Za sprawą upowszechnienia się hodowli ziemniaków nastąpiła ogromna zmiana w sposobie odżywiana szerokich warstw społecznych. Na przełomie XVIII i XIX wieku roślina ta uważana była jeszcze za egzotyczną ciekawostkę, lecz już w latach 1810-1811 w Księstwie Warszawskim przypadało na jednego mieszkańca 45 kg ziemniaków rocznie, a w następnym dziesięcioleciu ilość ta się podwoiła. Dzięki hodowli ziemniaków praktycznie znikła groźba głodu. Jadano je gotowane w wodzie lub pieczono, przyrządzano z nich placki i kluski, dodawano do zup i chleba.


Spośród warzyw największe znaczenie wciąż miała kapusta. Uprawiano także znane od dawna marchew, rzepę, pasternak itd. Do nowych gatunków, które znaleźć można było na bogatszych stołach, należały: szparagi, fasolka szparagowa, melony, brokuły, brukselka i bardzo rzadkie jeszcze pomidory.


Sadownictwo natomiast stało wciąż na niskim poziomie. Spory wybór owoców hodowała na własny użytek tylko bogatsza szlachta. W miastach owoce były drogie i trudno dostępne. W niektórych latach w Warszawie sprzedawano nawet wiśnie na sztuki.


Spożycie importowanych przypraw korzennych bardzo się zmniejszyło w związku z zarzuceniem aromatycznej kuchni staropolskiej na rzecz uważanej za zdrowszą kuchni zachodnioeuropejskiej. Ciągle jednak za dobre i wartościowe uchodziły posiłki tłuste. Powoli rosło spożycie mięsa, niemniej na stołach chłopskich wciąż pojawiało się ono bardzo rzadko. Nowością była produkcja twardych serów żółtych na wzór szwajcarskich i francuskich.


W połowie XIX wieku w użycie wszedł cukier z buraków cukrowych. Był on dużo tańszy od znanego od dawna cukru z trzciny cukrowej, jednak wciąż na tyle cenny, że przechowywano go w cukiernicach zamykanych na klucz. Używano za to dużo soli (ok.12 kg na osobę rocznie). Być może obficiej niż obecnie solono potrawy, przede wszystkim zaś duże jej ilości wykorzystywano do konserwowania żywności.


Zmniejszyło się znaczenie piwa jako napoju codziennego, prawdopodobnie zaś wzrosło spożycie mleka i wody. Pito też coraz więcej wódki, była ona bowiem bardzo tania. Popularnym, choć dość drogim napojem była kawa. Próbowano zastąpić ją różnymi namiastkami, z których przyjęła się tylko kawa zbożowa. Pijali ją robotnicy, a potem trafiła nawet na stoły chłopskie, zwłaszcza w Wielkopolsce i na Śląsku. W latach dwudziestych XIX w. zaczęto importować z Rosji samowary, i nieco rozpowszechniło się picie herbaty, wcześniej uważanej raczej za lekarstwo. W latach sześćdziesiątych pojawiła się na rynku woda gazowana, którą barwiono czerwonym lub żółtym octem. Sprzedawano ją za grosze na ulicach miast.


Poważnie wzrosło zużycie tytoniu. Obok tabaki, tytoniu fajkowego i cygar pojawiły się papierosy, które szybko zdobyły popularność. Tytoń był używką typowo męską. Dobre obyczaje zabraniały nawet palenia w obecności dam. Jedynie tabakę zażywały także kobiety.


Nowym zjawiskiem były drukowane poradniki kucharskie. Wcześniej bowiem umiejętności przyrządzania potraw uczono się praktycznie, pomagając w kuchni. Największą popularność zdobyły książki kucharskie Lucyny Ćwierciakiewiczowej (pierwsze wydanie ukazało się w 1860 roku).


W zamożniejszych domach mieszkalnych i w dworach szlacheckich posiłek, przede wszystkim proszony, zaczął podlegać ścisłym regulacjom. Poradniki pokazywały w jakim porządku należy ustawiać półmiski na stole, jakie naczynia i sztućce podawać. Zadaniem gościa było właściwe posługiwanie się zróżnicowaną zastawą i licznymi sztućcami. Większość społeczeństwa wciąż jednak jadła, aby zaspokoić głód, a liczba naczyń ograniczona była do niezbędnego minimum. Jednak nawet w chłopskich chatach warunki spożywania posiłków nieco się poprawiały - coraz częściej zamiast ław używano stołów, odchodzono od zwyczaju jedzenia ze wspólnej miski, pojawiły się naczynia fajansowe.