Wycieczka do Francji i Belgii

DZIEŃ PIERWSZY: ANTWERPSKO-GANDAWSKI


THE MONUMENTS MEN NIE ZAWIEDLI


“A gdybym wam powiedział, że pewna grupa ludzi działających na liniach frontu dosłownie uratowała świat, w jakim obecnie żyjemy; ludzi, którzy nie mieli karabinów, nie prowadzili czołgów, nie byli też mężami stanu; ludzi, którzy nie tylko potrafili wyobrazić sobie potworne zagrożenie dla największych kulturowych i artystycznych osiągnięć naszej cywilizacji, ale i wyszli na linie frontu, by temu zapobiec?


Tych bezimiennych bohaterów nazywano obrońcami zabytków; ci żołnierze brali udział w operacjach sprzymierzonych sił zachodnich od 1943 do 1951 roku. Początkowo ich zadaniem było zmniejszenie rozmiarów zniszczeń, głównie dewastacji kościołów, muzeów i innych ważnych zabytków. Kiedy w miarę postępu walk przerwano granicę niemiecką, zajęli się oni przede wszystkim lokalizacją arcydzieł i wszelkich przedmiotów kultury skradzionych lub pozostających w nieznanym miejscu.”


(Robert Edsel “The Monuments Men”)


Jeśli ktoś nawet nie czytał książki Roberta Edsela, to na pewno widział przynajmniej jej swobodną ekranową adaptację George'a Clooneya. A my dodatkowo widzieliśmy jeszcze na własne oczy skradzioną przez hitlerowców, a odzyskaną przez amerykańskich Obrońców Skarbów “Adorację Baranka Bożego” Huberta i Jana van Eycków, która jest tam, gdzie być powinna, to znaczy w katedrze pod wezwaniem św. Bawona w Gandawie - mieście szczycącym się najwspanialszą oprawą świetlną na świecie. “Madonny ze stojącym Dzieciątkiem” Michała Anioła – rzeźby także odzyskanej pod koniec II wojny światowej przez The Monuments Men – też nie ominęliśmy; ale to już następnego dnia w Brugii.


A jeszcze tego samego dnia, wcześniej, przed południem, odbyliśmy romantyczną wędrówkę ulicami miasta Rubensa, czyli Antwerpii, gdzie – choć 80% światowego handlu diamentami skupia sie właśnie tutaj – kamienie szlachetne niestety ku naszemu zdziwieniu nie leżały na ulicach.


P.S. Na zdjęciach jeszcze coś dla dbających o linię - typowa “jednoosobowa” porcja frytek belgijskich. Czy McDonald to widział???