+ Pokaż spis treści

Mikołaj I

Mikołaj I

  • Mikołaj I Romanow (fot. wikimedia)Mikołaj I po stłumieniu buntu dekabrystów znalazł w ich papierach projekt "Towarzystwa Powszechnej Szczęśliwości". Po przeczytaniu tych papierów zawołał Beckendorffa i powiedział:
    - To mi się bardzo podobało, trzeba będzie taką organizację założyć.
    I organizacja taka powstała. Nazywała się... -"Korpus Żandarmów".

     
  • W 1849 roku w Petersburgu wykryto spisek polityczny. W liczbie aresztowanych i osadzonych w więzieniu znalazł się sztabskapitan lejbgwardii jegierskiego pułku I.S.Lwow. Przy pierwszym śledztwie okazało się, że został on aresztowany omyłkowo, toteż zwolniono go natychmiast. Wkrótce po tym odbyła się defilada na Polu Marsowym. Gdy defilował jegierski pułk, cesarz Mikołaj I zatrzymał 2 batalion tego pułku i zawezwał do siebie sztabskapitana Lwowa, który szedł na czele w kompanii. Na placu przepełnionym osobistościami państwowymi i wojskiem zapanowała martwa cisza...
    I oto rozlega się głos cesarza:
    - Sztabskapitanie Lwów, został pan omyłkowo podejrzany o zbrodnicze wystąpienie przeciwko państwu.Przed całym wojskiem i przed narodem proszę pana o wybaczenie.

     
  • Mikołaj I był człowiekiem szczególnie nieufnym i podejrzliwym. Ufał bezgranicznie tylko jednemu człowiekowi - szefowi Korpusu Żandarmów, generałowi hrabiemu Beckendorffowi. Zwykł nawet mawiać: "Mnie można zastąpić, Beckendorffa - nigdy." Pewnego razu przy śniadaniu, cesarz wyglądał na bardzo zmęczonego. Noc musiała być szczególnie obfita w atrakcje...
    - Wasza Cesarska Mość, zmęczony ? - zagadnął hrabia.
    Cesarz westchnął:
    - Słuchaj, Beckendorff, czy zdarzyło ci się kiedyś przeczytać jakieś dzieło filozoficzne?
    - Nie - krótko odparł zapytany.
    - No widzisz, a mnie się właśnie zdarzyło...

     
  • Do loży teatralnej cara Mikołaja I, został raz zaproszony popularny humorysta Karatygin. W loży był także brat cara Michał, który w rozmowie opowiedział jakiś dobry dowcip. Wówczas car zwrócił się do Karatygina:
    - Widzisz, mój brat odbiera ci chleb!
    Nie szkodzi. Wasza Wysokość - odrzekł humorysta - aby tylko sól przy mnie została...

     
  • - Zgadnijcie w czym jestem podobny do króla polskiego, Jana III? - zapytał raz swych dworzan car Mikołaj I w czasie, gdy wojska rosyjskie zdusiły rewolucję węgierską.
    Naturalnie nikt nie znalazł odpowiedzi.
    - Otóż w tym, że obaj popełniliśmy to samo głupstwo.
    - Jakież to. Najjaśniejszy Panie?
    - Ocaliliśmy Wiedeń.

     
  • Mikołaj I miał oświadczyć podczas jednej z wizytacji w szkole, kiedy przedstawiono mu najlepszego ucznia:
    - Nie potrzebuję uczonych, cenię jedynie posłusznych - i pocałował w głowę najlepszego ucznia.