+ Pokaż spis treści

Penelopa

Wybiegi Penelopy mające opóźnić ponowne zamążpójście


Penelopa za dnia tka całun śmiertelny dla swego teścia, Laertesa, w nocy go pruje


Penelopa, mal. Domenico Beccafumi (fot. wikimedia)Roztropna Penelopa odrzekła mu na to:
"Powiem ci, że woń cnoty, urodę bogatą
Wydarli mi niebianie odtąd, gdy na Troję
Szli Argeje, a z nimi Odys, szczęście moje.
Niechby on był powrócił i żył razem ze mną,
Sławą bym zajaśniała nie taką nikczemną!
Dziś z tęsknoty usycham, a różnych klęsk mnóstwo
Wciąż zseła na mnie jakieś nieprzyjazne bóstwo.
Ilu bowiem władyków mieszka w tej tu stronie
Na lesistym Zakincie, Samie, Dulichionie,
I tych, którzy w słonecznej Itace rej wodzą -
Wszyscy drą się do ręki mojej i dom głodzą.
Przeto mało się troskam o biednych żebrzących
Lub cudzych, lub keryksów ludowi służących -
Jedno pamięci męża łzy moje poświęcam
I ciągle się natrętnym zalotom wykręcam.
Aż niebo mię natchnęło myślą wybiegliwą,
Żem na krosnach w mej izbie cieniutkie przędziwo
Nałożyła, by utkać ogromną oponę,
I tak rzekłam do gachów: "Chcecie mieć za żonę
Mnie, wdowę po Odysie, młodzi oblubieńcy,
To czekajcie ze ślubem ni dłużej, ni więcej,
Aż się zwinę z zaczętą na krosnach robotą!
Przędza wniwecz by poszła, a mnie idzie o to,
Aby miał piękny całun Laertes mój stary,
Gdy go w czarnej godzinie śmierć weźmie na mar
Toż szydziłyby ze mnie achajskie kobiety,
Gdyby pan taki wielki leżał nie okryty."
Tak rzekłam wybiegliwie - i zmiękły ich serca;
Odtąd dniem pracowałam około kobierca,
Prując nocą przy żagwiach, com we dnie utkała;
Takem ich przez trzy roki wciąż oszukiwała.
Lecz gdy czwarty przyniosły pór odmienne lica,
Wyszła przez suki-dziewki na wierzch tajemnica.
Wpadli gachy, groźnymi jęli lżyć mię słowy
I zmusili dokończyć. Całun był gotowy!
Dłużej mi niepodobna wesela odkładać -
Cóż począć? Już rodzice zaczęli napadać
Na mnie, abym szła za mąż, i syn mój się krzywi
Widząc, jak go tu niszczą. Lecz to mnie nie dziwi!
Zmężniał i sam dziedzicznym mieniem władać może,
Byłeś ty go swą łaską spierał, Zewsie boże!

Penelopa z natchnieniem bogini Ateny ogłasza zawody w strzelaniu z łuku Odyseusza; który z zalotników je wygra zostanie jej mężem; tylko Odyseusz przebrany za pastucha potrafi go naciągnąć i strzelić z niego


Sowiooka boginią tchnęła w pierś królowej,
Rozumnej Penelopy, pomysł tej osnowy:
Żeby gładkie żelaza, kołczan, łuk Odysów
Poznosić w wielką izbę gachom do popisów
I do rzezi, co zaraz potem się rozpocznie.
Więc na wschody ku szczytom zamku szła niezwłocznie
Gdzie klucz miedny z słoniową rączką wziąwszy w dłonie
Do najdalszej komory w swych służebnic gronie
Zeszła, kędy pokłady królewskie schowane:
Złoto, spiż i żelazo misternie kowane.
Tam leżał i Odysów łuk pomiędzy nimi,
I kołczan nabit strzałmi jęk roznoszącymi.
Za bytności swej w Sparcie darem on go dostał
Od Ifita, jen bogom nieśmiertelnym sprostał,
A był Euryta synem. Oba bohatery
Zawarli między sobą sojusz drużby szczerej
W Messenie, gdzie Ortyloch podejmował gości.
Właśnie Odys tam przybył ściągać należności,
Upoważnion od ludu; a powód był taki,
Że Messeńcy, na łodziach wpadłszy do Itald,
Trzysta owiec z pastuchy zabrali w grabieży.
Więc Odysa w tej sprawie, acz młodzik i świeży,
Wyprawił tam Laertes za starszyzny zgoda.
Ifitos tam za swoją również nadbiegł szkodą,
Gdyż mu dwanaście klaczy i mułów skradziono,
Lubo przez nie śmierć znalazł sobie przeznaczoną;
Bo gdy w dom Heraklesa, pierwszego z siłaczy,
Męża dzieł wielkich, przyszedł szukać swoich klaczy,
Ten zbrodniarz w domu własnym śmierć gościowi zadał,
Choć przy gościnnym stole razem z nim zasiadał.
Zabił go, na gniew bogów mszczących się nieczuły,
Sobie zaś jego klacze przywłaszczył i muły.
Tych on szukając właśnie zeszedł się przypadkiem
Z Odysejem i cennym obdarzył go datkiem:
Był nim łuk. Witeź Euryt niegdyś z niego strzelał,
Lecz przy śmierci na syna własność łuku przelał.
Wzajem Odys go mieczem i kopią obdarzył
Na zadatek przyjaźni. Los przecież nie zdarzył
Spotkać się im przy jednym stole; syn Euryty,
Ifit, przez Heraklesa wkrótce był zabity.
Szlachetny więc Odysej wcale nie używał
Broni tej, gdyż pod Ilion w okrętach odpływał,
Ino w domu pamiątkę po druhu zostawił;
Póki w Itace mieszkał, tym łukiem się bawił.

Więc królowa, stanąwszy pod drzwiami skarbczyka,
Weszła na próg dębowy, ręką rzemieślnika
Ciosan gładko - od progu w górę odrzwia biegły,
W nich wprawione wierzeje mocne skarbów strzegły.
Ona rzemień zadzierzgnion szarpią dłonią zręczną,
Potem kluczem zaworę odsunęła wnętrzną,
A pchnąwszy je, zaskrzypły wierzei dwie poły
Takim skrzypem, jak ryczą na pastwisku woły,
I naraz się otwarły pod klucza obrotem.
Wszedłszy tam, na police wspinała się potem,
Gdzie stały skrzynie pełne odzieży woniącej;
Stamtąd sięgnęła po łuk, na kołku wiszący
W pięknych łubach, a zdjąwszy takowy ze ściany,
Siadła, cisnąc do serca łuk ten ukochany,
Mężowski, teraz przez nią z łubów wydobyty,
I zaczęła w głos szlochać. A gdy zdrój obfity