenia, zmiany ubrania, sprzyjała upadkowi podstawowych norm respektowanych w cywilizowanym społeczeństwie. Z jednej strony ludzie byli coraz bardziej prostaccy i wulgarni: nie zwracali uwagi na swój wygląd i odór, bez żenady, nie starając się schować przed wzrokiem kolegów, załatwiali potrzeby fizjologiczne. Z drugiej strony wspólny los nieprawdopodobnie zbliżał: towarzysze walki stawali się sobie bliscy, pękały bariery społeczne, rodziło się prawdziwe koleżeństwo, powstawała rzeczywista solidarność.Frontschweine. Świnia frontowa - niemiecki odpowiednik francuskiego poilu. Zarośnięty, obwiązany szmatami Niemiec prezentuje, mimo wszystko, zuchowatą minę. W okopach niemieckich, podobnie jak i w alianckich panował brud, a rządy sprawowały wszy, karaluchy i szczury. Upiorne realia wojny pozycyjnej gasiły entuzjazm pierwszych miesięcy konfliktu. Czynnikiem utrzymującym chęć do walki było poczucie obowiązku wobec kolegów. Świadomość zależności od towarzyszy, ale i odpowiedzialności za nich, składały się na jedną z najważniejszych konsekwencji wojny - wspólnotę kombatanckich doświadczeń. Dała ona początek nurtom politycznym, jak faszyzm i nazizm, które wyrosły z frustracji byłych żołnierzy.Polowanie na wszy. Insekty były utrapieniem żołnierzy tkwiących w okopach. Składały jaja w szwach ubrań i błyskawicznie się mnożyły. Nie skutkowały specjalne preparaty, przypalanie płomieniem świecy, rozgniatanie paznokciami. Jedynie atak gazowy na pewien czas wybijał robactwo.Zwyczajne życie - szewc i krawiec. Miesiące spędzane w okopach zmuszały do samowystarczalności. W cenie byli fachowcy z cywila, którzy potrafili naprawić zniszczone buty, czy mundur. Umiejętność poradzenia sobie w ekstremalnej sytuacji, jaką była wojna pozycyjna; wdzięczność dla służących pomocą kolegów - wszystko to wzmacniało więzi pomiędzy żołnierzami, mającymi poczucie wyobcowania ze społeczeństwa. List do domu. Korespondencja żołnierzy frontowych z bliskimi dostarczyła kanadyjskiemu historykowi Modrisowi Eksteinsowi bogatego materiału do zbadania postaw i poglądów tego środowiska. Zasadniczym, dostrzeżonym przez tego autora, motywem było poczucie obcości i niezrozumienia, z jakim żołnierze spotykali się u cywilów - czy to bawiąc w domu podczas urlopu, czy otrzymując listy od rodzin. Dla weteranów walk życie z dala od frontu i związane z nim problemy były płaskie, miałkie i nieważne. Pogłębiało to uczucie wyizolowania, a zarazem braterstwa łączącego z własnym środowiskiem - z armią, która stanowiła esencję najwyższych wartości. Odcięcie się od dawnego świata, niechęć do dawnych więzi społecznych były wyrazem nadejścia zupełnie nowej epoki.Lekko ranny żołnierz opatrywany w polowych warunkach. Wojna zebrała krwawe żniwo - blisko 10 milionów zabitych i około 21 milionów rannych. Zabici wciąż byli obecni w pamięci biorących udział w wojnie narodów, ranni - uczestniczyli w życiu publicznym swych państw. Jako najbardziej poszkodowani, najciężej doświadczeni mogli uważać się za szczególnie predestynowanych do wpływania na politykę rządów. Wizerunkiem inwalidy chętnie posługiwała się po wojnie propaganda rozmaitych obozów politycznych, gdy domagano się zaspokojenia potrzeb społecznych. Obraz weterana, który stracił zdrowie, dobrze symbolizował los ogółu żołnierzy, ponoszących ofiarę dla ojczyzny.Łyżka żołnierska zatknięta za owijacze artylerzysty. Mimo dobrze zorganizowanych służb kwatermistrzowskich, regularne żywienie żołnierzy - zwłaszcza na Froncie Zachodnim - było poważnym problemem. Ciągły ostrzał artyleryjski, trudny dostęp do wysuniętych linii okopów powodowały, że zdarzały się okresy, w których żołnierze, po obu stronach frontu, byli po prostu głodni. Stąd też szczególną cechą życia frontowców była stała gotowość do odłożenia każdego zajęcia i poświęcenia czasu na posiłek. Gotowość tę symbolizowała zawsze znajdująca się w pogotowiu łyżka.Kolejka po gorący posiłek. Gdy w sierpniu 1914 roku Niemcy maszerowali przez Belgię, drogami tego państwa toczyły się kuchnie polowe, w których kucharze mieszali wrzącą zupę. Z czasem aprowizacja zaczęła szwankować. Głód dawał się żołnierzom we znaki. Mimo to, morale walczących armii było, przez cały okres wojny, bardzo wysokie. Przypadki niesubordynacji w armii niemieckiej były wyjątkowe. Słabe próby buntów wystąpiły jedynie w marynarce wojennej pod sam koniec wojny. W szeregach francuskich poważniejsza fala niezadowolenia zdarzyła się wiosną 1917 roku po załamaniu ofensywy pod Chemin des Dames. Poilus protestowali wówczas przeciwko uciążliwości służby w okopach. Łamanie dyscypliny czy dezercje należały jednak do rzadkości. Wpływało na to poczucie solidarności walczących i świadomość spełniania nader ważnego obowiązku wobec własnego narodu.Jeńcy okresu pokoju. Część wziętych do niewoli na Zachodzie Niemców powróciła do domów dopiero w roku 1920. Świadomość klęski i upokarzające odosobnienie nie pozostało bez wpływu na świadomość tych ludzi. Wracali do kraju pokonanego, okrojonego, zmuszonego do spłaty ogromnych reparacji. Nosili w sobie pragnienie odwetu.Powrót. Niemiecki weteran powraca z niewoli w 1920. Nie ma już Cesarstwa Niemieckiego. Republika Weimarska boryka się z inflacją, bezrobociem, spłatą odszkodowań. Niemcy utracili Alzację i Lotaryngię, Pomorze Gdańskie, Poznańskie, część Śląska. Nadrenia okupowana była przez zwycięzców. Armia niemiecka została zredukowana do 100 tys. żołnierzy, pozbawiona lotnictwa, broni pancernej, ciężkiej artylerii. Warunki pokoju podyktowanego w Wersalu zwyciężonym były bardzo ciężkie, co rozumieli już współcześni - jak choćby angielski ekonomista John Maynard Keynes. Obawiał się on, by traktat podpisany 28 czerwca 1919 roku nie doprowadził do nowej wojny... W jej wznieceniu niemały udział mięli właśnie pokonani żołnierze Wielkiej Wojny. Zmuszeni do kapitulacji, nie wyrzekli się celów, które przyświecały im w okopach. Nie zapomnieli poległych kolegów, atmosfery braterstwa, poczucia wspólnoty. W kilkanaście lat później poparli szaleńca, który odwoływał się do tych właśnie wartości - Adolfa Hitlera.