+ Pokaż spis treści

Higiena i zdrowie


We wczesnym średniowieczu warunki bytowe były bardzo prymitywne i dalekie od współczesnych zasad higieny. W mieszkaniach przez większą część roku panował chłód, a jeśli rozniecono ogień całe wnętrze wypełniał dym. Niezależnie od pory dnia było również mroczno, gdyż każdy otwór okienny oznaczał stratę ciepła. W jednym, niedużym pomieszczeniu mieszkało zwykle wiele osób, a nierzadko trzymano w nim także drobniejsze zwierzęta hodowlane. Często brakowało żywności, zwłaszcza na przednówku, a jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Wszystko to musiało wpływać na stan zdrowotny ludzi. Szerzyły się zapewne schorzenia układu pokarmowego, choroby skórne i zakaźne. Nie posiadamy bliższych danych na temat ich występowania, ale znaczące są wyliczenia średniej długości życia w tych czasach - dla mężczyzn wynosiła ona około 35 lat, zaś dla kobiet około 25. Tak duża różnica na niekorzyść kobiet wynikała zapewne z dużej śmiertelności okołoporodowej.


Przywiązywano jednak dość dużą wagę do higieny osobistej. Podobne jak inne ludy słowiańskie mieszkańcy ziem polskich znali i stosowali łaźnie parowe. Opis takiej łaźni podaje jeden z arabskich podróżników docierających na Słowiańszczyznę w IX-XI wieku: "Nie mają oni [Słowianie] łaźni murowanej, lecz posługują się domkami drewnianymi. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobnym do wodorostów, a co oni nazywają 'mech'. (Służy to zamiast smoły do ich statków). Budują piec z kamienia w jednym rogu i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się rozgrzeje, zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Leją ja na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma w ręku wiecheć trawy, którym porusza powietrze i przyciąga je ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi [potu] i nie zostaje na żadnym z nich ani śladu świerzba czy strupa." W przypadku owego wiechcia trawy arabski autor zapewne się pomylił. Chodziło tu o praktykę chłostania się rózgami podczas kąpieli parowej, które uważano za skuteczny zabieg higieniczny. Szczątki takich łaźni znajduje się dość często w wykopaliskach zarówno na podgrodziach jak i w osadach wiejskich.


Kąpano się także w wodzie, korzystając z cebrów, lub po prostu w rzekach i jeziorach. Ważnym elementem codziennej higieny było mycie rąk i twarzy. Z relacji obcych podróżników wiadomo na przykład, że kobiety karmiące myły ręce przed każdym przystawieniem dziecka. Powszechnie chyba używano grzebieni, także szczotek i brzytew. Włosy myto i trefiono, a mężczyźni strzygli je dość krótko. Możnowładcy, rycerze i duchowni golili zarost.


Utrzymywanie czystości, kąpiele i dbałość o urodę były uważane za przyjemność, a zarazem za typowy element codziennego życia. Asceci, którzy ze względów religijnych wyrzekli się kąpieli, czy nawet w ogóle mycia się, otoczeni byli powszechnym podziwem, lecz mało kto naśladował ich wyrzeczenia.