+ Pokaż spis treści

Kraków

KRAKÓW JEST WIĘKSZY!


„Jest miasto Kraków miastem pięknym i wielkim, o wielu domach i mieszkańcach, targach, winnicach i ogrodach.
(Abu Abd Allah Muhammad al-Idrisi, wypowiedź z szóstego dziesięciolecia XII wieku)

„Kraków. Posągi i pałace, które im wydają się bardzo wspaniałe, dla nas, Włochów, są bez większej wartości.”
(Galeazzo Ciano; wypowiedź z czwartego dziesięciolecia XX wieku)

„Moim zdaniem powinno przenieść się stolicę do Krakowa.”
(Lech Wałęsa, wypowiedź z pierwszego dziesięciolecia XXI wieku)



Prawie każdy odwiedzający dawną polską stolicę krąży bezustannie po uliczkach starówki, penetruje wzgórze wawelskie, wielokrotnie przemierza wzdłuż i wszerz rynek oraz tam i z powrotem Drogę Królewską. Tymczasem my, nie pomijając oczywiście sztandarowych zabytków, na naszym ostatnim ze wszech miar naukowym wyjeździe zdecydowanie „poszerzyliśmy horyzonty” i często oddalaliśmy się od Starego Miasta i Kazimierza, odwiedzając np.:

- na wschód od centrum - Nową Hutę, żeby w modelowym socrealistycznym mieście powspominać ambitne plany rozwoju Polski Ludowej, zadumać się, co z tego wynikło, a przy okazji odwiedzić miejsca znane wszystkim z „Człowieka z marmuru” - najsłynniejszego filmu Andrzeja Wajdy;

- na zachód od centrum - opactwo w Tyńcu, żeby popodziwiać intelektualne oraz kulinarne dokonania zakonu benedyktynów, a przy okazji odwiedzić miejsce, gdzie zaczyna się akcja „Krzyżaków” Sienkiewicza;

- na południe od centrum - Podgórze, żeby pokluczyć po pełnych dziewiętnasto- i dwudziestowiecznych zabytków uliczkach przypominającej warszawską Pragę dzielnicy (do której jeszcze kilkadziesiąt lat temu lepiej się było samotnie po zmroku nie zapuszczać), a przy okazji zobaczyć miejsca znane kinomanom całego świata, bo uwiecznione w „Liście Schindlera” Spielberga;

- na północ (a ściślej mówiąc na północny-zachód od centrum) - Bronowice, żeby zobaczyć autentyczne miejsce, w którym w listopadzie 1900 roku była:

„w powietrzu atmosferyczna zmiana,
chata stała się rozkochana
w polskości — właściwa skala
żar, co się duchem udziela”

i już nigdy przenigdy nie zapomnieć, jak była geneza najsłynniejszego polskiego dramatu.

A co poza tym? Prawdziwi krakowiacy bez trudu rozpoznają na zdjęciach.