+ Pokaż spis treści

Upadek dawnych wartości


Lata 1914 - 1918 pogrzebały dziewiętnastowieczne nienaruszalne, zdawać by się mogło, normy i nakazy moralne. Spowszednienie śmierci, miliony ofiar, niemoc i bezradność wobec gazów, czołgów, bomb lotniczych, ostrzału artyleryjskiego, obojętność wobec walających się po polach bitew zmasakrowanych trupów i gnijących szczątków ludzkich - to wszystko generowało nową moralność, nowe oblicze jednostki, ale także i społeczeństwa.


Żołnierz sprowadzony został do roli mięsa armatniego, przeistoczony w bezwolny automat wykonujący karnie rozkazy, wyprowadzające go z okopów pod lufy karabinów maszynowych. Żołnierz, doświadczając bezsensu swego położenia, uświadamiał sobie i bezsens cierpienia zadawanego przeciwnikowi. Cóż, gdy do czynienia zła zmuszał go instynkt samozachowawczy i polecenie dowódców. Ta paranoiczna sytuacja unicestwiała dziewiętnastowieczny szacunek dla życia, przyzwoitości, godności, poszanowania indywidualności. Wraz z nimi odchodziły w niebyt szacunek dla przeciwnika, rycerskość, poczucie honoru.


Żołnierz Wielkiej Wojny rył, jak szczur, podziemne nory; krył się w nich jak szczur i jak szczur, zgodnie z teorią Darwina, walczył o przetrwanie. Znosił brud, fetor, choroby. Nie przypominał eleganckiego rekruta, ochoczo śpieszącego w 1914 r. na front. Był zaprzeczeniem dziewiętnastowiecznej wojskowej schludności i elegancji. Zrelatywizowanie dawnych norm zachowań i powierzchownych, zewnętrznych wartości rzutowało na zrelatywizowanie wyobrażeń o funkcjonowaniu społeczeństw i uprawianiu polityki w latach powojennych i w całym wieku dwudziestym. Zaakceptowano przemoc, brutalność, podstęp, szafowanie ludzkim życiem. Z frontów powracali do domów okaleczeni psychicznie i moralnie weterani, ale i cała ludzkość odniosła duchowe obrażenia, które całkowicie przeorały jej oblicze.



Stara i nowa funkcja kościoła. Znużeni belgijscy żołnierze śpią na sianie rozrzuconym na kościelnej posadzce. Cywile, tuż obok nich, modlą się przed ołtarzem. W nowych realiach padały świętości. Konflikt, w którym Niemcy dążyli do uzyskania globalnej dominacji, a alianci bronili dawnego układu sił, odmienił również dotychczasowe wartości i normy. Zdumienie świata wzbudził już sam początek walk. Ofiarą oszalałego bestialstwa padła Belgia. Zgwałcono jej neutralność. Niemieccy najeźdźcy popełniali masowe zbrodnie na ludności cywilnej. Spalili historyczne Louvain, nie oszczędzając unikalnej, średniowiecznej biblioteki.Niemiecki lazaret w kościele. Już pierwsze starcia z armią belgijską przyniosły, tak charakterystyczne dla następnych etapów wojny, szafowanie krwią i życiem żołnierzy. Niemcy atakujący bronione przez Belgów forty padali pod ogniem karabinów maszynowych, tworząc wysokie wały trupów. Ilość rannych była tak wielka, że nie starczało dla nich miejsc w polowych szpitalach. Aby nieść pomoc potrzebującym adoptowano nawet wnętrza świątyń.Schron pod ołtarzem. Kościoły, ze względu na solidność murów, wykorzystywano jako schrony. Zmuszał do tego ostrzał artyleryjski i zapoczątkowane przez Niemców w pierwszych dniach sierpnia bombardowanie z powietrza - przy użyciu sterowców. Ranni angielscy żołnierze wracają na tyły. Wojna przyzwyczaiła ludzkość do widoku krwi i cierpienia. Bezwzględne zadawanie bólu i dążenie do unicestwienia przeciwnika stały się uznaną formą rozwiązywania konfliktów. Społeczeństwo, które przeżyło Wielką Wojnę, tworzyć miało następną epokę.Żywi i martwi. Kolumna niemieckich żołnierzy obojętnie mija ciała poległych Anglików. Jednym z najpotworniejszych skutków wojny było spowszednienie śmierci. Żołnierze obojętnieli na widok zwłok swych wrogów, a nawet ciał towarzyszy broni. Trupy zaściełające przedpole kojarzyły się, z czasem, jedynie z nieznośnym fetorem i grasującymi na nich stadami szczurów. Rozkładające się szczątki często trafiały omyłkowo do worków z piaskiem, wzmacniających przedpiersie okopu. Aby nie postradać zmysłów, żołnierze uciekali w makabryczny, czarny humor. Życie przestawało być najwyższą wartością. Tworzyła się nowa moralność.Ostenda w nowej roli - widok z balonu obserwacyjnego. Gdy działania wojenne przybrały w 1914 roku charakter walk pozycyjnych, Ostenda (zajęta przez Niemców) znalazła się w bezpośrednim sąsiedztwie frontu. Ważny handlowy i rybacki port na belgijskim wybrzeżu przed wojną był również znanym w całej Europie, masowo odwiedzanym kurortem. W latach wojny ruch turystyczny zamarł, zaś miasto pocięte zostało okopami. Biała strzałka wskazuje fragment jednego z nich.Nowi goście Ostendy w pełni sezonu. Plaża oddzielona zasiekami z drutu kolczastego, mającymi bronić przed ewentualnym angielskim desantem. Tłum niemieckich żołnierzy w mundurach i setki kąpiących się golasów. Przed wojną na tej plaży występowano wyłącznie w szczelnie skrywających ciało, nieco zabawnych uniformach kąpielowych. Wojna wygnała tradycyjną klientelę, unicestwiła też dawne obyczaje. Miejsce, w którym zbierała się zachodnioeuropejska śmietanka towarzyska, stało się ośrodkiem uciech walczącej armii. Co ciekawe, także i na tym polu w wieku dwudziestym dokonać się miała istotna zmiana. Wypoczynek i podróże, będące dotąd domeną elit, stawały się w nowej epoce coraz bardziej dostępne i powszechne.Rosyjski szpieg przed niemieckim sądem wojskowym. Jedną z cech Wielkiej Wojny jako wojny totalnej było uruchomienie przez walczące strony gigantycznego aparatu propagandowego. 'Wojna psychologiczna', jak ją nazwał prof. Jerzy Holzer, służyć miała podtrzymaniu morale żołnierzy i obywateli oraz zohydzeniu, w oczach własnego społeczeństwa, wizerunku przeciwnika. Nękano również bezpośrednio wrogów, chcąc osłabić ich wolę walki. Poważnym problemem było wyjaśnienie obywatelom przyczyn przedłużania się konfliktu i ponoszenia klęsk. Stąd też jednym z motywów, powracających w propagandzie wojennej, była sugestia, jakoby szczególną aktywność rozwijali spiskowcy i tajni agenci. Jakie rozmiary przybierało polowanie na szpiegów, łatwo uzmysłowić sobie na podstawie losów Dobrego Wojaka Szwejka z powieści Jaroslava Haszka. W okresie międzywojennym zakorzenione dość powszechnie przeświadczenie o istnieniu rzekomego, tajemnego porozumienia wrogich sił ułatwiało manipulowanie nastrojami społeczeństw. Wynajdywanie wspólnego wroga legło u genezy ruchów totalitarnych. Zwłaszcza Niemcy, nie mogący się pogodzić ze skutkami wojny, przyjęli nazistowską tezę o ciosie wymierzonym w plecy. Przed angielskim plutonem egzekucyjnym. Strona aliancka również zawzięcie tropiła ukrytych wrogów. Obawiano się szpiegostwa i szerzenia wrogiej propagandy. Żołnierze nie mogli posiadać aparatów fotograficznych. Wszystkie listy z frontu starannie kontrolowała cenzura. Walczącym i cywilom wmawiano istnienie sabotażystów, zdrajców i agentów stale przesyłających informacje wrogowi. Surowo karano przejawy niesubordynacji. Okrzepłe demokracje zachodnie, w imię doprowadzenia wojny do zwycięskiego końca, zwiększały znacznie wpływ państwa na obywateli. W warunkach pokoju, na szczęście, taka polityka straciła rację bytu.Aby nigdy więcej... Niemcy uznane zostały za winowajcę wojny. Traktat wersalski przewidywał znaczną redukcję i faktyczne rozbrojenie niemieckiej armii. Symbolicznie ukazuje to scena niemieckich hełmów. Nieszczęścia, jakie sprowadziła na świat agresja Rzeszy były niewątpliwe. Jednak sposób, w jaki potraktowano pokonanych, nie był dobrze przemyślany. Twarde warunki pokoju i utrwalenie beznadziejnej sytuacji gospodarczej umocniło postawy zrodzone przez realia wojny. Skutkiem były narodziny nazizmu - ideologii, której rozwój doprowadził do jeszcze straszniejszej i okrutniejszej - Drugiej Wojny Światowej.Parada zwycięstwa w Paryżu. Wzięły w niej udział delegacje armii wszystkich zwycięskich państw. Sprzymierzeni deklarowali nadzieję, że już nigdy więcej nie dojdzie do podobnej tragedii. Ludzkość wierzyła, że w przyszłości już nikt nie będzie skłonny do poniesienia tak strasznych ofiar. Jakby nie zdawano sobie sprawy, że oto następuje jedynie dłuższa przerwa w światowych zmaganiach. Jakby nie dopuszczano myśli, że stary świat odszedł, a nowy - zrodzony w okopach Wielkiej Wojny - jest o wiele straszniejszy...