+ Pokaż spis treści

Barok a odrodzenie

Okres baroku w historii literatury europejskiej zazwyczaj przeciwstawiany jest poprzedzającemu go odrodzeniu. Nie jest to najczęściej zestawienie dla baroku korzystne: na tle renesansu wydaje się on epoką upadku lub wynaturzenia kultury i sztuki, uwstecznienia myśli i światopoglądu, zepsucia dobrego smaku. Bliższe przyjrzenie się obu epokom pozwala jednak dostrzec łączące je pokrewieństwa: nie polegają one jednak na tożsamości czy identyczności poszczególnych zjawisk, ale raczej na płynnym przechodzeniu światopoglądu renesansowo-humanistycznego w barokowy. Barok jawi się wówczas jako logiczne następstwo odrodzenia: przejmuje i rozwija pewne jego elementy, a jednocześnie stanowi wyraźny dowód wyczerpania się i anachroniczności innych.

Światopogląd renesansowy nakazuje postrzegać świat i ludzi w perspektywie harmonii, porządku. Humanista zmierza w swojej intelektualnej pracy do pogodzenia sprzeczności. Wierzy w postęp i możliwość uczynienia z Ziemi jeśli nie raju, to przynajmniej miejsca wolnego od dotkliwych plag historii takich jak wojny, głód. Człowiek jest dla humanisty istotą dobrą i rozumną. Zło świata wynika z ludzkiej niewiedzy. Sądzono za Platonem, że myśli ludzkie w końcu muszą spotkać się w prawdzie, którą od urodzenia każdy z nas nosi w sobie. Pojawiające się spory i różnice zdań uważano za tymczasowe, a dialog i dyskusja miały prowadzić do zniwelowania różnic. Zasada irenizmu, głosząca pokój pomiędzy ludźmi odmiennych poglądów i wyznań, miała ustrzec świat od konfliktów wynikających ze sprzeczności światopoglądów. Ruchy reformacyjne spotykały się z sympatią wielu humanistów. Reformatorzy nie przyjęli postawy irenistycznej i bezpardonowo atakowali Kościół i katolików. Poza tym tematy teologiczne nie leżały w centrum zainteresowań humanistów. Z definicji humanizm krąży wokół spraw ludzkich i doczesnych. A Bóg, jeżeli pojawia się w dziełach, może być Bogiem każdego wyznania. Bóg dla humanisty jest przede wszystkim stwórcą doskonałego świata, który ma sobie człowiek czynić poddanym. Wiara w utopie, w koncepcje mające uczynić życie człowieka na ziemi szczęśliwym, jest dla humanisty charakterystyczna.
Sobór Trydencki (fot.: wikimedia)Epoka wiary w możliwość uczynienia ze świata miejsca pokoju i harmonii kończy się wojnami, konfliktami religijnymi, sporami, które nie znajdują pokojowych rozwiązań. Swobodna wymiana myśli staje się niemożliwa. W 1556 r. protestanci palą na stosie w Genewie Servetta. Europa zrywa z ideą irenizmu, wiarą w możliwość pokojowych rozstrzygnięć i dzieli się na protestancką północ i katolickie południe. Kościół katolicki podczas soboru w Trydencie (1545-1563) także zrywa z pokojową i nastawioną na dialog postawą wobec reformatorów, przystępując do działań kontrreformacyjnych.

XVI-wieczna Polska była krajem względnie wolnym od konfliktów religijnych, gdyż szlachta - podzielona pomiędzy katolicyzmem i kalwinizmem, przekonana o silnych więzach stanowych - nie dążyła do otwartego konfliktu religijnego, który musiałby spowodować ograniczenie "złotej" szlacheckiej wolności.

Marzenia humanistów nie doczekały się jednak spełnienia. Ani życia jednostki, ani współistnienia państw, narodów i wyznań nie udało się zorganizować zgodnie z zasadami myśli renesansowej, która w ten sposób dowiodła swej utopijności. U schyłku renesansu Europa staje się areną wojen religijnych, a kwestie wyznaniowe są także w życiu jednostek przyczyną dramatycznych rozterek moralnych. Od indywidualnych decyzji światopoglądowych zależy zbawienie duszy, a świat doczesny - targany sprzecznościami - nie wydaje się już światem doskonałym, otoczonym nieustanną opieką Boskiej Opatrzności. Świadectwo takiego przeżywania kryzysu renesansowego optymizmu można dostrzec wyraźnie w twórczości Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego, określanego często mianem "poety przełomu epok" renesansu i baroku.

Sęp-Szarzyński był człowiekiem gruntownie wykształconym. Znał literaturę i kulturę antyczną, czego dowodzą częste w jego utworach aluzje i odwołania do klasyków starożytnych. Studiował w reformacyjnych Niemczech i to z pewnością w znacznej mierze ukształtowało jego umysłowość. Wahał się w wyborze wiary i kościoła. Przezywał duchowe rozterki i wątpliwości. W wierszu "O wojnie naszej, którą wiedziemy z Szatanem, światem i ciałem" Sęp definiuje człowieka następująco: "Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie". Humanista, gdyby miał tak definiować człowieka, użyłby słów o znaczeniach przeciwnych. Dla niego człowiek jest silny, rozumny i wewnętrznie harmonijny. Dusza i ciało stanowią jedność, a świat nie prowadzi nas do potępienia. Światopoglądowym rozterkom i dylematom Szarzyńskiego odpowiada forma jego utworów, pozbawiona klasycznego umiaru i prostoty, pełna dramatyzmu i emocji. Wydaje się, że największy polski humanista Jan Kochanowski w "Trenach" - ostatnim swoim wielkim dziele - także daje wyraz kryzysowi światopoglądu humanistycznego. Przeżycie osobistej tragedii doprowadza go do zwątpienia w mądrość, dobroć, a nawet istnienie Boga, a pocieszenia nie przynoszą rady starożytnych mędrców i moralistów: lekceważącego śmierć Epikura i "niewzruszonych" stoików.

A zatem już u szczytu polskiego renesansu widoczne są zapowiedzi nowego światopoglądu i nowej estetyki. Kolejnym dowodem przenikania się odrodzenia i baroku jest porównanie dat śmierci obu poetów: Sęp-Szarzyński - prekursor baroku w Polsce - zmarł w 1581 r., trzy lata wcześniej niż Jan Kochanowski, którego śmierć nie oznacza przecież zamknięcia dziejów polskiego renesansu.