+ Pokaż spis treści

Opis


Opis to słowne ujęcie najbardziej charakterystycznych cech zwierzęcia, przedmiotu, krajobrazu, wnętrza, zjawiska, dzieła sztuki czy wyglądu zewnętrznego człowieka. Podstawą dobrego opisu jest rzetelna obserwacja. Musisz uruchomić (czasem tylko w wyobraźni) wszystkie zmysły. Wzrok dostrzeże kolor i kształt np. jabłka, dotyk pozwoli ocenić gładkość jego skórki, węch - apetyczny zapach, a słuch wyłapie przyjemny odgłos odgryzania dużego, smakowitego kęsa. Oczywiście przy opisie glinianego wazonika węch i słuch będą ci zupełnie niepotrzebne, ale tak samo na podstawie twojego opisu powinno być możliwe natychmiastowe wyodrębnienie go spośród dziesięciu podobnych stojących na półce.

Opis, inaczej niż sprawozdanie czy rozprawka, nie musi być pisany według jednego ogólnie obowiązującego szablonowego planu. Nie ulega wątpliwości tylko to, że pierwszy akapit powinien jakoś przedstawiać to, co będzie opisywane, a ostatni - zawierać ocenę przedstawionego przedmiotu czy pejzażu. W środku pracy możesz korzystać ze znacznej swobody. Opisując krajobraz możesz zacząć od masy zieleni, z której wyłania się domek, a potem zająć się domkiem lub odwrotnie - opisać domek, a potem powiedzieć, że otacza go masa zieleni i opisać ją. Możesz zająć się najpierw kształtem przedmiotu, potem kolorem lub odwrotnie - musisz tylko zachować przyjęty porządek i nie dopuścić, by twoja praca stała się chaotycznym zbiorem przypadkowych informacji.

W przeciwieństwie do opowiadania opis jest statyczną formą wypowiedzi. W związku z tym w swojej pracy musisz używać wielu ciekawych przymiotników, a ważne w opowiadaniu czasowniki zejdą na plan dalszy. Nie znaczy to, że w opisie nie ma prawa nic drgnąć - możesz opisać sposób poruszania się zwierzęcia czy unoszenie się mgły nad stawem - ale nie mogą to być wydarzenia.

Opis bywa rzeczowy lub poetycki. Rzeczowego opisu ośrodka kolonijnego oczekuje mama w twoim liście, natomiast temat wypracowania: Powrócę tu... - opis miejsca, które zauroczyło mnie swoim pięknem wyraźnie sugeruje, że warto przy nim wykazać się pisarską fantazją, zastosować ciekawe epitety, porównania, a może nawet przenośnie.

Najczęstsze błędy

  1. Nadużywanie czasowników być i mieć w różnych formach (jest, są, ma, itd.).
  2. Pomijanie wielu ciekawych szczegółów na skutek niedokładnej obserwacji lub braku wyobraźni.

Przykłady

Przed tobą dwie prace napisane przez piątoklasistów po omówieniu lektury "Chłopcy z Placu Broni". Temat wypracowania brzmiał: Mój Plac Broni - opis ulubionego miejsca zabaw. Obaj autorzy wykazali się umiejętnością obserwacji, bogatym słownictwem i pomysłowością w ujęciu tematu. Po przeczytaniu ich prac każdy chciałby choć chwilę pobawić się w opisanych miejscach.

Mój Plac Broni (1)


Mój plac zabaw mieści się nie w mieście koło domu, lecz na mojej działce. Leży ona siedemdziesiąt kilometrów od Warszawy.

Moja działka jest oazą ciszy i spokoju, gdzieniegdzie słychać tylko świergot ptaków i inne odgłosy lasu. Na ogromnym placu porośniętym koniczyną i dzikim bluszczem bawi się moje starsze rodzeństwo. Przy samym bogato zdobionym płocie rośnie wierzba płacząca. Jej długie zielone witki zmagają się z letnim wiatrem. Zaraz koło niej stoi stary i opuszczony kurnik, porosły mchem od starości.

Pod wiecznie chwiejącymi się , wyniosłymi brzozami jest mały letni domek, do którego co roku przyjeżdżamy z babcią. Domek pokryty jest jasnoczerwoną dachówką. Przez mały komin wydobywają się na bezchmurne niebo szare obłoki dymu. W środku są dwa pokoje z tarasem, na który przypływa z ogródka zapach maciejki.

Niedaleko, między kwitnącym żywopłotem a małymi sosenkami, na skrawku ziemi zarośniętym trawą znajduje się mój wymarzony plac zabaw. Są tam dwie huśtawki i jedna ławka, którą obrósł ciemnozielony bluszcz. W ciepłe noce wymykam się z domu i idę spać do mojej kryjówki.

Na moim placu zabaw mam dobrego przyjaciela - zająca. Jest on cały szary, z żółtą plamą wokół oka. Kiedy do mnie przychodzi, daję mu marchewkę, którą posialiśmy razem z babcią.

Tuż przy ogrodzeniu rosną wielkie stare sosny. Na pewno znają one historię mojego tajemniczego placu zabaw i często o niej szumią, ale ja jeszcze nie nauczyłem się ich języka.

To jest właśnie mój Plac Broni, chciałbym, żeby było ich więcej i żeby były równie miłe jak ten.

Mój Plac Broni (2)

U mojej babci w końcu ogródka, który znajduje się przy Olszynce Grochowskiej, jest mały, zaciszny kącik. Nazywam go moim Placem Broni.

Wiosną jest on bardzo piękny. Rośnie tam parę różnych drzew, lecz moją uwagę przyciąga przede wszystkim jabłoń. Gdy większość pąków już się rozwinie, inne dopiero pękają. Różowo-białe kwiaty jabłoni przyciągają do siebie wiele motyli i różnych innych owadów, które niedawno wyfrunęły na świat. Ptaki radośnie śpiewając witają wiosnę, a podwórkowy kotek o imieniu Dzidzia marzy, aby im w tym przeszkodzić.

W schowku w kącie ogródka stoją narzędzia, którymi często posługuję się przy pracy. Na położonej w poziomie drabinie leży wykopany przeze mnie cyngiel. Podejrzewam, że pochodzi on z karabinu z czasów bitwy pod Olszynką Grochowską.
Jesienią w wyglądzie mojego Placu Broni zachodzi wiele zmian. Pojawiają się stosy opadłych liści i słomiane ocieplenia na drzewkach i krzewach. W związku z przygotowaniami do zimy jest wiele pracy, ale i tak nigdy nie zabraknie mi czasu na zabawę z kotem polującym na poruszające się miarowo grabie.

Bardzo lubię zachwycać się barwami jesieni. Drzewa mają wtedy czerwono-złociste liście i najpiękniej wyglądają w blasku słońca. Czasami próbuję je namalować lub narysować, ale nigdy mi się nie udaje.

Zimą ten mały ogródek bardzo dobrze mi znajomy staje się pełen tajemnic. Czasami zastanawiam się, czy nie jest zaczarowany. Gdy napada więcej śniegu, trop Dzidzi staje się bardzo śmieszny i wydaje się, że ktoś wbijał w śnieg grube patyki. W zimie gości w ogródku bałwan. Kot lubi wchodzić mu na głowę i boję się, że kiedyś spadnie.

Bardzo lubię mój Plac Broni i nie wiem, co by było, gdybym go straciła.


A teraz przeczytaj trzecie wypracowanie na ten sam temat. Autorka zamierzała stworzyć opis, a wyszło jej raczej kiepskie opowiadanie. Nie wiemy, jak wygląda to jej ulubione miejsce zabaw, za to mamy wiele zbędnych informacji o grzybach, babci i koleżankach. Są tu też wydarzenia, przez co cała praca (a zwłaszcza wstęp i zakończenie) sprawia wrażenie, że pisano ją na temat: Jak spędziłam wakacje? Powtarzające się czasowniki (pójść, iść, powiedzieć, chcieć) dodatkowo obniżają wartość pracy.

Mój Plac Broni (3)

Kiedy zaczęły się wakacje, pojechałam do babci, która mieszka w małej wiosce koło Krakowa. Szybko przywitałam się z nią i z psami. Babcia zaproponowała długi spacer na grzyby, a ja się zgodziłam. Kiedy już dotarłyśmy do lasu, zaczęłam ich szukać. Rozdzieliłyśmy się z babcią. Poszłyśmy w inne strony.

Gdy tak szłam w poszukiwaniu tych grzybów, zauważyłam trzy chatki, więc szybko do nich podeszłam. Na szczęście były otwarte, więc weszłam. W środku był stary kosz z liśćmi. Były przepiękne, pomyślałam, że wezmę kilka i wzięłam. Potem weszłam do drugiego domku, w nim nic nie było, a na trzecią chatkę nawet nie chciałam patrzeć. Wydawała się bardzo stara, okna miała zabite deskami z wyrytymi napisami, które budziły we mnie strach. Odeszłam od niej i zaczęłam szukać babci. Znalazłam ją po pewnym czasie. Babcia spytała, czemu nie mam grzybów i skąd mam takie piękne liście. Nic jej nie powiedziałam. Chciałam tylko wrócić do domu i zjeść obiad.

Kiedy wróciłyśmy, nie zjadłam obiadu, wzięłam tylko kromkę chleba z szynką i pobiegłam do dwóch koleżanek, Ani i Justyny. Ucieszyły się z mojej wizyty. Usiadłyśmy na schodach i wszystko im opowiedziałam. Chciały pójść ze mną, ale ja nie chciałam tam wrócić. Prosiły mnie, no i uprosiły. Zgodziłam się pod warunkiem, że pójdziemy tylko na trochę, najwyżej na pół godziny. Obiecały, że nawet na mniej, chciały tylko zobaczyć te trzy chatki.

Kiedy już doszłyśmy, one też się przestraszyły. Obeszłyśmy te trzy chatki ze wszystkich stron. W końcu Ania powiedziała, że już się nie boi i wejdzie do jednej z chatek. Kiedy weszłyśmy, wcale nie była taka straszna. Była tam miotła i stary pobrudzony dywan. Uśmiałyśmy się ze swego strachu, bo chatka w środku była bardzo ładna.

Wróciłyśmy do domu i umówiłyśmy się na dziesiątą następnego dnia. Zgodnie z obietnicą spotkałyśmy się i poszłyśmy. Bawiłyśmy się tam bardzo długo i nawet tam posprzątałyśmy.

Te wakacje były najlepszymi wakacjami w całym moim życiu. Nigdy ich nie zapomnę.