+ Pokaż spis treści

Edward VII

Edward VII

  • Edward VII (fot. wikimedia)Edward VII, już jako książę Walii, bywał często w kłopotach finansowych. Kiedyś prosił listownie matkę, królową Wiktorię, o przesłanie mu 10 funtów szterlingów. Zgorszona tym królowa napisała doń długi list moralizatorski,
    nie załączając pieniędzy. Po paru dniach otrzymała od księcia odpowiedź:
    "Droga mateczko ! Dziękuję Ci za cenny dla mnie list, który ze względu na jego niezwykłą treść, udało mi się sprzedać zbieraczowi autografów królewskich za 20 funtów szterlingów!"

     
  • Podczas jednej ze swych podróży do Francji król Edward VII złożył wizytę ministrowi spraw zagranicznych Francji Delcassemu,
    w jego mieszkaniu przy bulwarze Clichy. Gdy wysiadał z powozu, mała kwiaciarka stojąca przed domem podeszła doń i zawołała:
    - Ma PAN morową minę! Niech pan kupi bukiecik fiołków...
    Król uśmiechnął się, wziął bukiecik i dał jej funta szterlinga. Dziewczyna poczęła uważnie oglądać
    nieznaną jej monetę i nagle krzyknęła uradowana:
    - Taka sama gęba, jak jego!

     
  • W Chatsworth w Derbyshire, będącym od ponad czterystu lat w posiadaniu rodziny Cayendishów. najwystawniejsze przyjęcia odbywały się w czasie corocznej wizyty księcia Walii Edwarda - późniejszego Edwarda VII i jego małżonki. Życzenia dostojnego gościa spełniano do tego stopnia, dbano o obecność jego kochanki pani Keppel, z którą, jak twierdziła pani domu, księżna Daisy von Pless, "książę Walii gra zawsze w brydża w osobnym pokoju, podczas kiedy w innych pokojach ludzie przebywają razem i naturalnie też grają w brydża".

     
  • Jerzy I Grecki, Edward VII, będący wówczas księciem Walii i car rosyjski Aleksander III, w ubraniach cywilnych spacerowali po jakimś parku w Kopenhadze, ponieważ wszyscy byli krewniakami króla duńskiego i bawili u niego w gościnie.
    Zbliżył się do nich pewien jegomość i poprosił, aby mu wskazali jak się z tego parku wydostać. Trzech panów zaczęto więc odprowadzać jegomościa bawiąc przez cały czas rozmową.
    Przy furtce parkowej ów jegomość rzeki:
    - Podobają mi się panowie, może się poznamy, czy mogę znać wasze nazwiska?
    - Bardzo chętnie - odpowiedział monarcha grecki - ja jestem królem greckim, ten pan jest księciem Walii, a tamten wysoki cesarzem rosyjskim.
    - Ach to tak - odpowiedział jegomość - no to ja jestem Jezusem Chrystusem.

     
  • Wiliam Fryderyk Cody (znany powszechnie jako Buffallo Bill), dyskontując swoją popularnością najlepszego trapera i wywiadowcy w Stanach Zjednoczonych, zorganizował olbrzymią trupę objazdową, złożoną z autentycznych Indian, traperów, kowbojów, weteranów walk obu stron.
    Z cyrkiem tym objeżdżał cały świat. Kiedyś w obrazie przedstawiającym napad Indian na wóz pionierski, kryty płócienną budą, zajęli w wozie miejsca: król Saksonii, król Grecji i arcyksiąże austriacki, a książę Walii Edward - późniejszy Edward VII, zajął miejsce przy powożącym Buffalo Billu.
    Indianie mieli instrukcję by nacierać ostro, zrobili to skutecznie do tego stopnia, że chociaż strzelali ślepymi nabojami, to dostojni pasażerowie pokładli się na dnie wozu.
    - Pułkowniku, czy miał pan kiedy w ręku cztery króle naraz ? - zapytał później Buffallo Billa, książę Walii.
    - To się zdarzało, ale nie pamiętam, żebym, do tego miał królewskiego dżokera.

     
  • Edward VII znany był z niechęci do dworskiej etykiety. Podróżując raz incognito przez Szkocję, zatrzymał się w małym hoteliku. Rano właściciel przyniósł do pokoju gorącą wodę i zastał króla przy goleniu.
    - Pana twarz - powiedział - jest mi znajoma. Czy pan czasem nie pozostaje w służbie króla?
    - Owszem. Właśnie golę Jego Królewską Mość...