+ Pokaż spis treści

Rodzina


Schyłek XVIII wieku uważany jest za okres znacznego rozprzężenia obyczajowego, które miało jakoby doprowadzić do kryzysu tradycyjnej rodziny. W opiniach takich jest jednak dużo przesady. Jeśli nawet doszło do rozluźnienia obyczajowości, to tylko w ścisłym kręgu elit społecznych - wśród arystokracji i w środowisku dworskim. W dodatku raczej problem polegał na tym, że zaczęto tylko mówić o zjawiskach, które wcześniej pomijano zwykle milczeniem - o konkubinach, kochankach czy wątpliwym ojcostwie. Dotyczyło to jednak wąskiej grupy ludzi z wysokich sfer. Stosunki w przeciętnych rodzinach pozostały bez zmian.


Wiele nieporozumień narosło też wokół szczegółowego ustawodawstwa rodzinnego wprowadzanego na ziemiach polskich od końca XVIII wieku, takiego jak Powszechne Prawo Krajowe (obowiązujące w zaborze pruskim), lub tzw. Kodeks Napoleona (stosowany w Księstwie Warszawskim). Oskarżano je o niszczenie wartości rodzinnych, na przykład poprzez wprowadzenie rozwodów. W istocie regulowały one sferę dotąd zaniedbaną pod względem prawnym. Zajmowały się takimi kwestiami jak procedura zawarcia małżeństwa, prawa majątkowe małżonków, pojęcie pełnoletności czy zasady dziedziczenia. Dekretowały też obowiązek prowadzenia akt stanu cywilnego przez określone instytucje kościelne lub świeckie. Niektóre z tych problemów były uregulowane już wcześniej, ale tylko w przepisach i prawie kościelnym. Ustawodawstwo rodzinne ustalało te kwestie jako powszechnie obowiązujące prawo państwowe, działające wobec wszystkich obywateli niezależnie od ich religii.


Nowy status prawny rodziny jednak również niewiele zmienił w jej kształcie. Model rodziny zależał bowiem w głównej mierze od całego zespołu norm obyczajowych obowiązujących w danym środowisku. Na straży ich trwałości stały: nauczanie Kościoła, nacisk otoczenia oraz tradycja. Zwyczaje związane z małżeństwem i rodziną należały do tych najbardziej konserwatywnych. Na przykład w Galicji już w końcu XVIII wieku zniesiono obowiązek uzyskiwania przez poddanego zezwolenia od dziedzica na zawarcie małżeństwa, a jeszcze w połowie XIX wieku chłopi zwyczajowo chodzili przed ślubem do dworu z prośbą o zgodę lub chociaż z powiadomieniem o swoich zamiarach.