+ Pokaż spis treści

Koń trojański


[...]
Wprowadzenie do Troi konia trojańskiego, mal. Giovanni Domenico Tiepolo  (fot. wikimedia)A gdy się najedzono, napito do syta
Zaraz do Demodoka Odys się przypyta:

"Demodoku, jąć wyżej nad śmiertelnych cenię -
Czy Muza, czy Apollon dał ci to natchnienie,
Żeś tak dokładnie nasze Achiwy wyliczył,
Gdzie byli, co robili i jak los ich ćwiczył.
Nuże dalej, zaśpiewaj o koniu drewnianym,
Przez Epeja z Ateną wspólnie zbudowanym:
Jak do Troi wprowadził Odys zdradne dzieło,
Pełne zbrojnych, od których to miasto runęło.
Jeśli i to porządkiem opowiesz mi jeszcze,
Tedy wszystkim ja ludziom, jacy są, obwieszczę,
Że to Bóg, Bóg cię natchnął nieśmiertelnym pieniem."

To rzekł, a gęślarz boskim nuż śpiewać natchnieniem,
Jak jedni na burtowne wsiadłszy już okręty
Odbijali, gdy obóz trawił pożar wszczęty;
Jak inni wraz z Odysem przesławnym Achaje
W koniu siedzą, przez Trojan oblężeni zgraje,
Bo wróg sam tego konia wciągnął był do grodu;
A tak gdy wkoło mnóstwo radziło narodu
Nad tym koniem, trojakie dając o nim zdanie:
Raz, aby gmach wydrążny dać na porąbanie;
Znów, by z murów zamkowych strącić go na skały;
Lub dla bogów zachować pomnik okazały -
Co się też wkrótce spełnić miało, w rzeczy samej,
Bo Troi przeznaczeniem runąć, jeśli w bramy
Swe wpuści konia, w którym tylu tam heroi
Greckich siedziało, skrytych na zagładę Troi.
Dalej śpiewał, jak Grecy po mieście hulali,
Gdy się z brzucha zdradnego konia wysypali,
Jak na mury zamkowe leźli ci i owi,
Jak Odys w Deifoba dworzec, Aresowi
Podobien, wpadł z Atrydą Menelem we dwójkę,
Jak twardą mu tam przyszło z wrogiem stoczyć bójkę,
Jak go zmógł, bo Atenę wsparła go ramieniem.

Tak śpiewał boski piewca. Odys z rozrzewnieniem
Słuchał go, łzy mu z powiek lunęły nawałem.
Tak zawodzi niewiasta nad mężowskim ciałem
Zabitym pod murami, co je piersią bronił,
By dzień hańby od dzieci i miasta odgonił;
Ona widząc, jak z śmiercią męczy się, jak kona,
Obejmuje go, wyje, a tu rozjuszona
Kupa wrogów włóczniami plecy jej okłada
I wlecze w jasyr, gdzie ją trud czeka i biada,
Gdzie ból rozpaczy krasę z lic kwitnących wyssie:
Taki ból łzy wyciskał i tobie, Odysie!
Aleś się przed drugimi z tymi łzami chował,
I tylko Alkinoos jeden coś miarkował,
Obok siedząc, gdy łkanie doszło uszu jego.