+ Pokaż spis treści

Talleyrand

Talleyrand

  • Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord (fot. wikimedia)O koronacji Aleksandra I na cara Talleyrand zakomunikował Napoleonowi w sposób następujący:
    - Car szedł na koronację, a przed nim kroczyli mordercy jego dziadka, po bokach szli mordercy jego ojca, a za nim jego własni mordercy...

     
  • Talleyrand powiedział na wieść, że umarł Napoleon:
    - To już nie zdarzenie, to tylko wiadomość....

     
  • James Rotszyld grał pewnego razu w ecarte z Talleyrandem. W chwili wypłacania przegranej upadł mu na podłogę luidor (luidor = 20 franków). Rotszyld zaczyna go szukać, zagląda pod krzesła. Talleyrand sięga do kieszeni po swój portfel, wyjmuje banknot pięćsetfrankowy, zapala go od świecy stojącej na stole i z uśmiechem zapytuje:
    - Czy mogę panu poświecić?

     
  • Talleyrand siedział przy stole pomiędzy panią de Stael i panią Racamier. Był uprzejmy i pełen galanterii zarówno dla jednej, jak i dla drugiej damy. Można było jednak dostrzec, że większymi względami darzy panią Recamier.
    - Niech pan powie - zapytała zirytowana nieco pani de Stael - co by pan zrobił, gdybyśmy obie wpadły do wody? Którą z nas ratowałby pan najpierw?
    - Baronowo ! - zawołał Talleyrand - jestem pewny, że pani pływa jak anioł !...

     
  • Francuski generał Moreau znany był z powodu swych zwycięskich odwrotów. Talleyrand powiedział o nim kiedyś:
    - Ten człowiek przypomina mi bęben. Słychać go dopiero wtedy, gdy go biją...

     
  • Talleyrand oświadczył kiedyś lekarzowi:
    - By zachęcić pana do czuwania nad moim zdrowiem, wyznaczam panu dożywotnią pensję w sumie 6 000
    franków rocznie!
    - Książę jest dla mnie zbyt łaskawy... - odparł jego prywatny medyk.
    - ... dożywocie jednak dotyczy mnie, gdyż tylko do mojej śmierci będzie pan pobierał wyznaczoną pensję -dokończył z uśmiechem Talleyrand.

     
  • Na jednym z licznych zebrań u Talleyranda, markiza de Beryliers, osoba już niemłoda, ale odznaczająca się niepospolitym dowcipem, zgubiła wprawiony ząb. Ponieważ nie omieszkała przyznać się do tego, przeszukano wszystkie pokoje, ale bezskutecznie. Zguby nie odnaleziono. Nazajutrz markiza otrzymała od Talleyranda paczkę i list, w którym ten donosi, że zagubiony ząbek odnalazł się, więc go zwraca właścicielce. W paczce znajdował się... ząb świński. Markiza odpisała Talleyrandowi:
    "Wierzyłam zawsze w pańską życzliwość dla siebie, lecz nigdy nie przypuszczałam, że posunie się pan tak daleko i dla mnie pozbawi się własnego zęba. Jestem za to Ekscelencji niezmiernie wdzięczna i oceniam ten postępek tak jak na to zasługuje..."

     
  • Pewna urocza dama prosiła Talleyranda o wpisanie się do pamiętnika, dodając:
    - Zwykli ludzie muszą uwieczniać się wierszami, ale pana nazwisko wystarczy samo.
    Dyplomata z uśmiechem zadowolenia wpisał swe nazwisko na górze karty. W parę dni później ujrzał je jako... podpis na wekslu za 10 000 franków.

     
  • Król francuski Ludwik Filip, który swój tron zawdzięczał rewolucji lipcowej, występował potem bardzo ostro przeciw rewolucjonistom. Gdy pewnego razu rozprawiano na dworze na temat wierności małżeńskiej, władca wykrzyknął:
    - Nie pojmuję, jak mąż może zdradzać żonę! Wtedy minister Talleyrand nachylił się do sąsiada i szepnął mu na ucho:
    - Od razu widać, że król nie poślubił rewolucji...

     
  • Umierający Talleyrand wił się na łożu śmierci w strasznych męczarniach.
    - Cierpię jak potępieniec, Wasza Królewska Mość - rzekł konający dyplomata do obecnego w pokoju króla Ludwika Filipa.
    - Już ? - wyrwało się królowi.

     
  • Za czasów Księstwa Warszawskiego znana była szeroko pani Tyszkiewiczowa - siostra księcia Józefa. Jakkolwiek miała tylko jedno oko była bardzo zalotna. ?ączył długoletni związek miłosny ze sławnym Talleyrandem, który kulał na jedną nogę. Pewnego razu, gdy Talleyrand wszedł do pokoju, Tyszkiewiczowa zapytała:
    - Jak się miewasz książę ?
    - Tak, jak pani widzi - odrzekł z ironicznym uśmiechem dyplomata.

     
  • Pewnego razu Talleyrand rzekł do modnie ubranej damy:
    - Pani suknia powinna nazywać się zimowy dzień. Zbyt późno się zaczyna, a zbyt wcześnie się kończy.

     
  • Talleyrand był uosobieniem przezorności i sprytu. Gdy zmarł Metternich powiedział:
    - Ciekaw jestem dlaczego on to zrobił?