Imię Syzyfa splotło się nierozerwalnie z karą, jaką nałożyli na niego bogowie: po wiek wieków ma toczyć w Hadesie skalny blok na szczyt wzgórza. Ale zawsze tuż przed wierzchołkiem skała wymyka mu się z rąk i stacza na dół. Syzyf musi wrócić po nią i zaczynać od początku. W tej udręce oglądał go Odyseusz, gdy w "Odysei" znalazł się w Hadesie.
Syzyf był za życia królem Koryntu. Powiadomił rzecznego boga Azopa, że Zeus porwał jego córkę. Rozsierdzony ojciec bogów wysłał bożka śmierci Tanatosa, aby zabił Syzyfa. Ten jednak uwięził wysłannika. Na świecie zapanował chaos - ludzie przestali umierać, nawet ci, którym zadano śmiertelne wcześniej rany. Zeus wysłał do Syzyfa boga wojny Aresa, który uwolnił Tanatosa, a jego pierwszą ofiarą był właśnie Syzyf. Przebiegły król zdołał jednak szepnąć żonie, by nie urządzała mu pogrzebu. Już w Hadesie wybłagał u Persefony zgodę na powrót do świata żywych na trzy dni po to, by - jak wyjaśnił - przywołać żonę do porządku. Wypuszczony nie zamierzał wracać i dożył późnej starości. Przechytrzył bogów, ale w Hadesie spotkała go straszliwa kara.
Syzyfowa praca oznacza daremny, nie kończący się trud. Do tego rozumienia mitu nawiązał Stefan Żeromski w swej na poły autobiograficznej powieści "Syzyfowe prace" (1898). Tytuł rozumieć można dwojako: bezskuteczne są albo usiłowania zaborczych władz oświatowych zmierzających do rusyfikacji polskiej młodzieży, albo opór gimnazjalistów przed rusyfikacją, która czyni stałe postępy.
Mit Syzyfa pokazywał starożytnym, że nieśmiertelność nie jest dla człowieka. Syzyf wszak umiera wykpiwszy bogów i w sędziwym wieku - jednak umiera.
Reinterpretacji mitu podjął się Albert Camus w głośnym eseju z lat wojny "Mit Syzyfa". Król Koryntu jest tam postacią godną podziwu - zwłaszcza w tej chwili, kiedy patrzy na toczący się w dół po pochyłości wzgórza głaz i wie, że za chwilę będzie musiał wziąć go znowu na ramiona.