+ Pokaż spis treści

Światopogląd

Filozofia i socjologia


Nie sposób omówić dokładnie wszystkich szkół i kierunków filozoficznych dwudziestolecia. Warto jednak przypomnieć te najbardziej istotne dla literatury, nierzadko żywotne w piśmiennictwie jeszcze długo po II wojnie światowej.

Henri Bergson (fot.: wikimedia)Intuicjonizm - Henri Bergson (literacka Nagroda Nobla - 1927 r.) poddaje w wątpliwość przydatność naszego ulubionego instrumentu poznawczego, tj. ratio (rozumu). Intelekt preparuje rzeczywistość, "szatkuje" ją na części, by uzyskane w ten sposób elementy ułożyć w zgrabne ciągi przyczynowo-skutkowe. Po drodze zawsze coś gubi, o czymś zapomina (lub woli zapomnieć!). Jeżeli jakieś fragmenty nie pasują, przycina je, a niepotrzebne skrawki po prostu wyrzuca. Upraszcza i relatywizuje, a przez to deformuje. Bergson postuluje zmianę narzędzia poznawczego - kaleki intelekt powinien zostać zastąpiony intuicją. Metodę tę wykorzystuje Marcel Proust ("W poszukiwaniu straconego czasu").

 

 

 

Edmund Husserl (fot.: wikimedia)Fenomenologia - to filozofia dominująca na kontynencie europejskim w pierwszej połowie XX wieku. Jednym z jej odgałęzień jest egzystencjalizm. Nazwę zawdzięcza Edmundowi Husserlowi, uczniowi Franza Brentana (twórcy doktryny intencjonalności). Jej metoda polega na zaniechaniu czysto pojęciowych spekulacji, typowo naukowego lub filozoficznego badania na rzecz opisywania aktów świadomości i ich przedmiotów, na uzyskaniu bezpośredniego dostępu do tego, co dane - fenomenów. Przekonanie o prymacie fenomenów skłoniło Edmunda Husserla do utworzenia terminu fenomenologia jako określenia - według autora - pierwszej filozofii prawdziwej, której sedno zawierało się w "intuicji istotowej", to znaczy intuicyjnym ujmowaniu tego, co posiada autentyczny charakter jako akt świadomości. Husserl odrzuca potrzebę formułowania i testowania hipotez i założeń. Filozofia ma badać tylko to, co istotne i oczywiste, a więc - fenomen. Ponieważ nacisk położony został na kartezjańskie cogito, można określić fenomenologię mianem subiektywnej filozofii idealistycznej. Wyraźny jej wpływ znaleźć można u wybitnych kontynuatorów w Niemczech (Martin Heidegger) i Francji (Jean Paul Sartre i Maurice Merleau-Ponty).

 

Moritz Schlick (fot.: wikimedia)Koło wiedeńskie ("Der Wiener Kreis", założone w 1925 r.) zajmowało niezmiernie ważną pozycję w filozofii I połowy XX wieku. W roku 1929 opublikowany został manifest Koła, w którym szczególny nacisk położono na trzy tezy: odrzucenie metafizyki jako pozbawionej sensu; odrzucenie filozofii traktowanej jako nauka uniwersalna, sytuująca się powyżej bądź obok innych działów "nauk empirycznych" oraz tautologiczny charakter prawdziwych sądów logiki i matematyki. Koło Wiedeńskie skupiało ono nie tylko czołowe osobistości niemieckojęzycznego świata naukowego (Moritz Schlick, Otto Neurath, Rudolf Carnap), ale i innych "pozytywistycznie nastawionych" przedstawicieli z całej niemal Europy. Do manifestu, o którym za chwilę, dołączona została lista członków, współpracowników i sympatyków "Der Wiener Kreis". Obok już wymienionych, znajdziemy tam takie nazwiska jak Kurt Godel, Hans Hahn, Ludwig Wittgenstein, Albert Einstein czy Bertrand Russell.
Filozofem, który do Koła nie należał, a jedynie utrzymywał z niektórymi członkami bliskie kontakty, był Karl R. Popper. Odrzucał on zasadę weryfikowalności (sprawdzalności) teorii naukowych. Podstawowym kryterium w jego ujęciu była falsyfikowalność. Jej wyższość polegać miała na tym, że jeden nawet przypadek negatywny może teorię obalić, a żadna skończona liczba przypadków pozytywnych nie może w pełni teorii uzasadnić.
Warto również wspomnieć Rudolfa Carnapa i jego książkę "Logiczna składnia języka". Carnap uważał, że język można wykorzystać do wyrażenia jego własnej składni. Właśnie wtedy wprowadził rozróżnienie trybu materialnego i formalnego. Wielki wpływ na Carnapa, zwłaszcza później, miał znakomity polski filozof i logik matematyczny Alfred Tarski, utrzymujący zresztą kontakty z Kołem. Tarski próbuje w swojej teorii zdefiniować prawdę. Problem polega na tym, że w językach naturalnych możliwe są zdania, które mówią o sobie, że nie są prawdziwe, jeśli są prawdziwe i że są prawdziwe, jeśli nie są prawdziwe (np. Kreteńczyk powiedział: "Wszyscy Kreteńczycy to kłamcy". Jeżeli Kreteńczyk mówi prawdę, to zdanie nie jest prawdziwe.). Zdaniem Tarskiego można uniknąć tego paradoksu, jeśli uznamy, że zdania o danym języku budowane są w języku wyższego rzędu - metajęzyku. 

Zygmunt Freud (fot.: wikimedia)Psychologia głębi (Z. Freud i C. G. Jung)

Zygmunt Freud zapisał się w historii przede wszystkim jako twórca psychoanalizy. Chociaż koncepcja psychoanalizy jako sposobu leczenia pewnych schorzeń psychicznych jest krytykowana od lat i - za wyjątkiem Stanów Zjednoczonych - nigdzie nie przyjęła się na dobre, mimo to nie należy nie doceniać nowych dróg, które otworzyła. Mówiąc o Freudzie, wypada podkreślić trzy elementy. Po pierwsze był on jednym z kreatorów nowego języka opisującego nowe aspekty osobowości i to - jak na dziedzinę prawdziwie naukowej aktywności przystało - opisującego dość precyzyjnie. Po drugie rozbił on, rozczłonkował pojedynczą osobowość, pojedyncze "ja" na części składowe. (Złośliwi twierdzą, że po takim rozbiorze na elementy przy próbie ponownego ich zsumowania nigdy nie wracamy do stanu wyjściowego - albo otrzymujemy za dużo, albo za mało) Po trzecie wreszcie zajmował się na serio interpretacją szeroko rozumianej kultury w kontekście rozładowywania pewnych napięć, zakazów czy popędów ("Kultura jako źródło cierpień").

Carl Gustav Jung, początkowo uczeń i bliski współpracownik Freuda, stworzył odrębny kierunek, który oprócz koncepcji podobnych, zawierał też odmienne pomysły. To dlatego, by uniknąć utożsamienia z psychoanalizą Freuda, nazwał swoją szkołę "psychologią analityczną". Wprowadził on literacko płodne pojęcia animy (u mężczyzn) i animusa (u kobiet). Terminy te reprezentować mają odmiennopłciową część naszej psychiki - innymi słowy każdy mężczyzna nosi w sobie obraz kobiety, a każda kobieta - mężczyzny. Po uświadomieniu sobie tego faktu, po takiej konfrontacji z "obrazem duszy" pojawiają się, twierdzi Jung, dwie archetypiczne postaci, uosabiające pierwiastek duchowy i materialny - Stary Mędrzec i Wielka Matka. Istoty te są - odpowiednio - męską i żeńską połową jaźni.
 

Oswald Spengler (fot.: wikimedia)Oswald Spengler ("Upadek Zachodu") twierdzi, że cywilizacje - podobnie jak organizmy biologiczne - są śmiertelne. Dojrzewają, rozkwitają i obumierają. W dziejach świata rozróżnia się trzy cykle: apolliński (starożytna Grecja i Rzym), magiczny (Bizancjum, wczesne średniowiecze, cywilizacja islamu) i faustyczny (kultura Zachodniej Europy od średniowiecza w szczytowej fazie rozwoju). Według tej koncepcji współczesna mu cywilizacja Zachodu znalazła się w punkcie krytycznym. Stąd wyczerpanie, kryzys, "zmierzch". Literackie odwzorowania teorii Spenglera odnajdujemy w powieściach Roberta Gravesa, "Czarodziejskiej górze" Tomasza Manna, futurologicznych utworach Witkacego i w liryce Józefa Czechowicza oraz Czesława Miłosza.

Etnografia i antropologia


Rok 1859 możemy uznać za początek naukowej etnografii, wówczas ukazują się bowiem: pierwszy tom (z sześciu) cyklu Teodora Waitza "Anthropologie der Naturvolker", w którym postuluje się istnienie etnografii jako nauki historycznej, ważna praca K. Darwina "O pochodzeniu gatunków" oraz dzieło K. Marksa "Przyczynek do krytyki ekonomii praktycznej". Pokonane zostały dotychczasowe przeszkody, to znaczy solipsyzm naukowy, egotyzm, starożytna metoda dedukcji, odżegnująca się od eksperymentów empirycznych. Jednocześnie poszerzona została baza społeczna, co pozwoliło wreszcie spojrzeć na człowieka jako istotę gromadną i społeczną. Etnografia czy antropologia kulturowa (gr. anthropos - człowiek i logos - nauka) jest nauką o człowieku i jego wytworach, a więc kulturze. Wykazuje ona szerokie związki z archeologią, biologią, językoznawstwem, socjologią, etc. Jak każda nowa dziedzina wiedzy, także i antropologia wykazuje z czasem rosnące zróżnicowanie. Stanowiskiem charakterystycznym dla szkoły amerykańskiej był pogląd, że badacz powinien dawać bardzo szeroki ogląd. Na gruncie europejskim najszybciej rozwinęła się antropologia fizyczna (biologiczna). Na naszym kontynencie mamy do czynienia raczej z wieloma specjalistycznymi dyscyplinami niż jedną ogólną nauką. Pojawiły się tu wcześniej dwa pojęcia, to jest antropologia i etnografia, które wymagają zdefiniowania, nie są bowiem tożsame. I tak etnografia byłaby nauką bardzo szczegółową, opisową, etnologia - ogólną nauką porównawczą, antropologia zaś zajmowałaby się budowaniem hipotez i twierdzeń ogólnych, czyli częścią teoretyczną. Wspomnieć należy jeszcze o najwybitniejszych przedstawicielach tej dziedziny wiedzy. Można to uczynić przyjąwszy za wyróżnik podejście do badań antropologicznych. W takim wypadku mielibyśmy z jednej strony nurt historyczny, wyraźnie dominujący w I połowie XX wieku, skupiony na konkretnych zjawiskach, procesach, sytuacjach (F. Boas, B. Malinowski), a z drugiej nurt scjentystyczny, nastawiony na jak najszersze uogólnianie (A. White, C. Levy-Strauss, A. Radcliffe-Brown).

Wnioski


Literackie echa owych zdobyczy to mnogość i różnorodność zjawisk artystycznych, w tym grup poetyckich w polskiej liryce, a także manifestujące się u większości polskich poetów: optymizm, witalizm i rewolucyjny stosunek do wszystkiego, co tradycyjne. Co prawda owo "zachłyśnięcie się nowym" jest charakterystyczne dla pierwszej fazy dwudziestolecia i z czasem ulega wypaleniu bądź przewartościowaniu, niemniej stanowi ważny składnik atmosfery wierszy skamandrytów, przedstawicieli Awangardy Krakowskiej, futurystów i ekspresjonistów. Przyjęte stanowisko to oczywiste uproszczenie, przydatne jednak w porządkowaniu wiedzy o epoce, w której tworzą się fundamenty współczesnej sztuki. W miejsce arystotelesowskich zasad mimesis i decorum wprowadza się kreacjonizm (Schulz) i kontruktywizm (Przyboś). Respektowanie zasady trójjedności może wywołać już tylko śmiech, toteż teatr przypomina niekiedy wielki eksperyment (Witkacy). Zmęczeni fabularnością i przedstawieniowym charakterem prozy czytelnicy chętniej sięgają po powieści awangardowe (Gombrowicz). Bawi ich konwencja groteski, ciekawi intertekstualność, techniki collage'u (zderzanie słów i obrazów semantycznie odległych). Tradycyjne malarstwo wypierane jest przez postfiguratywne (por. kubizm, surrealizm), harmoniczność i tonalność w muzyce zastępują dysharmonia i atonalność. Z dorobku tradycji czerpią przecież Staff, Leśmian, Broniewski, Iwaszkiewicz, Lechoń, Pawlikowska-Jasnorzewska, Dąbrowska, Żeromski, Nałkowska. Po stronie nowatorstwa opowiadają się Peiper, Przyboś, futuryści, Czechowicz, Schulz, Gombrowicz, Witkacy. Twórczość Tuwima i Gałczyńskiego jest usytuowana gdzieś pośrodku.