+ Pokaż spis treści

Świat końca XX wieku

Świat końca XX wieku - nowy układ sił w świecie w latach 90'


Wojna nad Zatoką Perską


Saddam Husajn (fot. wikimedia)Wydarzeniem, które w początku lat dziewięćdziesiątych przez szereg miesięcy przykuwało uwagę międzynarodowej opinii publicznej, był konflikt nad Zatoką Perską zapoczątkowany podbojem Kuwejtu przez Irak. Genezy agresji na znacznie od siebie mniejszego sąsiada szukać należy w braku irackiego sukcesu w prowadzonej w latach 1980-1988 wojnie z Iranem. Była to nie tylko prestiżowa porażka reżimu Saddana Husajna. Otóż w czasie wojny z Iranem rząd w Bagdadzie zadłużył się w państwach arabskich, w tym w znacznym stopniu w posiadającym złoża ropy naftowej bogatym Kuwejcie. Decydując się na aneksję Kuwejtu Saddam Husajn za jednym posunięciem "wykręcał się" od spłacania długów i poprawiał nastroje społeczne w rządzonym przez siebie kraju. 2 VIII 1990 r. - w atmosferze międzynarodowego potępienia - dokonał agresji na Kuwejt, którego terytorium po krótkiej walce opanowane zostało przez wojska irackie. Pod koniec sierpnia iracki dyktator oficjalnie ogłosił włączenie Kuwejtu, czemu towarzyszyły krwawe represje i prześladowania przeciwników nowej władzy. Aneksja Kuwejtu spotkała się z powszechnym potępieniem w świecie. Tylko Jemen, Jordania i Organizacja Wyzwolenia Palestyny poparły irackie działania.

Jesienią 1990 r. ONZ nałożyła więc na Irak sankcje gospodarcze, a w końcu listopada zezwoliła na użycie siły zbrojnej, o ile nie wycofa się on z Kuwejtu. Uformowała się wokół Stanów Zjednoczonych koalicja skupiająca 28 państw, w tym także i arabskich. W rejon Zatoki Perskiej przerzucono gigantyczne armie (prawie pół miliona samych Amerykanów, co stanowiło największe siły ekspedycyjne od czasu zakończenia wojny wietnamskiej) oraz znaczne siły medyczne, chemiczne itd. Wobec nieprzyjęcia żądań Rady Bezpieczeństwa przez Irak, 17 I 1991 r. nad ranem rozpoczęła się operacja "Pustynna Burza". Po długotrwałych bombardowaniach lotniczych, w trzeciej dekadzie lutego do akcji wkroczyły siły lądowe. Tymczasem nie powiodły się irackie próby rozbicia koalicji atakami rakietowymi na Izrael. Spodziewany odwet Izraela miał odciągnąć od koalicji arabskich sojuszników USA. Izrael ograniczył się tylko do werbalnych protestów.

27 lutego Bagdad ogłosił wycofanie się z Kuwejtu. Wkrótce potem w Iraku wybuchły powstania Kurdów i szyitów. Nie doprowadziły one do obalenia dyktatora, podobnie jak utrzymujące się embargo handlowe, potęgujące tylko nędzę społeczeństwa. W czasie działań wojennych Irak utracił ponad 100 tyś. żołnierzy. Obok zniszczeń i strat wojna pozostawiła po sobie również szkody ekologiczne: setki tysięcy ton ropy naftowej wpompowanych do Zatoki Perskiej i podpalone szyby naftowe w Kuwejcie.

Stany Zjednoczone i ich sojusznicy odnieśli spektakularny sukces, ale reżim Saddama Husajna utrzymał się i jeszcze nie raz miał stawiać międzynarodową wspólnotę wobec faktów dokonanych. Jesienią 1997 r. nie chciał np. dopuścić grupy ONZ-owskich ekspertów kontrolujących irackie arsenały pod kątem ewentualnej produkcji i magazynowania broni masowego rażenia do tzw. prezydenckich pałaców, gdzie tego typu broń mogła być przechowywana. Spowodowało to bardzo ostry konflikt. Prezydent USA Bill Clinton przy poparciu części międzynarodowej opinii przygotowywał siły zbrojne do ponownego ataku na Kuwejt. Niemal w ostatniej chwili konflikt zbrojny zażegnała podróż do Bagdadu sekretarza generalnego ONZ Koffi Annana, który u irackiego dyktatora wyjednał ustępstwa, co pozwoliło uniknąć nowej wojny nad Zatoką Perską. Niemniej, gdy sytuacja powtórzyła się w następnym roku i władze irackie znów uniemożliwiły pracę ONZ-owskim ekspertom, lotnictwo amerykańskie i brytyjskie w grudniu 1998 r. zbombardowało szereg obiektów wojskowych w Iraku. Spowodowało to, że Saddam Husajn ponownie zdecydował się na współpracę z ONZ.

Od ZSRR do Rosji


Borys Jelcyn (fot. Kremlin.ru/wikimedia)Operacja "Pustynna Burza" w 1991 r. dokonywała się jeżeli nawet nie przy poparciu ZSRR, to na pewno przy jego cichej akceptacji. Coraz wyraźniej zresztą widać było, że po zakończeniu zimnej wojny jedynym supermocarstwem pozostały Stany Zjednoczone. Sytuacja taka powodowała frustrację wśród części działaczy radzieckich, którzy nie potrafili i nie chcieli pogodzić się z utratą mocarstwowej pozycji ZSRR. W sierpniu 1991 r. w Moskwie zorganizowali oni polityczny pucz. Przebywający wraz z rodziną na Krymie Gorbaczow został uwięziony, ale zamach stanu nie powiódł się. Przeszkodził temu w dużym stopniu Borys Jelcyn, który wezwał mieszkańców Moskwy do gromadzenia się wokół gmachu parlamentu Federacji Rosyjskiej. Doszło tam do krwawych incydentów, ale czas nie pracował na korzyść autorów puczu, którzy przygotowali go zresztą wyjątkowo nieudolnie. Po trzech dniach Gorbaczow wrócił do Moskwy i ponownie objął swój urząd. Dzień wcześniej jednak Jelcyn przekazał dekretem całą własność państwową położoną na terenie Rosji jej władzom republikańskim. Od tego momentu dosłownie z każdym dniem słabła pozycja Gorbaczowa i równocześnie rosła Jelcyna. Zakazana została działalność Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Prezydent Gorbaczow oficjalnie ustąpił ze stanowiska sekretarza generalnego i nakazał samorozwiązanie partii. Gorbaczow, który w 1990 r. uhonorowany został Pokojową Nagrodą Nobla, jak - mówili złośliwi - "nie za to, co zrobił, lecz za to, czego nie zrobił" (chodziło o powstrzymanie się przed użyciem siły wobec deklarujących wolę oderwania się od ZSRR: Estonii, Litwy i Łotwy), miał teraz związane ręce i w praktyce nie mógł przeciwdziałać procesowi likwidacji Związku Radzieckiego, ostatecznie informację o rozwiązaniu ZSRR ogłoszono 25 XII 1991 r. Gorbaczow jak się okazało był pierwszym i ostatnim prezydentem tego państwa.

Sukcesorem Związku Radzieckiego została Rosja, która uzyskała miejsce stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ i status nuklearnego mocarstwa. Jednocześnie państwa powstałe w wyniku rozpadu ZSRR w krótkim czasie zyskały powszechne międzynarodowe uznanie. Większość z nich (bez republik nadbałtyckich) zdecydowała się też wstąpić do Wspólnoty Niepodległych Państw, w której rolę "pierwszego wśród równych" od początku odgrywała Rosja. Latem 1993 r. prezydent Jelcyn stoczył gwałtowną walkę z parlamentem o zakres władzy. Kulminacyjnym momentem konfliktu było ostrzelanie z czołgów "Białego Domu", to znaczy siedziby parlamentu, w której znajdowali się "niepokorni" deputowani. Złamanie ich oporu siłą uczyniło z Jelcyna absolutnego pana sytuacji w Rosji. Jego pozycji nie była w stanie podważyć nawet przegrana przez Rosję wojna w Czeczenii, ani bardzo poważne kłopoty ze zdrowiem, których konsekwencją były coraz częstsze pobyty w szpitalu.

Borys Jelcyn i prezydent USA, Bill Clinton (fot. wikimedia)Jelcyn miał zresztą silne poparcie wśród zachodnich polityków (zwłaszcza prezydenta Clintona i kanclerza Kohla), którzy uważali, iż jest on gwarantem stabilnej politycznie Rosji, jest przewidywalny i można wspólnie z nim rozwiązywać najważniejsze światowe problemy. Jelcyn został nawet dopuszczony do udziału w tradycyjnych już spotkaniach przywódców siedmiu najbogatszych państw świata (Francja, Japonia, Kanada, RFN, USA, Wielka Brytania i Włochy). Choć nie od razu udało mu się przekształcić G-7 w G-8, ale i tak formuła G-7 + l pozwalała Rosji na odgrywanie ogromnej roli w międzynarodowej polityce. Dość szybko okazało się, że bez rosyjskiego poparcia lub choćby przyzwolenia nie można rozwiązać w praktyce żadnego konfliktu o zasięgu międzynarodowym. Wszędzie zaś tam gdzie Rosja wstrzymywała lub stopniowo ograniczała pomoc dla rozmaitych lewicowych ruchów narodowo-wyzwoleńczych w krótkim stosunkowo czasie udawało się rozwiązywać wieloletnie konflikty uznawane wcześniej za nierozwiązywalne.

Zmiany w świecie


Tak na przykład było w republice Południowej Afryki, gdzie zakończyła się długotrwała wojna domowa i epoka apartheidu. Było to wspólną zasługą białego prezydenta RPA Frederika Willema De Klerka i przywódcy czarnej społeczności, długoletniego więźnia reżimu w Pretorii, Nelsona Mandeli, którzy potrafili przełamać wzajemną niechęć i obustronne uprzedzenia i dla dobra kraju nawiązać współpracę. W 1993 r. ta ich postawa została uhonorowana Pokojową Nagrodą Nobla.

Icchak Rabin, Bill Clinton i Jaser Arafat podczas rozmów pokojowych (fot. wikimedia)Rok później nagrodę tę otrzymali premier Izraela Icchaak Rabin i minister spraw zagranicznych Szimon Peres oraz przywódca Organizacji Wyzwolenia Palestyny Jaser Arafat. Nagrodzono w ten sposób ich wysiłki na rzecz zaprowadzenia pokoju na Bliskim Wschodzie, co wielu obserwatorom międzynarodowej sceny politycznej przypomniało "Pokojowego Nobla" z 1978 r. dla premiera Izraela Begina i prezydenta Egiptu Sadata przyznanego im za zawarcie układu pokojowego w Camp David.

Wiosną 1994 r. wojska izraelskie stopniowo zaczęły opuszczać tereny okupowane od czasu wojny sześciodniowej z 1967 r., na których administrację przejmowali Palestyńczycy. Procesu tego nie był już w stanie powstrzymać ani dokonany przez żydowskiego fanatyka (przeciwnika porozumień) zamach na premiera Rabina, ani ataki bombowe palestyńskich terrorystów-samobójców, ani dojście do władzy w Izraelu prawicy, która nie chciała zrezygnować z budowania osiedli żydowskich na terenach jeszcze pozostających pod okupacją. Dla wszystkich było zresztą jasne, że wraz z upadkiem ZSRR i likwidacją Układu Warszawskiego wspierających przez szereg lat Arafata i Palestyńczyków, ich pozycja przetargowa systematycznie słabła.

Podobnie jak w rokowaniach na Bliskim Wschodzie Stany Zjednoczone odegrały też bardzo znaczną rolę w rozmowach pokojowych, które wiosną 1998 r. doprowadziły do zakończenia trwającej prawie trzydzieści lat wojny domowej w Irlandii Północnej. W przypadku tego konfliktu Amerykanie mogli w praktyce nie oglądając się na Rosję samodzielnie odgrywać rolę mediatora.

Lata dziewięćdziesiąte wyznaczały też kres wielu długoletnich reżimów dyktatorskich w "trzecim świecie". Zwykle odejście "zasłużonych" dyktatorów dokonywało się w wyniku rewolucji, wojny domowej czy fali strajków i demonstracji ulicznych. Odchodzili ze sceny politycznej także i tacy dyktatorzy, którzy sprawowali władzę przez 30 i więcej lat, jak np. Mobutu w Zairze czy Suharto w Indonezji. We współczesnym świecie jest zresztą coraz mniej reżimów dyktatorskich, a te najbardziej "twarde" i okrutne, to państwa rządzone przez komunistów: Chiny, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, Kuba czy Wietnam, bądź przez ich "sojuszników i przyjaciół" Irak czy Libia.

Mapa Europy, która po II wojnie światowej przez prawie 45 lat niemal się nie zmieniła, w latach dziewięćdziesiątych uległa gruntownej przebudowie. Zniknęła z niej NRD włączona do RFN w ramach procesu jednoczeniowego. Dokonał się rozpad ZSRR, z którego wyłoniło się kilkanaście państw. Tylko jednak Estonia, Litwa i Łotwa definitywnie zerwały z radzieckim dziedzictwem, nie zgodziły się na wejście do Wspólnoty Niepodległych Państw, a co więcej deklarują wolę przystąpienia do zachodnich struktur politycznych, gospodarczych i militarnych. Ukraina stara się prowadzić politykę w miarę niezależną dążąc do utrzymania dobrych stosunków z Rosją, ale i z Polską, a także państwami zachodnimi.

Podział dawnego Związku Radzieckiego - wbrew przepowiedniom niektórych specjalistów - dokonał się jednak na ogół (zwłaszcza w części europejskiej) spokojnie i bezkrwawo. Zupełnie inaczej wyglądał rozpad dawnej Jugosławii, który pochłonął życie ponad 200 tyś. ludzi i kosztował kolosalne wojenne zniszczenia. Na tym tle ewenementem był zupełnie pokojowy podział Czechosłowacji, który nastąpił l I 1993 r. Utworzenie Republiki Czeskiej i Republiki Słowackiej dokonało się w atmosferze, która miała tak "aksamitny" charakter jak rewolucja z jesieni 1989 r.


Wojna domowa w Jugosławii


Wspomniano przed chwilą wojnę domową w Jugosławii. Było to bez wątpienia najtragiczniejsze wydarzenie w Europie w latach dziewięćdziesiątych. Do śmierci marszałka Tito w maju 1980 r. Jugosławia - państwo wielonarodowe i wielokulturowe - wydawała się być monolitem. Choć zachowywała zawsze pewien dystans w stosunku do "wspólnoty socjalistycznej", a społeczeństwo cieszyło się znacznie większym zakresem swobód obywatelskich niż w krajach bezpośrednio uzależnionych od ZSRR, to przecież i ona była rządzona przez komunistów w sposób, którego nie można uznać za demokratyczny. W latach osiemdziesiątych władza była sprawowana w sposób kolektywny. Żaden z polityków nie był bowiem w stanie wypełnić próżni spowodowanej śmiercią Tity, gdyż nikt nie posiadał porównywalnego autorytetu ani tak silnej pozycji w partii i w państwie. Gdy w końcu lat osiemdziesiątych rozpadało się radzieckie "imperium zewnętrzne", procesy demokratyzacyjne ominęły Jugosławię. Wkrótce jednak ujawniły się tam silne tendencje odśrodkowe i do głosu doszły lokalne separatyzmy. Pierwsza ogłosiła niepodległość Słowenia i po krótkiej wojnie władze w Lublianie oderwały się od Jugosławii. Po raz pierwszy ujawniła się przy tej okazji postawa Belgradu, który zdecydowany był militarnie przeciwstawiać się rozpadowi Federacji. Niemal regułą stało się, że państwo które ogłaszało niepodległość stawało się areną krótszej lub dłuższej wojny. Tak było w przypadku Chorwacji, tak też stało się w Bośni, której sytuacja była najbardziej złożona. Republikę tę zamieszkiwali bowiem Serbowie (prawosławni), Chorwaci (katolicy) i Bośniacy czyli Serbowie-muzułmanie. Ze względu na "słowiańską jedność", prawosławie i tradycyjne więzy Rosja konsekwentnie popierała w tych kolejnych wojnach rządzoną przez Slobodana Milosevica Serbię, na którą - jako na agresora - ONZ nałożyła sankcje gospodarcze. Mimo ogłoszenia embargo na dostawy broni do Bośni, wojna trwała tam cztery lata, gdyż Belgrad aktywnie wspierał Serbów bośniackich. Świat długo przyglądał się biernie tragedii Sarajewa i nie uczynił w praktyce nic, aby przeciwstawić się krwawym "czystkom etnicznym". Naturalnie nie można powiedzieć, że to Serbia ponosiła wyłączną odpowiedzialność za krwawą kilkuletnią wojnę domową w dawnej Jugosławii, ale tym bardziej nie można powiedzieć, iż jej odpowiedzialność była niewielka lub zgoła żadna. Dopiero jednak włączenie się do rozmów pokojowych mocarstw, w tym i Rosji, doprowadziło do zawarcia w Dayton (USA) pokoju. Proces pokojowy w Bośni przebiegał zresztą pod kontrolą międzynarodowych sił wojskowych, które nadzorowały jego przebieg.

Slobodan Milosevic (fot. wikimedia)W 1998 r. reżim Milosevica rozpoczął "czystki etniczne" w zamieszkałym przez Serbów i Albańczyków Kosowie. Tym razem państwa NATO, a zwłaszcza Stany Zjednoczone nie zamierzały tolerować tego typu działań. Kiedy Serbowie nie chcieli wycofać z Kosowa swych sił wojskowo-milicyjnych i zaprzestać czystek w marcu 1999 r. NATO zdecydowało się na podjęcie nalotów bombowych na Jugosławię. Po kilku tygodniach wyniszczających bombardowań, w których udział wzięły setki samolotów państw NATO, w czerwcu Milosevic ustąpił i zgodził się na wycofanie swoich sił z Kosowa. Zaczęli tam natomiast powracać z Albami i Macedonii uchodźcy (w czasie nalotów uciekło lub zostało wyrzuconych z Kosowa około miliona osób). Zachód obiecał pomoc finansową w odbudowie Bałkanów, ale zapowiedział, że nie obejmie ona Serbii tak długo, jak długo Milosevic, którego Międzynarodowy Trybunał w Hadze uznał za zbrodniarza wojennego, pozostanie u władzy. Kruchy pokój w Kosowie nadzoruje pięćdziesiąt tysięcy żołnierzy NATO, w tym kilkuset polskich oraz ponad trzy tysiące żołnierzy rosyjskich, którzy mają w Kosowie współpracować z wojskami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Operacja w Kosowie była pierwszą w pięćdziesięcioletniej historii NATO akcji o charakterze militarnym. Obok Stanów Zjednoczonych i Rosji bardzo dużą rolę w rozwiązywaniu konfliktu w Kosowie odegrała też Unia Europejska.


Europa Zachodnia w latach dziewięćdziesiątych


O ile na wschodzie Europy (jeżeli nie liczyć Niemiec) państwa dzieliły się, o tyle na Zachodzie dokonywały się procesy integracyjne. W latach osiemdziesiątych do Wspólnot Europejskich przystąpiły kolejno Grecja oraz Hiszpania i Portugalia. W grudniu 1991 r. na "szczycie dziewiątki" w Maastricht w Holandii podjęto decyzje o dalszym rozwoju organizacji, która od tego momentu stała się Unią Europejską, l I 1995 r. do Unii przystąpiły trzy kolejne państwa: Austria, Finlandia i Szwecja. Równocześnie aspiracje członkowskie zaczęły zgłaszać państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Jesienią 1998 r. rozpoczęły się rozmowy na temat członkostwa z pięcioma z nich, w których przemiany własnościowe i proces budowy gospodarki rynkowej są najbardziej zaawansowane: Czechami, Estonią, Polską, Słowenią i Węgrami, a także z Cyprem. Wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższych kilku lat kraje te staną się pełnoprawnymi członkami Unii Europejskiej.

Procesy integracyjne w Europie Zachodniej w latach dziewięćdziesiątych uległy zresztą wyraźnemu przyspieszeniu, co spowodowane było kilkoma przynajmniej czynnikami. Po pierwsze, państwa europejskie, a zwłaszcza Francja i Niemcy, pragnęły odgrywać większą rolę w świecie, a tylko ich połączony potencjał pozwalał na to. Zaczęły rozlegać się też głosy, że to Unia (a nie zdominowane przez Amerykanów NATO) powinna wziąć na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy. Po drugie, w latach osiemdziesiątych pojawiły się nowe bardzo prężnie rozwijające się ośrodki ekonomiczne na Dalekim Wschodzie: Hong Kong, Korea Południowa, Malezja, Singapur, Tajwan i chcąc skutecznie bronić się przed ekspansją tych "gospodarczych tygrysów" Europa Zachodnia musiała łączyć swój potencjał. Po trzecie, wreszcie, zaczęło dominować przekonanie, że wspólnie łatwiej będzie rozwiązywać problemy ekonomiczne i stawiać czoła wyzwaniom, które przyniesie przyszłość. Bodaj najbardziej spektakularnym przejawem tej fazy integracji jest wprowadzenie wspólnej waluty Euro, która po l VII 2002 r. zastąpi waluty narodowe w co najmniej jedenastu krajach Unii Europejskiej.

W ciągu ponad pół wieku po II wojnie światowej świat zmienił się w praktyce niemal nie do poznania. Nie wszystko co zrobiono zasługuje na pochwały (np. ekologiczna degradacja wielu rejonów kuli ziemskiej), niemniej coraz częściej zwycięża duch dialogu i porozumienia, nierzadko zresztą bardzo trudnego i kosztownego. Stopniowo, choć na pewno nazbyt wolno, zmniejszają się obszary biedy i nędzy - coraz więcej krajów jest samowystarczalnych żywnościowo. Rośnie systematycznie liczba państw, gdzie prawa obywatelskie są przestrzegane, państw w których nie prześladuje się ludzi z racji ich poglądów, rasy, wyznania, pochodzenia społecznego itp. Z pewnością jednak na tym właśnie polu jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia zwłaszcza w Afryce i Azji. Niemniej szereg zjawisk pozwala patrzeć na nowe tysiąclecie z nadzieją i ufnością. Ludzkość chyba bez żalu pożegna wiek XX, który przyniósł dwie wojny światowe, ludobójstwo na niespotykaną nigdy przedtem skalę, niebywałą brutalizację obyczajów. Wypada wyrazić tylko nadzieję, że potrafi wyciągnąć z tego wszystkiego właściwe wnioski na przyszłość.


Proponowane pozycje literatury przedmiotu:

     

  • Bankowicz Bożena, Bankowicz Marek, Dudek Antoni, Leksykon historii XX wieku, Kraków 1996.     
  • Bankowicz Marek, Demokraci i dyktatorzy. Przywódcy polityczni współczesnego świata, Kraków 1993.     
  • Bielecki Robert, Pustynna Burza, Warszawa 1991.     
  • Czubiński Antoni, Olszewski Wiesław, Historia powszechna 1939-1994, Poznań 1995.     
  • Johnson Paul, Historia świata od roku 1917 do lat 90-tych, Londyn 1992.     
  • Krasuski Jerzy, Europa Zachodnia. Dzieje polityczne 1945-1993, Warszawa 1995.     
  • Laquer Walter, Historia Europy 1945-1992, Londyn 1993. Mały oksfordzki słownik historii świata XX wieku, Londyn 1992.     
  • Najnowsza historia świata. 1943-1995, Tom III: 1979-1995, Red. Artur Papek, Jan Rydel, Janusz Józef Węc, Kraków 1997.     
  • Popiuk-Rysińska Irena, Unia Europejska. Geneza, kształt i konsekwencje integracji. Warszawa 1998.     
  • Roszkowski Wojciech, Półwiecze. Historia polityczna świata po 1945 roku, Warszawa 1997.