+ Pokaż spis treści

Świat w latach osiemdziesiątych

Kres ładu pojałtańskiego


Polityczna "zmiana warty" na Zachodzie

W początku lat osiemdziesiątych ponownie zaostrzyła się rywalizacja między supermocarstwami, przy czym zarówno na Wschodzie, jak i na Zachodzie zaczęto powracać do tradycyjnej zimnowojennej retoryki. Sprzyjały temu w jakimś stopniu zmiany polityczne zachodzące w niektórych krajach zachodnich, gdzie polityków pozostających pod swoistym "urokiem" Breżniewa i odnoszących się wręcz z bezkrytycznym zaufaniem do jego obietnic, zastąpili ludzie bardziej niechętnie, czy wręcz wrogo usposobieni wobec ZSRR i nie mający praktycznie cienia zaufania do gospodarzy Kremla. Można było w kilku państwach zachodnich zaobserwować przy okazji polityczny zwrot w prawo. I tak na fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych idealistycznie nastawionego do świata i mało zdecydowanego demokratę Cartera zastąpił republikanin Ronald Reagan, który nie zamierzał kontynuować polityki ustępstw, czego wyraz dał po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego ogłaszając sankcje ekonomiczne przeciwko PRL i ZSRR. W sposób nieporównanie gwałtowniejszy Reagan zareagował na niekorzystne z punktu widzenia USA zmiany polityczne na Grenadzie, gdzie komunistyczny rząd został obalony przez bardziej radykalnych komunistów z armii. W październiku 1983 r. Stany Zjednoczone dokonały tam zbrojnej interwencji. Pokrzyżowały w ten sposób plany Kubańczykom (a więc pośrednio i Kremlowi), którzy zamierzali umocnić swoje wpływy w tym wyspiarskim państwie na Morzu Koralowym.

Prezydent USA, Ronald Reagan i premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher (fot. wikimedia)Prezydent Reagan znalazł silnego sojusznika w sprawującej władzę nieprzerwanie przez ponad 11 lat (1979-1990) "żelaznej damie", jak przezwano Margaret Thatcher, która była pierwszą kobietą-premierem w historii Wielkiej Brytanii. Jej autorytet i prestiż wzrosły znacznie wiosną 1982 r., gdy skutecznie przeciwstawiła się dokonanemu w kwietniu zaborowi przez wojska argentyńskie należących do Wielkiej Brytanii Falklandów. Posłane przez nią wojska w czerwcu odzyskały te wyspy na południowym Atlantyku.

Jesienią 1982 r. w RFN partia liberalna FDP porzuciła koalicję z socjaldemokratami z SPD i związała się z chrześcijańskimi demokratami z CDU-CSU. W miejsce socjaldemokraty Helmuta Schmidta kanclerzem został Helmut Kohl, który miał piastować to stanowisko nieprzerwanie przez 16 lat.

Odmiennie wyglądała sytuacja we Francji, gdzie w wyniku wyborów z maja 1981 r. prezydentem został socjalista Francois Mitterand. Kilka tygodni potem socjaliści utworzyli rząd, w skład którego weszło też 4 ministrów komunistycznych.


Terroryzm polityczny


Przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych to niewątpliwie okres nasilenia w świecie terroryzmu i zagęszczenie zamachów na znanych polityków. Wiosną 1978 r. Czerwone Brygady porwały i zamordowały wielokrotnego premiera i ministra Włoch, przywódcę chrześcijańskiej demokracji Aldo Moro. 30 III 1981 r. celem nieudanego zamachu był prezydent Reagan, a 13 maja Jan Paweł II. Ojciec Święty zresztą jeszcze raz (w Portugalii w Fatimie) stał się celem ataku uzbrojonego w sztylet fanatyka, któremu na szczęście udaremniono zadanie ciosu.

Anwar Sadat (fot. wikimedia)6 X 1981 r. w trakcie przyjmowania defilady wojskowej w Kairze zamordowany został prezydent Egiptu Anwar Sadat. 31 X 1984 r. w wyniku zamachu śmierć poniosła premier Indii Indira Gandhi, a trudno zapomnieć, że jej syn i zarazem następca na stanowisko premiera Rajiv Gandhi również zginął w wyniku zamachu terrorystycznego. 28 II 1986 r. w czasie wychodzenia z kina w centrum Sztokholmu zastrzelony został wielokrotny premier Szwecji, wybitny polityk socjaldemokratyczny Olof Palme. To tylko niektóre najgłośniejsze tego typu zbrodnie. Dodać do tego trzeba liczne zamachy bombowe, porwania samolotów i kidnaping zachodnich obywateli w Libanie, gdzie zresztą w 1983 r. miały miejsce najkrwawsze zamachy bombowe. 18 kwietnia ciężarówka wyładowana materiałami wybuchowymi wjechała na teren amerykańskiej ambasady w Bejrucie, powodując śmierć 63 osób. Jeszcze bardziej krwawy atak tego typu miał tam miejsce 23 października. Zginęło wówczas 269 żołnierzy amerykańskich i francuskich.

Oczywiście różne było podłoże polityczne terroryzmu. Były ruchy i grupy o inspiracji radykalno-lewicowej, były też i takie, które czerpały inspirację z radykalizmu prawicowego. Wielu terrorystów korzystało z czegoś więcej niż pomocy ze strony państw rządzonych przez komunistów. Posługiwali się materiałami wybuchowymi czechosłowackiej produkcji i byli szkoleni w specjalnych obozach przez specjalistów od dywersji z ZSRR, NRD i Kuby. Zachód za centra terroryzmu uważał wówczas Libię, Iran, Irak i Liban, gdzie znajdowały się obozy OWP.
 
Nowa faza rywalizacji amerykańsko-radzieckiej

Ze szczególnym zainteresowaniem międzynarodowa opinia publiczna patrzyła na rozwój sytuacji w ZSRR, co spowodowane było głównie przyspieszeniem wyścigu zbrojeń. W początku lat osiemdziesiątych przy licznych protestach mieszkańców kilku europejskich państw NATO, Stany Zjednoczone przystąpiły do instalowania na ich terenie rakiet średniego zasięgu Pershing II i samosterujących pocisków Cruise. Spowodowane to było faktem wcześniejszego rozmieszczenia przez ZSRR ruchomych pocisków średniego zasięgu z głowicami nuklearnymi SS-20.

Start wahadłowca Columbia (fot. wikimedia)Jednocześnie Stany Zjednoczone podjęły przygotowania i badania naukowe w ramach akcji tzw. wojen gwiezdnych. W kwietniu 1981 r. 36 razy ziemię okrążył pierwszy tego typu w świecie prom kosmiczny Columbia z dwoma astronautami na pokładzie. W odróżnieniu od spalających się w atmosferze sztucznych satelitów prom Columbia nadawał się do wielokrotnego użycia.

W tym samym czasie pojawiły się na Zachodzie głosy, że o ile Związek Radziecki do połowy lat osiemdziesiątych nie rozpęta III wojny światowej, to straci w tym czasie nieodwracalnie militarną przewagę nad Stanami Zjednoczonymi. Coraz wyraźniej widać było bowiem, iż ze względu na przeżywany głęboki kryzys ekonomiczny i niewydolność gospodarczą nie będzie w stanie podjąć cywilizacyjnego wyzwania łączącego się z nową rewolucją techniczną (przede wszystkim informatyka i elektronika).

Świat z uwagą, ale i pewnym niepokojem śledził więc sytuację wewnętrzną w ZSRR. 10 XI 1982 r. zmarł Breżniew, a nowym sekretarzem generalnym KC KPZR został dotychczasowy szef KGB Jurij Andropow. Na Zachodzie, a zwłaszcza w USA żywiono z tą zmianą pewne nadzieje, licząc - nie bardzo wiadomo dlaczego - na to, że nowy radziecki przywódca będzie dążył do pewnej liberalizacji systemu i będzie bardziej skłonny do podjęcia dialogu z Zachodem od swego poprzednika. Rachuby te okazały się płonne, l IX 1983 r. siły powietrzne ZSRR zestrzeliły południowo-koreański samolot pasażerski typu Boeing 747, na pokładzie którego znajdowało się 269 osób, w tym wielu obywateli USA. Międzynarodowa opinia publiczna była oburzona tym zbrodniczym posunięciem, bezprzykładnym w czasach pokoju.

9 II 1984 r. zmarł Andropow, a jego miejsce zajął schorowany 72-letni Konstantin Czernienko, któremu nie dane było długo cieszyć się sprawowaną władzą. Czernienko umarł 10 III 1985 r., a nowym sekretarzem generalnym KC KPZR został o pokolenie młodszy 54-letni Michaił Gorbaczow. Wraz z jego dojściem do władzy zapoczątkowana została w ZSRR epoka zmian. Już wkrótce 75-letniego ministra spraw zagranicznych Andrieja Gromykę zastąpił 57-letni Edward Szewardnadze. Rozpoczął się prowadzony na szeroką skalę proces odmładzania kadr, ale nie od razu zaczęły się przemiany nazwane z czasem "pieriestrojką".

W październiku 1985 r. Michaił Gorbaczow odwiedził Francję, gdzie właściwie od pierwszych chwil zyskał sympatię środków masowego przekazu. Gorbaczow był tak inny od wszystkich swoich poprzedników, że wśród części lewicowo nastawionych środowisk na Zachodzie zapanował "gorbizm" - jak przezwano fascynację w tych kręgach radzieckim przywódcą. Sprzyjały temu niewątpliwie proklamowane w ZSRR hasła "jawności", "przebudowy" i "przyspieszenia". Rozpoczęły się tam przemiany wewnętrzne, najpierw przede wszystkim w sferze wolności słowa, którym towarzyszyło wyraźne ożywienie radzieckiej polityki zagranicznej.

Spotkanie Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa w 1985 r. (fot. wikimedia)W dniach od 19 do 21 XI 1985 r. Gorbaczow spotkał się w Genewie z prezydentem Reaganem. Było to pierwsze od czerwca 1979 r. amerykańsko-radzieckie spotkanie na szczycie. Obaj rozmówcy, a zwłaszcza Reagan, który w niedalekiej przeszłości nazwał ZSRR "imperium zła", musieli przełamywać silną barierę wzajemnej nieufności. Tematem tego spotkania była przede wszystkim koncepcja tzw. wojen gwiezdnych silnie popierana przez Reagana. W ramach prac nad SDI (systemem obrony strategicznej) 16 IX 1985 r. USA dokonały udanej próby zniszczenia satelity lecącego z prędkością 28 tyś. kilometrów na godzinę. Amerykanie przez następne lata szachowali Gorbaczowa ideą "gwiezdnych wojen", zdając sobie sprawę z faktu, że tego wyzwania technologicznego ZSRR po prostu nie jest w stanie podjąć. W myśl tej koncepcji rakietowy atak na Stany Zjednoczone w praktyce stawał się niemożliwy, gdyż wszystkie pociski rakietowe po wystrzeleniu byłyby na orbicie niszczone wiązkami laserowymi kierowanymi ze sztucznych satelitów. Badań nad całością SDI nie zahamowała nawet tragiczna katastrofa promu kosmicznego Challenger, w której 28 I 1986 r. zginęło 5 astronautów, w tym kobieta.

Wkrótce zresztą wydarzenie to przesłoniła nieporównanie większa katastrofa do jakiej w nocy z 25 na 26 IV 1986 r. doszło w elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie. Choć np. w Polsce wzrost promieniowania radioaktywnego odnotowano już 28 kwietnia, władze radzieckie o awarii w Czarnobylu powiadomiły dopiero 29 kwietnia. Przez przynajmniej kilka dni Europa Środkowo-Wschodnia żyła w niepewności. Nikt nie był w stanie przewidzieć rzeczywistych skutków tamtej awarii, a prawdę powiedziawszy zapewne jeszcze przez długie lata będą ujawniać się różne - często trudne do przewidzenia - skutki katastrofy w Czarnobylu. Niemniej fakt niepowiadomienia od razu międzynarodowej opinii o tak poważnej awarii podważał wiarygodność radzieckiego nowego kierownictwa z Gorbaczowem na czele. 11 i 12 X 1986 r. doszło w Reykiaviku do kolejnego spotkania Gorbaczow-Reagan. Ponieważ prezydent USA konsekwentnie nie chciał zrezygnować z tworzenia systemu obrony strategicznej SDI, nie osiągnięto porozumienia w sprawie kontroli zbrojeń, a co więcej można było odnieść wrażenie, że dalsze rozmowy dwustronne zostały zawieszone na czas nieokreślony. Jednak w drugiej połowie lat osiemdziesiątych - inaczej niż w latach siedemdziesiątych - stroną skłonną (zmuszoną?) do większych ustępstw i zajmowania postawy bardziej pojednawczej był Związek Radziecki.

Zmiany w Związku Radzieckim


Przyspieszenie procesu zmian wewnątrz ZSRR zaznaczone zostało w styczniu 1987 r. publiczną krytyką "zastoju" lat siedemdziesiątych na plenum KC KPZR. Jako znak zmian w ZSRR odbierano też fakt, że młody pilot zachodnioniemiecki Mathias Rust mógł swoim małym samolotem wylądować na Placu Czerwonym w Moskwie i nie został - wzorem południowokoreańskiego Boeinga - strącony przez radziecką obronę przeciwlotniczą. Co prawda został osądzony i skazany na 4 lata obozu pracy (zwolniono go w 1988 r.), a w radzieckim dowództwie "poleciały głowy": odwołano ministra obrony i dowódcę obrony przeciwlotniczej, ale przecież trudno było nie zauważyć, iż "coś" się jednak zmieniło.

Związek Radziecki z wolna stawał się - jak wszystkie inne państwa świata - krajem, w którym zdarzają się katastrofy, awarie, klęski żywiołowe. Choć oczywiście również zdarzało się to wszystko wcześniej, to jednak przedtem nie informowano o takich sprawach wcale, lub informowano selektywnie, po czasie i na ogół pomniejszając zakres i charakter strat. Jednocześnie ożywiły się tłumione od lat odrębności narodowe w ZSRR. Na Litwie, Łotwie i w Estonii przybierało to charakter pokojowej walki o uznanie paktu Ribbentrop-Mołotow za nieważny i uzyskanie pełnej suwerenności drogą pokojową. Natomiast w republikach azjatyckich aspiracje narodowe często uzewnętrzniały się w sposób gwałtowny i krwawy. Najsilniej zaznaczył się konflikt armeńsko-azerbejdżański o Górny Karabach, którego dramatyzm pogłębiło wielkie trzęsienie ziemi w Armenii 7 XII 1988 r., w wyniku którego śmierć miało ponieść około 50 tyś. osób.

Zmiany w ZSRR obserwowane były uważnie na Zachodzie. Ze szczególnym zainteresowaniem przyglądano się wycofywaniu przez ZSRR czynnego (w praktyce zbrojnego) poparcia dla ruchów "narodowowyzwoleńczych" w "trzecim świecie". Jednak prawdziwy przełom stanowiło ogłoszenie w końcu 1987 r. wiadomości o wycofaniu wojsk radzieckich z Afganistanu, co nastąpiło w następnych miesiącach.


"Jesień narodów"


Reformatorskie działania Gorbaczowa były jednak z pewną nieufnością, a może nawet i ze zniecierpliwieniem obserwowane przez część przywódców-sojuszników z Układu Warszawskiego. U progu 1989 r. wydawało się, że zwłaszcza w Bułgarii, Czechosłowacji, NRD i Rumunii reżimy komunistyczne trzymają się mocno, utrzymywane w posłuszeństwie żelazną ręką lokalnych dyktatorów: Todora Żiwkowa, Milosa Jakesa, Ericha Honeckera i Nicolae Ceausescu. Trudno też zapomnieć, że do maja 1989 r. honorowym przewodniczącym Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej pozostawał Kadar, zasłużony w dziele "normalizowania" Węgier po radzieckiej agresji w 1956 r. Również w Polsce - która pozostawała liderem przemian - u władzy znajdowała się praktycznie ta sama ekipa, która siedem lat wcześniej ogłosiła stan wojenny. W świecie za pierwszego reformatora w bloku komunistycznym uważany był w owym czasie Gorbaczow. Dziś trudno wręcz uwierzyć, iż w niektórych państwach realnego socjalizmu (np. NRD) zakazywano wtedy kolportażu tych radzieckich czasopism, które uznano za szczególnie niebezpieczne (np. szerzącego "reformatorską zarazę" miesięcznika "Sputnik"),

 

Z dzisiejszej perspektywy widać wyraźnie, że radzieccy przywódcy z Gorbaczowem na czele stosunkowo szybko chyba pogodzili się z ewolucyjnymi zmianami politycznymi w Europie Środkowo-Wschodniej, choć na pewno nie przewidzieli ani ich tempa, ani charakteru, ani kierunku. Nie podobna przecież uwierzyć w to, że ich celem miał być pełny demontaż systemu komunistycznego. Znacznie bardziej prawdopodobne wydaje się, że ich celem była jedynie liberalizacja systemu i uczynienie go bardziej wydajnym ekonomicznie i zarazem mniej represyjnym.

 

Radzieckie przyzwolenie dla reform po raz kolejny Gorbaczow potwierdził w Berlinie w czasie uroczystych obchodów 40-lecia NRD zorganizowanych w październiku 1989 r. Jego wypowiedź wyraźnie kontrastowała z jednoznacznie zachowawczym i pełnym samouwielbienia głosem Honeckera, który właśnie dożywał swych dni na stanowisku szefa partii. Oficjalnym obchodom towarzyszyły niezależne wielotysięczne manifestacje w różnych miastach NRD. Wydarzenia tam uległy już zresztą wyraźnemu przyspieszeniu. Latem tysiące obywateli NRD przez Czechosłowację i Węgry a z czasem także i przez Polskę zaczęło przedostawać się do RFN. Proces ten nasilił się po 11 września, gdy Węgry otworzyły swoją granicę z Austrią. Rozpoczął się wtedy exodus mieszkańców NRD na niespotykaną przedtem skalę.

 

Jednocześnie krystalizowała się w NRD zorganizowana opozycja. We wrześniu powstało tam Nowe Forum, w ślad za którym zaczęły powstawać inne niezależne organizacje polityczne. Opozycja organizowała w różnych miastach wielotysięczne manifestacje uliczne, w których brało udział coraz więcej osób. 16 października w Lipsku na ulice wyległo sto tysięcy osób, 4 listopada w Berlinie w legalnej manifestacji zorganizowanej przez Nowe Forum wzięło już udział milion osób. Zmiany polityczne w NRD nabrały niebywałego tempa.

 

Powstanie w Polsce niekomunistycznego rządu wpłynęło też pozytywnie na zaktywizowanie rozmów z RFN. Od pewnego czasu przepowiadano możliwość przyjazdu do Polski we wrześniu 1989 r. - w pięćdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny światowej - kanclerza Kohla. Przeciągające się rozmowy polsko-niemieckie sprawiły, iż termin ten nie mógł być dotrzymany ze szkodą dla wzajemnych relacji. Niemniej powstanie rządu Tadeusza Mazowieckiego przyspieszyło dialog polsko-niemiecki i w efekcie kanclerz Kohl w listopadzie przybył do Polski z wizytą pojednania. Jednak zaledwie w kilkanaście godzin po przybyciu do Warszawy poinformował stronę polską, że w obliczu wydarzeń rozgrywających się równolegle w Niemczech musi udać się na krótko do Berlina.

 

Obywatele NRD i RFN czekający na otwarcie muru przy Bramie Brandenburskiej, 1989 (fot. wikimedia)9 XI 1989 r. władze NRD otworzyły granicę z RFN i przystąpiono do burzenia wzniesionego 28 lat wcześniej muru berlińskiego. Jak się miało niedługo okazać, rozpoczął się proces, który już po 11 miesiącach doprowadził do zjednoczenia obu państw niemieckich. Tymczasem w pierwszych dniach po 9 listopada miliony obywateli NRD odwiedziły swoich rodaków po drugiej stronie granicy. Przez kilkadziesiąt godzin trwał w Berlinie nieopisany szał radości; strzelały korki od szampanów, śpiewano i tańczono na ulicach. W tej wielkiej ogólnoniemieckiej radości nie mogło zabraknąć Kohla, który po jednym dniu powrócił jednak do Polski, gdzie kontynuował swoją oficjalną wizytę. Jej kluczowym momentem była Msza św. w Krzyżowej z udziałem premiera Mazowieckiego i kanclerza Kohla. Miliony telewidzów mogły zobaczyć, jak obaj szefowie rządów serdecznie się uściskali w czasie przekazywania znaku pokoju. Była to chwila historyczna, począwszy od której stosunki polsko-niemieckie wkroczyły na nowe tory; moment oznaczający początek autentycznego pojednania polsko - niemieckiego.

Jesień 1989 r. składała się jednak z wielu wydarzeń o wymiarze historycznym. 10 listopada poinformowano opinię publiczną o dymisji Żiwkowa, sprawującego w Bułgarii od ponad trzydziestu lat rządy dyktatorskie. Tydzień później doszło w Pradze do wielkiej ulicznej manifestacji, którą zwykło się uznawać za początek "aksamitnej rewolucji". 19 listopada powstało w Pradze Forum Obywatelskie, 24 listopada do dymisji podał się Jakes, a 10 grudnia prezydent Husak. Tę ostatnią dymisję poprzedził strajk generalny 27 listopada i będąca jego konsekwencją zmiana gabinetu. Jesienią 1989 r. w Czechosłowacji bohaterami wydarzeń byli czołowy opozycjonista, pisarz Vaclav Havel, którego 29 XII 1989 r. zdominowane przez komunistów Zgromadzenie Narodowe wybrało prezydentem Republiki oraz przeżywający polityczną drugą młodość - bohater Praskiej Wiosny - Aleksander Dubczek, który został przewodniczącym parlamentu.

 

Nim zakończyła się w Czechosłowacji "aksamitna rewolucja" Europą wstrząsnęły wieści napływające z Rumunii, gdzie w wyniku krwawego powstania została obalona zbrodnicza dyktatura Ceausescu. Zaczęło się od krwawych starć w Timisoarze i po kilku dniach gwałtownych walk, które pochłonęły życie tysięcy osób, skończyło budzącym u zagranicznych obserwatorów "mieszane uczucia" procesem i egzekucją dyktatora i jego małżonki. Przykład rumuński pokazywał, że mimo radzieckiego przyzwolenia proces odchodzenia od komunistycznej dyktatury do demokracji wcale nie musiał dokonywać się bezkrwawo. W wielu krajach - w tym także i w Polsce, gdzie akcja ta nasuwała starszym mieszkańcom analogie z pomocą dla Węgrów w 1956 r. - zorganizowano zbiórkę pieniędzy, odzieży, żywności, lekarstw i krwi dla ofiar rumuńskiego dramatu. 24 XII 1989 r. (wiadomo, jaką w polskiej tradycji rolę spełniają święta Bożego Narodzenia) tysiące ludzi zgłaszały się do punktów krwiodawstwa, aby honorowo oddać krew dla potrzebujących w Rumunii.

Świat u schyłku lat osiemdziesiątych


Rok 1989 r. to okres naprawdę wyjątkowy nie tylko w dziejach Europy Środkowo-Wschodniej. Każdego niemal dnia agencje przynosiły wiadomości, z których każda w normalnych czasach byłaby omawiana i analizowana przez dłuższy okres. Tak np. w dniu historycznych wyborów w Polsce 4 VI 1989 r. zmarł w Iranie duchowy przywódca ajatollach Ruhollah Chomeini, a w Pekinie na Placu Tienanmen ("Niebiańskiego Pokoju") wojsko zmasakrowało młodzież domagającą się zmian i liberalizacji systemu. Wedle oficjalnych danych zginęło wtedy ok. 2,5 tyś. osób, 10 tyś. zostało rannych. Okazywało się, że grupa reformatorów skupiona wokół Teng Siao-pinga, która od początku lat osiemdziesiątych liberalizowała i modernizowała gospodarkę ChRL, ani myślała zgodzić się na demokratyzację systemu oraz istotne zmiany polityczne. Niemniej odnotować należy, że parę tygodni przed masakrą na Placu Tienanmen, Pekin odwiedził Gorbaczow. Była to pierwsza od czasów Chruszczowa wizyta radzieckiego przywódcy w Chinach, świadcząca o tym, że ostry konflikt między obu państwami przechodził do historii.

Również tylko sensacją jednego dnia mogło być pierwsze i - jak się po dwóch latach okazało - zarazem ostatnie spotkanie Ojca Świętego z przywódcą ZSRR, choć Jan Paweł II rozmawiał w Watykanie z Gorbaczowem przez 1,5 godziny, a "rozmowy odbyły się w klimacie bardzo serdecznym i charakteryzowała je wielka otwartość".

George Bush (fot. wikimedia)Prosto z Rzymu Gorbaczow odleciał na Maltę na dwunasty szczyt amerykańsko-radziecki. Przez dwa dni konferował z prezydentem George'm Bushem i chociaż dokładny temat rozmów, nie jest znany, to jednak niektórzy obserwatorzy międzynarodowej sceny politycznej spotkanie to skłonni są uznawać za faktyczny koniec "zimnej wojny" między Wschodem a Zachodem. Sprzyjać temu mogła pewna efektowna historyczna parabola. Otóż jadąc na spotkanie ze Stalinem w Jałcie, gdzie Churchill i Roosevelt de facto uznali Europę Środkowo-Wschodnią za radziecką strefę wpływów, przywódcy zachodnich mocarstw na krótko zatrzymali się właśnie na Malcie. I chociaż nie podjęli tam wówczas - gdyż bez zgody i udziału Stalina po prostu nie mogli - w tej kwestii żadnych wiążących ustaleń, to jednak fakt, że po prawie 45 latach w tym samym miejscu spotkali się Bush i Gorbaczow, aby między innymi znów rozmawiać o Europie Środkowo-Wschodniej, pozwalał niektórym publicystom na tworzenie tyleż efektownej, co niekoniecznie prawdziwej paraboli: od Malty do Malty.

Jednym z ostatnich przejawów zimnowojennej konfrontacji i podziału świata na dwa przeciwstawne bloki, ale zarazem też myślenia i działania "po nowemu" były prowadzone w 1990 r. rokowania 2 + 4 dotyczące kwestii zjednoczenia Niemiec, w których obok obu państw niemieckich uczestniczyli przedstawiciele czterech mocarstw okupacyjnych: Francji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Radzieckiego, a w trakcie omawiania kwestii polskiej granicy zachodniej także Polski. W dokumentach podpisanych w Moskwie i Nowym Jorku dawni alianci zrzekali się swoich praw wobec Niemiec, tym samym wyrażając ostatecznie zgodę na ich zjednoczenie, co oficjalnie dokonało się w atmosferze narodowego święta 3 X 1990 r.