Login:
Hasło:
zapomniałem hasło
zarejestruj się
skórka:
Baza Wiedzy

III - wojna powszechna



III. Wojna powszechna o wolność ludów?
Rasy i narody...
     
  GALERIA  
 

    Europejskie imperia przystępowały do powszechnego konfliktu z nadzieją i poczuciem misji. Wielka Brytania i Francja broniły istniejącego porządku, Niemcy chciały go zburzyć, by stać się pierwszym światowym mocarstwem. Główni przeciwnicy pociągnęli jednak za sobą społeczności dalekie od entuzjazmu z powodu konieczności ponoszenia ofiar i porzucania dotychczasowego życia na rzecz wegetacji w okopach. Owszem były i nacje, jak Polacy, marzące o kataklizmie, który skruszyłby fundamenty światowego ładu i dał początek prawdziwej wolności. Wydaje się, że niewiele było jednak narodów gotowych, za Mickiewiczem, modlić się o wojnę powszechną za wolność ludów. Dziewiętnasty wiek przyniósł wszak znaczącą poprawę położenia Belgom, Grekom, Włochom, Niemcom, narodom bałkańskim, nawet Węgrom i innym ludom cesarsko - królewskiej monarchii Habsburgów. Postawa dobrego wojaka Szwejka udatnie ilustruje stosunek do zaistniałego konfliktu narodów, które - jak Czesi - nie utożsamiały się z żadną z wojujących stron. A przecież w takiej sytuacji znalazły się setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi.    

    Państwa walczące nader obficie korzystały z zasobów ludzkich drzemiących w zamorskich posiadłościach, bądź (jak Rosja) w głębi bezkresnego imperium. Stąd "odwiedziny w Europie" stały się udziałem przedstawicieli egzotycznych ludów Azji, Bliskiego Wschodu, Afryki. Przyodziani w europejskie mundury, a często i w rodzi-me uniformy, walczyli w imię interesów metropolii: hindusi i ghurkowie w służbie angielskiej, kaukaskie i syberyjskie ludu broniące państwa carów, czarni żołnierze z rozmaitych afrykańskich posiadłości Francji,. Po przystąpieniu do wojny w kwietniu 1917 r. Stanów Zjednoczonych częstym obrazkiem na froncie zachodnim był widok amerykańskiego murzyna.


      Wielka wojna zaangażowała wiele narodów i ras. Nie pozostało to bez wpływu na świadomość i poglądy tych, którzy na co dzień ubezwłasnowolnieni, pozbawieni nie tylko niepodległości czy suwerenności, ale nawet praw obywatelskich, przelewać musieli krew w imię celów, z którymi wcale się nie identyfikowali. Przerzuceni do Europy, lub nawet walczący na odległych frontach, sprawiedliwie dzielili los z białymi kolegami. Nie tylko dowódcy mieli inny, "lepszy", kolor skóry, ale także i ci, którzy tak samo jak przybysze z Indii, Birmy, Czadu, Dahomeju czy Uzbekistanu gnili w okopach, cierpieli zimno, głód, choroby, wszy. Wojna zrównała rasy i narody. Niezależnie od pochodzenia, żołnierze tak samo ginęli i dostawali się do niewoli. To dawało do myślenia. Świat kolonii i dalekich imperialnych posiadłości zrozumiał, że ma swoją wartość, że wnosi znaczący wkład w życie mocarstw. Dlaczegóż by zatem nie spróbować stanąć w imię własnych interesów? Dlaczego nie starać się o niezależność? Naturalnie bardzo długa, licząca kilkadziesiąt lat, była droga, jaką kolonialne narody musiały przejść, by wybić się na niepodległość, ale to właśnie Pierwsza Wojna Światowa zdaje się wyznaczać początek tego procesu - przynajmniej w sferze świadomości elit społeczeństw pozbawionych własnej państwowości.

<<wstecz

I WOJNA
strona główna

dalej>>

wszelkie prawa zastrzeżone © 2007 Fundacja Nauka i Wiedza