+ Pokaż spis treści

Franciszek Dionizy Kniaźnin

Biblioteka
[-]

Franciszek Dionizy Kniaźnin - wybór


Do wąsów 


Ozdobo twarzy, Wąsy pokrętne!
Powstaje na was ród znicwieściały:
Dworują sobie dziewczęta wstrętne,
Od dawnej Polek dalekie chwały.

Gdy pałasz cudze micrzył granice,
A wzrok marsowy sercami władał;
Ujmując w ten czas oczy kobiece,
Bożek miłości na wąsach siadał.

Gdy szli na popis rycerze nasi,
A męstwem tchnęła twarz okazała,
Maryna patrząc, szepnęła Basi:
"Za ten wąs czarny życie bym dała!"

Gdy nasz Czarnecki słynął żelazem
I dla Ojczyzny krew Swą poświęcał;
Wszystkie go Polki wielbiły razem,
A on tymczasem wąsa pokręcał.

Jana Trzeciego gdy Wiedeń sławił,
Głos był powszechny między Niemkami
"Oto Król Polski, co nas wybawił,
Jakże mu pięknie z tymi wąsami!"

Smutne w narodzie dzisiaj odmiany.
Rycerską twarzą Nice się brzydzi;
A dla niej Dorant, wódkami zlany,
I z wąsa razem, i z męstwa szydzi.

Kogo wstyd matki, ojców i braci,
Niech się z swojego kraju natrząsa:
Ja zaś z ojczystej chlubny postaci,
Żem jeszcze Polak, pokręcę wąsa.




Dwie lipy


Oto dwie lipy zielone
Ze dwóch się brzegów witają:
Jedna ku drugiej skłonione,
Gałęźmi siebie tykają.

Do czegóż rozdział im sprawił
Okrutny odmęt tej rzeki?
Skłonność im tylko zostawił,
Lecz się nie złączą na wieki.

Tak mówił Koryl zbłąkany,
O wiernej myśląc Izmenie;
I z najskrytszej w sercu rany
Głębokie wydał westchnienie.




Krosienka 


w rodzaju pasterskim
Darmo mi, matko, stawisz krosienka.
Insza mię teraz myśl wiedzie.
Ach! pozwól raczej wyjźrzec z okienka,
Czyli mój Filon nie jedzie.

Gdyśmy na siebie spojźrzeli mile,
Powiedział tylko dwa słowna.
Bez niego teraz przykre mi chwile:
On mojej duszy połowa!

Cóż go tak długo tam zatrzymało?
Drogać mu nie jest daleka.
Serce on może zna jeszcze mało,
Które na niego tak czeka.

Przez ten ma gaik jechać mój miły
Kiedyż twarz jego zaświeci?
Ptaki się stamtąd nagle ruszyły;
Zapewne on to już leci.

I sroczka z płotu skrzeczy na niego:
Cóż to? nie widać go jeszcze.
Filonie! na blask wzroku twojego
W ręce z radości zakleszczę.

Otóż i widać - gość luby jedzie,
Sercu mojemu życzliwy!
Miłość w te strony wzrok jego wiedzie,
A pod nim igra koń siwy.

Siędę w krosienkach na moment miły,
Abym tę radość ukryła:
By nie zrozumiał Filon przybyły,
Ze ja tu po nim tęskniła.