+ Pokaż spis treści

Objazd krzyżacki

Rok szkolny 2013/14
[-]

POBOŻNY KOMTUR ROZKAZAŁ MI PROWADZIĆ WAS


A Polacy woleli raczej zajmować się zbieraniem łupów niż zdobywaniem zamków, czy to upojeni obecnym powodzeniem, czy to dlatego, że bardzo wielu uznało za rzecz słuszną i sprawiedliwą pozostanie przez trzy dni na polu zwycięstwa, czy też dlatego, że los – jak wiadomo – zgodnie z naturalnym biegiem rzeczy nie daje zwykle nikomu pełnego powodzenia, czy też jakiś wyrok Niebios, oszczędzając w tym momencie Zakon Krzyżacki zachował na odpowiednią porę to przeznaczone im już wydarzenie: zdobycie zamku w Malborku, co ja bardziej jestem skłonny przyjąć.


(Jan Długosz)


Wielki naukowy objazd w poszukiwaniu blasków i cieni działalności Zakonu Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie oficjalnie ogłaszamy za zakończony.


Poza stolicą Państwa Zakonnego i polami grunwaldzkimi miejscami badań naszego szkolnego klubu historycznego były jeszcze między innymi:


  • w Działdowie: interaktywne muzeum Państwa Krzyżackiego, gdzie przy współudziale animacji przestrzennych i ekranów dotykowych można nie tylko usystematyzować wiedzę o historii politycznej tamtego czasu, ale także toczyć wirtualne bitwy, konstruować machiny oblężnicze, czy też wniknąć w tajniki ekskluzywnej kuchni zamkowej, poczynając od przepisu na chrapy łosiowe w galarecie;
  • w Szymbarku: omijane przez współczesne główne szlaki zrujnowane, ale monumentalne zamczysko kapituły pomezańskiej (miłośnikom Volkera Schlondorffa i Johna Malkovicha znane z filmu „Król Olch”);
  • w Kwidzynie: największe w świecie gdanisko (czyli zamkowy szalet) i oraz katedra, w której podziemiach w sensacyjnych okolicznościach odkryto niedawno szczątki trzech tzw.wyklętych Wielkich Mistrzów.


Jak na średniowieczny zespół historyczny z prawdziwego zdarzenia przystało uczestnicy nocowali w dawnym krzyżackim dormitorium na zamku w Gniewie (wbrew dawnym obyczajom, prostując jednak podczas snu nogi, czego ówcześni gospodarze nie czynili, gdyż kojarzyło się to ze śmiercią). Przed udaniem się na spoczynek sprawdzono jeszcze empirycznie, ilu uczniów mieści się w krzyżackiej celi pokutnej i stwierdzono, że dużo.


Specjalne podziękowania składamy klerykom z Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie, dzięki którym poznaliśmy u źródła obyczaje cystersów oraz przećwiczyliśmy ręce i oczy, wcielając się w skrybów sprzed ery Gutenberga.


A na deser - dla znużonych już nieco średniowieczem …………………. MIŚ MACIUŚ!


Podczas bitwy w okolicach Gniewa w 1626 roku między szwedzkim (Gustaw Adolf II) a polskim (Zygmunt III Waza) wojskiem mieszkańcy tego miasta wyruszyli, by wspomóc walczących. Dzwony w kościele Mikołaja biły na mszę, ale nikt się nie pojawił. Przybyły za to dzikie zwierzęta z okolicznych lasów - pod wodzą misia Maciusia - i modliły się o pokój. Podobno nawet dzisiaj można usłyszeć pomrukiwania niedźwiedzia...Miś - jako jedyny mężczyzna w mieście - posiada własną krawcową i mnóstwo ubrań (nawet kolczugę i kontusz szlachecki).