+ Pokaż spis treści

Leopold Staff

Biblioteka
[-]

Leopold Staff - Wybór poezji


Ars poetica


Echo z dna serca, nieuchwytne,
Woła mi: "Schwyć mnie, nim przepadnę,
Nim zblednę, stanę się błękitne,
Srebrzyste, przezroczyste, żadne!"

Łowię je spiesznie jak motyla,
Nie, abym świat dziwnością zdumiał,
Lecz by się kształtem stała chwila
I abyś, bracie, mnie zrozumiał.

I niech wiersz, co ze strun się toczy,
Będzie, przybrawszy rytm i dźwięki,
Tak jasny jak spojrzenie w oczy
I prosty jak podanie ręki.

                                          Barwa miodu 1936





Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!


Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą!
Łańcuch twych kajdan stał się tym łańcuchem,
Na którym z lochu, co był twą stolicą
Lat sto, swym własnym dźwignęłaś się duchem!

Nie przyszły ciebie poprzeć karabiny
Ni wiodły za cię bój, komety w niebie,
Ni z Jakubowej zstąpiły drabiny
W pomoc anioły. Powstałaś przez siebie!

Dzisiaj wychodzisz po wieku z podziemia,
Z ludów jedyny ty lud czystych dłoni,
Co swych zaborców zdumieniem oniemia,
Iż tym zwycięża jeno, że się broni.

Ducha wspomnieniem ich ci nie rozsierdzę,
Żyłaś miłością, nie zaś zemsty żołdem,
Choć serce twardsze masz niż Flandrii twierdze,
Co ci przyznano nowym pruskim hołdem.

Ty, broniąc siebie wbrew wszelkiej nadziei,
Broniłaś jeno od czarnej rozpaczy
Wiary, że wolność, prawo, moc idei
Nie jest czczym wiatrem ust, ale cos znaczy.

Duchową bronią walczyłaś i zbroją,
O którą pękał każdy cios obuchem.
Więc dziś myśl każdą podłóż ziemią swoją
I każdą ziemi swej piędź nakryj duchem.

Żadne cię miana nad to nie zaszczycą,
Co być nie mogło przez wiek twą ozdobą!
Polska, nie jesteś ty już niewolnicą!
Lecz czymś największym, czym być można: Sobą!

                                          Tęcza łez i krwi 1918





Prośba


I złuda, i prawda boli,
Jawa się ze snu natrząsa.
Nędzarzy mrących w niedoli
Krzywda, jak wściekły pies, kąsa.

Świat: dzieło zhańbione Boga,
Doskonałości ruina.
Z jutra wylęga się trwoga
I życiem śmierć się zaczyna.

Lecz choć przekleństwem jest chwila,
Ciężka jak łez stulecie,
I czyn się po to wysila,
Aby nieść klęskę na grzbiecie;

Choć słusznie smaga gniew twardy
Tych, którzy chodzą w mądrości,
Odejmij mi pychę pogardy
I daj pokorę radości.

                                          Barwa miodu 1936





Wysokie drzewa


O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody, zielony a cieniu, złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
Gdy łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę .

Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!


                                          Wysokie drzewa 1932