Wycieczka do Francji i Belgii

DZIEŃ TRZECI : PARYSKO-PARYSKI


NA TROPACH ZAKOCHANEGO GARBATEGO DZWONNIKA, GENIALNEGO KOMPOZYTORA BEZ NOSA I INNYCH ATRAKCJI TURYSTYCZNYCH


“Olbrzymia głowa ze zjeżonymi rudymi włosami, pomiędzy łopatkami ogromny garb, drugi mniejszy garb na piersi; uda i łydki skręcone tak przedziwnie, że stykały się tylko kolanami, a oglądane od przodu podobne były do dwóch sierpów związanych za rączki; ogromne stopy, monstrualne ręce; a przy całym tym szpetnym kalectwie– jakieś groźne wrażenie siły, zręczności i odwagi; dziwaczny wyjątek w odwiecznej regule, która chce, by siła, podobnie jak piękność, wynikała z harmonii. (…) Wyglądał jak strzaskany i źle złożony olbrzym. Gdy ów stwór przypominający cyklopa stanął na progu kaplicy, nieruchomy, krępy, równie prawie szeroki jak wysoki: „z założenia kwadratowy” – jak powiada pewien wielki człowiek – po odzieniu w połowie czerwonym, w połowie zaś fioletowym i usianym srebrnymi dzwoneczkami, nade wszystko zaś po doskonałości brzydoty motłoch poznał go natychmiast i jednym głosem wrzasnął: To Quasimodo, dzwonnik! To Quasimodo, garbus z katedry!”


(Victor Hugo “Katedra Marii Panny w Paryżu”)


“Zetknął się z nim – trudno powiedzieć „nos w nos”, albowiem upiór nosa nie posiadał – na małych schodkach prowadzących do podscenia. Ujrzał go tylko na ułamek sekundy, gdyż upiór potem znikł, lecz zachował o nim niezatarte spojrzenie. Oto jak Joseph Buquet opisywał upiora: „Jest niesłychanie chudy, a czarny frak powiewa na szkielecie. Oczy ma głęboko osadzone, że niepodobna prawie rozróżnić nieruchomych źrenic, widać tylko dwa ciemne oczodoły. Skóra na kościach naciągnięta jest jak na bębnie i nie jest biała, lecz ohydnie żółta. Nos to ma taki, że nie widać go z profilu i właśnie brak tego nosa jest rzeczą okropną do oglądania. Nad czołem i przy uszach zwisają kosmyki włosów.”


(Gaston Leroux “Upiór w operze”)


Dzień zaczęliśmy nad Sekwaną (konkretnie naprzeciwko wyspy Cite, na której stoi przesławna Notre Dame), a skończyliśmy w 
Sekwanie (konkretnie na pokładzie Bateaux Mouches na wieczornym rejsie). A pomiędzy katedrą a statkiem były jeszcze:
 

  • Opera Garnier, w której podziemiach ukrywał się genialny oszpecony Eryk z powieści Gastona Leroux;
  • Comédie-Française, gdzie sceniczne tryumfy odnosił Andrzej Seweryn i gdzie można na przykład adorować stary fotel, na którym podobno umarł Molier;
  • L’ile Saint-Louis, nad którą wciąż unosi sie duch polskiej Wielkiej Emigracji;
  • Sainte-Chapelle, gdzie można podziwiać średniowieczne, najstarsze w Paryżu, witraże;
  • Centre Pompidou, gdzie dziełami sztuki są rzędy półek z plastikowymi globusami poobklejanymi szarą taśmą albo biały pisuar na cokole.
  • Place de la Concorde, Place Vendome, Place de l'Étoile i Bóg raczy wiedzieć, jaki jeszcze plac.