+ Pokaż spis treści

Miejsce człowieka w społeczeństwie

Rozważano także miejsce człowieka w społeczeństwie. Poglądy filozofów zmieniały się, ponieważ zmieniało się społeczeństwo do którego należeli. W czasach, w których społecznościami rządzili arystokraci, wydawało się, że ludzie nie są równi. Wąska grupa ludzi decydowała o losach państw i o wszystkich pozostałych ludziach. Ówczesną relację pomiędzy mieszkańcami państw można zobrazować za pomocą linii pionowej: na górze władający - na dole poddani. Na górze, na akropolu, w zamku zamieszkiwali rządzący, na dole wokół wzgórza rządzeni. Długotrwałe walki społeczne doprowadziły w wielu państwach greckich do przekształcenia "pionowej" zależności we współzależność równych formalnie obywateli, którą można przedstawić w postaci okręgu: każdy punkt (reprezentujący poszczególnego obywatela) jest identycznie usytuowany wobec pozostałych, niczym się nie wyróżnia i jest jednakowo odległy od środka koła, symbolizującego wspólnotę. Właściwym ośrodkiem władzy stało się jakieś miejsce publiczne (w Atenach wzgórze Pnyks, gdzie gromadzili się obywatele, by omawiać sprawy państwa). Samo to przekształcenie formalnie niweluje różnicę pomiędzy obywatelami i niszczy niczym nie pohamowany indywidualizm starego społeczeństwa arystokratycznego.

Wielcy filozofowie greccy nie chwalili arystokratyzmu z urodzenia, ale często arystokratyzm ducha. Już Heraklit z Efezu powiedział:

Heraklit z Efezu: "Jeden człowiek wart dla mnie tyle, ile dziesięć tysięcy, jeżeli jest najlepszy". Antologia J. Legowicza, 79

Wcześniej Ksenofanes z Kolofonu podkreślał, że zaszczyty w życiu społecznym winny przypadać nie tym, którzy potrafią wykazać się tężyzną fizyczną, na przykład na igrzyskach, lecz ludziom mądrym. Zwycięzca zmagań w Olimpii

"...zaraz świetniejszym się jawi między mieszkańców gromadą,
wnet na widowni w teatrze mu miejsce dają zaszczytne,
zbożem z państwowych zapasów karmią takiego bezpłatnie
oraz darów nie szczędzą dla niego miłych i cennych.
Także zwycięzca w wyścigach konnych to wszystko dostaje,
godnym tak tego nie będąc, jak ja, bo lepszy od siły
mężów lubo też koni kunszt jest mojej poezji.
Zbyt nierozważny to zwyczaj, nie godzi się przecież zupełnie
wyżej cenić cielesną siłę nad mądrość prawdziwą (...)
nic, co od siły cielesnej mężów w agonie zależy,
praworządności bynajmniej w państwie ojczystym nie wzmocni (...)"
.
(Ksenofanes z Kolofonu) Cyt. za: Liryka starożytnej Grecji", Bibl. Nar., Seria II, Nr 92, wyd. II, str. 327 - 328, frg. 2(2)]

Arystokratyzm ducha był charakterystyczny dla wielu myślicieli greckich, w szczególności objawił się w filozofii i działaniach pitagorejczyków i Platona. Zdaniem zwolenników Pitagorasa rządzić ludźmi mają prawo tylko ci, którzy posiadają wiedzę (w znaczeniu: mądrość, nie chodzi tu o techniczną umiejętność manipulowania) i pion moralny. Inni powinni ich słuchać i im się podporządkować. Te poglądy przejął Platon. W jego doskonałym państwie, przedstawionym w dwóch dziełach, w Państwie i w Prawach, rządzić powinni filozofowie, bowiem tylko oni znają ostateczną rzeczywistość i nią się potrafią kierować.

"(...) zanim ród filozofów nie uzyska władzy, to nie ustaną nieszczęścia ani dla państw, ani dla obywateli (...)". Platon, Państwo, księga VI, 501 E, przeł. W. Witwicki]

Zupełnie inaczej zapatrywali się na problem usytuowania człowieka w państwie sofiści. Choć ludzie są formalnie równi, w państwie trwa stale walka o wpływy i władzę. Mogą zwyciężyć w niej tylko ci obywatele, którzy potrafią posługiwać się odpowiednimi środkami politycznymi, głównie sztuką retoryki (choć szeroko pojęta wiedza jest również bardzo przydatna). Stąd nacisk, jaki kładli ci ówcześni nauczyciele, na kształcenie wymowy i w ogóle (jak dzisiaj byśmy powiedzieli) na aspekt medialny człowieka zajmującego się polityką. Już nie mądrość osobista była przez sofistów szczególnie akcentowana, lecz ta strona człowieka, która była eksponowana wobec współobywateli. O ile tradycja filozoficzna od Ksenofanesa i Pitagorasa począwszy kładła nacisk na zalety wewnętrzne człowieka, to sofiści akcentowali właśnie to, co uzewnętrznia się. Tylko ludzie potrafiący tworzyć świadomie swój społeczny wizerunek, sądzili sofiści, mogą sprawować władzę.