Wycieczka do Francji i Belgii

DZIEŃ DRUGI: BRUGIJSKO-AMIEŃSKI


WYCIECZKA W CZEKOLADZIE


“- To, o czym ci opowiem, zdarzyło się wiele lat temu w Belgii (…) Zadzwoniłem na Francois i spytałem, czy jego pan lubił słodycze. Na usta sługi wypłynął słaby, melancholijny uśmiech.

- Uwielbiał, monsieur. W domu zawsze musiała być bombonierka. Widzi pan, on w ogóle nie pił wina.

- Ale ta nie została jeszcze napoczęta? - spytałem. unosząc pokrywkę.

-Pardon, monsieur, ale to nowe pudełko, kupione w dniu jego śmierci, ponieważ poprzednie było niemal puste.

- Zatem tamte czekoladki zostały zjedzone w dniu jego śmierci - powiedziałem powoli.

- Tak, monsieur, rano znalazłem puste opakowanie i wyrzuciłem je.

- Czy pan Deroulard jadał słodycze przez cały dzień?

- Zazwyczaj po obiedzie, proszę pana. (...)

- Jeszcze jedno pytanie, doktorze: czy byłoby możliwe nafaszerować czekoladkę śmiertelną dawką trucizny?

- Podejrzewam, że tak - odparł powoli. - Wystarczyłby czysty kwas pruski, jeśli nie byłoby obawy wyparowania, a małej kuleczki kwasu nikt by nie zauważył przy połykaniu. Tyle że to mało prawdopodobne. Czekoladka pełna morfiny czy strychniny - doktor się skrzywił. - Rozumie pan, panie Poirot, jeden kęs by wystarczył!”


(Agata Christie “Wczesne sprawy Poirota. Bombonierka”)


Nie tylko Francja jest słodka. Belgia również, a nawet bardziej. Ojczyzna Herculesa Poirot słynie z pralinek, trufli (klasycznych czyli np. kakaowych, wykwintnych szampańskich, pikantnych z dodatkiem odrobiny chili czy po prostu deserowych o smaku np. pomarańczy), pralinek o różnych imoinach (np. Luiza, Marrona, Casanova) występujących ze swoistymi dodatkami, takimi jak chrupki ryżowe w białej polewie czy ze skarmelizowanymi kawałkami orzechów otoczonymi czarną czekoladą.


Po rozkoszach podniebienia w Brugii uczestnicy wycieczki regenerowali moc duchową w Amiens – w największej ukończonej francuskiej katedrze (długość: 145 metrów, wysokość sklepienia: 42 metry).