Europa u progu II wojny światowej

 

Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow. Mołotow siedzi, Ribbentrop stoi za nim, po prawej - Stalin (fot. wikimedia)1 IX 1939 roku skoncentrowane od kilku tygodni nad polską granicą północną, zachodnią i południową wojska niemieckie przystąpiły do ataku. Do historii przechodził kilkunastoletni okres względnego spokoju i kruchego pokoju w Europie, wstrząsanej wszakże rozmaitymi konfliktami, a w latach 1936-1939 wystawionej przez wojnę domową w Hiszpanii na ciężką próbę. Niemiecki atak na Polskę dla obserwatorów międzynarodowej sceny politycznej nie powinien być zresztą zaskoczeniem. Adolf Hitler nie krył się zbytnio ze swoimi planami, a Wielka Brytania i coraz bardziej uzależniająca od niej swoją politykę zagraniczną Francja prowadziły w drugiej połowie lat trzydziestych politykę "appeasementu" polegającą na nie przeszkadzaniu III Rzeszy w jej planach ekspansji na Wschód. W marcu 1938 r. oba zachodnie mocarstwa nie sprzeciwiły się - co było w ich żywotnym interesie - zaborowi przez Niemcy Austrii (Anschluss), we wrześniu tego samego roku w czasie konferencji w Monachium wymusiły na Czechosłowacji odstąpienie Niemcom Sudetów, a w marcu 1939 r. nie przeciwstawiły się ostatecznej likwidacji Republiki Czechosłowackiej, która przecież była sojuszniczką Francji. Dla Polski, którą od 1921 r. też łączył sojusz z Francją i która dodatkowo wiosną 1939 r. otrzymała brytyjskie gwarancje bezpieczeństwa na wypadek nie sprowokowanej niemieckiej agresji, postawa obu mocarstw w kryzysie czechosłowackim powinna być sygnałem ostrzegawczym, ale trudno powiedzieć, żeby nim była. Propaganda nadal powtarzała slogany: "Silni-Zwarci-Gotowi" i "Nie oddamy ani guzika", które miały utwierdzać polskie społeczeństwo w przekonaniu o determinacji władz Rzeczypospolitej, w przypadku niemieckiej agresji zdecydowanych zbrojnie przeciwstawić się jej, niezależnie od postawy swoich zachodnich sojuszników.


Polacy nie mieli zresztą praktycznie wyboru, zwłaszcza po tym, jak 23 VIII 1939 r. w Moskwie minister spraw zagranicznych Niemiec Joachim von Ribbentrop zawarł z ludowym komisarzem spraw zagranicznych Związku Radzieckiego Wiaczesławem Mołotowem pakt o nieagresji, któremu - jak się później okazało - towarzyszył tajny protokół o rozdziale stref wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Radziecko-niemiecki układ, którym Hitler zabezpieczał się przed ewentualną wojną na dwóch frontach (jednocześnie na wschodzie i na zachodzie), ostatecznie otwierał drogę do hitlerowskiej agresji na Polskę.


Niemiecki plakat propagandowyNiemcy już w październiku 1938 r., w sposób z razu nieoficjalny przedstawili swoje żądania. Domagali się od Polski zgody na wybudowanie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej, prowadzących przez ziemie Rzeczypospolitej i łączących Rzeszę z Prusami Wschodnimi. Polacy byli skłonni dyskutować o różnych ułatwieniach tranzytowych, z góry jednak wykluczali ograniczenie suwerenności swojego państwa. Z tych samych powodów zdecydowanie sprzeciwiali się włączeniu do Rzeszy Wolnego Miasta Gdańska, rozumiejąc dobrze, iż byłby to początek procesu odcinania Rzeczpospolitej od Bałtyku. Nie chcieli też skorzystać z niemieckiej propozycji przystąpienia do Paktu Antykominternowskiego wymierzonego w Związek Radziecki. Minister spraw zagranicznych Józef Beck pozostał wiernym uczniem marszałka Józefa Piłsudskiego, który konsekwentnie lansował politykę utrzymywania możliwie jak najlepszych stosunków z obydwoma totalitarnymi sąsiadami: III Rzeszą i rządzonym przez Józefa Stalina Związkiem Radzieckim. Zarazem jednak politycy polscy odrzucali możliwość poparcia jednego z tych państw przeciwko drugiemu za wszelką cenę dążąc do utrzymania suwerenności i terytorialnej integralności państwa polskiego.

Czynnikiem zdecydowanie przemawiającym na niekorzyść Polski było jej bardzo niedobre - ze strategicznego punktu widzenia - położenie, a przede wszystkim długa granica z Niemcami. Położenie to uległo pogorszeniu w marcu 1939 r. po zajęciu przez Hitlera Czech i Moraw i podporządkowaniu sobie Słowacji. Wówczas linia bezpośredniej styczności wojsk polskich i niemieckich wydatnie wydłużyła się. Dopiero wtedy przystąpiono w Warszawie do opracowywania szczegółowego planu "Z" -obrony kraju na wypadek ataku ze strony Niemiec. Dotychczas bowiem, zgodnie z koncepcją wypracowaną jeszcze za życia marszałka Piłsudskiego przede wszystkim przygotowywano się do odparcia uderzenia ze strony ZSRR.

Polski plan obronny zakładał m.in. utrzymanie pozycji wzdłuż całej granicy z Niemcami przynajmniej przez pierwsze 48 godzin walk. W tym czasie sojusznicy: Francja i Wielka Brytania, powinni wypowiedzieć wojnę agresorowi i w ciągu następnych dwóch tygodni wystąpić przeciwko niemu zbrojnie. Było bowiem oczywiste, że Polska walcząca w osamotnieniu nie będzie w stanie skutecznie przeciwstawić się III Rzeszy. Zresztą przyszłość miała pokazać, że żadne państwo samodzielnie nie było zdolne do stawienia jej skutecznego oporu.

  

Dodaj do swoich materiałów
Morze możliwości
na edukator.pl
Narzędzia, zasoby, komunikacja, współpraca. Zarejestruj się. Twórz, gromadź zasoby i dziel się nimi.
Morze możliwości na edukator.pl