+ Pokaż spis treści

Miasto

Miasto w Biblii, dziele najważniejszym dla naszej kultury, niesie ze sobą dwa przeciwne znaczenia. Na jednym biegunie jest Jeruzalem - miasto święte, cel wędrówki i marzeń Izraela. Na drugim Babilon i dwa miasta przeklęte, występne, zniszczone przez boski gniew: Sodoma i Gomora. Babilon jest symbolem państwa bezbożnego, wielkiej, grzesznej cywilizacji, miasta - mocarstwa panującego nad światem, potęgi, która wydaje się niezniszczalna. Te przeciwstawne znaczenia, jakie niosą ze sobą biblijne miasta, łączą się w mieście - symbolu naszej kultury - w Rzymie. Miasto, panujące nad światem nie pokonało chrześcijaństwa, ale je przyjęło i w ten sposób przetrwało . Rzym z Babilonu stał się Jeruzalem.


Refleksje nad przemijaniem doczesnych potęg na przykładzie starożytnego Rzymu snuto powszechnie w renesansie. Sęp Szarzyński ulega tej konwencji w "Epitafium Rzymowi", gdzie zauważa paradoks polegający na tym, że to, co wydaje się trwałe, co jest nieruchome - kamienny Rzym - przemija, a rzeka Tyber, która jest w ciągłym ruchu, pozostaje niezmienna. Miasto w czasach renesansu nie są jeszcze w Europie centrum życia umysłowego. Dopiero kiedy życie literackie przeniesie się z dworów do miast, staną się one tematem literatury.

 

  1. Romantyzm przejął niechęć do miasta z sentymentalizmu. Miasto rządzi się prawami rynku, rządzą w nim spryt i praktyczność. Wieś jest miejscem, gdzie toczy się życie prawdziwe. Wieś nie jest skażona żądzą zysku. Społeczne skutki XIX - wiecznej rewolucji przemysłowej pozwalały pokazać wielkie miasta europejskie jako drapieżne potwory, burzące naturalny, boski porządek świata. C. K. Norwid w wierszu "Larwa" pisze, że londyński bruk jest śliski, człowiek po nim stąpający może łatwo upaść. W błocie ulic tarza się człowiek - świętość. Już preromantyk angielski William Blake widział w Londynie symbol zła i przeciwstawiał mu mityczne zielone łąki, na których pasł się baranek - Chrystus. Mickiewicz w Epilogu do "Pana Tadeusza" będzie uskarżał się na paryski bruk, na który musiał zamienić litewskie pejzaże.

     
  2. Pozytywiści z jednej strony uważali miasto za miejsce, gdzie dokonuje się przemiana cywilizacyjna, ale z drugiej dostrzegali nędzę wielkich aglomeracji. Opis Powiśla zawarty w "Lalce" ukazuje miasto potwornej biedy. Francuscy pisarze - Balzak i Zola - ukazują Paryż z podobnej perspektywy. Miasto jest złym miejscem. Miejscem nieprawości i występku. U Zoli wielki Paryż jest dla ludzi środowiskiem takim, jakim dla zwierząt jest natura. Człowiek walczy o życie w mieście jak zwierzę - świat jest bezwzględny. Jeszcze kilka obrazów miasta możemy zobaczyć w dziełach polskich pisarzy. Reymont w "Ziemi obiecanej" ukazuje Łódź jako miejsce nadziei wszystkich biednych i pragnących odmiany swego losu. Ziemia obiecana okazuje się ziemią przeklętą. W mieście człowiek musi wybierać: albo moralność, albo pieniądze.

     
  3. Obraz miasta w literaturze europejskiej zaczyna się zmieniać wraz z rozwojem techniki i nadejściem modernizmu. Paryż w końcu XIX wieku został przebudowany. Oświetlone latarniami gazowymi ulice, witryny sklepów, kawiarnie, sprawiają, że artyści znajdują tu miejsce dla siebie. Taki jest Paryż Baudelaire'a, ale i taki jest Kraków Przybyszewskiego i Tetmajera. Cyganerie artystyczne w mieście szukają natchnienia. Ulicami stolicy Francji przechadza się flaneur - szlifibruk, spacerowicz, dekadent zakochany w tajemniczej magii miasta. Odtąd miasto będzie miejscem zarówno magicznym, jak i przeklętym.

     
  4. Bruno Schulz w "Sklepach cynamonowych" pokaże Ulicę Krokodyli, która będzie znakiem współczesności, niepohamowanego rozwoju, handlu, pieniądza i występku, ale będzie także miejscem magicznie pociągającym. Ulica Krokodyli zawładnie tradycyjnym żydowskim miasteczkiem, pożre je i zniszczy, ale jej brzydota i ekspansywność mają w sobie coś kuszącego.


Literatura współczesna oswoiła się z miastem. Miasto już nie dziwi. Nie jest już ani magiczne jak Dublin w "Ulissesie", ani groźne. Współczesne wizerunki miast stały się neutralne. Miasto oswoiło nas ze sobą. Jedynie literatura kontestacyjna (np. poezja Edwarda Stachury) nawołuje do ucieczki z miasta, z blokowisk, na zielone połoniny.