+ Pokaż spis treści

Filozofia brytyjska

BaconFranciszek Bacon (1561-1626), twórca nowożytnej filozofii brytyjskiej, który wykroczył poza ambicje filozofów Odrodzenia, którzy usiłowali odnowić filozofię antyczną, lecz starał się raczej zastąpić stare wielkie autorytety - własną twórczością.

W miejsce logiki (organonu - narzędzia) Arystotelesa stworzył własną w dziele pod znamiennym tytułem Novum organum, w miejsce wizji państwa Platona zbudował własną, w dziele pod tytułem Nowa Atlantyda.

Był prekursorem nowożytnej metodologii nauk. Stawiał nauce nowe cele: praktyczne, żądał by dawała możliwość opanowania i podporządkowania człowiekowi przyrody. Wiedza naukowa powinna służyć potędze człowieka, w szczególności wynalazkom. Inaczej niż Arystoteles pojmował naukę nie jako bezinteresowne poznawanie prawdy, lecz jako środek do zapewnienia ludziom dostatku. Nauka taka powinna mieć korzenie empiryczne, jej punktem wyjścia powinna być obserwacja świata przyrody, skrzętne odnotowywanie jej właściwości a następnie stopniowe uogólnianie zaobserwowanych danych. Bacon stworzył specjalne zasady uogólniania, zwane indukcją eliminacyjną, do których nawiązali myśliciele XIX wieku (szczególnie J. St. Mill), dzięki którym wiedza dotycząca przyrody mogła być pewniejsza i skuteczniejsza.

Jego opis doskonałego społeczeństwa nie ma charakteru statycznego, jak w Państwie Platona. Jest to społeczność stale poszukująca w systematyczny sposób wiedzy i stosująca już uzyskaną dla podniesienia dobrobytu wszystkich obywateli. Ceni się w tej społeczności produktywność i dociekliwość, systematyczną pracę na polu poznania i uzyskiwania wynalazków, nie ma w niej także ducha agresywności.


Można zaryzykować tezę, że światopogląd człowieka baroku jest światopoglądem poszukującym, wątpiącym, rozdartym pomiędzy wiecznością, nieskończonością, a doczesnością i marnością rzeczy ziemskich. Człowiek baroku musiał wybierać pomiędzy wieloma systemami filozoficznymi i propozycjami światopoglądowymi. Podobnie jak myśliciele starożytnej Grecji, tak i filozofowie baroku dawali bardzo różne odpowiedzi na dręczące ludzi pytania. Mistycyzm św. Jana od Krzyża, św. Teresy, racjonalizm, scholastyka, monizm, panteizm - wszystkie niemal odmiany filozoficznych propozycji odnajdziemy w dziełach myślicieli końca XVI i XVII wieku. Wybór pomiędzy tymi drogami był bardzo trudny. Jednak ta rozpiętość propozycji, skrajność przyjmowanych rozwiązań jest tym, co charakteryzuje człowieka baroku. Barok przypomina w tym średniowiecze. Literatura i sztuka wracają do motywu śmierci, która znów każe o sobie pamiętać. Znowu Bóg jest centrum rozważań poetów i filozofów. Trudny wybór pomiędzy tym, co kusi, ale przemija, a tym, co jest wieczne, stawia człowieka baroku w trudnej sytuacji. Dlatego nie znajdziemy w sztuce tego okresu harmonii i wyborów "złotego środka". Barok będzie jednocześnie pobożny i oddany uciechom doczesności. Im bardziej doczesny, tym bardziej pobożny. Grzechy i żal za nie będą się przeplatać, dając wrażenie niekonsekwencji i fałszywej pobożności. Nic bardziej mylnego. Człowiek baroku rozumie swoją grzeszność, nie zawęża listy występków jak renesansowy humanista. Wie, że upada, ale próbuje się odnaleźć. Grzeszy i za grzechy żałuje. Jest jednak w tym przeplataniu tematów coś podejrzanego. Jak u Villona, który zdaje się żałować pozornie. Amor i aniołek w sztuce barokowej wyglądają tak samo i tylko miejsce, w którym się znajdują, pozwala na ich odróżnienie. Ekstaza religijna św.Teresy ze słynnej rzeźby Berniniego przypomina do złudzenia uniesienie miłosne. Takie przeplatanie religijności i zmysłowości, kiedy religijność bierze się na serio, musi być tragiczne.