+ Pokaż spis treści

Gaz


Stratedzy walczących stron przez cały czas wojny poszukiwali najskuteczniejszej metody zadania jak najcięższych strat przeciwnikowi. Masowość strat miała złamać wrogów i zmusić ich do kapitulacji. Niemcy, zdając sobie sprawę z ograniczoności własnych rezerw ludzkich w stosunku do możliwości państw Ententy, zdecydowali się jako pierwsi na użycie broni masowego rażenia. Znaczne zasługi w badaniach nad nową bronią i nad uruchomieniem jej produkcji odegrał wybitny niemiecki chemik - Fritz Haber.


22 kwietnia 1915 r. pod Ypres Niemcy, wykorzystując pomyślny kierunek wiatru, po raz pierwszy rozpylili na pozycje alianckie chmury silnie trującego chloru. W wyniku falowego ataku gazowego śmierć poniosło 5 tys. żołnierzy, a dalszych 15 tys. oślepionych było niezdolnych do walki. Ententa nie pozostała dłużna. Już we wrześniu 1915 r. Anglicy gazowali okopy niemieckie.


Z czasem metody wojny gazowej udoskonalono. Aby uniezależnić się od kapryśnych wiatrów, środkami toksycznymi napełniano pociski armatnie. Doskonalono także same śmiercionośne substancje. W czasie wojny wymyślono blisko pięćdziesiąt ich typów - wśród nich iperyt, fosgen, luizyt. Użyto w walce 120 tys. ton gazów. W wyniku zatrucia tym rodzajem broni śmierć poniosło ponad 90 tys. żołnierzy. Nie spełniały dostatecznie swego zadania maski przeciwgazowe, które od 1916 r. stały się trwałym elementem wyposażenia walczących. Bezradność wobec zagrożenia ze strony środków chemicznych była jednym z najokrutniejszych doświadczeń weteranów Wielkiej Wojny.



Atak gazowy. Początkowo użycie gazów bojowych polegało na ich rozpylaniu ze specjalnych miotaczy, ustawionych w pobliżu linii strony atakującej. O pomyślności akcji decydowały kierunek i siła wiatru. Wystarczył jego przeciwny podmuch, by gazujący stali się gazowanymi. Unoszący się nad linią frontu zabójczy obłok przerażał tych, przeciwko którym był użyty, ale niósł również zagrożenie dla stosujących tę broń. Z czasem, udoskonalenie sposobów używania gazu zwiększyło jego morderczą skuteczność.Angielscy żołnierze, oślepieni po ataku gazowym. Jedno z najbardziej znanych zdjęć Pierwszej Wojny Światowej, przedstawiające korowód ślepców. Wszyscy żołnierze mają przewieszone przez ramiona torby z maskami przeciwgazowymi. Często okazywały się one nieskuteczne - zwłaszcza wobec stosowania coraz to nowych środków chemicznych. Jeżeli nawet nie uśmiercały one zaatakowanych, to skutecznie eliminowały ich z walki, porażając najczęściej oczy. Żołnierze obu stron konfliktu nienawidzili gazu - uważali go za broń niehonorową. Paraliżowała ich bezbronność wobec potwornego zagrożenia, jakie ze sobą niósł. Ukryci w okopach, podziemnych schronach, bezpieczni od pocisków wroga - ulegali jednak dławiącym oparom, niosącym straszne męczarnie.Wyposażenie niemieckiego piechura. Stalowy hełm, karabin, łopata, torby z granatami: podstawowe atrybuty uczestnika wojny pozycyjnej - broniącego własnych okopów, lub atakującego pozycje wroga. Od 1915 roku rynsztunek ten uzupełniony został przez maskę przeciwgazową. Przewieszona przez ramię, ukryta w blaszanej, cylindrycznej puszce stała się cechą rozpoznawczą armii niemieckiej - zarówno w Pierwszej, jak i w Drugiej Wojnie Światowej.Celowniczy niemieckiego karabinu maszynowego w masce przeciwgazowej. 'Ludzie nienawidzili masek. W najlepszym razie oddychało się przez nie z trudem, a możliwość widzenia i poruszania się była bardzo ograniczona. (...) Gdy ludzie wkładali maski, tracili ludzki kształt i z długimi ryjami, wielkimi szklanymi oczami, powolnymi ruchami, stawali się postaciami z fantazji, w swej kanciastości bliższymi figurom z obrazów Picassa i Braque'a niż tradycyjnymi wojakami. Dorgeles nazwał maskę gazową 'świńskim ryjem ukazującym prawdziwe oblicze wojny'. (M. Eksteins, Święto wiosny. Wielka wojna i narodziny nowego wieku, s. 187).Amerykański murzyn demonstruje maskę przeciwgazową. Maska stała się nieodłącznym elementem wyposażenia żołnierzy wszystkich walczących armii. Stale noszono ją przy sobie. Nie pozwalała zapomnieć o najgorszym zagrożeniu, które dopaść mogło każdego, nawet z dala od frontu. Rozbawienie sfotografowanego żołnierza nie wynika, zapewne, z lekceważenia niebezpieczeństwa. Amerykanin drwi, chyba, z poczwarności mającego go chronić kostiumu, a może i z jego nieskuteczności... Tak czy owak armie całego świata zapamiętały gazową lekcję Pierwszej Wojny Światowej. Podczas globalnego konfliktu ćwierć wieku później w maski wyposażano nie tylko wojsko, ale i całe społeczeństwa. Na szczęście żadna ze stron walczących w Drugiej Wojnie nie zdecydowała się na użycie gazu.