+ Pokaż spis treści

Młoda Polska a kryzys kultury

Choć w przyjętych przez nas granicach Młoda Polska trwa tylko 27 lat, nie jest mimo to epoką jednorodną. Do różnic między konkretnymi literackimi trendami, tzn. impresjonizmem, symbolizmem, ekspresjonizmem, jeszcze powrócimy, na razie jednak chodzi o ustalenie zjawiska kluczowego dla zrozumienia dynamiki Młodej Polski. Jest nim kryzys kultury rozumiany możliwie najszerzej, gdyż dotykający jednocześnie sfery intelektu, sumienia, estetycznego smaku, uczuć, wiary i działania. Człowiek w całości podlega presji sytuacji kryzysowej, w której się pogrąża, ale i z której poszukuje wyjścia. Całej skali uczuć negatywnych, destrukcyjnych, począwszy od smutku, zniechęcenia, rozczarowania, aż do rozpaczy i buntu, towarzyszy, jako przeciwwaga, zespół uczuć konstruktywnych wynikających z poczucia wewnętrznej mocy, witalności, siły. Relacja między dwiema zarysowanymi postawami, z której pierwsza jest bezpośrednim doświadczeniem kryzysu, a druga próbą jego przezwyciężenia, nie jest symetryczna, ale raczej chronologiczna. Oznacza to w największym skrócie, że pierwsze lata Młodej Polski upływają pod znakiem pesymizmu i rozczarowania, po czym stopniowo ustępują rodzącej się nadziei. Wydarzeniem, które funkcjonować może jako symbol przemiany, jest rewolucja roku 1905. Zmieniają się nastroje społeczne, zmienia się także literatura. Na gruncie literackim symptomy odrodzenia, poszukiwania dróg wyjścia pojawiają się już wcześniej. W roku 1900 Stanisław Wyspiański - autoportret (fot.: wikimedia)Stefan Żeromski ogłasza "Ludzi bezdomnych", książkę, w której dominującymi tematami są: indywidualny heroizm, filozofia poświęcenia jednostki dobru społecznemu. Na rok 1901 przypada debiut poetycki Leopolda Staffa. "Sny o potędze", taki jest bowiem tytuł jego pierwszego tomiku poezji, powstają pod wpływem filozofii Fryderyka Nietzschego, co przesądza o tym, że dominującą tonacją są w nich aktywizm, witalizm, wiara w możliwość autokreacji. W roku 1901 ukazuje się także "Wesele" Stanisława Wyspiańskiego. Pytania, jakie stawia autor, mają za przedmiot problemy narodu, a nie samotnego indywiduum. Każde z tych zjawisk zapowiada przemianę wewnątrz Młodej Polski. Pojęcia z zakresu historii literatury (nazwy poszczególnych kierunków literackich) oraz te, które są świadectwem dominujących postaw i obyczajowości, można wstępnie ułożyć w dwa szeregi. Jeden z nich nazwijmy "ciemnym", drugi "jasnym". Pamiętajmy, że nie oceniamy w ten sposób wartości poszczególnych zjawisk, a jedynie charakteryzujemy dominującą tonację. Po stronie "ciemnej" znajdzie się dekadentyzm, ekspresjonizm, fin de siecle, po "jasnej" neoromantyzm, franciszkanizm, klasycyzm. Każdy z nurtów składających się na oblicze Młodej Polski można umieścić po którejś ze stron, każdy więc łączy się z doświadczeniem kryzysu kultury. Kryzys ten jest tożsamy z rozpadem światopoglądu pozytywistycznego. Główna cecha pozytywizmu zaś wyraża się w tym, że jest on światopoglądem naukowym. Centralne miejsce zajmuje w nim nauka. W przeciwieństwie do epoki wcześniejszej - romantyzmu - pozytywizm odrzuca filozofię idealistyczną i metafizyczną problematykę. Dla Herberta Spencera, Thomasa Buckle'a, a także innych pozytywistów, źródłem poznania są nauki przyrodnicze. Metoda empiryczna, którą stosują, pozwala ustalić fakty i prawa rządzące faktami. Cechą tak rozumianej wiedzy jest materializm i użyteczność. Osiągnięcia nauki są sprzężone z rozwojem techniki i razem przyczyniają się do wzrostu gospodarczego. Na czas pozytywizmu przypada właśnie żywiołowy rozwój przemysłu. Wystarczy przypomnieć, że w Łodzi liczba mieszkańców zwiększa się z 32 tysięcy w roku 1860 do 310 tysięcy w roku 1900. Inna korzyść, wynikająca ze zrównania metody zaczerpniętej z nauk przyrodniczych z poznaniem jako takim, polega na przyjęciu założeń ewolucjonizmu. Rzeczywistość niejako skazana jest na nieustanny rozwój, czyli doskonalenie. Problemy, z którymi od zawsze borykało się społeczeństwo: bezrobocie, głód, choroby, przestępczość, teraz dzięki sile ludzkiego rozumu mogą zostać rozwiązane. Wszystko razem składało się na optymizm epoki. Jednak po kilkunastu latach pojawiały się oznaki rozczarowania, po czym dotychczasowa wiara ustąpiła miejsca pesymizmowi. Obiektywną przyczyną tej zmiany nastroju są skutki, jakie pociągnął za sobą ogromny skok cywilizacyjny Europy w XIX wieku.

Przemiany cywilizacyjne


Teoria Darwina o pochodzeniu gatunków, podstawy genetyki stworzone przez Gregora Mendla, odkrycie przez Wilhelma Roentgena promieni X, zmuszają do zmiany poglądu na świat i na miejsce człowieka w tym świecie. W wyniku postępu w szeroko rozumianej komunikacji (parostatek, kolej żelazna, telegraf i telefon) zmienia się znaczenie odległości w życiu człowieka. Kiedy pojawił się telegraf, w pewnym sensie skurczył się ocean oddzielający Europę od Ameryki. Człowiek końca XIX wieku wie więcej, a informacje szybciej do niego docierają. Poza bezpośrednim związkiem między postępem technicznym a "kurczeniem się" świata istnieje także związek pośredni - przyrost demograficzny. W samej Europie w ciągu XIX wieku liczba ludności zwiększa się prawie trzykrotnie: z 190 milionów do 520 milionów.

Jednostka a cywilizacja


Jan Kasprowicz (fot.: wikimedia)Tak ogromne zmiany nie mogły pozostać bez wpływu na życie jednostek. Przekształcenia środowiska naturalnego i społecznego doprowadziły do zmian wewnętrznych w samym człowieku. Zwracano uwagę, że inaczej działa aparat psychiczny, który odbiera ograniczoną ilość podobnych wrażeń, a inaczej ten, który musi we współczesnym mieście przyswoić tysiące nowych bodźców. Zmęczeniu i zagubieniu w nowoczesnej metropolii towarzyszy pesymizm człowieka w obliczu najnowszych odkryć nauki. Teorie Darwina, Taine'a, Mendla mają jedną wspólną cechę. Dowodzą mianowicie, że człowiek jest wypadkową procesów fizjologicznych, biologicznych i społecznych. Myśli, wyznawane wartości, uczucia religijne i wreszcie czyny są następstwem oddziaływania środowiska, w jakim żyje człowiek, a nie świadectwem ludzkiej autonomii i wolnej woli. Problem zależności od tego, co człowieka przekracza, będzie artykułowany na różne sposoby, np. w filozofii Artura Schopenhauera, w twórczości literackiej i krytycznej Stanisława Przybyszewskiego (człowiekiem rządzi chuć, popęd płciowy), w katastroficzno-ekspresjonistycznym hymnie "Dies irae" Jana Kasprowicza. Artyści młodopolscy mieli skłonność do poszukiwania źródeł determinizmu w regionach metafizycznych. Tam Kasprowicz umieści swojego złego i okrutnego Boga, tam też Przybyszewski osadzi popęd płciowy. Ukryty fatalizm może mieć swoje bliższe źródła: jego istotą może być opisywana wyżej cywilizacja przemysłowa z nadrzędną gospodarczą rolą kapitalizmu. Stanisław Brzozowski, młodopolski krytyk, tak rozumie przyczyny pesymizmu współczesnego człowieka: "Drobniutka wiadomość wyczytana w gazecie giełdowej wstrzymuje maszyny w biegu, wyrzuca na bruk setki, tysiące istot. Nie winien nikt: kryzys przemysłowy. [...] To jest ponad nami, poza nami. Coś bez twarzy, imienia, głosu druzgocze, w błoto depce ludzkie życie i dusze."

Młodopolski portret artysty


Stanisław Przybyszewski (fot.: wikimedia)Wymienione wyżej niekorzystne efekty procesu cywilizacyjnego doprowadzają do tego, że pokolenie rozpoczynające swoją literacką przygodę nie mogło, jak jego poprzednicy, z zaufaniem odnosić się do zastanej rzeczywistości. Twórczość wielu okresów literackich jest konsekwencją zagrożenia pewnych wartości i próbą ich obrony. Młoda Polska rozpoczęła się pod znakiem obrony indywidualności przeciw cywilizacji, która uniformizuje świat przedmiotów i wrażliwość ludzką (kultura masowa). W rozumieniu artystów młodopolskich sztuka służebna, a taką uprawiali pozytywiści, musiałaby schlebiać gustom przeciętnych odbiorców. Walka o autonomię sztuki idzie zatem w parze z próbą ocalenia indywiduum przed destrukcyjnym wpływem cywilizacji. Najsilniej zerwanie ze sztuką przeszłości wyraził Stanisław Przybyszewski w ogloszonym w krakowskim "Życiu" manifeście pt. "Confiteor", gdzie czytamy: "Dla ludu chleba potrzeba, nie sztuki, a jak będzie miał chleb, to sam sobie drogę znajdzie". Młodopolski portret artysty został do pewnego stopnia przejęty z Europy zachodniej. Wzorem, który określał idealny cel życia i twórczości, był poete maudit (poeta przeklęty). Najsławniejszymi "poetami przeklętymi" tego czasu byli: Charles Baudelaire - autor "Kwiatów zła" (1857), Artur Rimbaud ("Sezon w piekle", "Statek pijany"), Paul Verlaine ("Sztuka poetycka"). Ich biografie były na tyle podobne, że mogły współtworzyć jeden wzorzec, którego treścią jest tragiczny opór jednostki przeciw mieszczańskiemu, zafałszowanemu społeczeństwu. Poeta jako nonkonformista hołduje odmiennym niż ogół wartościom. Ponieważ treścią życia mieszczanina jest praca, a celem pieniądz - on zajmuje się sztuką, a ceni piękno. Rozdźwięk między oficjalnym mieszczańskim szacunkiem dla rodziny, a ponurą praktyką, o której świadczy liczba domów publicznych we wszystkich metropoliach Europy, artysta czyni jawnym i wyjaskrawia. Najlepszymi przyjaciółmi poete maudit są prostytutka, alkohol i haszysz. Ceni piękno dalekie od harmonii i pełne kontrastu. Jedyną jego religią jest sztuka ("Evviva l'arte" Tetmajera). Często łączono pojęcie poete maudit z pojęciem "dekadent". Francuski rdzeń tego słowa oznacza upadek, chylenie się. Po raz pierwszy zostało ono zresztą użyte w celu nazwania kultury późnego cesarstwa rzymskiego. Dekadent to produkt kultury wyrafinowanej, ale pozbawionej siły, cechuje go sceptycyzm i ironia, którymi maskuje rozpacz, pociąg do wynaturzenia i makabry. Wszystkimi tymi cechami obdarzony został Des Esseintes, bohater powieści Karla Huysmansa pt. "Na wspak" (1894). W interpretacjach samych dekadentów ich postawa jest związana z duchem czasu. Przełomowi wieków (fin de siecle) odpowiada więc przesilenie moralne, obyczajowe i artystyczne.