Baza wiedzy

Wesele - Akt III (Stanisław Wyspiański)

Akt II

Stanisław Wyspiański "Wesele"

 

AKT III

 

SCENA l.


GOSPODARZ



(Chodzi tam i sam; zatrzaskując zamyka to jedne, to drugie drzwi, które ktoś od zewnątrz otworzy; wreszcie znużony położył się na zestawionych krzesłach, drzemiący. Pokój jest ciemny).

(Wszystko już odtąd mówione półgłosem).

SCENA 2.

 

GOSPODARZ, POETA, NOS, PAN MŁODY, GOSPODYNI, PANNA MŁODA.




POETA

Spił sie, no !



GOSPODARZ

Zwyczajna rzecz:

powinien mieć polski łeb

i do szabli, i do szklanki

- a tymczasem usnął kiep.



NOS

Do szklanki i do kochanki -

- chociaż nie - chociaż nie; -

rzecz mi się inaczej widzi,

coś mnie tak pod sercem rwie,

może z tego będzie co; -

Wino, wódka - to nie to,

czynnik główny:... miecz.



GOSPODARZ

Miecz - miecz, czynnik główny miecz.



POETA

Dziwna rzecz - dziwna rzecz;

połóżcie go spać.



PAN MŁODY

Szarpie sie.



NOS

Widzi mi się, jestem w lesie;

uciekają drzewa precz...



PAN MŁODY

Czy cię nudzi ?



NOS

Wszystko nudzi,

wszystko mi się przykrzy już;

koło serca mi się studzi,

odleciał mnie Anioł stróż

ino mi się widzi las

i te drzewa lecą precz:

wszystko hula: has, has, has.



PANNA MŁODA

To sie spił.



POETA

Ciekawa rzecz.



GOSPODARZ

Wszystko zawsze jest ciekawe,

wszystko interesujące.



PAN MŁODY

Własny ton muzyka duszy;

ton, przez który dusza krzyczy.



POETA

Ciszej - czegoś sobie życzy.



NOS

Kapkę wina, w gardle suszy.



POETA

Masz -



NOS

(do Poety)

Znam, znam: eviva 1'arte

życie nasze nic niewarte:

kult Bachusa i Astarte.

Ha! trza znosić Fata, Los,

konsekwentnie próżny trzos;

o Wielkościach darmo śnić,

trzeba żyć, trzeba żyć.-

Bonaparte, ten miał nos.



GOSPODARZ

(ze swego miejsca)

Gdzieżeś ty się tak uwinoł,

ledwo drugi dzień wesela,

jużeś powalony z nóg.



NOS

Chciałem, żebym w tłumie zginął,

żeby się tak zniwelować,

zanurzyć się po szczyt głowy,

w ten świat zdrowy;

indywidualność zdusić,

do prostoty się przymusić,

ale cóż, kiedy natura

rozśpiewała moją duszę;

mimo żem chciał się pogłębić,

na plan pierwszy wstąpić muszę - -

czuję ! psiakrew, serce czuję...



POETA

Nie żarty, choroba serca;

po cóż pijesz ?



PAN MŁODY

Niebezpieczno,

ach, to już prawie szaleństwo.



GOSPODARZ

(mrucząc)

...A jednak i to... męczeństwo:

żyć z tą pustką w duszy wieczną.



NOS

Piję, piję, bo ja muszę;

bo jak piję, to mnie kłuje;

wtedy w piersi serce czuję,

strasznie wiele odgaduję:

tak po polsku coś miarkuję - -

szumi las, huczy las:

has, has, has.

Chopin gdyby jeszcze żył,

toby pił -

has, has, has,

szumi las, huczy las.



POETA

Połóżże się na kanapie,

jak się wyśpisz, pójdziesz w tan.



NOS

Tańcowałem z Morawianką,

nikt jej nie chciał w taniec brać,

przecie mnie na litość stać:

ona chłopka, a ja pan,

jak się prześpię, niech poczeka.



GOSPODARZ

(majacząc)

Sen - sen: - niech poczeka tam;...

długa droga i daleka,

jedzie drogą wielki pan...



POETA

(do brata)

Coś się marzy - - ?



GOSPODARZ

I ja śpiący:



GOSPODYNI

(do męża)

Podź na łóżko, zgotowione.



GOSPODARZ

Nie - zostanę tu w fotelu.

(ku Nosowi)

He, dobranoc, przyjacielu,

tych prawdziwych już niewielu.



NOS

(układa się na sofie; do Pana Młodego)

Całowałem Morawiankę,

a trzymałem flaszkę w łapie;

flaszka mi się przechyliła

i czuję, że wino kapie;

szkoda wina; - w tym przyczyna,

że trzymałem flaszkę w łapie;

chciałem wyjąć korek, a tu

korek coraz na spód idzie;

myślę sobie, daj go katu,

wyciągnę korek za włos,

na włos długi Morawianki,

a ona poszła po szklanki;

no, ale się jakoś stało,

że wypiłem flaszkę całą

i... musiałem wypić włos !

i to mnie tak rozmarzyło,

żem się kochać począł naraz -

chcę całować drugi raz

i tutaj nowy ambaras,

bom runął jak, jak - jak głaz.



PAN MŁODY

Pamiętaj na drugi raz:

wprzód całować, potem pić.



POETA

Wprzódy zmarnieć, potem żyć.



GOSPODYNI

A podźcie juz, niechze śpiom.



NOS

Tom te rom tom, tom, tom, tom...



PANNA MŁODA

Ostawcie ich, podźcie już.



POETA

Ciekawy stan takich dusz.



PAN MŁODY

My jeno znamy połowę

o sobie - któż resztę wie - - ?



POETA

Gdzie to człowiek chadza w śnie:

straszno tam, tutaj źle;

prawie co dzień myślę o tem:

jak to długo może trwać - ?



NOS

Na ten temat myślę co dzień;

jak się wyśpię, powiem mowę -

chce mi się okrutnie spać,

najlepiej na ten temat śpie.



PAN MŁODY

Całe ciało zlane potem.



POETA

Trza mu suknie insze wdziać:



NOS

Wieczność - czy tak rozumiecie - ?

Nieskończoność - hej, gdzieś, hej -

ty mi, panno, wina lej;

spłyniem, inni po nas przyjdą.



GOSPODARZ

Czy oni już raz stąd wyjdą!

Nie tłuczcie się - ruszaj tam,

chcę mieć spokój, chcę być sam.



NOS

Spłyniem, inni po nas przyjdą;

uciekajcie, kysz, a kysz -

aprés nous le déluge.

(Nos zasypia na sofie, Gospodarz na fotelu i krzesłach i tak już śpiący obaj pozostają).


SCENA 3.

 

CZEPIEC, MUZYKANT
(we drzwiach weselnych)




CZEPIEC
Durny gajdusie,
piniądze tobyś chcioł brać ? !


MUZYKANT
Nie gawędźcie, gospodorzu,
połóżcie się spać;
niech se potańcują inni.


CZEPIEC
Psiekwie - mieście grać powinni;
to mnie kazujecie lezeć,
jagem wom zesypoł piniądze. -
Patrzyć ! - jak wom pyski spiere.
Bedziecie czy nie bedziecie grać - ?


MUZYKANT
Nie gawędźcie, gospodorzu,
połóżcie się spać;
niech se potańcują inni.


CZEPIEC
Psiekwie - mieście grać powinni.


MUZYKANT
Szóstke-ście dali,
juześmy wom przegrali;
niech se potańcują inni.


CZEPIEC
Psiekwie - mieście grać powinni.

SCENA 4.

 

CZEPIEC, CZEPCOWA.




CZEPCOWA
Dejze pokój -
cóz ci ta o głupie granie;
zastępujesz ta komu.


CZEPIEC
Następ - jo im sprawie lanie.


CZEPCOWA
Pojdze do dom, boś ochlany.


CZEPIEC
Caf się, babo - jo pijany ?
Szuruj do domu !
Skrzypkowie, jo mom rękę silno,
moze wicie - po dobroci.


CZEPCOWA
O cóz to ci, o cóz to ci ?


CZEPIEC
Następ, ja im sprawie lonie.


CZEPCOWA
Dejze pokój.


CZEPIEC
Psie gazdonie,
pokil mówie po dobroci.

SCENA 5.

 

CZEPCOWA, GOSPODYNI.



CZEPCOWA
Was ta śpi.


GOSPODYNI
Mój ta śpi.


CZEPCOWA
Telo z tym Weselem zachodu.


GOSPODYNI
Niech sie ta pocieszom z młodu.


CZEPCOWA
Juści, ino tylecka człowieka,
co się nawesołuje z młodu;
późni ino cięgiem narzeka:
tego szkoda, tego szkoda,..


GOSPODYNI
Tak ta, jak ta, jak sie co da.


CZEPCOWA
Ale piknie się odbywo.
Ino to miastowe państwo
patrzy sie, patrzy, a poziwo;
widać to niewyspane cy jakie;
poziwo, a nie odydzie;
widać im się szyćko udało; -
a naprzyjezdzało niemało.


GOSPODYNI
Tylo ozrywki w cały bidzie.

SCENA 6.

 

RACHEL, POETA.




RACHEL
Ach, panie, jak to piękna dla pana
chwila - ja panu oddana;
a że to tak przemija
i ani się pan coraz zbliża,
ani ja, bo ja wciąż nieśmiała.


POETA
Pani by tam stała i stała
na tym wichrze...


RACHEL
A, ten pęd; a potem te głosy coraz cichsze,
coraz dalsze - i ta muzyka bliska;
i te wszystkie na sadzie zjawiska,
którem ja widziała -
a że to tak przemija;
że my się rozejdziemy,
że się wzajem zapomniemy,
to jest, pan mnie zapomni,
i jak się Rachel oprzytomni,
to będzie marzyć
i może będzie smutna.


POETA
To będzie pani kontenta,
że myśl tak upornie zajęta.
smutkiem - a Smutek to Piękno.


RACHEL
A jak struny się jakie rozpękną
i zacznie grać ten żal.


POETA
Wtedy pani weźmie szal
i przystanie jak Polymnia w ogrodzie,
i pomyśli - - jaki krój jest w modzie,
jak się ubrać, mając pójść na bal
lub do koncertowych sal,
a tam - to się spotkamy.


RACHEL
No a cóż ten serdeczny żal
i ta na moim czole chmura - ?


POETA
A od czegóż jest literatura ? - -
to wejdzie w sztukę;
w jakiejkolwiek formie, ale wejdzie:
czy jako sonet, czy liryka,
czy feleton powieści.


RACHEL
A moja muzyka
serca - prawie miłość do pana
najszczersza - - ?


POETA
Ta będzie najszczerzej oddana,
co do wiersza.

SCENA 7.

 

HANECZKA, PAN MŁODY:




HANECZKA
Dziękuję ci, panie bratku,
tak mi dobrze było tańcować.


PAN MŁODY
Dobrze, kwiatku ?


HANECZKA
Jakem się zaczęła kręcić
tak w kółeczko, tak w kółeczko,
takem i chciała pocałować
drużbę.


PAN MŁODY
Dziecko ? !


HANECZKA
No a wy, to sie całujecie
nie jak dzieci.


PAN MŁODY
My jako poeci,
to nam, to niby uchodzi,
to się inaczej rozumie.


HANECZKA
A ja to w sobie zatłumię ?
Niechże przecie sie wyszumię
w czułości dla tych Krakusów.


PAN MŁODY
Wszystko dobrze, prócz całusów.


HANECZKA
Całus nie jest żadną stratą.


PAN MŁODY
Drużbowie za głupi na to.


HANECZKA
To tak mówisz na ostatku !


PAN MŁODY
Nie trza, kwiatku !

SCENA 8.

 

POETA, MARYNA




POETA
Coraz piękniej - pani sama.


MARYNA
Pięknieję w tej samotności;
pan już, widzę, przypiął skrzydła,
pan już upoetyzował chwilę
i dom cały, wesele i gości.


POETA
Tak - już wszelakie straszydła,
cały raj fantastyczności
zimaginowałem żywy.


MARYNA
No i stał się pan szczęśliwy,
miarkując talentu tyle;
a my co - my nie poeci; -
czy nie uważa pan, że nad nas leci
jakaś kaskada czułości,
że się nam na oczach świeci,
jakbyśmy już coś widzieli - ?


POETA
Może, to może być,
że staliście się anieli
przez tę noc nie przespaną,
przetańczoną, przegraną - -
a dalej co - ?


MARYNA
Myślę właśnie,
co dalej z anielstwem począć -
że do wozu się koniki zaprzągnie,
my siądziemy - lokaj trzaśnie
z bicza - i wszystko...


POETA
Jak z bicza trzask zgaśnie.


MARYNA
No ale któż
ten ton tak wysoki uciągnie ? ?
Tam poza mną, jak stałam
przy skrzypaku - wysłuchałam:
mówili o Polsce chłopi
i mówili wcale rozsądnie i szczerze:
że tego, tamtego trzeba bić,
że się nie trzeba dać, że trzeba jakoś żyć,
że dłużej tak nie może trwać,
i, wie pan - jakoś temu wierzę,
że to było rozsądnie i szczerze.


POETA
Ze jakby przyszło do czego...


MARYNA
Kiedy ! ?


POETA
Bo po co się to ciągle skarżyć biedy:
po co myśleć.


MARYNA
Rzeczywiście, po co -


POETA
A za popędem idąc...


MARYNA
Jak kto ! -


POETA
Oni i my - my i oni,
na wyścigi - kto kogo przegoni !


MARYNA
A pan na Pegazie na chmurze.
Mnie się zdaje - że coś jest...


POETA
Tam ? !


MARYNA
Tan - tu ! - w całej polskiej naturze
przemiana.


POETA
Obserwacja ?


MARYNA
Ja wróżę.


POETA
Ach, wierz, pani, i ja też przemieniony,
a jeszcze sobie nie wierzę
i choć wszystko pani mówię szczerze,
to przed sobą prawdę własną kryję
i we mgle jakowejś żyję.
Tyle się podłości i głupoty
koło mnie wlokło jak psów,
czepiało się moich rąk,
czepiało się moich nóg;
z tylum już zawracał dróg
dla mgieł, dla nocy, ciemności:.
Oszaleć - bo wszędy czuję
ten ustrój poetyczności
i wszystko we mnie tańcuje:
mgły i smutek, i podłości -
i na skrzydłach mi cięży
ciężar jakby cudzych łez:
ktoś płacze
i łzy się do mojej duszy
czepiły - skrzydeł nie ruszy
mój Duch, bo spętany.
Słyszałem, jakby gdzieś nad nami
w górze, czy u stropów, czy chmur,
ktoś rzewnymi płakał łzami,


MARYNA
Co panu jest, co panu jest,
niech pan idzie ochłonąć na dworze,
na wichrze.


POETA
Tam ! tam gorze
jeszcze więcej - tam mnie porywa
ten sad, gdzie drzewa ogromnieją
i ponurość się rodzi straszliwa
z krzewów i pni, i liści - co rdzewieją
w ciemni, jak majaki
spokojnych Słowiańskich Bogów.


MARYNA
- A, prawda się jak oliwa
zbiera; - cóż to pana boli ?
myśl - ?


POETA
Ta myśl mnie boli:-
jest ktoś, co mnie wiąże do roli,
i ktoś, co mnie od roli odrywa;
jest ktoś, co mi skrzydła rozwija,
i ktoś, co mi skrzydła pęta;
jest ktoś, co mi oczy zakrywa,
i ktoś, co światło ciska;
jest jakaś ręka święta
i jest dłoń inna, przeklęta;
jest Szczęście, co się ze mną mija,
i Nieszczęście, które mnie tuli.


MARYNA
Że to pan wszystko tak pamięta,
że pan tym wszystkim tak się czuli.

SCENA 9.

 

CZEPIEC, KUBA.




CZEPIEC
Pódzies, smyku ! pódzies, zdybiu !


KUBA
Dejciez pokój, panie wójcie.


CZEPIEC
Nie kręć się tu pod nogami,
tu starszeństwo ino sami.


KUBA
A jo coś wim i pedziołbym,
żebyście się nie ciskali.


CZEPIEC
Co... ?


KUBA
Wy macie pójść kajś z nim.
(tu wskazuje na Gospodarza).


CZEPIEC
(wskazując)
Z tym...


KUBA
(wskazując)
Co śpi


CZEPIEC
Ka ?


KUBA
Na Moskali !


CZEPIEC
Co, ja z nim, z tym, co śpi - - ? !


KUBA
Cyt, jemu się cosik śni;
był u niego jakiś pon,
bary mioł jak chlebny piec.


CZEPIEC
Jakiś bardzo znakomity pon,
jeźli bary mioł jak piec.


KUBA
Zajechał konno w podwórze,
a potem, jak se pogadali
z tym, co śpi - pon Jaśka wzion;
Jasiek zaraz konia spion
i zakrzyknął: bić Moskali !
Myśmy dwa ze Staskiem stali.
Jesce wam i to powtórze,
jak oni tu się zgodali...


CZEPIEC
A ten pon - - ?


KUBA
Gość z Ukrainy;
jakiś okropnie bogaty,
straśnie polskie robił miny.


CZEPIEC
Stary - ?


KUBA
Pono setne laty. -
Mówili o jakisi rzezi, krwi -
że trza objezdzywać dwory;
pon był do szyćkiego skory,
tak się prędziuśko zmówili,
że jak stary już skońcyli,
tośmy ledwo odskocyli
ze Staskiem ode drzwi
i niby to, że trzymomy siwka.


CZEPIEC
Koń był siwy - ?


KUBA
Jak śnig, mliko,
a czaprak pozłocisty.


CZEPIEC
Czy to nie jakosi podrywka,
czy Czart może ze mnie drwi ?
Kto go więcej widzioł ?


KUBA
Nik.


CZEPIEC
Staszek: bajok, a ty: śpik.


KUBA
Nie wierzycie? - jest podkowa,
bo koń złotem był podkuty;
oddarła sie i jo naloz.


CZEPIEC
Gdzie jest ?


KUBA
A oddałem zaroz,;
a matuś schowali do skrzynie.


CZEPIEC
Schowali podkowe do skrzyni - ?
nikomu nie pokazali;
jak na dobrom gospodynie,
dobrze - to sie nawet chwali.
Ale Szczęście ! - Jo już wim,
trza, żebyśmy poszli z nim.
Słuchaj, Kuba, podź ty ze mną,
bo jest ciemno.
Bedzies świciuł, zbierema się !
(z gestem w stronę Gospodarza)
Czekajcie ! Rozmówiewa się !

SCENA 10.

 

CZEPIEC, DZIAD




CZEPIEC
(nastąpił we drzwiach na wchodzącego)
A cóżeś za...!


DZIAD
Panie wójcie !


CZEPIEC
Ni mocie ka? W drodze stójcie ? !


DZIAD
A strzeżcie sie - zmiłujcie się -
tak sie rozpytujom chłopy,
jakby się co miało dziać:
chcom sie do żelastwa brać.


CZEPIEC
Stanie sie, co ma sie stać.


DZIAD
Jasiek cosi po wsi gonił
konno - w okna wszystkim dzwonił.


CZEPIEC
Czy ja spał, gdziem ja był!


DZIAD
Wyście, panie wójcie, pił.

SCENA 11.

 

CZEPIEC, GOSPODYNI.




GOSPODYNI
Mój ta śpi...


CZEPIEC
Wasz ta śpi...


GOSPODYNI
Tyla sie naciskoł, szumioł,
zwymyśloł het dookoła.


CZEPIEC
Mówił co i ciekawego ?


GOSPODYNI
A kto by tá co rozumioł ?


CZEPIEC
To może co będzie - hę ?


GOSPODYNI
Tylo z tegö, co z niczego;
kajś sie zbiroł, kajś sie broł,
moze by był kogo proł.


CZEPIEC
Moze by nie było źle ?


GOSPODYNI
Moze byście chcieli ś nim
konno lecieć ?


CZEPIEC
Konno, gdzie - ! ?


GOSPODYNI
Jo to wim - - ?


CZEPIEC
A mówił tyz więcy co ?


GOSPODYNI
Jo to wim ?


CZEPIEC
Kto jak kto - ale jo!

SCENA 12.

 

RADCZYNI, DZIENNIKARZ.




RADCZYNI
Panowie macie tak wiele
absorbującej pracy - a Wesele
zwabiło pana.


DZIENNIKARZ
Rad jestem
od głupstwa oderwać się chwilę.


RADCZYNI
Pańska praca: rzecz serio,
a pan takim przekreśla ją gestem,
tak ją wspomina niemile,
tę rzecz serio.


DZIENNIKARZ
Rzeczy serio nie ma;
wszystko jest prowizoryczne:
przekonania, opinie, twierdzenia.


RADCZYNI
Jednak Prawda - ?


DZIENNIKARZ
Nawet Prawdy cienia !


RADCZYNI
To tak zależy od człowieka;
ale gdy pan sam ucieka
z posterunku - - ?


DZIENNIKARZ
Pani, to akcyza:
<

Dodaj do swoich materiałów