+ Pokaż spis treści

Dzień 6.

Rok szkolny 2015/16
[-]

DZIEŃ SZÓSTY – FLORENCKI


JAK SIĘ MÓWI BŁASZCZYKOWSKI?


„Pomiędzy konturami wież i kopuł dominowała jedna, iście królewska, budowla. Imponująca forteca z kamienia z blankami i wysoką na niemal sto metrów wieżą zwieńczoną machikułami. Langdon raptownie usiadł na łóżku, powodując eksplozje bólu w głowie. Starając się ignorować pulsowanie, skupił wzrok na wieży. Doskonale znał tę średniowieczną budowlę. Istniała tylko jedna taka na całym świecie. (…)

-Jestem we Florencji? (…)

-Mamy postęp – ucieszyła się lekarka. - Wraca panu pamięć.

-Nie wraca – Robert wskazał majaczącą w oddali budowlę. - Rozpoznałem Palazzo Vecchio. (…)

-Nic panu nie będzie – dodała mu otuchy przyjaznym tonem. - Zdiagnozowaliśmy u pana amnezję wsteczną, co jest bardzo częstą przypadłością przy urazach czaszki.”


(fragment powieści sensacyjnej „Inferno” Dana Browna)



We Florencji nie dostaliśmy amnezji wstecznej. Nie wydobyliśmy też – jak Robert Langdon - pośmiertnej maski Dantego z chrzcielnicy w baptysterium na Piazza San Giovanni. Nie roztrzaskaliśmy się nawet – jak kobieta-pantera: Vayentha – o posadzkę Sali Pięciuset Palazzo Vecchio, przebijając po drodze „Apoteozę Kosmy I” Giorgia Vasariego. I w ogóle nie ścigała nas ani włoska policja ani nawet organizacja Consortium.


Ale i tak warto było! Dawid Michała Anioła stał, Wenus z Urbino Tycjana leżała, Wenus Botticellego się rodziła, a Madonna Rafaela była ze szczygłem.


A najważniejsze, że w jednej z florenckich hal targowych p.Dariusz Choiński udzielił – zawsze chętnym do nauki – Włochom, bezpłatnych porad, w jaki sposób wymówić nazwisko świeżutkiego nabytku klubu piłkarskiego Fiorentina: Jakuba Błaszczykowskiego.