+ Pokaż spis treści

Cierpienie

Hiob z przyjaciółmi, mal. Ilja Riepin (fot. Wikimedia)"Świat jest piekłem, a ludzie są na nim z jednej strony cierpiącymi duszyczkami, a z drugiej diabłami".

(Artur Schopenhauer, Parerga i paralipomena)

Przyczyny cierpienia ludzkiego są niezliczone. Na wstępie warto je poklasyfikować, by w "bogactwie" tych szczególnych antydóbr nie zagubić się. Podstawowy podział wynika z naszej podwójnej natury: należymy do biologii i kultury. Cierpi ciało i umysł. Ciało męczy się z powodu chorób, ran i starości. Umysł może doznawać bólu, zdawać by się mogło, z każdego powodu. Zygmunt Freud (1856 - 1939) twierdził, że kultura sama jest źródłem cierpień - ale, można dodać, brak kultury, chamstwo, przecież tym bardziej. Istnieć, to znaczy być wystawionym na mękę, ale już sama myśl o własnym nieistnieniu potęguje w umysłach większości ludzi cierpienie. Czym ono jest, jak wygląda i jakie są jego bliższe przyczyny i mechanizmy, wreszcie jak jemu zaradzić? Literatura i filozofia starały się przez wszystkie wieki kultury europejskiej odpowiedzieć na te pytania.


Ciało ludzkie jest kruche, delikatne, stale narażone na zniszczenie. Opisy wojen i walk są jednocześnie przedstawieniami masakrowania ludzi. W dawnych tekstach, począwszy od Iliady Homera, stwierdza się tylko, niejako obiektywnie, że na przykład "cios miecza odrąbał" ciało przeciwnika od szyi do biodra. Dawni autorzy nie koncentrowali się zbytnio na samym przeżyciu bólu zabijanego czy ranionego: ale opis ludzkich czynów nie pozostawia wątpliwości, że to doznanie stale towarzyszy ludziom na polu walki, a bitwy, potyczki, pojedynki są chlebem codziennym. Jednak straszliwe czyny Polifema, który: "wyciągnąwszy ręce i porwawszy dwóch na raz [towarzyszów Odyseusza] rąbnął nimi o ziemię, jakby to były szczenięta: mózgi wypłynęły i rozlały się po ziemi. Rwąc ich na kawałki przyrządził sobie wieczerze i żarł jak lew z gór..." budzi przerażenie u widzów, którzy, jak powiada Odys: "na widok tego okrucieństwa z płaczem wznosiliśmy ręce do Dzeusa bezradni". Także wybicie jedynego oka Polifemowi przez Odyseusza, przedstawione tak barwnie w homerowej Odysei, akcentuje cierpienia: "Straszliwie wrzasnął, skały wokół odjękły, a my uciekliśmy przerażeni. Wyrwał z oka drzewo krwią zbroczone i odrzucił od siebie, oszalały". Nie są to tylko beznamiętne opisy wydarzeń (przekł. Jana Parandowskiego, Odyseja, pieśń dziewiąta). Dopiero jednak w bliższych nam czasach pokazuje się w szerszej skali straszliwe przeżycia ludzi walczących, ich rany i związany z nimi ból. Gdy czytamy w opowiadaniu pod tytułem Cztery dni rosyjskiego pisarza Wsiewołoda Garszyna (1855 - 1888) opis przeżyć żołnierza poważnie rannego i budzącego się po okresie nieprzytomności na pobojowisku zasłanym trupami i jęczącymi rannymi - możemy ze zgrozą uświadomić sobie, że zapewne taki straszliwy los przypadał niezliczonym rzeszom ludzi.

Cierpienie podczas wojny i w obozach XX-wiecznych państw totalitarnych

Zniszczenie fizyczne człowieka jest stałym motywem pojawiającym się w ogromnej ilości utworów literackich: opisy tortur, tak w dawnych czasach powszechne, łamanie kołem, wbijanie na pal, palenie żywcem, rozrywanie końmi, obcinanie kończyn, głodzenie itp. itd. ... Opowieści o takich wydarzeniach wypełniają dzieła literackie i historyczne. Wszędzie za ludzkimi czynami idzie ból i cierpienie, lecz szczególne ich nagromadzenie spotkać można w dwudziestowiecznej literaturze wojennej. Pierwsza wojna światowa przedstawiana bywała często z perspektywy żołnierza walczącego w okopach, a klasycznymi książkami tego typu są Ericha Marii Remarque'a (1898 -- ) Na zachodzie bez zmian i Henri Barbusse'a (1873 - 1935) Ogień. Oba te dzieła w szczególny sposób akcentują cierpienie człowieka, niemożliwość ucieczki przed okrucieństwem sytuacji, w której każdy pojedynczy żołnierz znalazł się niejako przypadkowo. W literaturze dotyczącej dziejów hitleryzmu oraz drugiej wojny światowej obraz bólu fizycznego jest znacznie rozleglejszy i wydaje się, że odzwierciedla to w jakiś sposób skrajnie okrutny charakter ówczesnej polityki i wojny. Obok wielkiej ilości opisów frontowych pojawiła się literatura przedstawiająca miejsca kaźni nowego typu: obozy koncentracyjne, w których nagromadzenie okrucieństwa przekracza dawna miarę. Tadeusza Borowskiego (1922 - 1951) zdawać by się mogło beznamiętna relacja z Oświęcimia przedstawiona (o ironio!) w arcydziełach, jego Opowiadaniach oświęcimskich, Tadeusza Hołuja (1916 -- ) Koniec naszego świata, Stanisława Grzesiuka Pięć lat kacetu czy Anny Seghers Siódmy krzyż pokazują ostateczne potworności. Straszliwe męki przeżywali także ludzie zamknięci w stalinowskich łagrach i więzieniach. Gustaw Herling-Grudziński w Innym świecie, Aleksander Weissberg-Cybulski w Wielkiej czystce, Aleksander Sołżenicyn w Archipelagu GUŁAG, Warłam Szałamow w Opowiadaniach kołymskich czy Oleg Wołkow w W otchłani opisali osobiście przez siebie poznaną i przeżytą rzeczywistość, w której ból, cierpienie, umieranie w nieludzkich warunkach jest wszechobecne. Ryszard Kapuścinski w książce pod tytułem Imperium przedstawia pozostałości po obozach w Magadanie nad Morzem Ochockim, gdzie zostało zamordowanych około trzy miliony ludzi. Na kartach swojego reportażu tak opisuje ich los:

"Łagier był sadystycznie i zarazem precyzyjnie pomyślaną strukturą, mającą na celu zniszczenie i zagładę człowieka w taki sposób, aby przed śmiercią doznał on największych upokorzeń, cierpień i męczarni. Była to kolczasta sieć zniszczenia, z której, raz dostawszy się w nią, człowiek często nie mógł się już wyplątać. Składała się ona z następujących elementów: 

  • zimno - odziany w nędzne i cienkie łachmany skazaniec ciągle cierpiał z zimna, zamarzał;
  • głód - zimno to odczuwał tym dotkliwiej, że był bez przerwy zwierzęco, obsesyjnie głodny, mając jako wyżywienie kawałek chleba i wodę;
  • katorżnicza praca - głodny i zmarznięty musiał ciężko, katorżniczo ponad siły pracować, kopiąc i wożąc taczkami ziemię, tłukąc kamienie, ścinając las;
  • brak snu - zmarzniętemu, głodnemu, umęczonemu pracą i najczęściej choremu - odbierano sen. Mógł spać krótko, w lodowatym baraku, na deskach, w łachmanach, w których pracował;
  • brud - nie wolno mu było myć się, zresztą nie było kiedy i gdzie, był pokryty skorupą lepkiego brudu i potu, śmierdział, cuchnął nie do zniesienia;
  • robactwo - cały czas żarło go robactwo. W łachmanach gnieździły się wszy, prycze w barakach oblepiały pluskwy, latem zamęczały go roje komarów i straszliwych syberyjskich muszek, atakujących całymi chmurami;
  • sadyzm NKWD - nieustannie pastwili się nad nim konwojenci i strażnicy - dozór NKWD. Krzyczeli, bili pięściami w twarz, kopali, szczuli psami i z błahego powodu - rozstrzeliwali;
  • terror kryminalistów - więźniów politycznych terroryzowali, okradali i znęcali się nad nimi - kryminaliści. Do nich należała faktyczna władza niższego szczebla;
  • poczucie krzywdy - psychiczną torturą było znosić poczucie najgłębszej krzywdy. Ci wszyscy więźniowie polityczni byli najzupełniej niewinni, nie zrobili nic złego;
  • tęsknota i strach - wszystkich męczyła tęsknota do najbliższych, do domu (wyroki sięgały 25 lat), zupełne odcięcie od świata, niewiadome, coraz straszniejsze jutro, strach, że każdego dnia nastąpi śmierć". (Imperium, wyd. Czytelnik 1994, str. 206 - 207)

 

Cierpienie a katastrofy naturalne

Cierpienia fizyczne mogą być też spowodowane różnymi katastrofami przyrodniczymi. W literaturze są one mniej eksponowane aniżeli wojny, ale obecne, na przykład Joseph Conrad (1857 - 1924) w swoich powieściach i opowiadaniach (na przykład w Tajfunie) pokazuje przeżycia marynarzy w czasie straszliwej burzy na morzu. Różni autorzy, już od Tukidydesa (ok. 460 - ok. 400 p.n.e.; Wojna peloponeska, opis zarazy w Atenach w pierwszych latach wojny peloponeskiej, w V w. p.n.e.), Giovanniego Boccaccia (1313 - 1375; Dekameron, opis zarazy we Florencji w połowie XIV wieku) i Daniela Defoe (1660 - 1731; Dziennik roku zarazy, opis zarazy w Londynie 1665 roku) realistycznie przedstawiali przeżycia ludzi umierających podczas epidemii. Juliusz Słowacki (1809 - 1849), w przejmującym poemacie Ojciec zadżumionych opowiada, na podstawie autentycznej relacji, o losie Araba, który w obozie podczas kwarantanny traci żonę i siedmioro dzieci. Narrator, ojciec wymierającej rodziny, mówi:

Doczekaliśmy więc tak dni czterdziestu.
I kwarantanny przybyli lekarze,
Głęboko patrząc w nasze smutne twarze.
Widziałem, jak się każdy z nich zadziwiał;
Bo nachyliłem się był i posiwiał.

Cierpienie a ludzki heroizm

W obliczu różnych okoliczności życia ludzie cierpią, a jednak potrafią w sobie odnaleźć źródło siły, by im się przeciwstawić. Bogatą skarbnicą wiedzy o ludzkiej męce jest Biblia. Najbardziej przejmującą przypowieść na ten temat zawiera Księga Hioba. Jej bohater, żył w krainie Hus, na południowy zachód od Judei. Bóg poddał go niezwykłej próbie: wystawił Hioba na straszliwe ciosy szatana, by w ten sposób sprawdzić siłę jego pobożności. Traci wszystkie dobra materialne, dzieci, wreszcie zapada na trąd.

"Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: "Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi miecza ostrzem zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym, donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Twoi synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść".

Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł:

 

             "Nagi wyszedłem z łona matki

             i nagi tam wrócę.

             Dał Pan i zabrał Pan.

             Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

             W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości".


Hi 1,13-22 (Biblia Tysiąclecia)

 

"Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. [Hiob] wziął więc skorupę, by się nia drapać siedząc na gnoju. Rzekła mu żona: "Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!" Hiob jej odpowiedział: "Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?" W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami".


Hi 2,7-10 (Biblia Tysiąclecia)

Hiob nie zna przyczyny swego nieszczęścia. Trwa jednak przy Bogu. Jego cierpienie jest podwójne: nie tylko doznaje straszliwego zła, ale mając świadomość swojej niewinności, nie może go sobie niczym wytłumaczyć. Przyjmuje jednak postawę heroiczną: wartość, którą się kieruje, wykracza poza porządek zmysłowy. Hiob przy niej trwa. W jego przypadku jest nią Bóg. Hiob jest wzorem dla wszystkich ludzi, którzy mierzą swój los miarą wewnętrznego przekonania, niezależnego od doraźnych okoliczności. Tylko dzięki temu może wytrzymać swoje cierpienie i nie stracić swego człowieczeństwa. Późniejsza literatura opisywała różnych "Hiobów".

Albert Camus (1913 - 1960), francuski pisarz-egzystencjalista, w powieści pod tytułem Dżuma uczynił z zarazy ogólny symbol zła, któremu może przeciwstawić się tylko ludzki heroizm, uodparniający na własne cierpienie, ale go nie likwidujący; jednak heroizm, o którym pisał Camus ukształtowany jest przez wiedzę, trzeba bowiem umieć rozpoznać zło, by móc z nim walczyć. Niezgadzanie się na zło "świadczy o godności każdego z nas". Pisał to człowiek świadomy mechanizmów totalitarnych, nurtujących kulturę europejską.

Życie człowieka naznaczone może być cierpieniem z wielu innych powodów:

 

  • los Niobe, która utraciła siedem córek i siedmiu synów, jest mitycznym zobrazowaniem tragedii rodziców tracących swoje potomstwo. Rzymski filozof Seneka (4 r. p.n.e. - 65 r. n.e.) przedstawia cierpienia matki po stracie syna, ale stara się je uśmierzyć w swoim dialogu pod tytułem O pocieszeniu do Marcji. W literaturze polskiej najsłynniejszym opisem takiego bólu są Treny Jana Kochanowskiego (1530 - 1584), w których wielki poeta opłakuje śmierć swej córki Urszuli.

     

  • scena pożegnania Andromachy ze swoim mężem Hektorem, przed jego pojedynkiem ze straszliwym wojownikiem greckim Achillesem, zawarta w homerowej Iliadzie, wyraża ogrom cierpienia kochającej żony przeczuwającej rychłą śmierć swojego małżonka. Ostateczne rozstanie kobiety i mężczyzny, w zgoła innych, upiornych warunkach obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, przedstawia Tadeusz Borowski (1922 - 1951) w opowiadaniu Pożegnanie z Marią.

     

  • motyw powyższy, z jednak inaczej ułożonymi akcentami, pojawia się we wszystkich tych dziełach, w których kochankowie są zmuszeni do rozłąki: może najsłynniejszym przykładem jest los Romea i Julii zobrazowany w słynnej tragedii Szekspira (1564 - 1616) . Innym, wzorcowym wręcz przykładem takiego nieszczęścia jest autentyczna historia, która przydarzyła się wielkiemu średniowiecznemu francuskiemu filozofowi Piotrowi Abelardowi (1079 - 1142) i jego uczennicy, później kochance, wreszcie żonie - Heloizie. Ich wymuszone okrutnymi okolicznościami rozstanie zostało upamiętnione w Listach, jakie pisali do siebie oraz W historii moich niedoli Abelarda.

 

  • wreszcie problem zasadniczy: literatura obfituje w opisy cierpień wywołanych świadomością nieuchronności śmierci. Motyw ten, jak refren pojawia się we wszystkich epokach i w literaturze wszystkich ludów: od może najstarszego znanego nam współcześnie eposu, Gilgamesza, spisanego około 1800 lat przed naszą erą, a którego korzenie może sięgają jeszcze tysiąc lat wstecz, w którym obawa przed śmiercią pełni funkcję podstawową i w którym bohaterowie: tytułowy Gilgamesz i jego druh Enkidu stale o niej pamiętają i z nią walczą (tam, bodajże po raz pierwszy, pojawia się motyw sławy, jako specyficznego środka przeciwdziałającego niszczącej sile śmierci), poprzez średniowieczne dzieła: Skarga umierającego i Dialog mistrza Polikarpa ze śmiercią, gdzie przedstawiony jest żal i cierpienie, a śmierć jest nieubłagana, los ludzki przesądzony, aż po wiek XX, w którym napisano wiele dzieł, wykorzystujących różne formy literackie, obrazujących śmierć jako zło, na które nie ma lekarstwa (na przykład: Tadeusza Różewicza (ur. 1921) Niepokój, Jarosław Iwaszkiewicza (1894 - ) Brzezina).

 

Jednocześnie tworzona jest literatura, która stawia sobie za zadanie uśmierzenie tego bólu: już w starożytności grecki filozof Epikur (341 - 270 p.n.e.) w Liście do Menojkeusa pisał:

"Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czuciem; a śmierć jest niczym innym jak właśnie całkowitym pozbawieniem czucia. Przeto owo niezbite przeświadczenie, że śmierć jest dla nas niczym, sprawia, że lepiej doceniamy śmiertelny żywot, a przy tym nie dodaje bezkresnego czasu, lecz wybija nam z głowy pragnienie nieśmiertelności. W istocie nie ma nic strasznego w życiu dla tego, kto sobie dobrze uświadomił, że przestać żyć nie jest niczym strasznym. Głupcem jest atoli ten, kto mówi, że lękamy się śmierci nie dlatego, że sprawia nam ból, gdy nadejdzie, lecz że trapi nas jej oczekiwanie. Bo zaiste, jeśli jakaś rzecz nie mąci nam spokoju swoją obecnością, to niepokój wywołany jej oczekiwaniem jest zupełnie bezpodstawny. A zatem śmierć, najstraszliwsze z nieszczęść, wcale nas nie dotyczy, bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy już nie ma. wobec tego śmierć nie ma żadnego związku ani z żywymi, ani z umarłymi; tamtych nie dotyczy, a ci już nie istnieją. Jednakże tłum raz stroni od śmierci jako od największego zła, to znowu pragnie jej jako kresu nędzy życia. Atoli mędrzec, przeciwnie, ani się życia nie wyrzeka, ani się śmierci nie boi, albowiem życie nie jest mu ciężarem, a nieistnienia nie uważa wcale za zło".

(Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnych filozofów, przekł. Kazimierz Leśniak, PWN, Warszawa 1968, str. 644 - 645)

Również filozofowie stoiccy, na przykład Seneka (4 r. p.n.e. - 65 r. n.e.) czy Marek Aureliusz (121 - 180) w swoich dziełach stale zwalczali cierpienie związane z obawą przed śmiercią. Seneka pisał:

"Umrę? - Znaczy to tyle, jakbyś rzekł, iż nie będę mógł więcej chorować, nie będzie możliwości skrępowania mnie więzami, nie będę więcej umierał". (Seneka, Listy moralne do Lucyliusza, III, 24,17; przeł. Wiktor Kornatowski, PWN, Warszawa 1961, str. 91)

A cesarz rzymski Marek Aureliusz tak się zmagał z tym problemem:

"Czego chcesz? Żyć dłużej? Może odczuwać? Dążyć? Rosnąć? Znowu ustać? Mówić? Myśleć? Co to z tego wszystkiego wydaje ci się godne pragnienia? A jeżeli to każde z osobna wydaje ci się mało warte, zwróć się do tego, co na końcu pozostaje: iść drogą rozumu i boga. Nie zgadza się zaś z ich uczczeniem uczucie żalu, że cię śmierć pozbawi tamtych rzeczy".

(Marek Aureliusz, Rozmyślania, XII, 31; przeł. Marian Reiter, PWN, Warszawa 1958, str.150)

Wydaje się, że los ludzki jest nieuchronnie naznaczony uczuciem cierpienia. Refleksja tego dotycząca szczególnie przenika myśl niemieckiego filozofa Artura Schopenhauera (1788 - 1860), który sądził, że cierpienie zawarte jest w samej woli, w jej nieustannej konieczności urzeczywistniania się i przezwyciężania przeszkód, a wola jest mocą kosmiczną, która objawia się także w życiu człowieka. Pisał w swoim dziele Parerga i paralipomena: "Bólu doznaje tylko wola, a polega on na jej pohamowaniu, na przeszkodzeniu, pokrzyżowaniu woli". a zatem im istota jest bardziej świadoma, tym intensywniej przeżywa cierpienie: "Im wyżej stoi się w rzędzie zwierząt, tym większy ból". (cyt. za: Jan Garewicz, Schopenhauer, Wybór pism, strony182 i 180)

Ale szczęśliwym może być tylko człowiek mądry...