KOLĘDY NA SAKSOFONIE


"Wigilia Bożego Narodzenia była wielką uroczystością (…). Dnia tego jednakowy po całej może Polsce był obiad. Trzy zupy, migdałowa z rodzynkami, barszcz z uszkami, grzybami i śledziem, kucja dla służących, krążki z chrzanem, karp do podlewy, szczupak z szafranem, placuszki z makiem i miodem, okonie z posiekanymi jajami i oliwą itd. Obrus koniecznie zasłany być musiał na sianie, w czterech kątach izby jadalnej stały cztery snopy jakiegoś niemłóconego zboża. Niecierpliwie czekano pierwszej gwiazdy; gdy ta zajaśniała, zbierali się goście i dzieci, rodzice wychodzili z opłatkiem na talerzu, a każdy z obecnych, biorąc opłatek, obchodził wszystkich zebranych, nawet służących, i łamiąc go powtarzał słowa: "bodajbyśmy na przyszły rok łamali go z sobą".

(Julian Ursyn Niemcewicz)



Na naszych spotkaniach przedświątecznych 22 grudnia może nie wszystko wyszło nam do końca zgodnie z opisem wielkiego Niemcewicza, ale staraliśmy się... A poza tym Niemcewicz na pewno nie słyszał kolęd zagranych na saksofonie, a my owszem.


Dodaj do swoich materiałów
Morze możliwości
na edukator.pl
Narzędzia, zasoby, komunikacja, współpraca. Zarejestruj się. Twórz, gromadź zasoby i dziel się nimi.
Morze możliwości na edukator.pl