+ Pokaż spis treści

Opowieść o trupach koło domu kata

Platon "Państwo"


Opowieść o trupach koło domu kata
i o sprzecznych dążeniach ludzkiej duszy


- Więc nie bez sensu - dodałem - będziemy uważali, że to są dwa pierwiastki i to różne od siebie; jeden, którym dusza rozumuje, nazwiemy jej intelektem, a drugi, którym ona kocha i łaknie, i pragnie, i innymi się żądzami unosi, ten czynnik nierozumny - pożądliwością; ta się z pewnymi zaspokojeniami i z rozkoszami brata.
- No nie - powiada - to oczywiste, że możemy być tego zdania.
- Zatem te dwie postacie - ciągnąłem dalej - tkwiące w duszy, niechby u nas były określone. A tło pewnych wzruszeń i to, czym się gniewamy, czy to coś trzeciego, czy też może coś tej samej natury, co któreś z tych dwóch?
- Może być - powiada - że to będzie to drugie - pożądliwość.
- Jednakże - odpowiedziałem - ja raz słyszałem coś i ja w to wierzę. Ze mianowicie Leontios, syn Aglajona, szedł raz z Pireusu na górę pod zewnętrzną stroną muru północnego i zobaczył trupy leżące koło domu kata. Więc równocześnie i zobaczyć je chciał, i brzydził się, i odwracał, i tak długo walczył z sobą i zasłaniał się, aż go żądza przemogła i wytrzeszczywszy oczy przybiegł do tych trupów i powiada: "No, macie teraz, wy moje oczy przeklęte, napaście się tym pięknym widokiem".
- Ja to też słyszałem - powiada.
- To opowiadanie świadczy jednak - dodałem-że gniew czasem walczy z żądzami; widać, że jedno jest czymś innym i drugie.
- Świadczy - powiada.