Wycieczka do Francji i Belgii

DZIEŃ PIĄTY: WERSALSKO – CHARTRYJSKI


WERSAL SIĘ NIE SKOŃCZYŁ


“Spojrzała na niego z zakłopotaniem, jak osoba ujęta na gorącym uczynku, i wahającym się głosem mówiła:


-Widać stąd, przez to okno, wielki dziedziniec i bramę. Tamtędy… Tamtędy wdarł, się motłoch. Pijane kobiety, mężczyźni uzbrojeni w noże. Maria Antonina widziała z tego okna! Doznałam tak dziwnego wrażenia… Cały ten straszny tłum krzyczał: „Śmierć Austriaczce!”


(Stefan Żeromski “Ludzie bezdomni”)


Do wersalskich ogrodów:
 

  • po pierwsze: nie “wdarła się”, ale weszła;
  • po drugie: nie “motłoch”, ale nasz wielka edukacyjna ekspedycja;
  • po trzecie: nie pijana; ale trzeźwa;
  • po czwarte: nie z nożami, ale z plecakami;
  • po piąte: nie krzycząc “Śmierć Austriaczce”, ale wydając westchnienia bezbrzeżnego zachwytu.


Poza tym wszystko sie zgadza.


A w Chartres zachwyty nad witrażami, zostały nieco przyćmione dyskusją sprowokowaną przez wprowadzany właśnie w życie pomysł miejscowych konserwatorów (?) zabytków. Temat dyskusji brzmiał: “Tynkować gotycką katedrę, czy nie tynkować?”.