+ Pokaż spis treści

Stanisław Korab Brzozowski

Biblioteka
[-]

Stanisław Korab-Brzozowski - Wybór poezjii


* * * [Dusza ma, cierniem uwieńczona]


Dusza ma, cierniem uwieńczona,
Na białym krzyżu twego ciała
Przybita pragnień mych gwoździami,
Schyliwszy głowę, z wolna kona.

Ja sam, jak Judasz Iskariota,
Za twój namiętny pocałunek,
Na dreszcz wydałem ja konania...
Ach, mnie przeraża ta Golgota!

                                                Poezje zebrane 1978





Modlitwa


O Boże, dodaj Ty mi sił i męstwa!
Przede mną przepaść czarna śmierci zieje;
Duch mój upada i dusza się chwieje
Na widok podłych szatanów zwycięstwa.

Boże, ja Ciebie nie uwielbiam słowy,
Które postarza co dzień ludzi rzesza;
Mnie w Twych świątyniach kapłan nie rozgrzesza,
I przed posągiem nie uchylam głowy.

Lecz Ty wiesz, Panie, że się modlę Tobie
Modłą gorącą, choć bez słów pacierza,
Na skrzydłach dusza ma do Ciebie zmierza,
Za Tobą tęskni w życia zimnym grobie!

Ty wiesz, o Boże, że ja kocham ludzi,
Że dla niech spłonąć jam gotów w ofierze,
Jak męczennicy natchnieni w Twej wierze;
Wiesz, że cierpienie męstwa nie ostudzi!

Lecz Ty wiesz także, jak me cierpi serce,
Gdy nikt nie wierzy w miłość i ofiarę;
Wiesz, ile cierpię, gdy goryczy czarę,
Śmiechem zaprawną, podają szyderce!

                                                Nim serce ucichło 1910





O przyjdź!


       O przyjdź, jesienią -
Wdziej szatę lekką, białą, wziewną,
             Pajęczą;
Rzuć na hebanowe twoje włosy
             Pełne rosy,
Lśniące zimnych barw
             Tęczą.
       O przyjdź, jesienią -
Owiana skargą tęskną, rzewną
             Żurawi,
W dal płynących szarą niebios tonią,
             Tchnąca wonią
Kwiatów, które mróz
             Krwawi.

       O przyjdź,jesienią -
W chwilę zmierzchu senną, niepewną -
             I dłonie
Twe przejrzyste, miękkie, woniejące
             Na cierpiące
Połóż mi skronie -
             O śmierci...

                                                Poezje zebrane 1978





Próżnia


Drzewo samotne, obnażone
Podnosi chude swe ramiona,
Rozpaczy hymny śle chropawe
Do stalowego nieba próżni.

Pod drzewem stoi krzyż zmurszały,
Na nim rozpięty Chrystus kona,
Wznosząc swe oczy beznadziejne
Do stalowego nieba próżni.

Pod krzyżem dusza ma cierpiąca
Z otchłani czarnej swej nicości
Wznosi pragnienia obłąkane
Do stalowego nieba próżni.

                                                Poezje zebrane 1978