FILM DRUGI


Autorzy: Marcin Mazur, Filip Węcławowicz


Przed projekcją p. Grzegorz Czerniak - opiekun projektu – powiedział:


Celowo nie mówię na początku, o czym film będzie, żeby to wywołało większe wrażenie. Szczególnie na niektórych.



Po projekcji zanotowaliśmy (fragmenty)

 


Grzegorz Czerniak:


Jakie mieliście kłopoty podczas robienia tego filmu? Jak wam się udało dotrzeć do ludzi, żeby uzyskać takie odpowiedzi?


Marcin Mazur:


Najpierw był psychiczny kłopot, żeby tak po po prostu podchodzić do ludzi i się pytać, czy możemy zrobić wywiad, ale potem nabraliśmy wprawy, a i ludzie jakoś zaczęli być bardziej mili.


Pytanie z sali:


A kiedy ludzie zaczęli chętniej z wami rozmawiać.


Filip Węcławowicz:


Kiedy zmieniliśmy miejsce i pytaliśmy obok bogatszego osiedla.


Wojciech Saramonowicz:


Ale z tego, co wiem, ważne też było nie tylko gdzie, ale i jak zadawać pytania.


Marcin Mazur:


Tak. Trzeba było tak formułować pytania, aby ludzie nie odpowiedzieli nam po prostu „tak” lub „nie”, ale opowiedzieli nam swoją historię. Było oczywiście wiele nagrań nieudanych.


Filip Węcławowicz:


Parę razy dźwięk się nie nagrał...


Marcin Mazur:


Albo kamera nie została włączona.


Wojciech Saramonowicz:


Nie ma się co śmiać. Wiem z doświadczenia, że to się zdarza profesjonalnym ekipom.


Pytanie z sali:


To ile osób w ogóle chciało z wami rozmawiać?


Marcin Mazur:


Kamerą nagraliśmy 39 wywiadów, ale masa osób nie zgodziła się na filmowanie, ale pozwoliła się nagrywać na dyktafon.


Pytanie z sali:


A ile osób odmówiło.


Grzegorz Czerniak:


Z tego co słyszałem, to pierwszego dnia nikt nie chciał.


Marcin Mazur:


Tak. W ogóle to jest tak, że jak się nie „naciska”, to mało kto chce być nagrywany. Trzeba człowieka trochę „przymusić”.


Wojciech Czerniak:


A co na to osoby palące?


Głos z sali (osoba dorosła; żeby nie było później pomówień!):


Osoby palące się zastanawiają, skąd dobór tematu.


Marcin Mazur:


Może chęć pokazania ludziom, że to jest złe i że nie warto.


Głos z sali (ta sama osoba):


Jako osoba paląca mogę powiedzieć, że zrobiło to na mnie wrażenie.


Wojciech Saramonowicz:


Słuchajcie, na tym właśnie polega film dokumentalny. Udało się chłopakom namówić ludzi, żeby powiedzieli troszeczkę o sobie, o swojej historii, o chorobie, o nałogu, o słabości... To jest niezwykle cenne. To nie jest wymyślone, wcześniej napisane, żeby ktoś to zagrał.


Bogdan Wróbel:


W tym materiale to jest fajne, że nie stanowi on tylko składanki iluś wypowiedzi. To składa się w pewien sens, który rzeczywiście robi wrażenie.