+ Pokaż spis treści

Sokrates


Sokrates, mal. Jose Aparicio (fot. wikimedia)Biografia


Sokrates był Ateńczykiem, należał do demu Alopeke. Pochodził z ubogiej rodziny, jego ojciec Sofroniskos był kamieniarzem, matka Fainarete położną. Wydaje się, że nie przejął zawodu po ojcu, który zresztą nie zostawił synowi majątku. Natomiast zajęcie matki posłużyło Sokratesowi do porównania własnej metody poszukiwania prawdy ze sztuką położniczą (tak w platońskim dialogu Teajtet, 149 a - 151 d).


W młodości otrzymał wykształcenie gimnastyczne, muzyczne i literackie, typowe dla ateńskich chłopców. W wieku męskim, powołany do służby wojskowej, uczestniczył w bitwach pod Potidają i Delion. Jak mówi Alkibiades w platońskiej Uczcie, gdy wspomina klęskę Ateńczyków pod Delion: "bociani miał krok i toczył wkoło wzrok dumny to w prawo, to w lewo, na swoich i na nieprzyjaciół, a widać było i z daleka, że gdyby kto tego męża zaczepił, niełatwa byłaby z nim sprawa" (Platon - Uczta, przekład Władysław Witwicki, PWN, 1975, strona 134, 221 a). W obozie wojskowym odznaczał się niezwykłą odpornością na ciężkie warunki; Alkibiades w trakcie biesiady u Agatona mówi: "A jak on mróz znosić potrafi! (...) raz, kiedy mróz chwycił taki, że to strach, kiedy się nikt z namiotu nie ruszał, a jeżeli się ruszał, to kładł na siebie, co tylko mógł, i na nogi, i zawijał stopy w pilśń i w futra, on wtedy wychodził w tym, co ma na sobie, w takiej samej zarzutce, jaką i przedtem zawsze nosił, a boso łatwiej po lodzie chodził niż inni w butach" (tamże, strona 133, 220 a - b). Alkibiades przedstawia Sokratesa, jako człowieka w każdych okolicznościach panującego nad sobą, np. "żadne oko ludzkie nigdy nie widziało Sokratesa pijanym" (tamże, strony 132 - 133, 220 a); po uczcie u Agatona, kiedy już dniało, wszyscy biesiadnicy zasnęli, natomiast "Sokrates wstał i wyszedł (...). Poszedł Sokrates do Lykejonu, wykąpał się, a potem dzień cały tak spędził, jak to zazwyczaj był czynił, a wieczorem poszedł do domu odpocząć" (tamże, strona 138, 223 d). W tych opisanych przez Platona obrazkach widać jakąś niezwykłą siłę tego człowieka, która jednak znacznie wyraźniej się zaznacza w jego uporczywym poszukiwaniu prawdy, w działalności filozoficznej.


Nie odznaczał się urodą. Alkibiades powiada o nim: "podobny jest do satyra Marsjasza. Żeś do niego z twarzy podobny, Sokratesie, o to się nawet ty sam sprzeczać nie będziesz" (tamże, strona 125, 215 b).


Na dobrach zewnętrznych mu nie zależało. Charakteryzując Sokratesa Alkibiades mówi: "jemu na pięknościach nie zależy nic, ani troszkę; nikt by nie uwierzył, jak on tym pogardza, a tak samo majątkiem i wszystkim tym, co hołota za wielkie szczęście zwykła uważać. On to wszystko ma za nic, powiadam wam, on całe życie z ludzi podrwiwa i żartuje z nich sobie" (tamże, strona 128, 216 d - c).


W platońskiej Obronie Sokratesa, Sokrates opowiada, że jego przyjaciel poszedł kiedyś do wyroczni w Delfach dowiedzieć się od Pytii, czy jest ktoś mądrzejszy od niego, a wieszczka odpowiedziała, że nie ma nikogo mądrzejszego, że Sokrates jest najmądrzejszy. Wydarzenie to, może serio, a może żartobliwie przedstawia Sokrates jako impuls, który miał go skłonić do poszukiwania mądrości. W każdym razie Sokrates spędził życie na prowadzeniu rozmów i poszukiwaniu u ludzi wiedzy: chciał sprawdzić - jak mówił - co naprawdę bóg ustami wyroczni chciał powiedzieć.


W życiu politycznym nie uczestniczył; w mowie obrończej przed sądem stwierdza: "gdybym się był kiedyś zajął polityką, dawno bym był zginął (...). Nie ma takiego człowieka, któremu by wasz lub jakikolwiek inny tłum przepuścił, jeżeli mu ktoś szlachetnie czoło stawia i nie pozwala na krzywdy i bezprawia w państwie; człowiek, który naprawdę walczy w obronie słuszności, a chce się choć czas jakiś ostać, musi koniecznie wieść żywot prywatny, a nie publiczny" (Platon - Eutyfron, Obrona Sokratesa, Kriton, przekład Władysław Witwicki, PWN, 1958, w: Obrona Sokratesa, strona 115, 31 d - 32 a).


Zdarzyło się jednak Sokratesowi, że jako członek Wielkiej Rady, prytan, wystąpił w obronie prawa, przeciwko innym, zasiadającym w niej obywatelom, którzy akurat chcieli w nierozumnym porywie je łamać, przy czym okazał wówczas odwagę cywilną, bowiem naraził się na ich gniew, który mógł się dla niego skończyć śmiercią. Filozof potrafił też stawić czoła Trzydziestu tyranom, którzy po przegranej ze Spartą wojnie peloponeskiej opanowali Ateny mniej więcej na rok i zażądali od niego, by z innymi Ateńczykami przyprowadził do nich pewnego obywatela, ponieważ chcieli go zabić. Sokrates nie wykonał rozkazu, poszedł do domu, choć pozostali polecenie wykonali i wskazany obywatel został zgładzony. Również ten czyn mógł kosztować Sokratesa życie. Widać, Sokrates, choć krytycznie zapatrywał się na prawa ateńskie, był człowiekiem praworządnym.


Pomimo, że nie angażował się w walki polityczne, miał poczucie, że oddziałuje na całe państwo ateńskie, pobudzając Ateńczyków do refleksji etycznej. W swojej obronie przed sądem przyrównuje siebie do "bąka z ręki boga puszczonego", miasto natomiast do wielkiego rasowego konia, które jednak "gnuśnieje i potrzebuje jakiegoś żądła, by go budziło" (tamże, strona 113, 30 e).


Gdy miał lat siedemdziesiąt, w roku 399 p.n.e. został oskarżony przez niejakiego Meletosa (był on wykonawcą zamysłów polityka Anytosa, jednego z przywódców demokratów) o to, że bogów, które uznaje państwo - i wprowadza inne duchy oraz, że psuje młodzież. Oskarżyciel zaproponował karę śmierci. Kolejny raz Ateńczycy chcieli zamknąć usta filozofowi, bowiem wcześniej, jeszcze za czasów Peryklesa, zamierzano oskarżyć Anaksagorasa, a po nim Protagorasa. Tamci uniknęli śmierci w więzieniu ateńskim, Sokrates został jednak skazany, a wyrok wykonano. Sokrates postrzegany był przez demokratów jako ich przeciwnik. Po straszliwych wydarzeniach, które nastąpiły w Atenach bezpośrednio po zakończonej klęską wojnie peloponeskiej nie wolno było procesować się na podstawie oskarżeń politycznych. Wielu demokratów opuściło miasto i uformowało wojsko, które po pewnym czasie zdławiło tyranię Trzydziestu, jednak ci, którzy pozostali w Atenach byli mordowani bądź ograbiani; sam Sokrates pozostał w mieście i choć sprzeciwił się tyranom nie był przez demokratów oceniany jako sprzymierzeniec. Jego przeciwnicy sięgnęli po oskarżenia kłamliwe, wykorzystali tez pobożność ludu, chcieli go usunąć z życia ateńskiego: zarzucono mu, że "zbrodnie popełnia Sokrates, bogów, których państwo uznaje, nie uznając, inne zaś nowe duchy wprowadzając; zbrodnię też popełnia, psując młodzież" (ze Wstępu tłumacza, Władysława Witwickiego do Obrony Sokratesa, tamże, strona 81).


W dziełach Platona ostatni okres życia Sokratesa został szeroko opisany. Dialog Eutyfron pokazuje, jak Sokrates w drodze do sądu - gdzie miał załatwiać formalności procesowe - spotyka wieszczka Eutyfrona i rozmawia z nim o pobożności.


W tekście Obrony opisane są jego kolejne trzy przemówienia sądowe: najpierw bronił się przed zarzutami, jednak bez powodzenia; później, zgodnie z procedurą, proponował dla siebie inną karę w stosunku niż wnioskowana przez oskarżyciela (początkowo, ponieważ nie sądził, by wyrządził jakieś zło, a był przeświadczony, że działał na rzecz dobra współobywateli, proponował dla siebie nie karę, lecz nagrodę: honorowe utrzymanie na koszt państwa; później dopiero pod wpływem zachowania sędziów a także swoich przyjaciół - zaproponował karę pieniężną, odrzucił natomiast banicję). Trzecia mowa była pożegnaniem z sędziami, przy czym tylko tych, którzy głosowali za jego uniewinnieniem uznał za prawdziwych sędziów.


W dialogu Kriton widzimy Sokratesa w więzieniu na trzy dni przed wykonaniem wyroku śmierci. Jego stary przyjaciel Kriton starał się go nakłonić do ucieczki, jednak Sokrates postanowił pozostać w więzieniu i wypić kielich trucizny. Mówił, że całe życie spędził w Atenach, że ta jego ojczyzna nie może doznać od niego krzywdy, a przecież ucieczka byłaby złamaniem praw ojczystych, jakimś złem wyrządzonym wspólnocie do której należy. Sokrates rozumiał, że albo sam dozna krzywdy albo skrzywdzi rodaków - innej możliwości nie było. Wolał być skrzywdzonym, niż wyrządzić krzywdę. Pozostał w więzieniu.
 

Śmierć Sokratesa, mal. Jacques-Louis David (fot. wikimedia)W dialogu Fedon widzimy Sokratesa w ostatnim dniu jego życia, w celi więziennej, gdy rozmawia z przyjaciółmi na temat duszy: jej stosunku do ciała i nieśmiertelności. Potem pożegnał się ze swoją żoną i trzema synami i odesłał ich do domu. Kiedy mu podano kielich cykuty "ten wziął go bardzo uprzejmie (...); nie zadrgała mu ręka, nie zbrzydła mu cera ni twarz (...) zaraz duszkiem i bez trudności najmniejszej i bez skrzywienia wypił". Jeden ze świadków tego wydarzenia wspomina: "kiedyśmy zobaczyli, jak pije i że już wypił, to już nie sposób, tylko mi się samemu długo tłumione łzy ciurkiem puściły tak, żem sobie twarz zasłonił i sam nad sobą płakał. Bo nie nad nim przecież, ale na swój własny los, żem takiego człowieka tracił, przyjaciela. A Kriton jeszcze prędzej niż ja, kiedy już nie mógł opanować łez, wstał. Apollodoros już i przedtem cały czas płakał, a wtedy ryknął spazmem tak okropnym i taką skargą wybuchnął, że dreszcz przeszedł po wszystkich obecnych, oprócz samego Sokratesa. (...) Tak nam (...) skonał przyjaciel; człowiek, o którym możemy powiedzieć, że ze wszystkich, którycheśmy wtedy znali, najlepszy był i w ogóle najmądrzejszy i najsprawiedliwszy" (Platon - Fedon, przekład Władysław Witwicki, PWN, 1958, strony 147 - 149, 117 b - d i 118 a).


Sokrates w długim swoim życiu dyskutował z bardzo wieloma ludźmi. Niektórzy z nich przez całe lata należeli do jego bliskiego otoczenia. Choć sam podkreślał, że nie jest nauczycielem, to jednak można powiedzieć, że był mistrzem w myśleniu dla Platona, Antystenesa, Fedona i wielu innych. Platon poznał go bliżej na osiem lat przed jego śmiercią. Był od mistrza młodszy o czterdzieści dwa lata. Pod wpływem Sokratesa porzucił poezję dla filozofii. Później, w swoich dialogach i Obronie unieśmiertelnił go, zapewnił mu wieczną sławę. To obraz Sokratesa przekazany przez Platona działa przez tysiąclecia na kolejne pokolenia ludzi poznających dzieje filozofii i kultury, choć pisali też o Sokratesie osobiście go znający: komediopisarz Arystofanes (w komedii pt. Chmury; Arystofanes występuje też w platońskiej Uczcie) oraz polityk, żołnierz i historyk Ksenofont (jego pisma sokratyczne to: Obrona Sokratesa, Wspomnienia o Sokratesie i Uczta).


Poglądy


Sokrates programowo niczego nie pisał, nie zostawił żadnych dzieł. W platońskim dialogu Fajdros filozof opowiada "mit egipski", w którym wyjaśnia, że pismo osłabia pamięć, nie można z nim rozmawiać, może trafić do ludzi, którzy je niewłaściwie zrozumieją. "Ten wynalazek niepamięć w duszach ludzkich posieje, bo człowiek, który się tego wyuczy, przestanie ćwiczyć pamięć; zaufa pismu i będzie sobie przypominał wszystko z zewnątrz, ze znaków obcych jego istocie, a nie z własnego wnętrza, z siebie samego. Więc to nie jest lekarstwo na pamięć, tylko środek na przypominanie sobie. Uczniom swoim dasz tylko pozór mądrości, a nie mądrość prawdziwą. (...) A tak samo słowa pisane. Zdaje ci się nieraz, ze one myślą i mówią. A jeśli ich zapytasz o coś z tego, o czym mowa, bo się chcesz nauczyć, one wciąż tylko jedno wskazują; zawsze jedno i to samo. A kiedy się mowę raz napisze, wtedy się ta pisana mowa toczyć zaczyna na wszystkie strony i wpada w ręce zarówno tym, którzy ją rozumieją, jak i tym, którym nigdy w ręce wpaść nie powinna, i nie wie, do kogo warto mówić, a do kogo nie. A kiedy ją fałszywie oceniają i niesłusznie hańbią, zawsze by się jej ojciec przydał do pomocy, bo sama ani się od napaści uchronić, ani jej odeprzeć nie potrafi" (Platon - Fajdros, przekład Władysław Witwicki, PWN, 1958, strony 121 - 123, 275 a - e). Jedynie kontakt żywych ludzi może umożliwić zdobycie prawdziwej mądrości.


Poglądy Sokratesa nie stanowią jakiegoś zwartego systemu. Jego myśl ściśle sprzęgnięta była z jego życiem, a życie spędził na prowadzeniu rozmów. Sokrates był mistrzem dialogu. W dyskusji, w której stykają się dwa rozumy, celem jest odkrycie prawdy, dialog jest spotkaniem logosów, a właściwie logosu z samym sobą. Prowadząc rozmowę Sokrates miał zawsze tylko jednego dyskutanta. Sądził, że w takiej rozmowie łatwiej jest ustalić prawdę, niż w takiej, w której uczestniczy jednocześnie wielu ludzi. Przedmiotem dyskusji było dobro, przyjaźń, piękno, męstwo, pobożność, wiedza i wiele innych. Sokrates nie zajmował się przyrodą, mówił, że drzewa niczego nie mogą go nauczyć a tylko ludzie na mieście. Wraz z sofistami dokonał zwrotu w tematyce rozważań filozoficznych: przedtem była to przyroda, kosmos - teraz, w drugiej połowie V w. p.n.e. filozofowie zajęli się człowiekiem i społeczeństwem. Filozofa szczególnie interesowały problemy etyczne, badał na czym polega dobro ludzkiej duszy. Sądził, że jeśli ktoś wie na czym polega dobro, to będzie też i dobrze postępował (pogląd ten często określa się nazwą: intelektualizm etyczny). Przecież każdy człowiek stara się postępować zawsze zgodnie ze swoją wiedzą, jeśli zatem błądzi, to dlatego, że nie wie na czym polega dobro. Powinien o tę wiedzę usilnie zabiegać. Przed sądem miał mówić: "póki sił, bezwarunkowo nie przestanę filozofować i was pobudzać, i pokazywać drogę każdemu, kogo tylko spotkam, mówiąc, jak to zwykle, że ty, mężu zacny, obywatelem będąc Aten, miasta tak wielkiego i tak sławnego z mądrości i siły, nie wstydzisz się dbać i troszczyć o pieniądze, abyś ich miał jak najwięcej, a o sławę, o cześć, o rozum i prawdę, i o duszę, żeby była jak najlepsza, ty nie dbasz i nie troszczysz się o to? (...) ja nic innego nie robię, tylko chodzę i namawiam młodych spośród was i starych, żeby się ani o ciało, ani o pieniądze nie troszczył jeden z drugim przede wszystkim, ani tak bardzo, jak o duszę, aby była jak najlepsza" (Platon - Obrona Sokratesa, wyd. cyt., strony 111 - 112, 29 d - 30 b).


Dyskusje Sokrates prowadził w różnych miejscach: na ulicy (na przykład w dialogu platońskim Eutyfron), na rynku, w domu jakiegoś polityka bądź artysty (na przykład platoński dialog Protagoras pokazuje Sokratesa w domu znakomitego polityka, konsula Sparty w Atenach Kaliasa, Uczta rozgrywa się w domu tragediopisarza Agatona), jedynie raz Platon przedstawia Sokratesa poza miastem, na łonie przyrody - w dialogu pod tytułem Fajdros.


Jego rozmówcami byli czasem zupełnie przypadkowi ludzie, a kiedy indziej uznane sławy sofistyki: Protagoras, Gorgiasz, Hippiasz.


Zazwyczaj filozof podkreślał, że nie posiada wiedzy i prosił swojego rozmówcę, by ten nauczył go, pouczył, by wyjaśnił mu co to jest pobożność, męstwo czy dzielność. Zazwyczaj rozmówcy sądzili, inaczej niż Sokrates, że jest to zadanie łatwe i naprędce udzielali mu odpowiedzi nieprzemyślanych. Wówczas myśliciel zadawał pytania, które ujawniały wewnętrzne sprzeczności proponowanej definicji bądź sprzeczność pomiędzy nią a jakimś uznanym poglądem. Dyskutant proponował wtedy jakąś poprawkę bądź dawał zupełnie nowe określenie, a Sokrates powtórnie wykazywał, posługując się pytaniami, jej wadliwość. Ta metoda zbijania błędnych poglądów (metoda elenktyczna) obnażała naiwność i pozorór mądrości rozmówców Sokratesa, a przecież rozmowom tym przysłuchiwało się często wielu ludzi, zwłaszcza młodych, więc te "badania mądrości" mogły być postrzegane jako naigrawanie się z dyskutanta, a jego ambicja poddawana była ciężkiej próbie. Wówczas obrażony odchodził pod jakimś pretekstem z niechęcią w duszy. W sądzie Sokrates mówił o tym tak: "Z tych dochodzeń i badań, obywatele, liczne porobiły się nieprzyjaźnie, i to straszne, i bardzo ciężkie, tak że stąd i potwarze poszły, i to imię stąd, że to mówią: mądry jest. Bo zawsze ci, co z boku stoją, myślą, że ja sam jestem mądry w tym, w czym mi się kogo trafi położyć w dyskusji" (tamże, strona 99, 22 e - 23 a). Zasadnicza różnica miedzy Sokratesem a jego dyskutantami polegała na tym, że on wiedział o własnej niewiedzy, oni zaś byli w błędzie: wówczas gdy nie wiedzieli, sądzili, że wiedzą.


Czasami jednak rozmówca Sokratesa uświadamiał sobie, że trudno zdobyć mądrość, uświadamiał sobie własną niewiedzę i proponował Sokratesowi wspólne poszukiwanie prawdy. Filozof podkreślał, że sam niczego nie wie, ale może zbadać, czy w duszy dyskutanta nie kryje się wiedza. Przyrównywał to badanie do pracy akuszerki: jak ona pomaga rodzić kobietom dzieci, tak on stara się pomóc urodzić ludziom prawdę. Warunkiem takiego porodu jest jednak posiadanie w duszy tego płodu: wiedzy. W platońskim dialogu pt. Teajtet Sokrates tak mówi o swej sztuce: "A największa wartość w naszej sztuce tkwi ta, że ona na wszelki sposób wybadać potrafi, czy umysł młodzieńca widziadło tylko i fałsz na świat wydaje, czy też myśl płodną i prawdziwą. Bo ja całkiem jestem jak te akuszerki: rodzić nie umiem mądrości i o co już niejeden mnie beształ, że innych pytam, a sam nic nie odpowiadam w żadnej sprawie, bo nic nie mam mądrego do powiedzenia, to słusznie mnie besztają. A przyczyna tego taka: odbierać płody bóg mi każe, a rodzić nie pozwolił. Jestem ci sam nie bardzo mądry, nigdym nic takiego nie znalazł, co by moja dusza urodziła" (Platon - Teajtet, przekład Władysław Witwicki, PWN, 1959, strony 28 - 29, 150 b - c). Jednak ta akuszerska metoda (maieutyczna) nigdy nie prowadzi do ustalenia prawdy. Dialogi Sokratesa są raczej nieustannym namysłem, rozważaniem i w sobie zawierają mądrość a nie w rezultacie, który wydaje się dla człowieka nieosiągalny. W swojej mowie obrończej przed sądem mówił przecież filozof: "A to naprawdę podobno bóg jest mądry i w tej wyroczni [w której Pytia oznajmiła, że Sokrates jest najmądrzejszym człowiekiem] to chyba mówi, że ludzka mądrość mało co jest warta albo nic. I zdaje się, że mu nie o Sokratesa chodzi, a tylko użył mego imienia, dając mnie na przykład, jak by mówił, że ten z was, ludzie, jest najmądrzejszy, który, jak Sokrates, poznał, że nic nie jest naprawdę wart, tam gdzie chodzi o mądrość" (Platon - Obrona Sokratesa, wyd. cyt. strona 99, 23 a - b). Sokrates, dzięki swojemu krytycyzmowi nie jest skłonny zatrzymać się na jakimś skończonym rezultacie myślenia, tylko bezustannie przemierza labirynt ludzkiej natury. Krytycyzm ten nie jest sceptycyzmem, bowiem filozof nie twierdzi, że należy z góry założyć, że wysiłek poszukiwania prawdy jest bezcelowy.


Istnieje jednak w platońskim świadectwie o Sokratesie pewien wyjątek: filozof jest przeświadczony, że nigdy nie należy nikogo krzywdzić. Przed sądem Sokrates mówił: "krzywdy wyrządzać i nie słuchać lepszego od siebie - boga czy człowieka - jest czymś złym, to wiem" (tamże, strona 110, 29 b), a w platońskim dialogu pt. Gorgiasz, Sokrates mówił, że "krzywdy wyrządzać jest gorzej niż ich doznawać. (...) największym złem jest niesprawiedliwość i wyrządzanie krzywd (...) każdy sam siebie najwięcej strzec powinien, żeby krzywdy nikomu nie wyrządził, bo będzie w sobie miał tyle zła". (Platon - Gorgiasz, przekład Władysław Witwicki, strony 64, 78, 79, odpowiednio: 473 a, 479 c, 479 e - 480 a). Choć wiedza jest warunkiem dobrego postępowania, a Sokrates wiedzy nie ma, to jednak to jedno wie.


Przy całym racjonalizmie Sokratesa jest w jego postawie pewien wyłom: filozof mówił, że odzywa się w nim jakiś głos, który mu nigdy nie mówi co ma robić, lecz tylko czego ma zaniechać. Duch opiekuńczy, daimonion, jest dla niego wyrocznią jedynie w sprawach etycznych: "Ten mój zwyczajny, wieszczy głos (głos ducha) zawsze przedtem, i to bardzo często się u mnie odzywał, a sprzeciwiał mi się w drobnostkach nawet, ilekroć miałem coś zrobić nie jak należy" (Platon - Obrona Sokratesa, wyd. cyt., strona 128, 40 b). Może to jakaś personifikacja sumienia. Ono, w obliczu dotkliwie przeżywanej własnej niewiedzy, skłaniającej do nieustannego myślenia, było dla Sokratesa jakąś busolą w życiu praktycznym.


Trudno przecenić wpływ Sokratesa na dalsze dzieje filozofii greckiej. Jego uczniem był Platon, filozof, którego znaczenie dla późniejszych dziejów kultury europejskiej trudno jest przecenić. Znowu uczniem Platona był Arystoteles, do którego myśli nawiązywali filozofowie wszystkich czasów. A więc oddziałał na dwa ogromnie znaczące nurty filozoficzne: w większym stopniu na platonizm, w mniejszym na arystotelizm (Arystoteles przyznawał Sokratesowi zasługę poszukiwania ścisłych definicji). Innym jego uczniem był Antystenes, myśliciel, który dał początek filozofii cynickiej, a przecież cynizm był punktem wyjścia dla stoicyzmu (Zenon z Kition, twórca stoicyzmu był w młodości cynikiem), niezwykle doniosłej filozofii, także w świecie rzymskim (Seneka młodszy, Epiktet, Marek Aureliusz). Inny dyskutant Sokratesa, Arystyp z Cyreny był założycielem hedonistycznej szkoły cyrenajskiej. Oddziałała ona na filozofię Epikura, wpływowego myśliciela epoki hellenistycznej, którego ważnym kontynuatorem był rzymski filozof-poeta Lukrecjusz. Również sceptycyzm zainicjowany przez Pirrona z Elidy sięgał do sokratycznych argumentów, gdy dowodził niemożności zdobycia przez człowieka prawdy.