+ Pokaż spis treści

List


List jest formą wypowiedzi, którą chyba najwcześniej wykorzystujesz samodzielnie poza szkołą i lekcjami. Na pewno przynajmniej raz napisałeś list do rodziców z kolonii albo z wakacji u babci. List może być opowiadaniem (np. o kolonijnych przygodach), opisem (np. ośrodka kolonijnego), charakterystyką (np. nowego kolegi z pokoju), a nawet krótką rozprawką (jeśli musisz przekonać mamę o konieczności przesłania ci dodatkowych pieniędzy). Możesz oczywiście swobodnie przechodzić od jednej formy do drugiej - najpierw opowiedzieć jakąś przygodę, potem opisać budynek, a na końcu scharakteryzować kolegę. Akapity obowiązują przy tym tak samo jak w każdej innej formie wypowiedzi.


"W środku" listu możesz zatem pisać, co chcesz i w dowolnej kolejności. Ale twoja wypowiedź musi zostać ujęta w pewne nienaruszalne dodatkowe ramy, grzecznościowe i graficzne. Zacznij od prawego górnego rogu - tu podaj miejscowość (lub miejsce) i datę listu. Pamiętaj o przecinku po nazwie miejscowości i kropce na końcu. Nieco niżej i bardziej w lewo umieść nagłówek, w którym zwrócisz się do adresata: Kochana Mamo!, Drogi Jacku!, Szanowny Panie!, itp. Nagłówek możesz zakończyć wykrzyknikiem i wtedy pierwszy akapit listu rozpoczniesz wielką literą. Jeśli po nagłówku postawisz przecinek, pierwszy akapit listu rozpocznij małą literą. Częściej spotyka się po nagłówku wykrzyknik. Pod listem nieco niżej i z prawej strony musisz się podpisać. W liście do mamy lub babci wystarczy samo imię i to w formie zdrobniałej, w liście urzędowym wymagane jest pełne imię i nazwisko. Pod podpisem można jeszcze zamieścić postscriptum, w skrócie PS. Może to być najwyżej kilka zdań o jakiejś sprawie, która przypomniała się nam już po zakończeniu listu i złożeniu podpisu. W postscriptum nie zamieszcza się pozdrowień! Jeśli o nich zapomniałeś, napisz list od nowa.


W pierwszym akapicie koniecznie nawiąż do ostatniego listu, ostatniego spotkania, wyjaśnij przyczyny, które skłoniły cię do odezwania się właśnie teraz (ważne zmiany w życiu, tęsknota, ciekawość, konkretna sprawa do załatwienia, itp.) W następnych akapitach przekaż swoje nowiny i prośby, uważając tylko, by nie popaść w chaos. Na końcu prześlij ukłony, wyrazy uszanowania, całusy, prośby o odpowiedź. Cały czas pamiętaj o pisaniu wielką literą wszelkich zaimków: Ci, Tobie, Was, Wami, itp.


W szkole piszesz przede wszystkim listy prywatne. Listy urzędowe mają spełniać identyczne wymogi, z tym że używa się w nich nieco bardziej oficjalnych słów, wyrażeń i zwrotów, np.: zwracam się z prośbą, pragnę nadmienić, że..., w odpowiedzi na Pański list z 12 marca..., itd.


Czasem musisz napisać w szkole list nie w swoim imieniu, ale np. w imieniu Zosi do Tadeusza czy Stasia Tarkowskiego do Nel. Ważne jest wtedy, byś wczuł się w sytuację swego bohatera, zaczął żyć jego sprawami, bo inaczej list będzie bezbarwny i nudny. Musisz wyobrazić sobie wszystkie dotychczasowe listy swoich korespondentów i "wskoczyć" w wybrane miejsce ich korespondencji, np.: Kochana Nel! Informacji o warunkach przyjęcia do szkoły dla panien w Zurychu nie mogę Ci wysłać, bo trwają już wakacje i nikogo kompetentnego tam nie zastałem. Ale jeśli obiecałem, na pewno się czegoś wkrótce dowiem. Nie martw się. Po takim początku możesz już przejść do pisania o sprawach, które narzuca ci temat wypracowania, a list będzie i tak wywoływał wrażenie, że jest cząstką rzeczywiście istniejącej korespondencji.


Pamiętaj, że list nie jest zwykłym opowiadaniem, tyle że ozdobionym nagłówkiem i podpisem. Pisz tak, by odbiorca czuł, że zwracasz się wyłącznie do niego. Wtrącaj co jakiś czas nawiązania typu: ...i widzisz..., ...a co Ty na to?, ...pomyśl tylko..., wyobraź sobie..., itd.


Formę listu możesz zastosować dla uatrakcyjnienia swojej pracy nawet wtedy, gdy temat nie wskazuje wprost, że chodzi o list. Wypracowanie na temat: Najszczęśliwszy dzień w moim życiu można spokojnie wbudować w ramę listu do koleżanki. Pewnie i tobie jest łatwiej pisać do kogoś konkretnego, niż tak w ogóle. Pamiętaj tylko, że jeśli sformułowanie tematu wyraźnie wskazuje, o jaką formę wypowiedzi chodzi, nie ma mowy o liście.


Z pisaniem listu nierozerwalnie związane jest adresowanie koperty. Wzór prawidłowo zaadresowanego listu widnieje na każdej skrzynce pocztowej i wywieszony jest w każdym urzędzie pocztowym. Większość kopert ma wydrukowane kratki, więc nie musisz troszczyć się o rozmieszczenie linijek. Mimo wszystko warto jednak znać reguły adresowania. W prawej dolnej ćwiartce powierzchni koperty wypisujemy kolejno imię i nazwisko odbiorcy, pod spodem ulicę i numer domu (lub nazwę wsi), najniżej kod i miejscowość. Przed adresem umieszczamy zazwyczaj jeden ze skrótów: Sz.P. (Szanowny Pan/Pani), W.P. (Wielmożny Pan/Pani), Kol. (Kolega/Koleżanka), Ob. (Obywatel/Obywatelka) lub po prostu słowa Pan, Pani. Ponieważ ostatnio listy są coraz częściej sortowane automatycznie, jednym z wymogów prawidłowego adresowania stało się też przestrzeganie zasady, by skrót użyty przed imieniem i nazwiskiem adresata nie wysuwał się w lewo przed adres, lecz tworzył jednolitą kolumnę ze wszystkimi pozostałymi linijkami.:


Pan

Sławomir Andrzejewski

ul. Cicha 12 m. 43

09-231 Dąbrowa


W ten sam sposób podajemy swój adres na odwrocie koperty lub w jej lewym górnym rogu, jeśli tam umieszczono specjalne kratki. Swój adres poprzedzamy skrótem nad. (nadawca).


Pamiętaj, że nawet jeśli przesyłasz swój list pocztą elektroniczną, wcale nie musisz i nie powinieneś rezygnować z przestrzegania poznanych przed chwilą zasad (może jedynie z wyjątkiem adresowania koperty).

Najczęstsze błędy

  1. Rozpoczynanie listu od pozdrowień i pytań o zdrowie: W pierwszych słowach mojego listu pozdrawiam Cię serdecznie i zapytuję o zdrowie...;

  2. Zapominanie o którejś z przedstawionych wyżej reguł;

  3. Zakończenia typu: ...muszę już kończyć, bo nie mam czasu... Nie jest to najgrzeczniejsze, a w szkolnym wypracowaniu wygląda dodatkowo na prymitywne maskowanie braku pomysłu lub chęci na pisanie dalszego ciągu.

Przykłady


Oto praca piątoklasistki na temat: List Stasia Tarkowskiego do Kalego (10 lat po rozstaniu). Autorka zachowała wszelkie reguły, jej wypowiedź jest naturalna, bezpośrednia i sympatyczna.

List Stasia Tarkowskiego do Kalego - pisany 10 lat po rozstaniu

                                                                        Zurych, 12 września 1895 r.

Drogi Kali!

Piszę do Ciebie ze Szwajcarii. Po ukończeniu szkół w Egipcie chodziłem na politechnikę w Zurychu. Uzyskałem tu dyplom i pracuję teraz przy robotach tunelowych.

Ja i Nel nie widzieliśmy się już dziesięć lat, ale bardzo często do siebie piszemy. Ostatnio pisała do mnie, że bardzo za Tobą tęskni i chciałaby Ciebie zobaczyć. Widziałem jej zdjęcia, wyrosła na piękną dziewczynę i powiem Ci w tajemnicy, że chciałbym się z nią ożenić. Ojciec ma zamiar podać się do dymisji i razem mamy ją odwiedzić.

A jak u Ciebie? Czy jesteś jeszcze królem? Mam nadzieję, że nie prowadzicie wojen z Samburu ani żadnymi innymi plemionami. Sądzę, że ja i Nel niedługo Ciebie odwiedzimy.

Pozdrawiam mocno Ciebie, Meę, Twój lud i plemię Samburu

                                                                        Staś Tarkowski



Teraz masz przed sobą znacznie dojrzalszą pracę pisaną przez uczennicę ósmej klasy w związku z lekturą "Pana Tadeusza". Zwróć uwagę na naturalność i potoczystość wypowiedzi, liczne i różnorodne zwroty do adresata oraz konsekwentne przestrzeganie wszelkich reguł pisania listu. Zauważ też, że autorka stara się używać nieco staroświeckiego języka i nigdy nie wykracza poza rzeczy i sprawy znane ludziom początku XIX wieku.

Mieszkał tak blisko, a ja go nie znałem... - Tadeusz Soplica pisze list do swego przyjaciela w Wilnie.

                                                                        Soplicowo, 5 maja 1812r .

Drogi Henryku!

Do niedawna miotała mną jeszcze burza uczuć wywołana nagłą wieścią o mym ojcu. Teraz jednak, przemyślawszy to wszystko i oddawszy się nowym, nie ukrywam - przyjemnym obowiązkom rodzinnym, znów ujrzałem słońce.

Ojciec mój, jak wiesz, musiał opuścić swe rodzinne strony we wczesnym mym dzieciństwie, jednak powód jego zniknięcia nie był mi nigdy bliżej znany. Matkę zmorzył sen wieczny jeszcze przed jego zaginięciem. Całe me dotychczasowe życie spędziłem pod opieką życzliwego stryja, sędziego Soplicy. Wiadomym jednak było, iż wszystkie jego plany co do mej przyszłości były w gruncie rzeczy planami jego brata, a mego ojca. Tak też, zgodnie z jego wolą, w Wilnie spędziłem większą część mego życia. Tam zgłębiałem różne nauki, tam poznałem wielu przyjaciół. Owe nakazy i zlecenia tyczące się przyszłego mego losu przekazywał stryjowi pewien ksiądz kwestarz, który swą przeszłość i jakiekolwiek wieści o ojcu moim trzymał w ścisłym sekrecie. I widzisz, mój drogi Henryku, wszyscyśmy w tej tajemniczości i niedopowiedzeniu jako sowy wyłupiali oczy, nie podejrzewając, że rozwiązanie kryje się wśród nas. Nikomu by na myśl nie przyszło, iż ów bernardyn, ksiądz Robak - to Jacek Soplica. I owszem, zadziwiał wszystkich swą siłą, zręcznością, potężną posturą i obyciem w sprawach wojennych nazbyt dużym jak na zwykłego księdza. Do swego prawdziwego nazwiska przyznał się dopiero tuż przed śmiercią. Teraz spoczywa w pokoju, uzyskawszy przebaczenie za grzechy młodości. Trzeba Ci wiedzieć, mój Przyjacielu, że opuścił Soplicowo po popełnieniu poważnego przestępstwa. Zmienił się jednak bardzo na emigracji i z porywczego młodzieńca stał się pokornym kwestarzem.

Dowiedziawszy się tego wszystkiego, nie wiedziałem, co czynić i myśleć. Czemu ojciec mój tak mnie zostawił? Na początku winiłem się, iż nie czuję żalu, jaki czuć powinien syn po stracie tak bliskiej osoby, jaką jest własny ojciec. W końcu przecież prawie nie znałem owego człowieka. Z drugiej jednak strony nawet na obczyźnie, z dala od ojczystych stron myślał o mnie, wydawał rozporządzenia co do mej przyszłości. Wreszcie nawet wrócił na Litwę mimo niebezpieczeństwa, jakie mu tu zagrażało. Wrócił tylko po to, by wreszcie mnie zobaczyć i z bliska obserwować me losy. On uratował mi życie podczas polowania, gdy zwierz ogromny był już o krok od stratowania mnie. Wreszcie zginął od rany, którą odniósł w obronie innego, wrogiego Soplicom człowieka. Był odważny i szlachetny. A jednak nadal gorętsze uczucia żywię do mego stryja niż do pamięci ojca. Teraz jednak nie winię się już za to. Wdzięczność i szacunek też są wiele warte, pamiętaj o tym.

Wkrótce po śmierci Jacka Soplicy odniosłem poważne rany, dlatego zostałem we dworze z moją młodą małżonką Zofiją, miast ruszać dalej w szeregach naszego wojska. Teraz czuję się znacznie lepiej i chciałbym wraz z żoną przyjechać do Wilna. Oczekuj nas w przyszłym kwartale z uśmiechem na ustach i w sercu. Gorąco pozdrawiam

Twój oddany

Tadeusz Soplica



Teraz przeczytaj przykład listu niezupełnie udanego. Pisał go czwartoklasista w imieniu Adasia Niezgódki, bohatera "Akademii Pana Kleksa" do jego rodziców. Uczeń ten pamiętał co prawda, że w liście podaje się miejscowość i datę, że musi być na początku nagłówek, a na końcu pozdrowienia i podpis, ale poza tym zupełnie zapomniał, że pisze do rodziców, że to list, a nie fragment streszczenia lektury. Zaimki Wy, Was, Wam nie były mu w ogóle potrzebne, w całym liście nie ma ani jednego! Autor tego listu ani raz nie zwraca się do rodziców, nie interesuje go, co oni czują i co może ich ciekawić. Przydałyby się tu zwroty typu: pewnie jesteście ciekawi..., szkoda, że Was tu nie było..., jak pamiętacie... , itd.

Wyobraź sobie, że jesteś Adasiem Niezgódką. Napisz list do rodziców, w którym opowiesz o pierwszych wrażeniach z nowej szkoły.

Warszawa, 6 maja 1995r .

Kochani Rodzice!

W naszej Akademii robimy różne ciekawe rzeczy, począwszy od kleksografii, a skończywszy na przędzeniu liter. Kleksografia polega na robieniu kleksów na kartce i rozgniataniu ich, natomiast lekcja przędzenia liter polega na nawijaniu liter na szpulkę.

Kiedyś pojechaliśmy do fabryki dziur i dziurek. W tej fabryce wyrabiane są różnej wielkości dziury i dziurki, nawet te do nosa.

Pan Kleks to naprawdę dziwny człowiek, potrafi leczyć nawet chore sprzęty. Wyleczył też kiedyś tramwaj i powiększył go swoją powiększającą pompką. Ja pomagam panu Kleksowi w kuchni przygotowywać obiad, a pan Kleks je pigułki na porost włosów.

Pozdrawiam

Adaś