+ Pokaż spis treści

Kaligrafia

Rok szkolny 2013/14
[-]

BENEDYKTYNI Z NASZEJ SZKOŁY


Pokornie ośmielamy się upraszać o rzucenie okiem na efekty średniowiecznej, benedyktyńskiej, literniczej pracy naszej młodzi. Prace zamieszczamy nie podpisane, bo nie dla ulotnej, ziemskiej sławy powstały.


Aż blask niebiański od nich bije...

 


PRECZ Z KURĄ I JEJ PAZUREM!


Gdzie te czasy, kiedy w Chinach mistrzowie kaligrafii to były najelitarniejsze elity, a w Turcji każdemu nowemu Sułtanowi najbardziej znani kaligrafowie tworzyli tugrę, czyli monogramowy, ozdobny, zawikłany znak panującego monarchy? Czy dziś, w dobie klawiatur i ekranów dotykowych, warto zawracać sobie głowę i męczyć kończyny ręcznym pisaniem? Wszak całkiem niedawno podczas jednego z głośnych amerykańskich procesów - poproszony przez sędziego o odczytanie czegoś - świadek z rozbrajającą szczerością i bez specjalnego zawstydzenia odparł: „Nie rozumiem pisma odręcznego”. I co? Stało się coś?


A jednak tradycjonalistom spieszą dziś z odsieczą nowocześni neurolodzy, głosząc, że kaligrafia to nie tylko zabawa dla bujających w obłokach estetów, ale przede wszystkim czynność efektywnie wspierająca cały nasz rozwój. Przecież, żeby nie wyszedł nam malowniczy bazgroł, lecz urocza, kształtna literka, musimy skoordynować pracę oczu i rąk; w odpowiedni sposób chwycić ołówek, zadziałać z odpowiednią siłą, wykorzystać właściwe napięcie mięśniowe, użyć części mózgu odpowiedzialnych za analizę języka, percepcję wzrokową, myślenie abstrakcyjne, zdolności motoryczne, koordynację, orientację przestrzenną… uff!


Z dumą informujemy, że uczestnicy plastycznych warsztatów p. Dariusza Mirońskiego sprostali wyzwaniu. Otrzymali ścięte płaskie pędzle, stalówki, piórka, nawet patyki i… nie zawahali się ich użyć.