+ Pokaż spis treści

Humanizm

Naśladowanie antyku zakłada wcześniejsze jego poznanie. Człowiek renesansu z upodobaniem oddaje się studiom nad kulturą, sztuką i mową starożytnych (studia te zwano "humaniora"). Szuka jednak w tych dziedzinach pełniejszej od dotychczasowej wiedzy o samym sobie. To dążenie do poszukiwania i rozwijania starożytnej wiedzy o człowieku nosi nazwę humanizmu i jest jednym z dwóch najważniejszych prądów intelektualnych odrodzenia. Ten sam łaciński rdzeń zawiera termin "humanitas", oznaczający dosłownie "ludzkość, czyli człowieczeństwo", a używany na oznaczenie wykształcenia w sztukach pięknych. Ten właśnie cel przyświecał humanistom. Humanizm interesuje się wszelkimi dziedzinami wiedzy: literaturą, sztuką, filozofią, etyką, polityką, prawem, medycyną. Ale szczególne miejsce pośród nich zajmuje retoryka i gramatyka. Znajomość języka daje pewniejszy dostęp do myśli, a humaniora polegają przecież na docieraniu do przemyśleń autorów klasycznych. Dlatego ideałem humanizmu jest człowiek rozumiejący trzy języki klasyczne (grekę, łacinę i hebrajski) i biegle się nimi posługujący. Znajomość języków starożytnych jest również związana z naśladowaniem klasyków. Ideałem było pisać najprawdziwszym wierszem horacjańskim czy wergiliańskim, a okresy retoryczne budować jak Cycero.

Humanista powinien być człowiekiem wszechstronnym: na przykład studia autorów piszących o historii naturalnej powinny go natchnąć do własnych badań przyrodniczych.

Humanizm proponuje nowy, atrakcyjny wzór człowieka: świadomego swej godności i swych możliwości, który talentem i wolą potrafi kształtować swój los. Człowiek ów jest władcą natury, poszukiwaczem prawdy i piękna, troszczy się o sławę wśród współczesnych i pamięć potomnych. Jest bratem wszystkich ludzi, a ze świadomości tego braterstwa wypływa pragnienie zgody i pokoju.

Idee humanizmu sprawiły, że w Europie powstała ponadnarodowa wspólnota wybitnych osobistości. Gdy rozkwitały języki narodowe, humaniści paradoksalnie znaleźli sposób porozumiewania się w klasycznej łacinie. Oprócz języka wyrażania myśli łączyła ich wspólnota zainteresowań i podobieństwo temperamentów. W XVI wieku na czele tej elitarnej grupy stał Erazm z Rotterdamu.

Idee humanizmu trafiały na podatny grunt w środowiskach uniwersyteckich, a ich przepływ i oddziaływanie możliwe były dzięki rozwojowi druku.

Postawę humanistyczną często streszcza się maksymą Terencjusza: "Człowiekiem jestem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce". Jest to deklaracja zainteresowania człowiekiem i jego problemami, ale na pewno nie jest to demonstracja ateizmu. Humaniści szukali często wsparcia Kościoła, a i sami go wspierali; jeden z nich, Eneasz Sylwiusz Piccolomini zasiadł nawet na tronie papieskim jako Pius II.

Zdarzało się jednak i tak, że uwielbienie starożytnej Grecji czy Rzymu przybierało rozmiary bałwochwalcze i postać pogańską, co spotykało się z potępieniem Kościoła. Taki los spotkał Filipa Buonacorsiego (zwanego Kallimachem), który musiał uciekać z Rzymu i wreszcie trafił do Polski, gdzie znalazł schronienie na dworze biskupa lwowskiego Grzegorza z Sanoka.