Login:
Hasło:
zapomniałem hasło
zarejestruj się
skórka:
Romantyzm

Zygmunt Krasiński

Zygmunt KrasińskiDziś mało już kto pamięta, iż prawdziwe pierwsze imię naszego trzeciego wieszcza narodowego brzmiało... Napoleon. Trudno się jednak dziwić - przyszedł na świat w Paryżu na początku roku 1812, a życie dał mu jeden z prężniejszych polskich oficerów sławnego cesarza Francuzów - Wincenty Krasiński, który tak zachwycony był przyjściem na świat swojego pierworodnego, że aż o kilka tygodni opóźnił swój wyjazd na sławetną wyprawę moskiewską. Dwa lata później, gdy Bonaparte abdykował, zwalniając swoje wojska z przysięgi, ojciec przyszłego poety napisał natychmiast list, w którym zgłaszał chęć wiernej służby pod berłem nowego władcy większości ziem polskich - imperatora Aleksandra I. Jego propozycja została rozpatrzona pozytywnie i w taki sposób Wincenty Krasiński, rozpocząwszy błyskotliwą karierę w cesarskiej administracji już do końca życia patriotyzm oraz kontynuowanie tradycji pradziadów utożsamiał się z lojalnością wobec zaborcy (nie był zresztą osamotniony - patrz. rozdział "Spór klasyków z romantykami"). W tej sytuacji nie wypadało rzecz jasna, by ukochany syn nosił "wywrotowe" imię, więc po kilku latach wahań zdecydowano się wreszcie na Zygmunta. Mały Krasiński uchodził zresztą wtedy w Warszawie (obok Fryderyka Chopina) za cudowne dziecko, w wieku zaledwie kilku lat zachwycał cara recytowaniem ustępów z Woltera i wymienianiem stolic wszystkich europejskich państw. Jeszcze w dzieciństwie został osierocony przez matkę (nota bene pochodzącą z jeszcze sławniejszego rodu niż Krasińscy - Radziwiłłów), co z jednej strony było wielką tragedią, z drugiej jednak precyzyjnie opracowany testament uczynił poetę już do końca życia niezależnym finansowo. W 1827 roku ukończył elitarne warszawskie liceum Lindego i rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie zaczęły się komplikacje. Ówcześni studenci zakochani byli w prądach romantycznych, które silnie oddziaływały też na światopogląd kilkunastoletniego Zygmunta, natomiast starający się mieć największy wpływ na syna Wincenty Krasiński nie tylko opowiadał się za estetyką klasyczną, ale też (a może przede wszystkim) zdecydowanie potępiał rewolucyjno-niepodległościowe ambicje młodych (nota bene to właśnie spotkania kolaborantów u Wincentego Krasińskiego przedstawił Adam Mickiewicz w słynnej scenie "Salon warszawski" w III części "Dziadów"). Najostrzejszy konflikt między tymi sprzecznościami ujawnił się w roku 1829, kiedy to odbywał się pogrzeb prezesa Sądu Sejmowego - senatora Bielińskiego (sławnego dzięki uniewinnieniu członków nielegalnego Towarzystwa Patriotycznego), co powszechnie potraktowano jako okazję do antyrządowych demonstracji. Namówiony przez ojca Zygmunt Krasiński z ciężkim sercem stawił się tego dnia jako jeden z nielicznych zamiast na ulicy - na zajęciach uniwersyteckich, co natychmiast zaowocowało wściekłą reakcją jego romantycznych kolegów. Gdy pomiędzy nieszczęsnym oportunistą a jednym z krewkich studentów doszło do sprzeczki, połączonej z policzkowaniem i wyzywaniem na pojedynek, władze uczelni postanowiły niezwłocznie relegować awanturników, a Wincenty Krasiński (człowiek na tyle wpływowy, iż teoretycznie mógł temu przeciwdziałać) potraktował to najprawdopodobniej jako doskonały pretekst do uchronienia syna od awanturniczych nastrojów panującej wśród ówczesnej młodzieży. A zatem Zygmunt Krasiński, miast ubiegać się o dyplom prawnika w Warszawie został, wysłany za granicę (Szwajcaria).

Wczesna twórczość tego młodzieńczego okresu (np. "Grób rodzinny Reichstalów" z 1828 roku czy "Władysław Herman i dwór jego" z 1830 roku), inspirowana tradycjami makabrycznej powieści gotyckiej i prozą historyczną Waltera Scotta, nie należy z całą pewnością do literatury wysokiego lotu i dziś studiowana jest właściwie jedynie przez specjalistów. Sam zresztą autor dość szybko, bo już na początku lat trzydziestych, poddał druzgocącej krytyce te literackie pierwociny i wstydził się lat, kiedy - jak sam napisał - "sądził, że okropność jest wzniosłością".

wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Fundacja Nauka i Wiedza