Okoliczności powstania PKWN


      Powstanie KRN oraz wkroczenie na tereny Rzeczypospolitej Armii Czerwonej spowodowały kontrakcję ze strony obozu rządowego. Delegat rządu ogłosił dekret o utworzeniu Rady Jedności Narodowej, która jako przedstawicielstwo sił politycznych skupionych wokół rządu na uchodźstwie, pełniące rolę podziemnego parlamentu - w jakimś przynajmniej stopniu - było konkurentką i przeciwwagą dla KRN. Przewodniczącym RJN został wybitny działacz socjalistyczny Kazimierz Pużak.

      Kiedy ostatecznie podejmowano decyzję o przeprowadzeniu akcji "Burza" komuniści polscy znajdujący się w okupowanym kraju nie posiadali łączności radiowej z Moskwą. Tam zresztą - jak już wspomniano -przypuszczano, iż kierownictwo PPR zostało rozbite aresztowaniami. Stalin podjął więc w styczniu 1944 r. decyzję o utworzeniu w Moskwie nowego ośrodka politycznego: Centralnego Biura Komunistów Polskich. CBKP, na czele którego stanął Aleksander Zawadzki, objęło polityczny nadzór nad ZPP i rozwijającymi się w ZSRR polskimi siłami zbrojnymi. CBKP dążyło zresztą do podporządkowania sobie również PPR, co jednak nie udało się i ostatecznie w sierpniu 1944 r. zrezygnowało z niezależności, uznając się za zagraniczne przedstawicielstwo KC PPR.

      W połowie marca 1944 r. przez linię frontu wyruszyła do Moskwy delegacja KRN, która na miejsce dotarła dopiero po dwóch miesiącach, a 22 maja po raz pierwszy przyjął ją Stalin. Delegacja KRN przeprowadziła też szereg rozmów z kierownictwem ZPP na temat przyszłego rządu. Wydaje się jednak, że obie strony nie doszły do porozumienia, kto ma się komu podporządkować, skoro głos w tej sprawie zabrał Stalin, stwierdzając na spotkaniu z delegacją KRN, że "ośrodkiem nowego rządu powinien być kraj i KRN". Głos ten był oczywiście decydujący i ZPP uznał KRN za "prawdziwe przedstawicielstwo narodu polskiego", i wyraził przekonanie, że będzie ona w stanie stworzyć "przesłanki dla wyłonienia obdarzonego zaufaniem narodu Tymczasowego Rządu Narodowego".

 Edward Osóbka-Morawski (fot. wikimedia)     Gdy więc 20 lipca czołowe jednostki Armii Czerwonej sforsowały Bug, tego samego dnia wieczorem w Moskwie na wspólnym posiedzeniu ZPP i CBKP z udziałem przedstawicieli KRN sfinalizowano rozmowy na temat powołania w dniu 21 VII 1944 r. Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Przez cały czas w PRL twierdzono, że PKWN został utworzony w pierwszym wyzwolonym spod niemieckiej okupacji mieście dzisiejszej Polski, tzn. w Chełmie Lubelskim. Tam też miał być przygotowany i ogłoszony Manifest PKWN. Nie odpowiada to jednak prawdzie. PKWN został utworzony w Moskwie; tam także pod czujnym okiem Stalina przygotowano Manifest, którego treść po raz pierwszy do okupowanego kraju przekazało 22 lipca radio moskiewskie.

      Na czele PKWN stanął działacz socjalistyczny szczebla lokalnego - Edward Osóbka-Morawski. Zastępcami jego zostali Wasilewska oraz włączony ze względu na osobę brata byłego trzykrotnego premiera i wybitnego przywódcy chłopskiego, Wincentego Witosa - Andrzej Witos. Choć Komitet normalnie miał charakter koalicyjny, to jednak dominującą w nim pozycję uzyskała PPR, której przedstawiciele objęli m.in. resort bezpieczeństwa (Stanisław Radkiewicz), informacji i propagandy (Stefan Jędrychowski), a od l grudnia także przemysłu (Hilary Minc). Szef resortu obrony narodowej Michał Rola-Żymierski formalnie był bezpartyjny, faktycznie zaś wchodził w skład kierownictwa PPR. Był to polityczny kamuflarz ze strony komunistów, którzy niezależnie od tego kto stał na czele resortu i tak w praktyce, od początku zmonopolizowali w swych rękach realną władzę. Członkowie PKWN przybyli do Chełma Lubelskiego radzieckimi samolotami dopiero po południu 27 VII 1944 r.


Manifest Lubelski

Manifest PKWN (fot. wikimedia)      Manifest PKWN informował, że Komitet został powołany przez KRN i miał być "legalną tymczasową władzą wykonawczą dla kierowania walką wyzwoleńczą narodu, zdobycia niepodległości i odbudowy państwowości polskiej". Jednocześnie stwierdzano, że władza w kraju funkcjonować będzie w oparciu o Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej z 17 III 1921 r. Odrzucano więc obowiązującą Konstytucję z 23 IV 1935 r., której nie omieszkano określić mianem faszystowskiej. Rząd w Londynie (pisany zresztą w cudzysłowie) i jego Delegaturę nazwano w Manifeście "władzą samozwańczą, władzą nielegalną" i sugerowano, że "hamował walkę z okupantem hitlerowskim, swą awanturniczą polityką pchał Polskę ku nowej katastrofie".

      Napisany radykalnym językiem bliskim tekstom nacjonalistów manifest zagrzewał Polaków do dalszej walki z Niemcami i odbudowy kraju ze zniszczeń wojennych. Zapowiadał walkę o "powrót do Matki-Ojczyzny starego polskiego Pomorza i Śląska Opolskiego, o Prusy Wschodnie, o szeroki dostęp do morza, o polskie słupy graniczne nad Odrą".

      Ustalenie polskiej granicy wschodniej, która "powinna być linią przyjaznego sąsiedztwa", miało nastąpić "zgodnie z zasadą: ziemie polskie Polsce, ziemie ukraińskie, białoruskie i litewskie - Radzieckiej Ukrainie, Białorusi i Litwie". Manifest PKWN zapowiadał też społeczną i polityczną przebudowę Polski, m.in. reformę rolną oraz przejęcie niemieckich przedsiębiorstw przemysłowych, handlowych, transportowych, banków oraz lasów. Była tam także mowa o rozwoju oświaty i ustanowieniu swobód demokratycznych.

      Wraz z utworzeniem PKWN, KRN wydała dekret o przyjęciu zwierzchnictwa nad Armią Polską powstałą w ZSRR i połączeniu jej z Armią Ludową w jednolite Wojsko Polskie. Naczelnym dowódcą został gen. Rola-Żymierski, jego zastępcami Berling i Zawadzki.


Podróże Mikołajczyka do Moskwy


      Dla rządu RP na uchodźstwie, nie utrzymującego od ponad roku stosunków dyplomatycznych ze Związkiem Radzieckim, powstanie PKWN było poważnym problemem. Coraz wyraźniej widać było, że Stalin przy udziale polskich komunistów zamierzał rozegrać "sprawę polską" za pomocą faktów dokonanych. Churchill uważał, że Mikołajczyk raz jeszcze powinien podjąć próbę porozumienia się z Sowietami. Już po powstaniu PKWN brytyjski premier namówił go, aby udał się do Moskwy i tam poza plecami przedstawicieli KRN i PKWN spróbował doprowadzić do polsko-radzieckiego porozumienia. Stalin nie zamierzał jednak przystać na takie rozwiązanie. Doskonale rozumiał, że Mikołajczyk nie ma praktycznie żadnych atutów.

Stanisław Mikołajczyk (fot. wikimedia)      Tymczasem Mikołajczyk uważał, iż takim argumentem w rozmowach moskiewskich będzie powstanie, które l sierpnia wybuchło w Warszawie. Rychło jednak okazało się, że nie tylko nie jest to atut, ale co więcej - trzeba prosić Stalina o pomoc dla walczącej stolicy. Radziecki dyktator w żadnym razie nie zamierzał pomagać powstańcom i nakazał wstrzymać ofensywę na kierunku warszawskim.

      W zamian za ewentualne nawiązanie stosunków z rządem RP Stalin żądał wyrzeczenia się przez Polskę Kresów Wschodnich i odstąpienia od granicy ryskiej jako podstawy wszelkich rozmów dwustronnych oraz reorganizacji rządu w Londynie poprzez "oczyszczenie" go z "polityków antyradzieckich". Przy czym o tym kto jest, a kto nie jest "antyradziecki", miałby w praktyce rozstrzygać Stalin.

      Nawet gdyby więc Mikołajczyk przystał na to i podjął dialog na takich warunkach, to w żadnym razie tego typu ustępstw nie zaakceptowałaby większość jego ministrów, prezydent Raczkiewicz, a przede wszystkim wojskowi: generałowie Sosnkowski i Anders.

      Mikołajczyk ze swej strony proponował Stalinowi reorganizację polskiego rządu poprzez włączenie doń przedstawicieli Polskiej Partii Robotniczej. Ten jednak zręcznie uchylał się od negocjacji, twierdząc, iż jest to wewnętrzna sprawa Polaków, i namawiał premiera do podjęcia rozmów z przedstawicielami KRN i PKWN. 6 i 7 VIII 1944 r. odbyły się w Moskwie rozmowy polsko-polskie, w których partnerami Mikołajczyka byli m.in., przewodniczący KRN Bolesław Bierut, przewodniczący PKWN Edward Osóbka-Morawski i gen. Michał Rola-Żymierski. Mikołajczyk proponował, żeby prezydent Raczkiewicz powołał nowy rząd, w którym obok przedstawicieli SN, SP, SL i PPS-WRN znaleźliby się - proporcjonalnie do swego "stanu posiadania" - reprezentanci PPR. Tymczasem Bierut, w zamian za stanowisko premiera dla Mikołajczyka żądał, aby uznał on za obowiązującą Konstytucję z 1921 r. i by w jego gabinecie 4/5 tek objęli przedstawiciele PKWN, a tylko 1/5 członkowie rządu na uchodźstwie. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, mimo że Stalin dawał do zrozumienia, że z takim "reprezentatywnym" rządem można by podjąć rozmowy na temat ewentualnego pozostawienia przy Polsce Lwowa i zagłębia naftowego.

      Po kapitulacji Powstania Warszawskiego sytuacja władz polskich na emigracji uległa dalszemu pogorszeniu. Coraz wyraźniej widać było, że Sowieci w żadnym razie w swoich kalkulacjach politycznych wobec Polski nie uwzględniają innych czynników poza militarnymi. Polska nie dysponowała siłą, która mogłaby skutecznie przeciwstawić się Związkowi Radzieckiemu. Jednocześnie przywódcy mocarstw zachodnich chcieli jak najprędzej i w sposób możliwie jak najbardziej bezkonfliktowy rozwiązać polski problem. Churchill twierdził, że Mikołajczyk będzie mógł dla sprawy polskiej zrobić więcej, gdy odejdzie z rządu. W przekonaniu takim brytyjskiego premiera utwierdzało fiasko kolejnej podróży Mikołajczyka do Moskwy w październiku 1944 r. Rozmowy rozbiły się wówczas o kwestię granicy polsko-radzieckiej. Stalin bezwarunkowo domagał się, aby rząd w Londynie uznał granicę na linii Curzona.

      24 XI 1944 r. Mikołajczyk podał się do dymisji. Wraz z nim gabinet opuścili ludowcy. Nowy rząd pięć dni później utworzył socjalista Tomasz Arciszewski, głównie w oparciu o SN i PPS. Poparcie brytyjskie dla tego gabinetu było zdecydowanie słabsze.

      Stosunkowo często można spotkać się z poglądem, że polscy politycy z obozu rządowego przegapili szansę na porozumienie ze Stalinem, że ich postawa powinna być bardziej stanowcza i nieprzejednana lub wręcz przeciwnie, że nie było w nich dostatecznej woli porozumienia i poszukiwania rozsądnych kompromisów w interesie Polski. Otóż wszystko wskazuje na to, iż niezależnie od tego, jakie kroki podejmowaliby Polacy z Londynu i z kraju oraz na ile gotowi byli do autentycznego porozumienia ze Stalinem, to w ostatecznym rachunku i tak on - wspierany potęgą Armii Czerwonej - dyktował warunki i od niego zależało, jak będzie wyglądała po wojnie Polska.


Reforma rolna i odbudowa przemysłu

 

 

      Tymczasem społeczeństwo polskie w swej masie do nowej władzy odnosiło się na ogół niechętnie i nieufnie, a niemało było i takich, dla których nie było to żadne wyzwolenie, lecz zamiana jednej okupacji inną. Nowa władza stawała przed wieloma poważnymi problemami. Z pewnością jednym z najważniejszych w warunkach toczącej się wojny była aprowizacja. PKWN wydał więc dekret o obowiązkowych dostawach żywności na potrzeby wojska i ludności miast. Była to naturalnie decyzja niepopularna wśród chłopów. Żeby ich w jakiś sposób zjednać dla nowej władzy już 6 IX 1944 r. ogłoszono dekret o reformie rolnej. Miała ona wyraźnie ideologiczny i polityczny podtekst: komuniści spieszyli się z jej przeprowadzeniem, aby za jednym posunięciem pozyskać wiejską biedotę (chłopi bezrolni i małorolni mieli być beneficjentami reformy) i zarazem poprzez likwidację klasy ziemiańskiej podciąć ekonomiczne oparcie partii politycznych współtworzących rząd w Londynie.

 

      Reforma miała charakter przymusowy i w zasadzie nieodpłatny. Objęła majątki ziemskie (z wyjątkiem dóbr kościelnych) o powierzchni ogólnej ponad 100 ha lub 50 ha użytków rolnych. Na Ziemiach Północnych i Zachodnich, w tym także na terenach byłego zaboru pruskiego, dopuszczano istnienie gospodarstw do 100 ha powierzchni ogólnej, niezależnie od tego, jaką część zajmowały użytki rolne. Równocześnie deklarowano przejęcie wszystkich majątków Niemców, kolaborantów i osób uchylających się od służby w Wojsku Polskim. Reforma przewidywała obdzielenie ziemią przede wszystkim chłopów bezrolnych i małorolnych. Około miliona chłopskich rodzin miało otrzymać łącznie ponad 6 mln ha ziemi pochodzącej z parcelacji. Przebiegała ona jednak w warunkach trwającej wojny powoli, a poza tym to właśnie wschodnie województwa były przeludnione, natomiast tereny, na których znajdowało się gros ziemi przewidzianej do podziału, należało dopiero wyzwolić spod niemieckiej okupacji. Nic więc dziwnego, że do końca 1944 r. zaledwie 110 tys. chłopów otrzymało 212 tys. ha z 320 tys. ha gruntów przejętych przez państwo na terenach tzw. Polski lubelskiej. Chłopi za otrzymaną ziemię mieli zapłacić symboliczną sumę (równowartość rocznych zbiorów, którą to kwotę rozkładano na 10-20 rocznych rat). Władzom chodziło bowiem o to, by nowi właściciele mieli poczucie, że kupili tę ziemię, uważali ją za swoją i byli zdecydowani bronić jej, gdyby ktokolwiek chciał im ją odbierać. Dla każdego człowieka rzecz nabyta ma na ogół większą wartość od darowanej.

 

      Reforma rolna była realizowana w atmosferze toczącej się na zapleczu frontu walki zbrojnej. Wielu chłopów bało się brać ziemię, gdyż "szeptana propaganda" głosiła, że prawowici właściciele powrócą i trzeba ją będzie oddawać. Nastrojom takim sprzyjało stanowisko przeciwne reformie przeprowadzanej w ten właśnie sposób, zajęte przez władze Polskiego Państwa Podziemnego oraz Kościół katolicki. Sprzeciw budził zwłaszcza przymus i towarzysząca reformie brutalna kampania propagandowa. Ostatecznie zniszczono w Polsce ziemiaństwo, przy czym niemałą część przedstawicieli tej grupy społecznej aresztowano; wiele osób poddano szykanom i represjom. Tym, którym zarzucano sprzeciwianie się reformie, w świetle ówczesnego prawa, groziła kara śmierci. Dodać wypada, że do rzadkości należały przypadki spontanicznego dzielenia majątków folwarcznych przez chłopów.

 

      Zresztą sposób przeprowadzania reformy rolnej krytykowali także liczni działacze ludowi, w tym również niektórzy współpracujący z komunistami. Andrzej Witos, ponieważ występował przeciwko trybowi wywłaszczeń, został nawet odwołany z zajmowanego stanowiska wiceprzewodniczącego PKWN i kierownika resortu rolnictwa.

 

      Nie lepiej wyglądała sytuacja w wyniszczonych przez wojnę i okupację miastach. Wiele gałęzi przemysłu było praktycznie zrujnowanych, przy czym aby zapobiec dalszej dewastacji i grabieży zakładów w listopadzie 1944 r. powołano do życia tzw. grupy operacyjne dla ochrony, przejmowania i uruchamiania obiektów przemysłowych. Na terenach wyzwolonych spod okupacji niemieckiej robotnicy, nierzadko spontanicznie, przystępowali do odbudowy zniszczonych fabryk i podejmowali próby uruchomienia produkcji. W akcji tej natrafiali jednak na szereg przeszkód, przede wszystkim brakowało wielu maszyn i części zamiennych oraz specjalistów gotowych do udzielenia im pomocy.

 

      Praktycznie od pierwszych chwil po wyzwoleniu spod okupacji hitlerowskiej regułą stało się, że administracja państwowa przejmowała wszystkie przedsiębiorstwa będące własnością Niemców i osób oraz firm kolaborujących z nimi. Również te zakłady, których właścicielami przed wojną byli Żydzi - jako zwykle pozbawione prawowitego właściciela -przejmowane były przez państwo. Bywało wszakże i tak, że w akcji odbudowy i uruchamiania produkcji poszczególnych fabryk uczestniczyli polscy właściciele. Jest przy tym oczywiste, że te wszystkie procesy nasiliły się wraz z wyzwoleniem spod niemieckiej okupacji terenów centralnej Polski, co nastąpiło zimą 1945 r. Korzystając z radzieckiej obecności militarnej na ziemiach polskich komuniści za sprawą polityki faktów dokonanych stopniowo umacniali swoją pozycję.

 



Proponowane pozycje literatury przedmiotu:

 

  • Dmitrów Edmund, Bilans otwarcia, Warszawa 1992.
  • Kersten Krystyna, Rok pierwszy, Warszawa 1993.
  • Łatyński Marek, Nie paść na kolana. Szkice o opozycji lat czterdziestych, Londyn 1984.
  • Słabek Henryk, Polityka agrarna PPR (geneza, realizacja, konsekwencje), Warszawa 1978.
  • Werblan Andrzej, Władysław Gomułka. Sekretarz Generalny PPR, Warszawa 1988.
  • Żenczykowski Tadeusz, Dwa komitety: 1920, 1944. Polska w planach Lenina i Stalina. Szkic historyczny, Paryż 1983.
  • Żenczykowski Tadeusz, Polska Lubelska 1944, Warszawa 1990.

     

Teksty źródłowe:


Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia. Narodowego (fragmenty)

DO NARODU POLSKIEGO!

Rodacy! Wybiła godzina wyzwolenia. Armia Polska obok Armii Czerwonej przekroczyła Bug. Żołnierz polski bije się na naszej ziemi ojczystej. (...)
W tym momencie musi powstać legalny ośrodek władzy, który pokieruje walką narodu o ostateczne wyzwolenie.
Dlatego Krajowa Rada Narodowa, tymczasowy parlament narodu polskiego, powołała

POLSKI KOMITET WYZWOLENIA NARODOWEGO

jako legalną tymczasową władzę wykonawczą dla kierowania walką wyzwoleńczą narodu, zdobycia niepodległości i odbudowy państwowości polskiej. (...)

Historia i doświadczenia obecnej wojny dowodzą, że przed naporem germańskiego imperializmu ochronić może tylko zbudowanie wielkiej słowiańskiej tamy, której podstawą będzie porozumienie polsko-sowiecko-czechosłowackie.

Przez 400 lat między Polakami i Ukraińcami, Polakami i Białorusinami, Polakami i Rosjanami trwał okres nieustannych konfliktów ze szkodą dla obydwu stron. Teraz nastąpił w tych stosunkach historyczny zwrot: konflikty ustępują przyjaźni i współpracy dyktowanej przez obopólne życiowe interesy.
(...) Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego przystępuje do odbudowy państwowości polskiej, deklaruje uroczyście przywrócenie wszystkich swobód demokratycznych, równości obywateli bez różnicy rasy, wyznania i narodowości, wolności organizacji politycznych, zawodowych, prasy, sumienia. Demokratyczne swobody nie mogą jednak służyć wrogom demokracji. Organizacje faszystowskie, jako antynarodowe, tępione będą z całą surowością prawa. (...)

Własność zrabowana przez Niemców poszczególnym obywatelom, chłopom, kupcom, rzemieślnikom, drobnym i średnim przemysłowcom, instytucjom i Kościołowi będzie zwrócona prawowitym właścicielom. Majątki niemieckie zostaną skonfiskowane. Żydom po bestialsku tępionym przez okupanta zapewniona zostanie odbudowa ich egzystencji oraz prawne i faktyczne równouprawnienie.

Majątek narodowy, skoncentrowany dziś w rękach państwa niemieckiego oraz poszczególnych kapitalistów niemieckich, a więc wielkie przedsiębiorstwa przemysłowe, handlowe, bankowe, transportowe oraz lasy, przejdzie pod Tymczasowy Zarząd Państwowy. W miarę regulowania stosunków gospodarczych nastąpi przywrócenie własności. (...)

Jedynie dla agentów hitlerowskich i dla tych, którzy zdradzili Polskę we wrześniu 1939 r., granice Rzeczypospolitej będą zamknięte. (...)
Odrzucimy precz warchołów, agentów reakcji, którzy przez rozbijanie jedności narodowej, przez próby prowokowania walk między Polakami idą na rękę hitleryzmowi.
Zadania wyzwolenia Polski, odbudowy państwowości, doprowadzenia wojny do zwycięskiego końca, uzyskania dla Polski godnego miejsca w świecie, rozpoczęcia odbudowy zniszczonego kraju - oto nasze naczelne zadania