Czwarty rozbiór Polski


      Niekiedy można usłyszeć pogląd, że prawdziwym nieszczęściem naszego kraju jego jest położenie między Niemcami a Rosją. Wydaje się jednak, że nigdy nie było ono tak złe jak w latach II wojny światowej, kiedy to Polska jako jedyne państwo (we wrześniu 1939 r.) prowadziła równocześnie wojnę z obydwoma totalitarnymi mocarstwami. Wspomniano już, że po radzieckiej agresji z 17 września władze Rzeczypospolitej Polskiej nie wypowiedziały wojny ZSRR, choć w wielu rejonach od początku żołnierze stawiali najeźdźcom czynny opór. Przeciwko zdezorientowanym (także za sprawą wspomnianego rozkazu marszałka Śmigłego-Rydza, nakazującego nie podejmowanie walki z Sowietami) oddziałom polskim Armia Czerwona wystawiła 30 dywizji piechoty, 12 brygad zmotoryzowanych i 10 dywizji kawalerii. Nawet gdyby Polacy nie prowadzili w tym czasie wojny z Niemcami, przewaga militarna i tak byłaby po stronie ZSRR. W wyniku dwutygodniowych walk oraz radziecko-niemieckiego traktatu o przyjaźni i granicach ziemie Rzeczypospolitej na wschód od Bugu i Przemyśla przypadły Związkowi Radzieckiemu. W październiku 1939 r. Rosjanie przekazali okręg wileński Litwie, wiedząc już w tym czasie, że wkrótce na mocy łączących ich z III Rzeszą układów przypadnie im w udziale cała Litwa, włącznie z okręgiem "wspaniałomyślnie" scedowanym teraz.

Choć formalnie Polska i ZSRR nie pozostawały w stanie wojny, to jednak zarówno polskie władze na uchodźstwie i w okupowanym kraju, jak i ogół społeczeństwa uważały Związek Radziecki za agresora i okupanta. Konsekwentnie utrzymywano, że Polska ma w toczącej się wojnie dwóch wrogów: Niemcy i ZSRR oraz że stała się ofiarą czwartego rozbioru. Zresztą dokonujące go oba państwa współpracowały ze sobą w zwalczaniu polskiego podziemia. W Zakopanem i w Krakowie zorganizowano nawet poświęcone tej problematyce spotkania przedstawicieli Gestapo i NKWD.
Trzeba przy tym pamiętać, że przez cały okres PRL o okupacji radzieckiej w oficjalnym obiegu krajowym praktycznie wcale nie pisano. W tym ujęciu istniał wyłącznie okupant niemiecki i dlatego m.in. nieporównanie lepiej znane były losy ludności polskiej pod okupacją niemiecką (zarówno w Generalnym Gubernatorstwie, jak i na ziemiach wcielonych do Rzeszy) niż pod okupacją radziecką.
 

Tereny wcielone do Rzeszy


      Podział ziem Rzeczypospolitej między obu najeźdźców był efektem układów podpisanych przez Ribbentropa i Mołotowa. Niemcy zajęte przez siebie ziemie praktycznie od razu podzielili na dwie części. Na mocy dekretu Hitlera z 8 X 1939 r. województwa: pomorskie, poznańskie, śląskie, większość łódzkiego wraz z Łodzią, Suwalszczyzna, północna i zachodnia część województwa warszawskiego oraz zachodnia województw kieleckiego i krakowskiego, zostały bezpośrednio włączone do Rzeszy. Już wcześniej wcielono do niej Wolne Miasto Gdańsk. Na terenach zaanektowanych, które przed wojną zamieszkiwało około 10 mln osób, ludność niemiecka stanowiła zaledwie około 6%, choć na niektórych obszarach zdecydowanie dominowała (np. około 90% ludności Wolnego Miasta Gdańska stanowili Niemcy). Niektóre inkorporowane ziemie nigdy, z wyjątkiem kilkuletniej okupacji w latach I wojny światowej, nie należały wcześniej do Niemiec.

Z terenów przyłączonych do Rzeszy utworzono dwa nowe okręgi: Kraj Warty (Warthegau) i Gdańsk - Prusy Zachodnie. Część ziem zaś wcielono do istniejących wcześniej prowincji śląskiej lub Prus Wschodnich. Jednocześnie niemiecka administracja od pierwszych praktycznie chwil podjęła planową i obliczoną na lata akcję germanizacji swych nowych zdobyczy. Na masową skalę, w nieludzkich warunkach i pod przymusem usuwano z domostw ludność polską, na jej miejsce osadzając około 720 tys. niemieckich kolonistów. Wysiedleńców, których liczbę szacowano na 700-800 tys., wywożono do Generalnego Gubernatorstwa, bądź kierowano na przymusowe roboty w głębi Niemiec. Równocześnie trwała akcja germanizowania tej części polskiej społeczności, która w ocenie hitlerowskich "ekspertów" z różnych powodów mogła się do tego nadawać. Mieszkańców ziem przyłączonych do Rzeszy przymuszano do podpisywania niemieckiej listy narodowej (Deutsche Volksliste). Ostatecznie wciągnięto na nią ponad 2 mln osób, przy czym nie wszyscy oni powinni być uważani za narodowych zdrajców. Świadome złożoności sytuacji na tamtych terenach, władze RP na emigracji podjęły decyzję, że w odróżnieniu od Generalnej Guberni, gdzie każde podpisanie volkslisty miało być uważane za narodową zdradę, osoby, które na ziemiach wcielonych podpiszą volkslistę grupy 3 (Polacy pochodzenia niemieckiego i zdatni do zniemczenia ze względów rasowych) lub 4 ("spolonizowani Niemcy", tzn. Polacy aktywnie walczący z Niemcami, lecz uznani za wartościowych rasowo), nie będą po wojnie stawiani przed polskimi sądami. Karane za narodową zdradę miały być tylko osoby podpisujące volkslistę grupy l (Niemcy aktywni politycznie w okresie międzywojenny) i 2 (ludność przyznająca się do narodowości niemieckiej). W kontekście tego jest zrozumiałe, że trudniej niż w Generalnej Guberni było też organizować na ziemiach wcielonych do Rzeszy konspirację wojskową oraz struktury Polskiego Państwa Podziemnego. Nie znaczy to jednak, że w ogóle na tamtych terenach nie rozwinęła się konspiracja.

 

Generalne Gubernatorstwo

 

 

      Z pozostałych zajętych przez siebie ziem Niemcy utworzyli składające się z czterech dystryktów (krakowski, warszawski, radomski i lubelski) Generalne Gubernatorstwo, na czele którego przez cały okres okupacji stał Hans Frank. Stolicą Generalnego Gubernatorstwa nie była Warszawa, zepchnięta do roli siedziby władz dystryktu, ale Kraków, gdzie na Wawelu rezydował Generalny Gubernator Frank. Po ataku niemieckim na ZSRR utworzono piąty dystrykt Galicja z siedzibą władz we Lwowie. Wtedy to GG obejmowało 145 tys. km˛, które zamieszkiwało 16,6 mln osób.

W odróżnieniu od ziem wcielonych do Rzeszy w GG dopuszczony był w użyciu język polski, a plany germanizacji tych terenów odkładano na okres po wojnie, choć od samego początku hitlerowcy prowadzili i tutaj politykę wynaradawiania Polaków. Z wyjątkiem szkół powszechnych i zawodowych, w których Polaków, pozbawionych lekcji historii, geografii, literatury i w.f., miano przyuczać do pisania, czytania i liczenia, Niemcy zlikwidowali polskie szkolnictwo: nie działały szkoły średnie ani wyższe. Drastycznie ograniczono życie umysłowe i artystyczne. Polakom nie wolno było posiadać radioodbiorników, za co groziła nawet kara śmierci. Nie odbywały się publiczne koncerty i spektakle, z wyjątkiem tych, które otrzymały zgodę odpowiednich władz okupacyjnych. W kinach przeprowadzono gruntowną selekcję repertuaru, usuwając z niego wszystkie filmy uznane z jakichś powodów za szkodliwe. Ponieważ część wpływów z kin szła na potrzeby armii niemieckiej, podziemie dość prędko rzuciło hasło: "Tylko świnie siedzą w kinie, co bogatsze to w teatrze!" Wszelako akcja bojkotu kin i teatrów powiodła się tylko częściowo. Zabronione było również uprawianie sportu, nawet w wymiarze czysto rekreacyjnym, towarzyskim. Równocześnie wiele tego typu imprez odbywało się w Generalnej Guberni wyłącznie dla publiczności niemieckiej.

 

Przez cały okres okupacji dla rdzennej ludności Generalnego Gubernatorstwa jedynym (poza strukturami konspiracyjnymi) źródłem informacji miały być oficjalne komunikaty nadawane przez ustawione w najbardziej uczęszczanych punktach miast głośniki ("szczekaczki") oraz wydawana pod auspicjami i kontrolą niemieckich władz okupacyjnych polskojęzyczna prasa, nazywana powszechnie "gadzinową". Powtarzała ona tezy, a nawet konkretne slogany oficjalnej propagandy III Rzeszy. Zakazana była wszelka działalność polityczna i społeczna polskich organizacji. Istniały jedynie Polski Czerwony Krzyż oraz Ochotnicza Straż Pożarna. W 1940 r. Niemcy zgodzili się na działalność Rady Głównej Opiekuńczej, która odegrała bardzo pozytywną rolę, współpracując blisko z organami Polskiego Państwa Podziemnego.

Niemcy traktowali Polaków jako "podludzi" i, jak wiele na to wskazuje, po wymordowaniu Żydów i Cyganów w znacznym stopniu przeznaczali na zagładę. Realizacji tych zamierzeń sprzyjać miało rozszerzenie w 1940 r. na ziemie okupowanej Polski istniejącego w III Rzeszy systemu obozów koncentracyjnych. W kwietniu utworzono w Oświęcimiu największy w dziejach ludzkości obóz koncentracyjny. W obozowym kompleksie Auschwitz-Birkenau poniosło śmierć - wedle różnych danych - od jednego do trzech milionów więźniów z 29 krajów, a pierwszymi byli właśnie Polacy. Zdecydowanie najwięcej zginęło tam jednak Żydów zwożonych z różnych krajów Europy.

 

W Generalnym Gubernatorswie swoistym polem nazistowskich "eksperymentów" była Zamojszczyzna. W latach 1942-1943 wysiedlono stąd około 150 tys. osób, z czego zdecydowaną większość na roboty do Rzeszy lub do obozów koncentracyjnych. Szczególnie tragiczny był los tych "dzieci Zamojszczyzny", które odrywano od rodzin i w specjalnych domach wychowawczych w Niemczech poddawano procesowi germanizacji. Do tego celu, zdaniem hitlerowców, najlepiej nadawały się dzieci niebieskookie z blond włosami.

W okupowanej Polsce szczególnie silne uderzenie hitlerowcy skierowali w inteligencję, opatrując plan jej "likwidacji" kryptonimem A-B. W ramach tej akcji w Krakowie w listopadzie 1939 r. podstępnie aresztowano i uwięziono 183 pracowników Uniwersytetu Jagiellońskiego, z których część zmarła z wycieńczenia, niedożywienia i chorób. Niemcy na wielką skalę prowadzili politykę eksterminacji cywilnej ludności. Pierwsze masowe egzekucje miały miejsce już jesienią 1939 r. Latem następnego roku ponad 1,5 tys. osób rozstrzelano w podwarszawskich Palmirach. Zginęli tam wówczas m.in. wybitny przywódca ruchu ludowego, były marszałek Sejmu Maciej Rataj, czołowy polski socjalista Mieczysław Niedziałkowski oraz znakomity lekkoatleta, mistrz olimpijski z 1932 r. Janusz Kusociński. Po zajęciu przez hitlerowców Lwowa zamordowano tam grupę uczonych i artystów, w tym m.in. byłego wielokrotnego premiera II Rzeczypospolitej prof. Kazimierza Bartla i znanego pisarza i publicystę Tadeusza Boya-Żeleńskiego.

 

Przez cały okres okupacji trwała prowadzona na ogromną skalę grabież polskiego majątku narodowego oraz dzieł sztuki i przedmiotów o wartości artystycznej lub historycznej. Towarzyszyło temu niszczenie zabytków i pamiątek kultury narodowej, zwłaszcza tych, które jak np. Pomnik Grunwaldzki w Krakowie, mogły Niemcom przypominać chwile ich słabości bądź wielkości Polski. Zburzono także warszawskie pomniki Adama Mickiewicza, Fryderyka Chopina i Jana Kilińskiego; pomnik Mikołaja Kopernika opatrzono napisem informującym, iż był to wielki niemiecki astronom.

 

Ze względu na prowadzoną przez okupanta represyjną politykę w szczególnie trudnej sytuacji bytowej znalazła się właśnie inteligencja. Ponieważ praktycznie nie działały wydawnictwa, istniała surowa cenzura i brakowało papieru, nie mogły ukazywać się niemal żadne książki. Prasa, jak powiedziano, była propagandową tubą okupanta. Dla ludzi pióra nie było praktycznie żadnych możliwości tworzenia, choć niektórzy próbowali pisać "do szuflady" - z myślą o publikowaniu po wojnie. Wielu aktorów, zgodnie z decyzją podjętą przez władze Związku Artystów Scen Polskich, powstrzymywało się od występów w oficjalnie działających teatrach i przez kilka lat pracowało w charakterze kelnerów, szatniarzy, bufetowych w kawiarniach i restauracjach. Niektórzy z nich uczestniczyli w podziemnym życiu kulturalnym: w koncertach, wieczorach poetyckich itp. organizowanych w prywatnych domach. Duża część naukowców i nauczycieli brała udział w tajnym nauczaniu, prowadząc w warunkach konspiracyjnych zajęcia z młodzieżą. Prawda historyczna nakazuje jednak powiedzieć, iż wcale nie tak mała, jak się powszechnie sądzi, część społeczeństwa w rozmaity sposób wyłamywała się z solidarnej postawy narodowego bojkotu niemieckiego życia publicznego. Oczywiście nie wszystkie te postawy, zachowania i działania zasługują na miano kolaboracji, niemniej w przeszłości zbyt często przeceniano antykolaboranckie nastawienie polskiego społeczeństwa. Zdecydowana większość Polaków zachowywała się neutralnie: nie angażowała się w działalność konspiracyjną ani tym bardziej kolaborancką, choć gwoli prawdy historycznej trzeba stwierdzić, że Niemcy nie przewidywali w Polsce kolaboracji politycznej, kulturalnej czy wojskowej.

 

 
Ziemie okupowane przez ZSRR

      Wiele uwag dotyczących okupacji niemieckiej można powtórzyć w odniesieniu do okupacji radzieckiej z lat 1939-1941. Także i tutaj główne ostrze represji uderzyło w polską inteligencję, z tą wszakże różnicą, że Sowieci prowadzili bardziej nacechowaną niuansami "politykę kulturalną". Nie znaczy to zresztą bynajmniej, że byli mniej groźni. Przeciwnie, dzięki pozornemu "liberalizmowi" udało im się pozyskać do współpracy sporo znanych osób, nierzadko jak najdalszych od komunizmu. We Lwowie wznowiły działalność Uniwersytet i Politechnika poddane procesowi ukrainizacji, na których jednak nadal wykładali polscy uczeni. Jesienią 1940 r. władze radzieckie zorganizowały tam uroczyste obchody 85-rocznicy śmierci Adama Mickiewicza.

Sowieci umiejętnie rozgrywali przy tym żywe na kresach konflikty narodowościowe, między innymi okręg wileński przejściowo przekazując Litwie. Stosunkowo często i chętnie w swoim działaniu opierali się na obywatelach polskich innej niż polska narodowości. 22 X 1939 r. okupant radziecki na zaanektowanych ziemiach Rzeczpospolitej przeprowadził wybory do zgromadzeń narodowych Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Jest oczywiste, że akcja ta nie miała nic wspólnego z demokratycznymi wyborami, a w wyniku głosowania w zgromadzeniach znaleźli się wyłącznie ludzie powolni czy wręcz oddani Stalinowi.

27 października Zgromadzenie Ludowe Zachodniej Ukrainy, a dwa dni potem Zachodniej Białorusi podjęły uchwały o przyłączeniu tych ziem do Radzieckiej Ukrainy i Białorusi, a niebawem do ZSRR. Miesiąc później, wbrew przepisom prawa międzynarodowego, wszystkim osobom zamieszkałym na tamtych terenach nadano obywatelstwo radzieckie. Równocześnie propaganda radziecka starała się to przedstawić jako białoruskie i ukraińskie narodowe pojednanie i wyzwolenie tych ziem spod panowania "polskich panów". Jest zrozumiałe, że taka postawa Moskwy sprzyjała ożywianiu tradycyjnego nacjonalizmu, zwłaszcza na Ukrainie, ale wymierzonego wyłącznie w Polskę - nie w Rosję. Pamiętać też trzeba, że polityka narodowościowa II Rzeczpospolitej na kresach pozostawiała wiele do życzenia. W nowej sytuacji pojawiły się na znaczną skalę tendencje rewanżystowskie, w przypadkach skrajnych, i to bynajmniej nie odosobnionych, przybierające postać donosicielstwa, czy nawet zbrojnych wystąpień antypolskich. Również postawa części zamieszkującej tamte tereny ludności żydowskiej nie mogła być uznana za lojalną wobec państwa polskiego. Nierzadkie przypadki manifestowania przez Żydów radości na widok wkraczających oddziałów Armii Czerwonej na długo negatywnie odcisnęły się na stosunkach polsko-żydowskich i z czasem sprzyjały utrwalaniu stereotypu żydo-komuny. Postawę wielu przedstawicieli mniejszości narodowych trudno było uznać za lojalną wobec Rzeczypospolitej. Uczucie to pogłębiała polityka radzieckich władz okupacyjnych, które ze szczególną brutalnością i ostrością traktowały Polaków, zwłaszcza polską inteligencję, urzędników i klasy posiadające. W latach 1939-1941, w wyniku kilku fal aresztowań, w głąb ZSRR wywieziono co najmniej 400 tys. obywateli RP, z czego około 2/3 stanowili Polacy. Wiele z tych osób nie wytrzymało podróży w nieludzkich warunkach na Syberię lub do Kazachstanu i zmarło w drodze. Wielu innych zakończyło życie z wycieńczenia, głodu, chorób o tysiące kilometrów od ojczyzny.

Wiosną 1940 i 1941 na kresach przeprowadzono mobilizację Armii Czerwonej, która objęła około 150 tys. Polaków. Dalsze 100 tys. wcielono do specjalnych batalionów budowlanych. Szczególnie ciężki był los byłych właścicieli ziemskich i w ogóle osób posiadających nieruchomości. Radzieckie władze tych właśnie ludzi w pierwszej kolejności poddawały szykanom i represjom. W imię "sprawiedliwości dziejowej" rabowano majątek o nieopisanej wartości historycznej, niszczono dorobek wielu pokoleń.

Faktem jest, że dość znaczna część Polaków spod okupacji radzieckiej do Generalnej Guberni przedzierała się przez "zieloną granicę", co oczywiście nie musi znaczyć, że jedna okupacja była lepsza od drugiej. Zresztą w tym samym czasie inni obywatele RP, zwłaszcza pochodzenia żydowskiego, przedostali się z Generalnego Gubernatorstwa na terytorium zajęte przez Związek Radziecki.

 


 

Proponowane pozycje literatury przedmiotu:

 

  • Bartoszewski Władysław, 1859 dni walczącej Warszawy, Kraków 1974.
  • Borodziej Włodzimierz, Terror i polityka. Policja niemiecka a polski ruch oporu w GG 1939-1944, Warszawa 1985.
  • Ciesielski Stanisław, Polacy w Kazachstanie w latach 1940-1946, Warszawa 1997.
  • Głowacki Albin, Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939-1941, Łódź 1997.
  • Kunert Andrzej Krzysztof, Rzeczpospolita Walcząca. Kalendarium. Styczeń -grudzień 1940. Warszawa 1997.
  • Łuczak Czesław, Polityka ludnościowa i ekonomiczna hitlerowskich Niemiec w okupowanej Polsce, Poznań 1979.
  • Madajczyk Czesław, Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce, t. l i 2, Warszawa 1970.
  • Szarota Tomasz, Okupowanej Warszawy dzień powszedni. Studium historyczne, Warszawa 1988.