+ Pokaż spis treści

Otto von Bismarck

Otto von Bismarck

  • Otto von Bismarck (fot. wikimedia)Otto von Bismarck zażądał kiedyś od cesarza Wilhelma I, dymisji pewnego ministra.
    - Co ma mu pan do zarzucenia?
    - Nic, po za tym, że jest głupi - odparł kanclerz.
    - Wiem, że i mnie pan uważa za głupiego -powiedział wówczas władca - ale mimo to zostanę na stanowisku...

     
  • Córka Bismarcka, przeczytawszy o tzw. "entente cordiale", zapytała ojca, co te wyrazy oznaczają. Kanclerz odparł:
    - Widziałaś dziś rano, gdy wróciliśmy ze spaceru z Nemrodem, jak Diana obgryzała na podwórzu kości. Nemrod skoczył do niej, chcąc odebrać przysmak. Zaczęła się między psami zażarta walka, której położyłem kres kilkoma uderzeniami kija. Kość niezgody została na dziedzińcu, a oba psy stały z dala, wlepiwszy w nią pożądliwy wzrok. Bały się jednak mego kija i dlatego nie miały odwagi rzucić się na kość. Otóż w gwarze dyplomatycznej taki stan między dwoma państwami nazywa się "entente cordiale".

     
  • Kanclerz Cesarstwa Niemieckiego Otto von Bismarck, był człowiekiem apodyktycznym i nieraz opryskliwym. Bawiąc na kuracji w Marienbadzie, poddał się badaniu miejscowego lekarza. "Żelaznemu Kanclerzowi" wydawało się, że lekarz jest zbyt skrupulatny, ponieważ w trakcie wizyty wypytywał się drobiazgowo o różne objawy choroby.
    Wreszcie pacjent stracił cierpliwość:
    - Zamiast mnie wypytywać, proszę mi raczej przepisać leczenie.
    A na to lekarz odpowiedział grzecznie:
    - Radziłbym Waszej Ekscelencji sprowadzić weterynarza to jest jedyny lekarz, który nie zadaje swoim pacjentom pytań!